ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Upały, mango i ropa naftowa

Na losie Wenezueli zaważyły tytułowe trzy przekleństwa - uważa Ramon, syn włoskich imigrantów, który z dystansem patrzy na swój kraj. Upały, mango i ropa naftowa to trzy rzeczy, o których świat marzy, ale które zamiast pomagać, rozleniwiają, uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Według Ramona trwałe gorąco sprawia, że nie trzeba budować solidnych domów, wystarczy prowizoryczna buda z anteną satelitarną i telewizorem w środku, by przy nim zaleć. Wieczne lato oznacza wieczny sezon, nie trzeba magazynować na później, oszczędzać, zawsze coś rośnie. Zwłaszcza mango, nie wymaga specjalnych zabiegów, owoce leżą na ulicy, wystarczy tylko zebrać. Tak samo z ropą naftową - skoro jest naturalnym surowcem Wenezueli, który można eksportować, to po co wytwarzać cokolwiek innego. Inwestować w produkcję? Przecież jest rząd, który daje wszystko za darmo! Tyle że - pisze Wojciech Ganczarek - ?Cha-vistowskie państwo jedną ręką dawało, drugą - wiązało ręce i zamykało usta obywatelom". Autor, absolwent fizyki teoretycznej i matematyki stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim, spędził przeszło rok w Wenezueli. Jeździł rowerem, ale też mieszkał kilka miesięcy w Meridzie i Caracas, doświadczając codzienności wenezuelskiego życia, prowadząc dziesiątki rozmów i wertując stosy książek. Z tego wszystkiego narodziła się publikacja łącząca w sobie relację z podróży, reportaż z Wenezueli pogrążonej w kryzysie i so-cjohistoryczne interpretacje mentalności latynoamerykańskiej, przetykana wywiadami. Od lat siedemdziesiątych Wenezuela zmieniała się z najbogatszego kraju Ameryki Południowej w zubożałe państwo. Od czasu boomu naftowego nie myślano o inwestowaniu w produkcję wewnętrzną. Teraz import produktów dla 30-milionowego społeczeństwa jest sprawą niezwykle kosztowną. Wielogodzinne kolejki po podstawowe produkty, niekontrolowana inflacja, dewaluacja waluty, rekordowo wysoka przestępczość, korupcja, nietykalność pracownika i arogancja władzy stały się nieodłącznym elementem nowego etapu w historii państwa, zarządzanego dyktatorską ręką przez socjalistę Hugo Chaveza, a po jego śmierci w 2013 roku przez nieudolnego Nicolasa Madura. Wygra! on wyścig o fotel prezydencki z liderem opozycji Henriquem Caprilesem Radonskim (oddało na niego swój głos 49,12 proc. uprawnionych), który miał polskie korzenie. Jak podaje Wojciech Ganczarek, według szacunków w drugiej połowie lat czterdziestych do Wenezueli trafiło od 4 do 9 tysięcy Polaków: Żydów, byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, zesłańców z Sybiru, jeńców wojennych i więźniów obozów wyzwolonych przez aliantów. Czyta się tę książkę z wielką uwagą, dla polskiego czytelnika znającego realia PRL wiele spraw nie będzie zaskakujących, absurd goni tu absurd. Rzecz czasami zabawna, ale jednak w ogólnej wymowie niezwykle smutna. Autor w sposób sugestywny i ze znawstwem ukazuje realia Wenezueli. To jedyna wydana po polsku książka, obszernie i dogłębnie omawiająca problemy pogrążonego w kryzysie latynoskiego kraju.
Magazyn Literacki Książki EWA TENDERENDA-OŻÓG

Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz - sięgnij po to. Wydanie II zmienione

