Recenzje
Koszmar Morfeusza
Mroczna, namiętna, nieprzewidywalna historia płomiennego romansu, balansującego pomiędzy miłością i nienawiścią.
Przeczytawszy „Sny Morfeusza” nawet nie brałam pod uwagę opcji, żebym nie sięgnęła po kolejny tom. Zakończenie pierwszego było bardzo zaskakujące i intrygujące, dlatego moja ciekawość do „Koszmaru Morfeusza” wzrosła do granic możliwości. Czy powieść spełniła moje oczekiwania? Sprawdźcie sami.
Związek Cassandry i Adama od początku jest burzliwy i gwałtowny. Żarliwe pożądanie i namiętność nie odpuszcza. Młoda kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, że uczucie jakim darzy kochanka nie wróży nic dobrego i stawia ją w niebezpieczeństwie, jednak nie może się oprzeć inteligentnemu, mrocznemu i zabójczo przystojnemu Adamowi. Mężczyzna również nie pozostaje obojętny wobec Cass, co stawia go w bardzo niezręcznej sytuacji w świecie, gdzie z każdej strony czai się zagrożenie.
W powieści poznajemy prawdziwy, brutalny świat Morfeusza. Nie spotkamy się tu z romantycznymi gestami, spojrzeniami, delikatnością czy czułością. Sceny seksu momentami są okrutne i muszę przyznać, że nieraz byłam zszokowana dokładnymi opisami i agresywnością. Autorka kreuje bezduszny świat mafii i jego bezwzględne zasady, których jeśli ktoś nie przestrzega, spotyka dotkliwa kara. Sama fabuła jest interesująca, mroczna i jednocześnie pociągająca, jednak chwilami miałam wrażenie, że trochę przerysowana.
Nie podobało mi się zachowanie głównej bohaterki. Nie do końca polubiłam ją w pierwszej części i w tej nic się nie zmieniło. Jej postępowanie, w którym wyraźnie zaznacza się rozchwianie emocjonalne są dla mnie irracjonalne, kolokwialnie mówiąc głupie. Chociaż miłość rządzi się swoimi prawami, więc może powinnam być bardziej wyrozumiała.
Gorące sceny rozpalają i przenikają czytelnika. Ogromna zmysłowość pobudza fantazję, natomiast niebezpieczeństwo dodaje pikanterii, co tylko ubarwia historię oraz wywołuje przyjemne dreszcze i podekscytowanie. Do tego nagłe, zaskakujące zwroty akcji i lekki styl sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie i chcę się jej jeszcze więcej.
Uczucia mam mieszane co do książki. Ostatnio czytam wiele powieści zaliczających się do gatunku romans/erotyk, więc staje się coraz bardziej kapryśna i wymagająca. Jedno jest pewne! Biorąc pod uwagę niemałą wyobraźnię autorki, jestem ogromnie ciekawa dalszej historii płomiennego romansu.
Przeczytawszy „Sny Morfeusza” nawet nie brałam pod uwagę opcji, żebym nie sięgnęła po kolejny tom. Zakończenie pierwszego było bardzo zaskakujące i intrygujące, dlatego moja ciekawość do „Koszmaru Morfeusza” wzrosła do granic możliwości. Czy powieść spełniła moje oczekiwania? Sprawdźcie sami.
Związek Cassandry i Adama od początku jest burzliwy i gwałtowny. Żarliwe pożądanie i namiętność nie odpuszcza. Młoda kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, że uczucie jakim darzy kochanka nie wróży nic dobrego i stawia ją w niebezpieczeństwie, jednak nie może się oprzeć inteligentnemu, mrocznemu i zabójczo przystojnemu Adamowi. Mężczyzna również nie pozostaje obojętny wobec Cass, co stawia go w bardzo niezręcznej sytuacji w świecie, gdzie z każdej strony czai się zagrożenie.
W powieści poznajemy prawdziwy, brutalny świat Morfeusza. Nie spotkamy się tu z romantycznymi gestami, spojrzeniami, delikatnością czy czułością. Sceny seksu momentami są okrutne i muszę przyznać, że nieraz byłam zszokowana dokładnymi opisami i agresywnością. Autorka kreuje bezduszny świat mafii i jego bezwzględne zasady, których jeśli ktoś nie przestrzega, spotyka dotkliwa kara. Sama fabuła jest interesująca, mroczna i jednocześnie pociągająca, jednak chwilami miałam wrażenie, że trochę przerysowana.
Nie podobało mi się zachowanie głównej bohaterki. Nie do końca polubiłam ją w pierwszej części i w tej nic się nie zmieniło. Jej postępowanie, w którym wyraźnie zaznacza się rozchwianie emocjonalne są dla mnie irracjonalne, kolokwialnie mówiąc głupie. Chociaż miłość rządzi się swoimi prawami, więc może powinnam być bardziej wyrozumiała.
Gorące sceny rozpalają i przenikają czytelnika. Ogromna zmysłowość pobudza fantazję, natomiast niebezpieczeństwo dodaje pikanterii, co tylko ubarwia historię oraz wywołuje przyjemne dreszcze i podekscytowanie. Do tego nagłe, zaskakujące zwroty akcji i lekki styl sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie i chcę się jej jeszcze więcej.
Uczucia mam mieszane co do książki. Ostatnio czytam wiele powieści zaliczających się do gatunku romans/erotyk, więc staje się coraz bardziej kapryśna i wymagająca. Jedno jest pewne! Biorąc pod uwagę niemałą wyobraźnię autorki, jestem ogromnie ciekawa dalszej historii płomiennego romansu.
dlaLejdis.pl Patrycja Trzcionkowska
Making Faces
Sięgając po nową powieść Amy Harmon miałam cichą nadzieję, że ta powieść bardziej przypadnie mi do gustu niż "Prawo Mojżesza". Cóż zatem mogę napisać? Zdecydowanie się nie zawiodłam!
Historia jaką mamy okazję poznać w "Making faces" jest niezwykle wzruszająca, przepełniona miłością, cierpieniem i smutkiem. To historia, która nie zostanie zapomniana. Zwraca uwagę na istotne aspekty naszego życia a przede wszystkim mówi o tym, że aby pokochać drugiego człowieka, nie ważne jest to jak on wygląda, czy jak się ubiera, a istotne jest to co ma w środku.
