Recenzje
Psychologia Sprzedaży - droga do sprawczości, niezależności i pieniędzy (Wydanie ekskluzywne + Audiobook mp3)
Kobiece pasjobiznesy cechuje wysoki poziom motywacji wewnętrznej. Kobiety oferują coś, w co same wierzą, rozwiązują problemy swoich klientów, wnoszą wartości, którym są wierne także w osobistym życiu, ale często zapominają, że biznes nie może istnieć bez sprzedaży, bo wtedy staje się czasochłonnym hobby. Możemy mieć świetny produkt, ale to za mało.
„Jakość produktu nie ma znaczenia, jeśli jego wartość nie zostanie odpowiednio zaprezentowana. (…) dopóki klient nie kupi ciebie, nie kupi twojego produktu.” Mateusz Grzesiak
Potężnym narzędziem sprzedażowym jest opowiadanie historii
Możesz do tego wykorzystać blog, kanały w social media, możesz opowiedzieć historię w postaci filmu na YT lub zdjęć, które przedstawiają pewne etapy. Dzieląc się swoimi pasjami, wydarzeniami, które zmieniły bieg twojego życia, wrażeniami, które są bliskie także innym, ale nikt o tym głośno nie powie, nie będziesz dla klienta tylko kolejną blogerką parentingową.
„Kiedy klient dowiaduje się, że masz podobne do niego życiowe doświadczenia lub przeżycia, zaczyna się czuć przez Ciebie doskonale rozumiany.” Mateusz Grzesiak
Skoro masz na swoim koncie podobne przeżycia, to kto jak nie ty, pomoże mu rozwiązać jego problemy, rozwijać się, jest godzien zaufania? Może też zacząć identyfikować się z tobą, bo wyznaje te same wartości.
„Lubimy ludzi, którzy są tacy sami jak my!” Mateusz Grzesiak
Jak stworzyć swoją historię? Kilka podpowiedzi na podstawie „Psychologii sprzedaży” Mateusza Grzesiaka:
– Opowiedz o swojej pasji
– Opowiedz historię, która zmieniła twoje życie
– Jakie pięć rzeczy najbardziej ukształtowało mnie jako człowieka?
– Na jakie rozdziały podzieliłbym moje życie?”
Jak polubić sprzedaż – czy kupiłabyś to, co oferujesz?
Kiedyś celem sprzedaży było zarobienie prowizji. Brakowało poczucia odpowiedzialności, misji, dziś tylko odważnych stać na to, by mieć klienta na jeden raz. Nie będziesz czuła się pewnie, sprzedając coś, o wartości czego nie jesteś przekonana. To osłabi twoją motywację.
„Jeśli wierzysz, że to, co sprzedajesz, może kogoś uszczęśliwić i zmienić na lepsze, to pojawia się w Tobie silna intencja sprzedaży.” Mateusz Grzesiak
Jeśli nie jesteś przekonana co do wartości oferowanego produktu, to go nie sprzedawaj, pracuj nad tą wartością i zarabiaj pieniądze w inny sposób. Przykładowo – możesz rozpocząć sprzedaż na blogach dopiero, gdy pojedyncze wpisy osiągną określoną liczbę wyświetleń, a zanim to osiągniesz, pisać teksty na zlecenie klientów. Standardem po przeprowadzeniu działań marketingowych na blogu, jest wgląd w statystyki przez klienta.
Jeśli blogujesz od dłuższego czasu, ale niewielkie grono czyta twoje wpisy, możesz traktować publikacje jako wsparcie w pozycjonowaniu strony klienta, ale nie sposób na pozyskanie leadów, czy zwiększenie sprzedaży w jego sklepie. Twoja sprzedaż powinna mieć cel, a ty powinnaś oferować konkretne korzyści i wywiązać się z nich, na tej podstawie opracowujesz cennik.
„Jaką wartość ma produkt? Z jednej strony taką, jaką mają podobne produkty na rynku, co jest jednym z najczęstszych punktów odniesienia dla klienta i sprzedawcy. Z drugiej taką, jaką klient jest gotowy zań zapłacić – to fundament wolności umów.” Mateusz Grzesiak
Miej na uwadze, jakie kwoty za podobne zasięgi oferuje twoja konkurencja, ale pamiętaj, że jeśli wyróżnia cię bardzo sprecyzowana tematyka, która przyciąga określoną grupę docelową, to lepiej 100 odsłon posta osób faktycznie zainteresowanych, niż 1000 przypadkowych. Cena produktu jest wyższa, im bardziej odpowiada on potrzebom klienta. Jednak na precyzyjny produkt dłużej szukasz klienta. Chcesz zarabiać więcej? Oferuj większe korzyści, np. pisanie merytorycznych tekstów (zamiast publikowania gotowców z giełdy tekstów), które rozchodzą się w blogosferze wirusowo i to nie z powodu sensacji.