PEŁNA MOC ŻYCIA JEŚLI O CZYMŚ W ŻYCIU MARZYSZ - SIĘGNIJ PO TO Wydanie II zmienione Wydawnictwo ONEPRESS, 2016 "Życie przypomina układankę ze zmieniającym się dynamicznie obrazem. Życie to nieustanny ruch. Życie jest zaprzeczeniem tego, o czym wielu marzy, czyli o stabilizacji". Te słowa Jacka Walkiewicza, charyzmatycznego mówcy motywacyjnego, trenera i mentora, autora bestsellerowej książki "Pełna MOC możliwości", wbijają kij w mrowisko. Dotychczasowe dążenie do celu, tylko by cel osiągnąć i spocząć na laurach, nagle okazuje się niewystarczające? Już Heraklit z Efezu stwierdził, że nie ma rzeczy o stałych właściwościach. Nie ma bytu, jest tylko stawanie się. Ciągła zmiana wpisana jest w nasze życie, panta rhei (z gr. "wszystko płynie"). A co z tym stwierdzeniem zrobimy, pozostaje już w naszej gestii. Najnowsza książka Jacka Walkiewicza "Pełna MOC życia. Jeśli o czymś w życiu marzysz - sięgnij po to. Wydanie II zmienione" to zapis jego doświadczeń, refleksji, myśli i cytatów z ostatnich lat. Niektóre z nich powtarzają się w tekście, to zabieg celowy. Są na tyle ważne, że zabieg taki ma pomóc zapamiętać je i przetworzyć przez swoje filtry. Jak pisze Walkiewicz, cenny jest brak oceny samego tekstu, by nie tracić esencji, ale zadawać pytania: dlaczego się nie zgadzam, a jeśli się nie zgadzam, co musiałoby się wydarzyć, bym się zgodził. Każdy rozdział jest jakąś prawdą, prawdą, którą warto przełożyć na swoje życie. Najnowsza książka Jacka Walkiewicza jest wzbogacona o kolejne doświadczenia autora, bo i jego prawdy - jak sam pisze - także się zmieniają. Rzeczywistość 10,20 lat temu wyglądała zupełnie inaczej, dzieje się tak w przypadku każdego człowieka, dlatego warto odbierać sygnały, uważnie słuchać, dostrzegać zmiany, być na nie otwartym, wybierać dla siebie to, co najcenniejsze, bo w kilkugodzinnym wystąpieniu czy w całej książce może paść jedno zdanie, to które będzie impulsem do zmiany dotychczasowego porządku, zastanego, a niekoniecznie dobrego. "Człowiek nieświadomy swoich celów jest zdany na przypadek" - proste, ale jak trafne stwierdzenie Walkiewicza uświadamia, że za każdym działaniem jednostki stoi ona sama - człowiek. I od tego jak silna jest w człowieku potrzeba działania, zależy jego życie. Nie chodzi tu tylko o odpowiedź na proste pytanie: czego chcę. Ale o odpowiedź na pytanie: czego potrzebuję i czy to się pokrywa z tym, czego chcę. Strefa komfortu, której większość z nas tak usilnie się trzyma, wydaje się bezpieczna, ale biorąc pod uwagę zmienność życia, nigdy nie mamy pewności, jak długo w tej strefie przetrwamy. Jeśli my jej nie opuścimy, mogą nas z niej wypchnąć inni, a to już nie będzie wyjście na własne życzenie. Jeśli poszukujesz inspiracji, motywacji, zmiany, najnowsza książka Jacka Walkiewicza jest silnikiem o wielkiej MOC-y, dzięki któremu możesz wzbić się tak wysoko, jak zaplanowałeś. Nie ma tu mowy o kolejnych newsach w temacie "jak żyć" - w tym zakresie wszystko zostało już powiedziane, napisane. Najważniejsze, co zrobić z wiedzą, którą już się ma. Przepis na szczęście tak jak na start samolotu jest niezmienny, tylko pytanie, jak osiągnąć pełną MOC silników, czyli MOC startową, by odbić się od ziemi, pozostaje w kwestii każdego człowieka. Walkiewicz pisze: IKHAKIMA! Czyli poradzisz sobie, ponieważ masz w sobie wystarczającą moc, tylko uwierz w to i zmobilizuj swoje siły.
papierniczyswiat.pl AUTOR NIEZNANY