Każda z postaci występujących w książce ma znaczny wkład w całą historię. Bohaterowie są niezwykle barwni, dużo przeszli i każdy z nich ma coś do przekazania. W małym miasteczku Hannah Lake mieszka grupa znajomych uczęszczających do liceum. Jest Fern i jej kuzyn Bailey oraz Rita. Są najlepszymi przyjaciółmi od dziecka, ale nie tylko to ich łączy. Dla Fern od zawsze Bailey był najważniejszy. Niestety nie miał tyle szczęścia i narodził się z dystrofią mięśniową, dlatego im był starszy tym bardziej potrzebował pomocy, gdyż jego mięśnie odmawiały posłuszeństwa i później nie był już w stanie poruszyć nawet rękoma.
Autorka w piękny sposób pokazała nam jak osoba, która wie, że jej życie nie będzie zbyt długie, potrafi być niesamowicie optymistyczna. Bailey to niesamowita postać, inteligenty młodzieniec, który mimo tego, że nie potrafił już chodzić o własnych nogach, umiał cieszyć się z życia i był najlepszym kompanem jakiego można sobie tylko wymarzyć. To on potrafił podnieść drugiego człowieka na duchu i nieźle go dopingować. To on wierzył w ludzi, a jego podejście do całej sprawy, w ogóle nie wskazywało na to, że Bailey ma jakiś uszczerbek na zdrowiu.
Był też Ambrose Young, błyskotliwy młodzieniec, przystojny i utalentowany zapaśnik z szansami na sportową przyszłość. ego rodzinne sprawy nieco się pokomplikowały, ale dalej chciał robić to co kocha i został wraz ze swoim przybranym ojcem. Nie chciał tak jak jego matka rzucić się w pogoń za biologicznym ojcem, który w ogóle się nim nie przejmował. Ambrosa uwielbiali wszyscy, nawet Fern. Autorka pokazała nam, że nawet świetny sportowiec, duma szkoły, może mieć wspaniałe wnętrze. Chłopak nie był piękny tylko na zewnątrz, ale i w środku.
To wiedziała już od dziecka Fern, dlatego jej fascynacja chłopakiem tylko coraz bardziej się pogłębiała. Jednak Fern jako nastolatka byłą brzydka, miała rude włosy i krzywe zęby, zatem jak ktokolwiek mógłby ją zauważyć?
Losy tej dwójki w pewnym momencie wejdą na ten sam tor. W wyniku jednej sytuacji, która wyjdzie na jaw, Ambrose zwróci uwagę na Fern, ale czy będzie z tego zadowolony? W końcu ją zauważył, tylko, czy będzie na tyle odważny?
Wraz z końcem szkoły czas na poważne decyzje, Ambrose zamiast iść na studia, gdzie ma zapewnione miejsce jako gwiazda sportu, pod wpływem pewnych wydarzeń decyduje się na zaciągniecie do wojska. Przekonuje również do tego swoich najlepszych przyjaciół i już za niedługo będą stacjonować w Iraku.
Autorka w bardzo piękny sposób wplotła historię każdego z przyjaciół Ambrose. Każdy z nich miał swoje życie w Hannah Lake, plany i zupełnie inny pogląd na świat. Jednak bycie w armii było ostatnią okazją na wspólnie spędzony czas. Dla naszego bohatera byli oni najważniejsi, a teraz razem mogli stanąć w obronie własnego kraju. A po powrocie zacząć nowy etap w życiu, pójść na studia, czy też założyć rodzinę. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wypadek, na 2 miesiące przed powrotem do domu.
Wypadek, który zmienił ich życie na zawsze. Wypadek, który sprawił, że już nic nigdy nie będzie takie samo.
Kiedy Ambrose powraca do miasteczka, jest zupełnie innym człowiekiem. Nie chce by mieszkańcy go zobaczyli. Wie jak każdy wycierpiał, a teraz on i jego powrót nie są niczym dobrym. Mamy do czynienia z żołnierzem, który przeżył traumę. Nie sposób do niego dotrzeć, jest zamknięty w sobie, a na jego ciele można ujrzeć piętno wojny. Fern jako jedyna się nie poddaje i za wszelką cenę stara się dotrzeć do mężczyzny.
Oboje mają już po 21 lat, wiele przeszli i jakoś muszą dać radę.
Czy Fern dotrze do Ambrose? Jak wygląd żołnierza wpłynie na uczucia Fern? Czy nadal będzie go kochała?
Historia o cierpieniu, które towarzyszy długo po tragicznych wydarzeniach a dręczące poczucie winy nigdy nie daje spokoju. Opowieść o tym, że mimo wszystko najważniejsze jest to co człowiek ma w sercu. Nieważne, czy miłość Twojego życia wygląda teraz jak potwór i ma złamaną duszę.
W tej powieści bardzo dużo się dzieje, jest czas na radość, ale i na smutek. Niektóre wydarzenia są w stanie rozerwać serce na pół, ale każde z nich daje nadzieję. Jak potoczą się losy przyjaciół z Hannah Lake? Co będzie z Baileyem? Jak Rita poradzi sobie z agresywnym mężem i czy Ambrose pozwoli się do siebie zbliżyć?
Miłość silniejsza niż strach, miłość która daje nadzieję i leczy rany, niestety nie wszystkie, ale taka, która daje ukojenie. Jak poradzić sobie po utracie bliskiej osoby? Jaki jest sens życia i co robić, aby było ono jak najlepsze?
Piękna historia o życiu, które jest bardzo kruche. Pokazuje jak ważne jest to, aby jak najlepiej je wykorzystać. Bo żeby spojrzeć cierpieniu w twarz, trzeba mieć odwagę. A najodważniejsi pozostają w pamięci na długo.
Kochani serdecznie Wam polecam tę wspaniałą, mądrą historię.