Siedź cicho w kącie, a znajdą cię?
„Czasy, w których w jakiejś branży nie byłoby konkurencji, minęły bezpowrotnie, a boom z początku lat 90 jest jedynie wspomnieniem.” Mateusz Grzesiak
Można wyróżnić dwa rodzaje sprzedaży:
pasywną – czekasz, aż klient cię znajdzie
aktywną – wychodzisz z inicjatywą
Blokadą w sprzedaży aktywnej mogą być ograniczające przekonania, np.
„Samochwała w kącie stała” (…) Handlowiec rozumie mówienie o sobie jako coś negatywnego.” Mateusz Grzesiak
Jeśli to, co robisz nikogo nie krzywdzi (np. w taki sposób, że marnuje pieniądze na działania, które nie przyniosą oczekiwanych efektów oraz mają na celu napełnienie portfela sprzedawcy i nic poza tym), masz szansę polubić sprzedaż i traktować ją jako naturalny element biznesu.
Jeśli zachwycasz się produktem, który spełnił swoje obietnice (np. mydełkiem odplamiającym), prowadzisz blog parentingowy, odzywasz się do firmy z propozycją współpracy. Wyszukujesz interesujące oferty reklamodawców, np. na Reachablogger. Taka strategia pozwoli ci reklamować to, co u ciebie się sprawdziło i co naprawdę chcesz polecać innym, a także opisać to własnymi słowami, bez wklejania gotowców.
„Motywację pozwoli ci uzyskać zaspokojenie potrzeby dzielenia się z innymi. To potrzeba altruizmu, dawania siebie innym i sprawiania, aby stawali się lepsi: Jak dzięki sprzedaży konkretnie pomagasz innym? (…) Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem moją ścieżkę kariery, nikt nie patrzył poważnie na szkoleniowców, ale motywacja utrzymała mnie w działaniu. Ciebie też utrzyma, więc ją stwórz.” Mateusz Grzesiak
Jeśli czujesz się niekomfortowo w roli sprzedawcy, musi być tego przyczyna. Niezależnie, czy są to ograniczające przekonania, czy produkt, który nie wnosi wystarczającej wartości w życie innych, kiedy już znajdziesz przyczynę, możesz podjąć odpowiedzialną decyzję co do dalszego rozwoju kariery (zmiana produktu, cierpliwe rozwijanie blogów, zanim rozpoczniesz sprzedaż, znalezienie dodatkowego źródła dochodu, np. copywriting).
Czasem jesteśmy bardzo uparte, by prowadzić biznes, który od jakiegoś czasu nie sprzedaje, ale karmimy się nadzieją, że sprzedaż ruszy. Być może moda na ten produkt minęła, a może zginęłyśmy w zalewie konkurencji. W biznesie warto odnosić się do faktycznych rezultatów, a nie do nadziei niepopartych efektami. Rzadko kiedy wynik nagle się odbija na koniec miesiąca, a nawet jeśli tak się zdarzy, żyjesz w niepewności. Jeśli nie sprzedajesz wystarczająco dużo produktów, by pokryć swoje potrzeby, motywacja czerpana z pasji na długo nie wystarczy, a zgodność produktu z wyznawanymi wartościami niewiele pomoże.
http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko; 2017-06-19
Psychologia Sprzedaży - droga do sprawczości, niezależności i pieniędzy
Kobiece pasjobiznesy cechuje wysoki poziom motywacji wewnętrznej. Kobiety oferują coś, w co same wierzą, rozwiązują problemy swoich klientów, wnoszą wartości, którym są wierne także w osobistym życiu, ale często zapominają, że biznes nie może istnieć bez sprzedaży, bo wtedy staje się czasochłonnym hobby. Możemy mieć świetny produkt, ale to za mało.