Slow Burn. Kropla drąży skałę. Seria Driven

Jest to kolejna książka, której okładka, tytuł oraz seria daje jasno do zrozumienia, że będzie głównie chodziło o seks... no to czego się spodziewa czytelnik? No seksu. I go dostaje na samym wstępie... Kto by się więc spodziewał potem uczuć, przemyśleń, głębi... a także wzruszeń i zmuszenia do zastanowienia się nad sobą i swoim życiem? Ja się nie spodziewałam...  Ale właśnie dzięki temu ta książka okazała się tak wspaniała ...Jest to kolejna książka, której okładka, tytuł oraz seria daje jasno do zrozumienia, że będzie głównie chodziło o seks... no to czego się spodziewa czytelnik? No seksu. I go dostaje na samym wstępie... Kto by się więc spodziewał potem uczuć, przemyśleń, głębi... a także wzruszeń i zmuszenia do zastanowienia się nad sobą i swoim życiem? Ja się nie spodziewałam... Ale właśnie dzięki temu ta książka okazała się tak wspaniała, naprawdę wycisnęła ze mnie łzy, zmusiła do zatrzymania się, zamknięcia oczu i docenienia tego, co mam... Rylee jest kobietą niezależną, kobietą sukcesu, ma własną firmę, którą rozkręca. Ma wszystko pod kontrolą i tak musi być. Tylko to pozwala jej w miarę normalnie funkcjonować. Tak naprawdę ma trudną przeszłość, faceta, który pojawia się i znika i jest... cóż, dupkiem. Colton to typowy niegrzeczny chłopiec, bogaty i przystojny. Wszystko zaczyna się w chwili, gdy nad ranem kończy się wesele ich przyjaciół, alkohol robi swoje... i Rylee traci kontrolę. Książka jest o tyle ciekawa, że poznajemy historię zarówno jej oczami, jak i jego. Zawsze interesowało mnie spojrzenie faceta na miłość. To nie książka erotyczna, choć oczywiście scen znajdziecie tu wiele, ale to po prostu piękna historia miłosna, która musi zmierzyć się z problemami, a przede wszystkim z trudną przeszłością obojga. Czy im się uda? To już musicie sami sprawdzić, ale nie wierzę, że moglibyście się zawieść... to piękna historia, warta poznania! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Septem.
poligon-domowy.blogspot.com Poligon-domowy.blogspot.com

Dręczyciel

Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.
Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...
 
Zarówno okładka, jak i tytuł w tym "dwukolorze" nie za bardzo mi się spodobały. Jednak tu nie o okładkę głównie chodzi, a o treść. Zignorowałam moje nieprzyjemne okładkowe skojarzenie z bardzo kiepskim erotykiem i zabrałam się za czytanie. Słowo daję, ta historia mnie zmiażdżyła! 
 
Penelope Douglas mieszka w Las Vegas z mężem i córką. Jest autorką bestsellerów The New York Timesa, USA Today oraz Wall Street Journal. Często przegląda Twittera, Instagrama i Pinteresta - oczywiście wtedy, gdy akurat nie pisze. 
 
Tate przyjaźniła się z Jaredem od dziecka. Byli sobie bardzo bliscy, to on znał jej smutki i wiedział co sprawia, że się śmieje. Po wakacjach, które spędzili osobno, Jared wrócił odmieniony i bez jakiegokolwiek powodu zaczął dręczyć Tate. Ona schodziła mu z drogi, lecz to nic nie pomagało. W końcu nie wytrzymała i opuściła swoje rodzinne miasto na rok. To właśnie ten rok spędzony w Paryżu całkowicie ją odmienił. Wróciła w nowej, silniejszej wersji, a jej oprawcy stali się ofiarami. Tate postanowiła zawalczyć o siebie i rozebrać mur, którym otoczył się Jared...
 