Historia jaką mamy okazję poznać w "Making faces" jest niezwykle wzruszająca, przepełniona miłością, cierpieniem i smutkiem. To historia, która nie zostanie zapomniana. Zwraca uwagę na istotne aspekty naszego życia a przede wszystkim mówi o tym, że aby pokochać drugiego człowieka, nie ważne jest to jak on wygląda, czy jak się ubiera, a istotne jest to co ma w środku.
Każda z postaci występujących w książce ma znaczny wkład w całą historię. Bohaterowie są niezwykle barwni, dużo przeszli i każdy z nich ma coś do przekazania. W małym miasteczku Hannah Lake mieszka grupa znajomych uczęszczających do liceum. Jest Fern i jej kuzyn Bailey oraz Rita. Są najlepszymi przyjaciółmi od dziecka, ale nie tylko to ich łączy. Dla Fern od zawsze Bailey był najważniejszy. Niestety nie miał tyle szczęścia i narodził się z dystrofią mięśniową, dlatego im był starszy tym bardziej potrzebował pomocy, gdyż jego mięśnie odmawiały posłuszeństwa i później nie był już w stanie poruszyć nawet rękoma.
Autorka w piękny sposób pokazała nam jak osoba, która wie, że jej życie nie będzie zbyt długie, potrafi być niesamowicie optymistyczna. Bailey to niesamowita postać, inteligenty młodzieniec, który mimo tego, że nie potrafił już chodzić o własnych nogach, umiał cieszyć się z życia i był najlepszym kompanem jakiego można sobie tylko wymarzyć. To on potrafił podnieść drugiego człowieka na duchu i nieźle go dopingować. To on wierzył w ludzi, a jego podejście do całej sprawy, w ogóle nie wskazywało na to, że Bailey ma jakiś uszczerbek na zdrowiu.
Był też Ambrose Young, błyskotliwy młodzieniec, przystojny i utalentowany zapaśnik z szansami na sportową przyszłość. ego rodzinne sprawy nieco się pokomplikowały, ale dalej chciał robić to co kocha i został wraz ze swoim przybranym ojcem. Nie chciał tak jak jego matka rzucić się w pogoń za biologicznym ojcem, który w ogóle się nim nie przejmował. Ambrosa uwielbiali wszyscy, nawet Fern. Autorka pokazała nam, że nawet świetny sportowiec, duma szkoły, może mieć wspaniałe wnętrze. Chłopak nie był piękny tylko na zewnątrz, ale i w środku.
To wiedziała już od dziecka Fern, dlatego jej fascynacja chłopakiem tylko coraz bardziej się pogłębiała. Jednak Fern jako nastolatka byłą brzydka, miała rude włosy i krzywe zęby, zatem jak ktokolwiek mógłby ją zauważyć?
Losy tej dwójki w pewnym momencie wejdą na ten sam tor. W wyniku jednej sytuacji, która wyjdzie na jaw, Ambrose zwróci uwagę na Fern, ale czy będzie z tego zadowolony? W końcu ją zauważył, tylko, czy będzie na tyle odważny?
Wraz z końcem szkoły czas na poważne decyzje, Ambrose zamiast iść na studia, gdzie ma zapewnione miejsce jako gwiazda sportu, pod wpływem pewnych wydarzeń decyduje się na zaciągniecie do wojska. Przekonuje również do tego swoich najlepszych przyjaciół i już za niedługo będą stacjonować w Iraku.
Autorka w bardzo piękny sposób wplotła historię każdego z przyjaciół Ambrose. Każdy z nich miał swoje życie w Hannah Lake, plany i zupełnie inny pogląd na świat. Jednak bycie w armii było ostatnią okazją na wspólnie spędzony czas. Dla naszego bohatera byli oni najważniejsi, a teraz razem mogli stanąć w obronie własnego kraju. A po powrocie zacząć nowy etap w życiu, pójść na studia, czy też założyć rodzinę. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wypadek, na 2 miesiące przed powrotem do domu.
Wypadek, który zmienił ich życie na zawsze. Wypadek, który sprawił, że już nic nigdy nie będzie takie samo.
Kiedy Ambrose powraca do miasteczka, jest zupełnie innym człowiekiem. Nie chce by mieszkańcy go zobaczyli. Wie jak każdy wycierpiał, a teraz on i jego powrót nie są niczym dobrym. Mamy do czynienia z żołnierzem, który przeżył traumę. Nie sposób do niego dotrzeć, jest zamknięty w sobie, a na jego ciele można ujrzeć piętno wojny. Fern jako jedyna się nie poddaje i za wszelką cenę stara się dotrzeć do mężczyzny.
Oboje mają już po 21 lat, wiele przeszli i jakoś muszą dać radę.
Czy Fern dotrze do Ambrose? Jak wygląd żołnierza wpłynie na uczucia Fern? Czy nadal będzie go kochała?
Historia o cierpieniu, które towarzyszy długo po tragicznych wydarzeniach a dręczące poczucie winy nigdy nie daje spokoju. Opowieść o tym, że mimo wszystko najważniejsze jest to co człowiek ma w sercu. Nieważne, czy miłość Twojego życia wygląda teraz jak potwór i ma złamaną duszę.
W tej powieści bardzo dużo się dzieje, jest czas na radość, ale i na smutek. Niektóre wydarzenia są w stanie rozerwać serce na pół, ale każde z nich daje nadzieję. Jak potoczą się losy przyjaciół z Hannah Lake? Co będzie z Baileyem? Jak Rita poradzi sobie z agresywnym mężem i czy Ambrose pozwoli się do siebie zbliżyć?
Miłość silniejsza niż strach, miłość która daje nadzieję i leczy rany, niestety nie wszystkie, ale taka, która daje ukojenie. Jak poradzić sobie po utracie bliskiej osoby? Jaki jest sens życia i co robić, aby było ono jak najlepsze?
Piękna historia o życiu, które jest bardzo kruche. Pokazuje jak ważne jest to, aby jak najlepiej je wykorzystać. Bo żeby spojrzeć cierpieniu w twarz, trzeba mieć odwagę. A najodważniejsi pozostają w pamięci na długo.
Kochani serdecznie Wam polecam tę wspaniałą, mądrą historię.