„Jakość produktu nie ma znaczenia, jeśli jego wartość nie zostanie odpowiednio zaprezentowana. (…) dopóki klient nie kupi ciebie, nie kupi twojego produktu.” Mateusz Grzesiak
Potężnym narzędziem sprzedażowym jest opowiadanie historii
Możesz do tego wykorzystać blog, kanały w social media, możesz opowiedzieć historię w postaci filmu na YT lub zdjęć, które przedstawiają pewne etapy. Dzieląc się swoimi pasjami, wydarzeniami, które zmieniły bieg twojego życia, wrażeniami, które są bliskie także innym, ale nikt o tym głośno nie powie, nie będziesz dla klienta tylko kolejną blogerką parentingową.
„Kiedy klient dowiaduje się, że masz podobne do niego życiowe doświadczenia lub przeżycia, zaczyna się czuć przez Ciebie doskonale rozumiany.” Mateusz Grzesiak
Skoro masz na swoim koncie podobne przeżycia, to kto jak nie ty, pomoże mu rozwiązać jego problemy, rozwijać się, jest godzien zaufania? Może też zacząć identyfikować się z tobą, bo wyznaje te same wartości.
„Lubimy ludzi, którzy są tacy sami jak my!” Mateusz Grzesiak
Jak stworzyć swoją historię? Kilka podpowiedzi na podstawie „Psychologii sprzedaży” Mateusza Grzesiaka:
– Opowiedz o swojej pasji
– Opowiedz historię, która zmieniła twoje życie
– Jakie pięć rzeczy najbardziej ukształtowało mnie jako człowieka?
– Na jakie rozdziały podzieliłbym moje życie?”
Jak polubić sprzedaż – czy kupiłabyś to, co oferujesz?
Kiedyś celem sprzedaży było zarobienie prowizji. Brakowało poczucia odpowiedzialności, misji, dziś tylko odważnych stać na to, by mieć klienta na jeden raz. Nie będziesz czuła się pewnie, sprzedając coś, o wartości czego nie jesteś przekonana. To osłabi twoją motywację.
„Jeśli wierzysz, że to, co sprzedajesz, może kogoś uszczęśliwić i zmienić na lepsze, to pojawia się w Tobie silna intencja sprzedaży.” Mateusz Grzesiak
Jeśli nie jesteś przekonana co do wartości oferowanego produktu, to go nie sprzedawaj, pracuj nad tą wartością i zarabiaj pieniądze w inny sposób. Przykładowo – możesz rozpocząć sprzedaż na blogach dopiero, gdy pojedyncze wpisy osiągną określoną liczbę wyświetleń, a zanim to osiągniesz, pisać teksty na zlecenie klientów. Standardem po przeprowadzeniu działań marketingowych na blogu, jest wgląd w statystyki przez klienta.
Jeśli blogujesz od dłuższego czasu, ale niewielkie grono czyta twoje wpisy, możesz traktować publikacje jako wsparcie w pozycjonowaniu strony klienta, ale nie sposób na pozyskanie leadów, czy zwiększenie sprzedaży w jego sklepie. Twoja sprzedaż powinna mieć cel, a ty powinnaś oferować konkretne korzyści i wywiązać się z nich, na tej podstawie opracowujesz cennik.
„Jaką wartość ma produkt? Z jednej strony taką, jaką mają podobne produkty na rynku, co jest jednym z najczęstszych punktów odniesienia dla klienta i sprzedawcy. Z drugiej taką, jaką klient jest gotowy zań zapłacić – to fundament wolności umów.” Mateusz Grzesiak
Miej na uwadze, jakie kwoty za podobne zasięgi oferuje twoja konkurencja, ale pamiętaj, że jeśli wyróżnia cię bardzo sprecyzowana tematyka, która przyciąga określoną grupę docelową, to lepiej 100 odsłon posta osób faktycznie zainteresowanych, niż 1000 przypadkowych. Cena produktu jest wyższa, im bardziej odpowiada on potrzebom klienta. Jednak na precyzyjny produkt dłużej szukasz klienta. Chcesz zarabiać więcej? Oferuj większe korzyści, np. pisanie merytorycznych tekstów (zamiast publikowania gotowców z giełdy tekstów), które rozchodzą się w blogosferze wirusowo i to nie z powodu sensacji.
Siedź cicho w kącie, a znajdą cię?
„Czasy, w których w jakiejś branży nie byłoby konkurencji, minęły bezpowrotnie, a boom z początku lat 90 jest jedynie wspomnieniem.” Mateusz Grzesiak
Można wyróżnić dwa rodzaje sprzedaży:
pasywną – czekasz, aż klient cię znajdzie
aktywną – wychodzisz z inicjatywą
Blokadą w sprzedaży aktywnej mogą być ograniczające przekonania, np.