 
Pożarłam tę książkę na raz. Dosłownie. Usiadłam, przeżyłam niesamowity emocjonalny rollecoaster i zanim się obejrzałam, to dotarłam do ostatniego zdania. Co to za niesamowita historia! Co za niesamowita powieść! 
Akcja rozpoczyna się od imprezy u Jareda - głośnej i w bardzo amerykańskim stylu. Po prostu nie było możliwości, żebym nie dała się wciągnąć tej powieści od początku. Absolutnie pokochałam to jawne zło Jareda, tą jego tajemniczość, brutalność, bezwzględność... A jakby tego było mało, to i Tate absolutnie zdobyła moją sympatię! Z przestraszonej i zaszczutej dziewczynki przemieniła się w żyletę na miarę Jareda! Zachwyty, zachwyty, zachwyty!
Nieprzewidywalność głównego bohatera, odwaga głównej bohaterki, zaskoczenia i kolejne tajemnice... to wszystko sprawiało, że przeżywałam po kolei wszystkie możliwe emocje. Jednak w "Dręczycielu" pojawiło się coś jeszcze... trudna do opisania, niewiarygodna, zniewalająca i uzależniająca chemia pomiędzy Tate a Jaredem! Wierzcie mi, powietrze między tą dwójką wręcz iskrzyło, a ich wzajemna nienawiść splatała się idealnie z głębokimi i gorącymi uczuciami.
W tej powieści nie ma taniego romantyzmu, mdłej słodyczy i nijakich bohaterów. Tutaj każdy chłopak i każda dziewczyna pojawiają się w konkretnym celu. Nawet postacie drugoplanowe nadają tej historii unikatowy smak, co rzadko się zdarza.
"Dręczyciel" jest opowieścią pełną emocji, czasem uroczą, ale przede wszystkim przedstawiającą skrajności, jakie występują pomiędzy ludźmi. Autorka dobrze dopracowała swoją historię, włożyła w nią mnóstwo dobra i zła, mnóstwo blasku i mroku, mnóstwo radości i bólu. Za każdym szokującym krokiem bohaterów stały jakieś motywy, pragnienia, tajemnice. Jared jest chłopakiem nieprzewidywalnym, a Tate to dziewczyna jak każda z nas... To ona potrafi walczyć, a przy tej walce jest w stanie wystawić swoje serce na kolejne ciosy. To ona godzi się na wiele w imię większego dobra. To ona znosi krzywdy i zastanawia się, czy będzie w stanie je kiedykolwiek wybaczyć...
 
Oto powieść dla młodzieży, która pochłania bez reszty, funduje wielkie i intensywne emocje, poraża do szpiku kości! Lektura jest czystą przyjemnością. Czyta się szybko i bez tchu. Polecam wszystkim, którzy uwielbiają skomplikowane i emocjonalne historie miłosne. "Dręczyciel" zdecydowanie Was nie zawiedzie!
 
Moja ocena: 9/10 
http://porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com/ Klaudia Pankowska

Making Faces

 
Czym jest prawdziwe piękno? Przyciągającą spojrzenia twarzą, zgrabnym ciałem, urokiem osobistym? A może chodzi o to, co znajduje się wewnątrz człowieka. Inteligencja. Błyskotliwość. Umiejętność dostrzeżenia dobra nawet tam, gdzie wydaje się, że go nie ma. Co jeśli jest nim artystyczna dusza? Albo złote serce zdolne wspomóc w potrzebie. Każdy człowiek postrzega piękno nieco inaczej. Czym ono jest dla Ciebie? 
 
Fern Taylor od zawsze podkochiwała się w Ambrosie Youngu – przystojnym i niezwykle zdolnym młodym zapaśniku z szansami na wielką karierę. Ale jako brzydkie kaczątko była dla niego zupełnie niewidzialna. A przynajmniej do czasu, gdy Ambrose razem z grupką przyjaciół wyruszył na misję do Iraku. Powrócił sam. Ranny i pokiereszowany psychicznie. Nawet to nie powstrzymało Fern przed próbą zbliżenia się do niego. Tylko jak można kochać kogoś, kto stracił wszelką nadzieję i sens istnienia? 
 