Instagram.com/camilleshade Kamila Orłowska
Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
Słowa, słowa, słowa… Wydawałoby się, że ich moc jest ograniczona, tak jak ograniczony jest nasz język. A jednak. Ze słów możemy tworzyć piękne historie, słowami możemy malować i opowiadać o tym, co dzieje się dookoła nas. W końcu: słowa służą do oczarowywania ludzi. Na czym polega fenomen Agathy Christie, braci Grimm, Ernesta Hemingwaya, Iana Fleminga i van Gogha?
Tytuł: Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
Autor: Joanna Wrycza-Bekier
Wydawnictwo: Onepress / Helion
O magii i mocy słów mówi się od starożytności. Już antyczni poeci wiedzieli, jak opisywać to, co widzą, i jakich słów używać, żeby zachwycać słuchaczy. Anthony de Melo w swoim zbiorze fizycznych myśli Przebudzenie wykorzystał trik, który udowadnia, że wiele w naszym życiu zależy od słów, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Pewien guru usiłował wyjaśnić jakiemuś audytorium, że ludzie silniej niż na rzeczywistość reagują na słowa. Żyją wręcz słowami, żywią się nimi. Jakiś mężczyzna wstał i zaprotestował:
– Nie zgadzam się z tym, że słowa wywierają na nas aż taki wielki wpływ. – Na co guru odparł:
– Siadaj, skurwysynie! – Zsiniały ze złości mężczyzna wykrzyknął:
– I to pan nazywa siebie osobą oświeconą, guru, mistrzem, powinien pan się wstydzić! – Na co guru odparł:
– Proszę mi wybaczyć, sir. Poniosło mnie. Naprawdę, proszę o wybaczenie. To nie było zamierzone. Przepraszam. – Mężczyzna w końcu się uspokoił. Wówczas guru powiedział:
– Wystarczyły dwa słowa, aby wywołać w panu burzę i kilka słów, by pana uspokoić. Prawda?
Twierdzimy, że ważniejsze są czyny – i mamy rację. Jednak słowa są nie mniej ważne, ponieważ to od nich wszystko się zaczęło. „Na początku było Słowo” – to motto znajdujemy na wstępie Ewangelii wg świętego Jana. Gdyby nie słowa, nie moglibyśmy mówić ani pisać, a zatem musielibyśmy się komunikować wyłącznie za pomocą gestów. Osobom niewidomym opisujemy rzeczywistość słowami, z osobami niesłyszącymi porozumiewamy się za pomocą języka migowego, niewerbalnie, ale również posługujemy się słowami. To one, niepozorne, krótkie albo nieco dłuższe, autosemantyczne (znaczące samodzielnie, np. kot) albo synsemantyczne (nieznaczące samodzielnie, np. i) – budują naszą kulturę i społeczności.
Joanna Wrycza-Bekier – literaturoznawczyni, prowadząca kursy pisania – w swoim poradniku dotyczącym pisania tekstów, które porwą tłumy, przekazuje nam cenne rady i udowadnia, że dzięki słowom możemy tworzyć nieskończoną ilość obrazów i wpływać na odbiorców. Magia słów…, choć niezbyt obszerna, zawiera niezwykle cenne wskazówki wraz z przykładami, które umożliwiają nam uczenie się od mistrzów – artystów słowa, których teksty do dziś cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, wzruszają, śmieszą, a nawet przerażają.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak budować napięcie, poruszać zmysły i „pokazywać” słowami rzeczywistość, a także poznać różnorodne triki, które sprawiają, że teksty tak bardzo nas fascynują, że nie jesteśmy w stanie się od nich oderwać – ta książka jest przeznaczona właśnie dla was. Autorka umiejętnie tłumaczy nam, jakie błędy popełniamy, mimo że wydaje nam się, że postępujemy słusznie, i operuje porównaniami, żeby udowodnić nam, że niektóre rozwiązania psują teksty, a inne dodają im blasku. Magia słów nie jest typowym podręcznikiem pisania, tylko małym arcydziełem wraz z komentarzami odautorskimi; nie jest zwykłą pisaniną, która w niczym nam nie pomoże, ale zbiorem niewątpliwie wartościowych rad i fragmentów powieści (i nie tylko) pisarzy, poetów, a nawet malarzy, którzy potrafili stosować różne „sztuczki”, które od lat (ba! wieków) nie wyszły z mody i wciąż działają.
Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że zmienia się mój światopogląd. Choć studiuję filologię polską i z pisaniem mam do czynienia właściwie na co dzień, złapałam się na tym, że wpadłam w sieć stylu naukowego, i natychmiast zapragnęłam się z niej uwolnić. Czy mi się to uda? Tego nie wiem, ale jestem pewna, że nie dam się zwieść kolejnym słowom-śmieciom i nie ulegnę urokowi usypiaczy. Postaram się wykorzystać wiedzę, którą przekazała mi Wrycza-Bekier, i nie poddam się! Wy też się nie poddawajcie! Przeczytajcie, co ma wam do powiedzenia osoba, która chce (i może) wam pomóc. Zamiast zastanawiać się nad zamysłem autorów, oglądajcie teksty i odnajdujcie w nich to, co zachwyca.
I jeszcze jedno: rozejrzyjcie się dookoła i napiszcie, co widzicie. Czy niebo naprawdę jest tylko niebieskie, a trawa – zielona?
Tytuł: Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
Autor: Joanna Wrycza-Bekier
Wydawnictwo: Onepress / Helion
O magii i mocy słów mówi się od starożytności. Już antyczni poeci wiedzieli, jak opisywać to, co widzą, i jakich słów używać, żeby zachwycać słuchaczy. Anthony de Melo w swoim zbiorze fizycznych myśli Przebudzenie wykorzystał trik, który udowadnia, że wiele w naszym życiu zależy od słów, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Pewien guru usiłował wyjaśnić jakiemuś audytorium, że ludzie silniej niż na rzeczywistość reagują na słowa. Żyją wręcz słowami, żywią się nimi. Jakiś mężczyzna wstał i zaprotestował:
– Nie zgadzam się z tym, że słowa wywierają na nas aż taki wielki wpływ. – Na co guru odparł:
– Siadaj, skurwysynie! – Zsiniały ze złości mężczyzna wykrzyknął:
– I to pan nazywa siebie osobą oświeconą, guru, mistrzem, powinien pan się wstydzić! – Na co guru odparł:
– Proszę mi wybaczyć, sir. Poniosło mnie. Naprawdę, proszę o wybaczenie. To nie było zamierzone. Przepraszam. – Mężczyzna w końcu się uspokoił. Wówczas guru powiedział:
– Wystarczyły dwa słowa, aby wywołać w panu burzę i kilka słów, by pana uspokoić. Prawda?
Twierdzimy, że ważniejsze są czyny – i mamy rację. Jednak słowa są nie mniej ważne, ponieważ to od nich wszystko się zaczęło. „Na początku było Słowo” – to motto znajdujemy na wstępie Ewangelii wg świętego Jana. Gdyby nie słowa, nie moglibyśmy mówić ani pisać, a zatem musielibyśmy się komunikować wyłącznie za pomocą gestów. Osobom niewidomym opisujemy rzeczywistość słowami, z osobami niesłyszącymi porozumiewamy się za pomocą języka migowego, niewerbalnie, ale również posługujemy się słowami. To one, niepozorne, krótkie albo nieco dłuższe, autosemantyczne (znaczące samodzielnie, np. kot) albo synsemantyczne (nieznaczące samodzielnie, np. i) – budują naszą kulturę i społeczności.
Joanna Wrycza-Bekier – literaturoznawczyni, prowadząca kursy pisania – w swoim poradniku dotyczącym pisania tekstów, które porwą tłumy, przekazuje nam cenne rady i udowadnia, że dzięki słowom możemy tworzyć nieskończoną ilość obrazów i wpływać na odbiorców. Magia słów…, choć niezbyt obszerna, zawiera niezwykle cenne wskazówki wraz z przykładami, które umożliwiają nam uczenie się od mistrzów – artystów słowa, których teksty do dziś cieszą się niegasnącym zainteresowaniem, wzruszają, śmieszą, a nawet przerażają.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak budować napięcie, poruszać zmysły i „pokazywać” słowami rzeczywistość, a także poznać różnorodne triki, które sprawiają, że teksty tak bardzo nas fascynują, że nie jesteśmy w stanie się od nich oderwać – ta książka jest przeznaczona właśnie dla was. Autorka umiejętnie tłumaczy nam, jakie błędy popełniamy, mimo że wydaje nam się, że postępujemy słusznie, i operuje porównaniami, żeby udowodnić nam, że niektóre rozwiązania psują teksty, a inne dodają im blasku. Magia słów nie jest typowym podręcznikiem pisania, tylko małym arcydziełem wraz z komentarzami odautorskimi; nie jest zwykłą pisaniną, która w niczym nam nie pomoże, ale zbiorem niewątpliwie wartościowych rad i fragmentów powieści (i nie tylko) pisarzy, poetów, a nawet malarzy, którzy potrafili stosować różne „sztuczki”, które od lat (ba! wieków) nie wyszły z mody i wciąż działają.
Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że zmienia się mój światopogląd. Choć studiuję filologię polską i z pisaniem mam do czynienia właściwie na co dzień, złapałam się na tym, że wpadłam w sieć stylu naukowego, i natychmiast zapragnęłam się z niej uwolnić. Czy mi się to uda? Tego nie wiem, ale jestem pewna, że nie dam się zwieść kolejnym słowom-śmieciom i nie ulegnę urokowi usypiaczy. Postaram się wykorzystać wiedzę, którą przekazała mi Wrycza-Bekier, i nie poddam się! Wy też się nie poddawajcie! Przeczytajcie, co ma wam do powiedzenia osoba, która chce (i może) wam pomóc. Zamiast zastanawiać się nad zamysłem autorów, oglądajcie teksty i odnajdujcie w nich to, co zachwyca.
I jeszcze jedno: rozejrzyjcie się dookoła i napiszcie, co widzicie. Czy niebo naprawdę jest tylko niebieskie, a trawa – zielona?
Essentia Klaudia Raflik
Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy
Joanna Wrycza-Bekier to absolwentka filologii polskiej i filologii germańskiej. Autorka książek "Webwriting. Profesjonalne tworzenie tekstów dla Internetu", "Kreatywna praca dyplomowa", "Szkoła twórczego pisania" oraz "Galaktyka języka Internetu". Prowadzi dwa blogi: Poradnik pisania (www.poradnikpisania.pl) i Niemiecki w pracy (www.niemieckiwpracy.eu/blog).
Słowa, a w słowach cała potęga. Jedni potrafią czarować, porywać czytelnika w daleką podróż, inni natomiast potrafią szybko i z hukiem sprowadzić go na ziemię. Jak pisać, by zachwycać?
Poradnik będący skarbnicą wiedzy. Pozycja idealna dla początkujących pisarzy, jak i dla tych, którzy uważają, że w pisarstwie czują się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Blogerzy, dziennikarze i wszyscy zainteresowani publicystyką również odnajdą tu coś dla siebie.
Joanna Wrycz-Bekier tłumaczy jak budować napięcie, grać na uczuciach czy malować obrazy słowami. Pomaga poprawić warsztat pisarski, dając wskazówki na temat budowy zdania czy odpowiedniego wyeksponowania najważniejszych słów.
Mamy możliwość sprawdzić, jakie taktyki używał Ian Fleming, Ernest Hemingway, Agatha Christie, van Gogh czy bracia Grimm. Te rozdziały zatytułowane są w dość ciekawy sposób - "Lekcja ...", co tylko potęguje ciekawość odbiorcy.
Ponadto każda z lekcji autorki poparta jest odpowiednim przykładem. Najczęściej jest on zaczerpnięty z kultowych dzieł. Całość zatem zyskuje na realności i pozwala nadać Pani Joannie przydomek eksperta, który posiada sporą wiedzę w tym temacie.
Czytelnik po samej treści może zdać sobie sprawę, że pisarka wie o czym pisze, ponieważ sama potrafi porwać tłumy swoimi tekstami. Bogate słownictwo, liczne nawiązania do literatury i piękny, wręcz bajkowy styl. Ile to razy malowała przede mną obraz, abym jak najlepiej potrafiła sobie wyobrazić proponowane porady.
Jestem pewna, że wiele wiedzy jestem w stanie zapamiętać i wprowadzić do swoich tekstów z tej publikacji. Polecam ją z całego serca, możecie wynieść naprawdę ciekawe lekcje.
zksiazkadolozka.blogspot.com Klaudia Nadolna
Obudzone pragnienia
Wiele osób same słowa "powieść erotyczna" odstrasza, ale książki z tego gatunku możemy podzielić na utwory puste, które skupiają się tylko na ostrych zbliżeniach, ale są też powieści, w których erotyzm jest tylko pikantnym dodatkiem. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylvii Day nie było udane."Zniewolenie" było za krótkie i za bardzo przesycone pożądaniem bohaterów ...Autor: Sylvia Day Wydawnictwo: Helion Premiera: 2013 Stron: 263 Wiele osób same słowa "powieść erotyczna" odstrasza, ale książki z tego gatunku możemy podzielić na utwory puste, które skupiają się tylko na ostrych zbliżeniach, ale są też powieści, w których erotyzm jest tylko pikantnym dodatkiem. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylvii Day nie było udane."Zniewolenie" było za krótkie i za bardzo przesycone pożądaniem bohaterów, aby dobrze ocenić pióro pisarki. Pomimo wszystko dałam autorce jeszcze jedną szansę i cóż okazało się, że literatka potrafi tworzyć ciekawe historie z podtekstem erotycznym.
"Obudzone pragnienia" to powieść odrobinę historyczna. Bohaterowie żyją w czasach, gdy małżeństwa były aranżowane. Jess poznajemy kilkanaście godzin przed jej ślubem z mężczyzną, którego wybrał ojciec. Jess podczas spaceru jest świadkiem bardzo erotycznego zbliżenia i ten obraz zostaje w jej głowie na kilka lat. Następnie autorka przesuwa wydarzenia o siedem lat, gdy Jess jest wdową i planuje podróż. Podróż podczas której ma jej towarzyszyć Alistair, mężczyzna, który wzbudza w Jess pożądanie. Podczas podróży pomiędzy bohaterami dochodzi do zbliżeń, ale ich wzajemna fascynacja ma większe podłoże niż tylko seksualne. Jednak czy wdowa o dobrej reputacji, która nie może mieć dzieci może związać się z mężczyzną obwianym złą sławą?
Tak jak wspominałam powieść ma bardzo duże podłoże erotyczne, ponad połowa to sceny zbliżeń intymnych. Jednak sceny łóżkowe są napisane bardzo zgrabnie i gustownie. Nie ma w nich niczego co mogłoby zbulwersować czytelnika. Wszystkie momenty są delikatne, wyważone, ale i wymowne. Czytanie nie wprowadza w zakłopotanie - choć może zależeć to od odbiorcy. Jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenie z powieściami tego typu, muszę stwierdzić, że jest to jeden z nielicznych erotyków, który czyta się z fascynacją, gdyż pomijając sam erotyzm, opowieść ma drugie oblicze...
Drugim obliczem historii są losy bohaterów. Wspomnę tylko, że autorka bardzo ciekawie i dobrze wykreowała wszystkie postacie, które biorą udział w opisanych wydarzeniach. Jess i Alistair bardzo szybko wzbudzili we mnie sympatię. Trochę żal było mi Hester - zaraz wspomnę dlaczego. Jess choć jej małżeństwo było aranżowane to jednak było udane. Po śmierci męża Jess nie planowała kolejnego zamążpójścia, ale gdy na jej drodze stanął Alistair jej podejście się zmieniło. Jess zakochała się w mężczyźnie, który potrafił ją także w pełni zaspokoić. Jednak, gdy myślałam, że wszystko będzie pięknie autorka skomplikowała losy bohaterów. Tak więc czytelnik ma szansę zagłębić się w historii bohaterów, którzy muszą podjąć ważne decyzje.Mało tego podczas czytania odkrywa się sekrety bohaterów, które miały wpływ na ich życie. Dlaczego żałuje Hester? Jej małżeństwo też było aranżowane i na początku udane, ale z czasem jej mąż zaczął być agresywny a Hester coraz bardziej popadała w melancholię. Najgorzej zrobiło się, gdy bohaterka odkryła, że jest w ciąży. W młodości razy ojca na siebie brała Jess, teraz Hester uważa, że każdy cios od męża jest jej pokutą. Smutne. Tak jak widzicie powieść ma w sobie inne wnętrz, nie tylko to erotyczne. Dlatego też fabuła jest na plus.
Opisane wydarzenia toczą się w dość szybkim tempie, autorka nie przynudza, dzięki temu tworzy się przyjemny, romantyczny klimat. Czytanie jest ekspresowe, a fabuła wciągająca.
Już od pierwszych stron można wyczuć, że Day potrafi pisać i pisze z pasją - przynajmniej tę powieść tak napisała. Stworzyła barwnych, ciekawych bohaterów, słowami namalowała interesującą historię, pozwoliła czytelnikowi przenieść się w czasie - aczkolwiek autorka piesze dość współcześnie, aby powieść zaliczyć do typowych utworów historycznych.
Tak więc "Obudzone pragnienia" to nie tylko sceny łóżkowe, to także ciekawy romans, dobrze napisany, otoczony interesującymi bohaterami. Jest to powieść pełna namiętności, która pochłania.
"Obudzone pragnienia" to powieść odrobinę historyczna. Bohaterowie żyją w czasach, gdy małżeństwa były aranżowane. Jess poznajemy kilkanaście godzin przed jej ślubem z mężczyzną, którego wybrał ojciec. Jess podczas spaceru jest świadkiem bardzo erotycznego zbliżenia i ten obraz zostaje w jej głowie na kilka lat. Następnie autorka przesuwa wydarzenia o siedem lat, gdy Jess jest wdową i planuje podróż. Podróż podczas której ma jej towarzyszyć Alistair, mężczyzna, który wzbudza w Jess pożądanie. Podczas podróży pomiędzy bohaterami dochodzi do zbliżeń, ale ich wzajemna fascynacja ma większe podłoże niż tylko seksualne. Jednak czy wdowa o dobrej reputacji, która nie może mieć dzieci może związać się z mężczyzną obwianym złą sławą?
Tak jak wspominałam powieść ma bardzo duże podłoże erotyczne, ponad połowa to sceny zbliżeń intymnych. Jednak sceny łóżkowe są napisane bardzo zgrabnie i gustownie. Nie ma w nich niczego co mogłoby zbulwersować czytelnika. Wszystkie momenty są delikatne, wyważone, ale i wymowne. Czytanie nie wprowadza w zakłopotanie - choć może zależeć to od odbiorcy. Jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenie z powieściami tego typu, muszę stwierdzić, że jest to jeden z nielicznych erotyków, który czyta się z fascynacją, gdyż pomijając sam erotyzm, opowieść ma drugie oblicze...
Drugim obliczem historii są losy bohaterów. Wspomnę tylko, że autorka bardzo ciekawie i dobrze wykreowała wszystkie postacie, które biorą udział w opisanych wydarzeniach. Jess i Alistair bardzo szybko wzbudzili we mnie sympatię. Trochę żal było mi Hester - zaraz wspomnę dlaczego. Jess choć jej małżeństwo było aranżowane to jednak było udane. Po śmierci męża Jess nie planowała kolejnego zamążpójścia, ale gdy na jej drodze stanął Alistair jej podejście się zmieniło. Jess zakochała się w mężczyźnie, który potrafił ją także w pełni zaspokoić. Jednak, gdy myślałam, że wszystko będzie pięknie autorka skomplikowała losy bohaterów. Tak więc czytelnik ma szansę zagłębić się w historii bohaterów, którzy muszą podjąć ważne decyzje.Mało tego podczas czytania odkrywa się sekrety bohaterów, które miały wpływ na ich życie. Dlaczego żałuje Hester? Jej małżeństwo też było aranżowane i na początku udane, ale z czasem jej mąż zaczął być agresywny a Hester coraz bardziej popadała w melancholię. Najgorzej zrobiło się, gdy bohaterka odkryła, że jest w ciąży. W młodości razy ojca na siebie brała Jess, teraz Hester uważa, że każdy cios od męża jest jej pokutą. Smutne. Tak jak widzicie powieść ma w sobie inne wnętrz, nie tylko to erotyczne. Dlatego też fabuła jest na plus.
Opisane wydarzenia toczą się w dość szybkim tempie, autorka nie przynudza, dzięki temu tworzy się przyjemny, romantyczny klimat. Czytanie jest ekspresowe, a fabuła wciągająca.
Już od pierwszych stron można wyczuć, że Day potrafi pisać i pisze z pasją - przynajmniej tę powieść tak napisała. Stworzyła barwnych, ciekawych bohaterów, słowami namalowała interesującą historię, pozwoliła czytelnikowi przenieść się w czasie - aczkolwiek autorka piesze dość współcześnie, aby powieść zaliczyć do typowych utworów historycznych.
Tak więc "Obudzone pragnienia" to nie tylko sceny łóżkowe, to także ciekawy romans, dobrze napisany, otoczony interesującymi bohaterami. Jest to powieść pełna namiętności, która pochłania.
Niebo-pieko-ziemia.blogspot.com
Obudzone pragnienia
Wiele osób same słowa "powieść erotyczna" odstrasza, ale książki z tego gatunku możemy podzielić na utwory puste, które skupiają się tylko na ostrych zbliżeniach, ale są też powieści, w których erotyzm jest tylko pikantnym dodatkiem. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylvii Day nie było udane."Zniewolenie" było za krótkie i za bardzo przesycone pożądaniem bohaterów ...Autor: Sylvia Day Wydawnictwo: Helion Premiera: 2013 Stron: 263 Wiele osób same słowa "powieść erotyczna" odstrasza, ale książki z tego gatunku możemy podzielić na utwory puste, które skupiają się tylko na ostrych zbliżeniach, ale są też powieści, w których erotyzm jest tylko pikantnym dodatkiem. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylvii Day nie było udane."Zniewolenie" było za krótkie i za bardzo przesycone pożądaniem bohaterów, aby dobrze ocenić pióro pisarki. Pomimo wszystko dałam autorce jeszcze jedną szansę i cóż okazało się, że literatka potrafi tworzyć ciekawe historie z podtekstem erotycznym.
"Obudzone pragnienia" to powieść odrobinę historyczna. Bohaterowie żyją w czasach, gdy małżeństwa były aranżowane. Jess poznajemy kilkanaście godzin przed jej ślubem z mężczyzną, którego wybrał ojciec. Jess podczas spaceru jest świadkiem bardzo erotycznego zbliżenia i ten obraz zostaje w jej głowie na kilka lat. Następnie autorka przesuwa wydarzenia o siedem lat, gdy Jess jest wdową i planuje podróż. Podróż podczas której ma jej towarzyszyć Alistair, mężczyzna, który wzbudza w Jess pożądanie. Podczas podróży pomiędzy bohaterami dochodzi do zbliżeń, ale ich wzajemna fascynacja ma większe podłoże niż tylko seksualne. Jednak czy wdowa o dobrej reputacji, która nie może mieć dzieci może związać się z mężczyzną obwianym złą sławą?
Tak jak wspominałam powieść ma bardzo duże podłoże erotyczne, ponad połowa to sceny zbliżeń intymnych. Jednak sceny łóżkowe są napisane bardzo zgrabnie i gustownie. Nie ma w nich niczego co mogłoby zbulwersować czytelnika. Wszystkie momenty są delikatne, wyważone, ale i wymowne. Czytanie nie wprowadza w zakłopotanie - choć może zależeć to od odbiorcy. Jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenie z powieściami tego typu, muszę stwierdzić, że jest to jeden z nielicznych erotyków, który czyta się z fascynacją, gdyż pomijając sam erotyzm, opowieść ma drugie oblicze...
Drugim obliczem historii są losy bohaterów. Wspomnę tylko, że autorka bardzo ciekawie i dobrze wykreowała wszystkie postacie, które biorą udział w opisanych wydarzeniach. Jess i Alistair bardzo szybko wzbudzili we mnie sympatię. Trochę żal było mi Hester - zaraz wspomnę dlaczego. Jess choć jej małżeństwo było aranżowane to jednak było udane. Po śmierci męża Jess nie planowała kolejnego zamążpójścia, ale gdy na jej drodze stanął Alistair jej podejście się zmieniło. Jess zakochała się w mężczyźnie, który potrafił ją także w pełni zaspokoić. Jednak, gdy myślałam, że wszystko będzie pięknie autorka skomplikowała losy bohaterów. Tak więc czytelnik ma szansę zagłębić się w historii bohaterów, którzy muszą podjąć ważne decyzje.Mało tego podczas czytania odkrywa się sekrety bohaterów, które miały wpływ na ich życie. Dlaczego żałuje Hester? Jej małżeństwo też było aranżowane i na początku udane, ale z czasem jej mąż zaczął być agresywny a Hester coraz bardziej popadała w melancholię. Najgorzej zrobiło się, gdy bohaterka odkryła, że jest w ciąży. W młodości razy ojca na siebie brała Jess, teraz Hester uważa, że każdy cios od męża jest jej pokutą. Smutne. Tak jak widzicie powieść ma w sobie inne wnętrz, nie tylko to erotyczne. Dlatego też fabuła jest na plus.
Opisane wydarzenia toczą się w dość szybkim tempie, autorka nie przynudza, dzięki temu tworzy się przyjemny, romantyczny klimat. Czytanie jest ekspresowe, a fabuła wciągająca.
Już od pierwszych stron można wyczuć, że Day potrafi pisać i pisze z pasją - przynajmniej tę powieść tak napisała. Stworzyła barwnych, ciekawych bohaterów, słowami namalowała interesującą historię, pozwoliła czytelnikowi przenieść się w czasie - aczkolwiek autorka piesze dość współcześnie, aby powieść zaliczyć do typowych utworów historycznych.
Tak więc "Obudzone pragnienia" to nie tylko sceny łóżkowe, to także ciekawy romans, dobrze napisany, otoczony interesującymi bohaterami. Jest to powieść pełna namiętności, która pochłania.
"Obudzone pragnienia" to powieść odrobinę historyczna. Bohaterowie żyją w czasach, gdy małżeństwa były aranżowane. Jess poznajemy kilkanaście godzin przed jej ślubem z mężczyzną, którego wybrał ojciec. Jess podczas spaceru jest świadkiem bardzo erotycznego zbliżenia i ten obraz zostaje w jej głowie na kilka lat. Następnie autorka przesuwa wydarzenia o siedem lat, gdy Jess jest wdową i planuje podróż. Podróż podczas której ma jej towarzyszyć Alistair, mężczyzna, który wzbudza w Jess pożądanie. Podczas podróży pomiędzy bohaterami dochodzi do zbliżeń, ale ich wzajemna fascynacja ma większe podłoże niż tylko seksualne. Jednak czy wdowa o dobrej reputacji, która nie może mieć dzieci może związać się z mężczyzną obwianym złą sławą?
Tak jak wspominałam powieść ma bardzo duże podłoże erotyczne, ponad połowa to sceny zbliżeń intymnych. Jednak sceny łóżkowe są napisane bardzo zgrabnie i gustownie. Nie ma w nich niczego co mogłoby zbulwersować czytelnika. Wszystkie momenty są delikatne, wyważone, ale i wymowne. Czytanie nie wprowadza w zakłopotanie - choć może zależeć to od odbiorcy. Jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenie z powieściami tego typu, muszę stwierdzić, że jest to jeden z nielicznych erotyków, który czyta się z fascynacją, gdyż pomijając sam erotyzm, opowieść ma drugie oblicze...
Drugim obliczem historii są losy bohaterów. Wspomnę tylko, że autorka bardzo ciekawie i dobrze wykreowała wszystkie postacie, które biorą udział w opisanych wydarzeniach. Jess i Alistair bardzo szybko wzbudzili we mnie sympatię. Trochę żal było mi Hester - zaraz wspomnę dlaczego. Jess choć jej małżeństwo było aranżowane to jednak było udane. Po śmierci męża Jess nie planowała kolejnego zamążpójścia, ale gdy na jej drodze stanął Alistair jej podejście się zmieniło. Jess zakochała się w mężczyźnie, który potrafił ją także w pełni zaspokoić. Jednak, gdy myślałam, że wszystko będzie pięknie autorka skomplikowała losy bohaterów. Tak więc czytelnik ma szansę zagłębić się w historii bohaterów, którzy muszą podjąć ważne decyzje.Mało tego podczas czytania odkrywa się sekrety bohaterów, które miały wpływ na ich życie. Dlaczego żałuje Hester? Jej małżeństwo też było aranżowane i na początku udane, ale z czasem jej mąż zaczął być agresywny a Hester coraz bardziej popadała w melancholię. Najgorzej zrobiło się, gdy bohaterka odkryła, że jest w ciąży. W młodości razy ojca na siebie brała Jess, teraz Hester uważa, że każdy cios od męża jest jej pokutą. Smutne. Tak jak widzicie powieść ma w sobie inne wnętrz, nie tylko to erotyczne. Dlatego też fabuła jest na plus.
Opisane wydarzenia toczą się w dość szybkim tempie, autorka nie przynudza, dzięki temu tworzy się przyjemny, romantyczny klimat. Czytanie jest ekspresowe, a fabuła wciągająca.
Już od pierwszych stron można wyczuć, że Day potrafi pisać i pisze z pasją - przynajmniej tę powieść tak napisała. Stworzyła barwnych, ciekawych bohaterów, słowami namalowała interesującą historię, pozwoliła czytelnikowi przenieść się w czasie - aczkolwiek autorka piesze dość współcześnie, aby powieść zaliczyć do typowych utworów historycznych.
Tak więc "Obudzone pragnienia" to nie tylko sceny łóżkowe, to także ciekawy romans, dobrze napisany, otoczony interesującymi bohaterami. Jest to powieść pełna namiętności, która pochłania.
Niebo-pieko-ziemia.blogspot.com