„Samochwała w kącie stała” (…) Handlowiec rozumie mówienie o sobie jako coś negatywnego.” Mateusz Grzesiak
Jeśli to, co robisz nikogo nie krzywdzi (np. w taki sposób, że marnuje pieniądze na działania, które nie przyniosą oczekiwanych efektów oraz mają na celu napełnienie portfela sprzedawcy i nic poza tym), masz szansę polubić sprzedaż i traktować ją jako naturalny element biznesu.
Jeśli zachwycasz się produktem, który spełnił swoje obietnice (np. mydełkiem odplamiającym), prowadzisz blog parentingowy, odzywasz się do firmy z propozycją współpracy. Wyszukujesz interesujące oferty reklamodawców, np. na Reachablogger. Taka strategia pozwoli ci reklamować to, co u ciebie się sprawdziło i co naprawdę chcesz polecać innym, a także opisać to własnymi słowami, bez wklejania gotowców.
„Motywację pozwoli ci uzyskać zaspokojenie potrzeby dzielenia się z innymi. To potrzeba altruizmu, dawania siebie innym i sprawiania, aby stawali się lepsi: Jak dzięki sprzedaży konkretnie pomagasz innym? (…) Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem moją ścieżkę kariery, nikt nie patrzył poważnie na szkoleniowców, ale motywacja utrzymała mnie w działaniu. Ciebie też utrzyma, więc ją stwórz.” Mateusz Grzesiak
Jeśli czujesz się niekomfortowo w roli sprzedawcy, musi być tego przyczyna. Niezależnie, czy są to ograniczające przekonania, czy produkt, który nie wnosi wystarczającej wartości w życie innych, kiedy już znajdziesz przyczynę, możesz podjąć odpowiedzialną decyzję co do dalszego rozwoju kariery (zmiana produktu, cierpliwe rozwijanie blogów, zanim rozpoczniesz sprzedaż, znalezienie dodatkowego źródła dochodu, np. copywriting).
Czasem jesteśmy bardzo uparte, by prowadzić biznes, który od jakiegoś czasu nie sprzedaje, ale karmimy się nadzieją, że sprzedaż ruszy. Być może moda na ten produkt minęła, a może zginęłyśmy w zalewie konkurencji. W biznesie warto odnosić się do faktycznych rezultatów, a nie do nadziei niepopartych efektami. Rzadko kiedy wynik nagle się odbija na koniec miesiąca, a nawet jeśli tak się zdarzy, żyjesz w niepewności. Jeśli nie sprzedajesz wystarczająco dużo produktów, by pokryć swoje potrzeby, motywacja czerpana z pasji na długo nie wystarczy, a zgodność produktu z wyznawanymi wartościami niewiele pomoże.
http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko; 2017-06-19
Psychologia Sprzedaży - droga do sprawczości, niezależności i pieniędzy (miękka oprawa)
Kobiece pasjobiznesy cechuje wysoki poziom motywacji wewnętrznej. Kobiety oferują coś, w co same wierzą, rozwiązują problemy swoich klientów, wnoszą wartości, którym są wierne także w osobistym życiu, ale często zapominają, że biznes nie może istnieć bez sprzedaży, bo wtedy staje się czasochłonnym hobby. Możemy mieć świetny produkt, ale to za mało.
„Jakość produktu nie ma znaczenia, jeśli jego wartość nie zostanie odpowiednio zaprezentowana. (…) dopóki klient nie kupi ciebie, nie kupi twojego produktu.” Mateusz Grzesiak
Potężnym narzędziem sprzedażowym jest opowiadanie historii
Możesz do tego wykorzystać blog, kanały w social media, możesz opowiedzieć historię w postaci filmu na YT lub zdjęć, które przedstawiają pewne etapy. Dzieląc się swoimi pasjami, wydarzeniami, które zmieniły bieg twojego życia, wrażeniami, które są bliskie także innym, ale nikt o tym głośno nie powie, nie będziesz dla klienta tylko kolejną blogerką parentingową.
„Kiedy klient dowiaduje się, że masz podobne do niego życiowe doświadczenia lub przeżycia, zaczyna się czuć przez Ciebie doskonale rozumiany.” Mateusz Grzesiak
Skoro masz na swoim koncie podobne przeżycia, to kto jak nie ty, pomoże mu rozwiązać jego problemy, rozwijać się, jest godzien zaufania? Może też zacząć identyfikować się z tobą, bo wyznaje te same wartości.
„Lubimy ludzi, którzy są tacy sami jak my!” Mateusz Grzesiak
Jak stworzyć swoją historię? Kilka podpowiedzi na podstawie „Psychologii sprzedaży” Mateusza Grzesiaka:
– Opowiedz o swojej pasji
– Opowiedz historię, która zmieniła twoje życie
– Jakie pięć rzeczy najbardziej ukształtowało mnie jako człowieka?
– Na jakie rozdziały podzieliłbym moje życie?”
Jak polubić sprzedaż – czy kupiłabyś to, co oferujesz?
Kiedyś celem sprzedaży było zarobienie prowizji. Brakowało poczucia odpowiedzialności, misji, dziś tylko odważnych stać na to, by mieć klienta na jeden raz. Nie będziesz czuła się pewnie, sprzedając coś, o wartości czego nie jesteś przekonana. To osłabi twoją motywację.
„Jeśli wierzysz, że to, co sprzedajesz, może kogoś uszczęśliwić i zmienić na lepsze, to pojawia się w Tobie silna intencja sprzedaży.” Mateusz Grzesiak
Jeśli nie jesteś przekonana co do wartości oferowanego produktu, to go nie sprzedawaj, pracuj nad tą wartością i zarabiaj pieniądze w inny sposób. Przykładowo – możesz rozpocząć sprzedaż na blogach dopiero, gdy pojedyncze wpisy osiągną określoną liczbę wyświetleń, a zanim to osiągniesz, pisać teksty na zlecenie klientów. Standardem po przeprowadzeniu działań marketingowych na blogu, jest wgląd w statystyki przez klienta.
Jeśli blogujesz od dłuższego czasu, ale niewielkie grono czyta twoje wpisy, możesz traktować publikacje jako wsparcie w pozycjonowaniu strony klienta, ale nie sposób na pozyskanie leadów, czy zwiększenie sprzedaży w jego sklepie. Twoja sprzedaż powinna mieć cel, a ty powinnaś oferować konkretne korzyści i wywiązać się z nich, na tej podstawie opracowujesz cennik.
„Jaką wartość ma produkt? Z jednej strony taką, jaką mają podobne produkty na rynku, co jest jednym z najczęstszych punktów odniesienia dla klienta i sprzedawcy. Z drugiej taką, jaką klient jest gotowy zań zapłacić – to fundament wolności umów.” Mateusz Grzesiak
Miej na uwadze, jakie kwoty za podobne zasięgi oferuje twoja konkurencja, ale pamiętaj, że jeśli wyróżnia cię bardzo sprecyzowana tematyka, która przyciąga określoną grupę docelową, to lepiej 100 odsłon posta osób faktycznie zainteresowanych, niż 1000 przypadkowych. Cena produktu jest wyższa, im bardziej odpowiada on potrzebom klienta. Jednak na precyzyjny produkt dłużej szukasz klienta. Chcesz zarabiać więcej? Oferuj większe korzyści, np. pisanie merytorycznych tekstów (zamiast publikowania gotowców z giełdy tekstów), które rozchodzą się w blogosferze wirusowo i to nie z powodu sensacji.
Siedź cicho w kącie, a znajdą cię?
„Czasy, w których w jakiejś branży nie byłoby konkurencji, minęły bezpowrotnie, a boom z początku lat 90 jest jedynie wspomnieniem.” Mateusz Grzesiak
Można wyróżnić dwa rodzaje sprzedaży:
pasywną – czekasz, aż klient cię znajdzie
aktywną – wychodzisz z inicjatywą
Blokadą w sprzedaży aktywnej mogą być ograniczające przekonania, np.
„Samochwała w kącie stała” (…) Handlowiec rozumie mówienie o sobie jako coś negatywnego.” Mateusz Grzesiak
Jeśli to, co robisz nikogo nie krzywdzi (np. w taki sposób, że marnuje pieniądze na działania, które nie przyniosą oczekiwanych efektów oraz mają na celu napełnienie portfela sprzedawcy i nic poza tym), masz szansę polubić sprzedaż i traktować ją jako naturalny element biznesu.
Jeśli zachwycasz się produktem, który spełnił swoje obietnice (np. mydełkiem odplamiającym), prowadzisz blog parentingowy, odzywasz się do firmy z propozycją współpracy. Wyszukujesz interesujące oferty reklamodawców, np. na Reachablogger. Taka strategia pozwoli ci reklamować to, co u ciebie się sprawdziło i co naprawdę chcesz polecać innym, a także opisać to własnymi słowami, bez wklejania gotowców.
„Motywację pozwoli ci uzyskać zaspokojenie potrzeby dzielenia się z innymi. To potrzeba altruizmu, dawania siebie innym i sprawiania, aby stawali się lepsi: Jak dzięki sprzedaży konkretnie pomagasz innym? (…) Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem moją ścieżkę kariery, nikt nie patrzył poważnie na szkoleniowców, ale motywacja utrzymała mnie w działaniu. Ciebie też utrzyma, więc ją stwórz.” Mateusz Grzesiak
Jeśli czujesz się niekomfortowo w roli sprzedawcy, musi być tego przyczyna. Niezależnie, czy są to ograniczające przekonania, czy produkt, który nie wnosi wystarczającej wartości w życie innych, kiedy już znajdziesz przyczynę, możesz podjąć odpowiedzialną decyzję co do dalszego rozwoju kariery (zmiana produktu, cierpliwe rozwijanie blogów, zanim rozpoczniesz sprzedaż, znalezienie dodatkowego źródła dochodu, np. copywriting).
Czasem jesteśmy bardzo uparte, by prowadzić biznes, który od jakiegoś czasu nie sprzedaje, ale karmimy się nadzieją, że sprzedaż ruszy. Być może moda na ten produkt minęła, a może zginęłyśmy w zalewie konkurencji. W biznesie warto odnosić się do faktycznych rezultatów, a nie do nadziei niepopartych efektami. Rzadko kiedy wynik nagle się odbija na koniec miesiąca, a nawet jeśli tak się zdarzy, żyjesz w niepewności. Jeśli nie sprzedajesz wystarczająco dużo produktów, by pokryć swoje potrzeby, motywacja czerpana z pasji na długo nie wystarczy, a zgodność produktu z wyznawanymi wartościami niewiele pomoże.
http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko; 2017-06-19
Cudowna moc roślinnych koktajli. Blenduj dla zdrowia i urody!
Dziś polecam Wam książkę, którą każdy powinien mieć w swojej biblioteczce "Cudowna moc roślinnych koktajli" Magdaleny i Tomasza Olszewskich. Autorzy książki, których niektórzy z Was mogą znać z bloga surojadek.com, to miłośnicy zdrowia płynącego z zielonych koktajli i świeżo wyciskanych soków.Ich książka jest nie tylko pełna pysznych i zdrowych przepisów, ale też i wielu informacji i ciekawostek dotyczących przygotowania koktajli. Dzięki nim dowiecie się np. jak ważna jest kolejność dodawania składników do koktajlu, jaki sprzęt najlepiej wybrać, dlaczego warto pić koktajle i jakich błędów uniknąć pijąc koktajle.
Dlaczego warto mieć tą książkę i do kogo jest skierowana?
Książkę powinien mieć każdy kto ceni zdrowie, kto chce zrzucić kilka kilogramów, poprawić swój wygląd, wzmocnić organizm, dodać sobie energii, a nawet pozbyć się niektórych problemów zdrowotnych. Zielone koktajle, to prosty sposób na włączenie do codzienne diety dużej ilości warzyw i owoców.
A jakie przepisy znajdziecie w książce?
koktajle na wzmocnienie odporności koktajle wspomagające oczyszczanie organizmu koktajle o działaniu antynowotworowym koktajle na lśniącą skórę i mocne włosy koktajle wspomagające odchudzanie koktajle podnoszące poziom energii koktajle dla osób uprawiających sport koktajle na zdrowe serce koktajle na śniadanie
W książce znajdziecie również przepisy na: domowe mleka roślinne ? naturalne i smakowe zdrowe desery
Wszystkie przepisy są czytelne i proste, w większości bez wyszukanych składników. A co najważniejsze każdy przepis jest nie tylko zdrowy, ale też i smaczny. Polecam np. migdałowe płatki owsiane z jabłkiem i gruszką lub orzeźwiający koktajl z grejpfrutem, pomarańczą i wodą kokosową.
slodkieokruszki.pl Magdalena; 2017-07-25
Tajemnica wyspy Flatey
Tajemnicza księga, mroczne opowieści, pradawne rytuały, okrutne zabójstwa - to wszystko stanowi elementy wielkiej spirali nakręconej wiele lat temu. Czy we współczesnym świecie nadal możemy poczuć wpływ dawnych legend? Ile razy w swoim całym życiu mogliśmy spotkać się ze starożytnymi historiami? Czy mogą one nas czegoś nauczyć? Dawno, dawno temu na pewnym statku pewien mężczyzna stworzył zagadkę, którą odgadnąć może tylko największy znawca tajemniczej księgi ,,Flateyjarbók" opisującej pradawne bitwy, wojny, intrygi wikingów. Mężczyzna stworzył coś, co na wiele wieków zajęło umysły najwybitniejszych geniuszy. Nikt nie potrafił rozwiązać tej zagadki. ,,Flateyjarbók" po wielu latach trafiło tam, gdzie jego miejsce - na malutką wyspę Flatey, gdzie czas płynie jednostajnym rytmem. Nikt tu się nie śpieszy, życie każdego mieszkańca to codzienna rutyna. Wydawałoby się, że nic nie może wyrwać osób zamieszkujących wyspę z ich urokliwego otępienia, ale wtedy na pobliskiej wysepce zostają odkryte zwłoki. Kim jest tajemniczy mężczyzna, który najwyraźniej spędził zimę w zapomnianym przez wszystkich miejscu? Co wspólnego z jego śmiercią ma tajemnicza księga? Kochani, zapraszam was na recenzję książki, co do której mam mieszane uczucia. Spodziewałam się niesamowitego, świetnie skonstruowanego kryminału, gdy wciągnie mnie od samego początku, a historia opisana w ,,Tajemnicy wyspy Flatey" zaczęła rozkręcać się dopiero po 100 stronach, choć cała powieść ma ich tylko 255. Viktor Arnar Ingólfsson miał bardzo ciekawy zamysł, ale nie wykorzystał go w pełni. Pomijając te wady, ,,Tajemnica wyspy Flatey" potrafi zaskoczyć. Zapraszam was do zapoznania się z całą recenzją!
Islandzka wiosna. Zapach morza, krzyk ptaków, foki, ryby, przenikliwy wiatr. Wśród burzliwych wód zatoki Brei∂afjör∂ur, wśród skał i tysięcy małych wysepek znajduje się Flatey. Na wyspie Flatey wieki temu wybudowano maleńką osadę. Odniesiesz wrażenie, że czas tu zwolnił biegu. Z dala od zgiełku wielkiej cywilizacji mieszkańcy żyją tu w spokoju, w ciszy, bez pośpiechu i w zgodzie z rytmem natury. Małomiasteczkowej sielanki osady nic nie zakłóca. Aż do chwili znalezienia zwłok na morskim wybrzeżu.
Już wkrótce Kjartan, którego zadaniem jest wyjaśnienie tej śmierci, uświadamia sobie, że nie ma do czynienia z ofiarą wypadku. Szybko okazuje się, że mieszkańcy wyspy mają swoje głęboko skrywane tajemnice, które w zadziwiający sposób łączą się z mroczną przeszłością. Kluczem do rozwiązania zagadki jest średniowieczny manuskrypt: księga Flateyjarbók, zbiór sag i eposów o starożytnych władcach Wikingów. Aby znaleźć przyczajonego zabójcę, Kjarten musi zejść do ciemnego, niebezpiecznego świata starożytnych legend, symboli i tajnych stowarzyszeń.
Trzymasz w dłoni świetny kryminał łączący w sobie elementy klasyki literatury zbrodni i thrillera. Drobiazgowo odmalowane tło historyczne i kulturowe powoduje, że opowieść staje się niezwykle realistyczna i już po pierwszych kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. Wiernie oddana atmosfera maleńkiej wyspiarskiej osady, gdzie teraźniejszość przenika się ze światem legend i krwawych mitów, intrygująca, tajemnicza księga sprzed wieków, umiejętnie dozowany humor i hipnotyzujące, wciągające czytelnika napięcie — tym jest „Tajemnica wyspy Flatey”!
Nie zgasisz lampki nocnej, póki Kjartan nie złamie odwiecznej tajemnicy…
Islandia to jedno z najbardziej tajemniczych terenów na świecie. Skrywa ona wiele tajemnic. Piękne, skaliste wybrzeża, spokojne miasteczka, wiele maleńkich wysp. Nadchodzi wiosna. Natura w końcu może ukazać swoje piękno. Silny, porywisty wiatr, tysiące gatunków zwierząt, które tylko czekają na odkrycie i ONA - maleńka wyspa Flatey. Parę domów na krzyż, żadnego dostępu do większych miast. Wydawałoby się, że nic się tam nie dzieje. Mieszkańcy żyją we własnym rytmie, każdy zna każdego. Nic nie mogłoby zakłócić ich spokoju. Do czasu...
Kjartan zostaje wysłany przez prefekta do zbadania sprawy tajemniczych zwłok znalezionych na niezamieszkałej przez nikogo, maleńkiej wysepce. Jedyną jego nadzieją na wyjaśnienie śmierci i ustalenie tożsamości trupa jest podróż na Flatey. Miejsce, w którym każdy zna każdego, a znalezienie zwłok zaburza codzienną rutynę mieszkańców. Kjartan korzystając z gościnności miejscowych, próbuje rozwikłać tajemniczą zagadkę i zrozumieć przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci niezidentyfikowanej osoby. Tajemnicza kartka znaleziona w ubraniach nieżywego mężczyzny może być jedyną wskazówką, na jaką może liczyć przedstawiciel prefekta. Wszystko wskazuje na to, że aby odkryć zagadkę śmierci mężczyzny, Kjartan musi zapoznać się z tajemniczą księgą ,,Flateyjarbók", która opisuje pradawne losy wikingów. Z czasem na wyspie dochodzi do kolejnego przestępstwa. Czas nie ubłagalnie pędzi do przodu, a sprawca pozostaje na wolności. Co przydarzyło się ofiarom? Jaki związek z ich śmiercią ma ,,Flateyjarbók"?
,,Tajemnica wyspy Flatey" to kunsztownie skonstruowana powieść, w której akcja zagęszcza się bardzo powoli - praktycznie przez połowę książki autor buduje napięcie, zarzuca na czytelnika sieć niedomówień, przeplata teraźniejszą historię z fragmentami ,,Flateyjarbók", która opowiada wszelkie losy nieustraszonych wikingów. Głównym tematem w tej pozycji nie jest wcale znalezienie sprawcy tajemniczych śmierci podróżników, którzy zawitali na wyspę, a raczej rozwiązanie zagadki stworzonej przez pewnego badacza tajemniczej księgi wiele lat temu. Odkąd zobaczyłam tę powieść w zapowiedziach wydawnictwa, poczułam, że muszę ją przeczytać. Choć rzadko czytam kryminały, to naprawdę je cenię. Uwielbiam wraz z bohaterami poszukiwać coraz to kolejnych tropów, rozwiązywać mroczne zagadki. Jak zapewne wywnioskowaliście ze wstępu mojej recenzji, poczułam się zawiedziona. Spodziewałam się czegoś całkowicie innego. Książkę, która ma raptem 260 stron, czytałam ponad tydzień. Przebrnięcie przez pierwszą połowę tej powieści nie było wcale łatwe. Choć starałam się, jak mogłam, nie potrafiłam zainteresować się tym, co działo się na pierwszych stronach. Nie zauważyłam żadnego szybszego bicia serca, ciarek na rękach. Miałam wrażenie, że autor za bardzo skupił się na ukazaniu czytelnikowi losów wikingów i nie potrafił odnaleźć żadnej równowagi, która zapewniłaby mu zainteresowanie osoby, która sięgnęła po jego powieść. Dopiero w połowie książki zaczęło się coś dziać. Akcja się zagęściła, bohaterowie w końcu zaczęli tak naprawdę badać przyczyny tajemniczych śmierci, a fabuła w końcu nabrała tempa. Przyznam szczerze, że koniec był naprawdę zaskakujący - nie spodziewałam się, że tak wszystko się potoczy i właśnie za to należy się duży plus dla autora!
,,Tajemnica wyspy Flatey" to pozycja dla wytrwałych czytelników. Może na początku zniechęcić swoją powolnością, która sprawia, że ta historia naprawdę wiele traci, ale jeśli już ktoś wytrzyma, może poczuć się na końcu mile zaskoczony i zaintrygowany tym, jak potoczyła się ta historia. Viktor Arnar Ingólfsson miał naprawdę ciekawy pomysł, który mam wrażenie, po prostu źle poprowadził. Czy żałuję, że zapoznałam się z tą powieścią? Nie, ponieważ na końcu poczułam się usatysfakcjonowana. Nie mogę wam z ręką na sercu polecić tej powieści - sami powinniście wyrobić sobie o niej opinię. Uważam, że warto spróbować i zapoznać się z tajemnicami małej islandzkiej wysepki, która kryje wiele tajemnic. Kto wie, może wciągnie was od pierwszej strony, a być może tak, jak mnie zaintryguje dopiero od połowy?
Zaczytanawniesamowitychksiazkach.blogspot.com