„Czasem trudno jest się pogodzić z tym, że nigdy nie będziemy kochani tak, jak byśmy tego chcieli”. 
 
Lubię twórczość Amy Harmon. Szczególnie po tak dobrych pozycjach, jak Prawo Mojżesza, czy Pieśń Dawida. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. Ale muszę przyznać, że w trakcie czytania w niektórych momentach nieco mi się nudziło. Akcja dopiero pod koniec zaczęła pędzić, a autorka sprytnie zagrała na moich emocjach, wywołując wiele różnych uczuć. 
 
Making Faces raczej nie należy do lekkich historii. Została poruszona tematyka wojny, nieuleczalnej choroby, czy chociażby zmagania się z przytłaczającym poczuciem winy i odrzuceniem. Momentami aż skłania do refleksji. To jedna z tych opowieści, nad którymi należy się zatrzymać. I wszystko stopniowo przetrawić. 
 
Bohaterowie byli całkiem dobrze wykreowani, chociaż nie mogło się obyć bez pewnych schematów Na przykład: poraniony wojownik i brzydkie kaczątko nieświadome swojego wpływu. Ale za to podobało mi się nawiązanie do mitu o Herkulesie, którego Ambrose w rzeczy samej nieco przypominał i tak samo jak on przeszedł naprawdę wiele ciężkich chwil. Od razu polubiłam Fern – nieco cichą dziewczynę z zamiłowani do pisarstwa, od której aż kipiało dobrocią, miłością oraz niewinnością. Najbarwniejszą osobowością mógł poszczycić się Bailey. Mimo, że życie okrutnie się z nim obchodziło, nie przestawał imponować swoją błyskotliwością i zdolnością do zaakceptowania swojego losu. Był swego rodzaju klejem pomiędzy Fern, a Ambrose'm. Poza tym niejednokrotnie potrafił wywołać uśmiech na mojej twarzy. 
 
 
„Są takie chwile, Bailey. Kiedy myślisz, że już więcej nie zniesiesz. Ale potem odkrywasz, że jednak dajesz radę. Zawsze dajesz radę. Jesteś twardy. Bierzesz głęboki oddech, zaciskasz mocniej zęby, pokonujesz kolejne przeszkody, aż w końcu wiatr znów zaczyna ci wiać w żagle”. 
 
Wątek romantyczny był jednym z głównych elementów fabuły. To taka słodko-gorzka relacja, która potrzebowała lat, aby dojrzeć. Piękno kontrastowało z brzydotą, bezinteresowne uczucie z odrzuceniem. Autorka w ciekawy sposób ukazała, jak to jest kochać kogoś z wszystkimi wadami, utraconą nadzieją i głębokimi dziurami ziejącymi w sercu i na duszy. Nie obyło się bez dramatyzmu i gorzkich łez, ale również radosnych uniesień i powoli pojawiającej się wiary. W nowe życie. W lepsze jutro. 
 
Podsumowując, Making Faces to  fascynująca opowieść i wojnie i miłości. O ludziach złamanych i tych poszukujących nadziei. Nie jest to łatwa książka. Ale momentami daje do myślenia. Może i były nieliczne fragmenty, które troszkę mnie nużyły, ale oceniam ją jak najbardziej na plus. Myślę, że powinna spodobać się fanom new adult i każdemu, kto szuka czegoś bardziej ambitniejszego. Może nie jest perfekcyjna, ale zdecydowanie coś w sobie ma. Tak samo jest z ludzkim pięknem, prawda? 
 
 
„Zawsze zadziwia mnie to, że ludzie pojawiają się w naszym życiu dokładnie wtedy, gdy ich potrzebujemy”.

Moja ocena: 8/10
http://zagubiona-wslowach.blogspot.com/ Klaudia Mordarska
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL