Recenzje
Słodkie sekrety, czyli bezglutenowe, roślinne historie pisane lukrem
... niespełna trzy lata temu okazało się, że mam chorą tarczycę ... niestety jest to choroba Hashimoto ... ostatnio dowiedziałam się, że przy tym schorzeniu powinno się spróbować diety bezglutenowej, bez produktów mlecznych i bez cukru ... w pierwszym momencie ogarnęło mnie totalne przerażenie ... jak to bez moich ulubionych pierogów, makaronu i słodyczy ... tak się nie da żyć !!! ;-) ... po chwili namysłu, pocieszając się stwierdziłam, że bez badań na nietolerancję pokarmową nie muszę aż tak szaleć ;-) ... i już nastój mi się poprawił ;-) ... jednak nie byłabym sobą gdybym nie szukała innych rozwiązań ... nurtowało mnie to cały czas ... zaczęłam przymierzać się do pewnych ograniczeń w diecie i szukać różnych przepisów, które mi to ułatwią ... na pierwszy ogień poszły słodycze ;-) ... Słodkie sekrety [...] okazały się do tego celu książką idealną ... są w niej przeróżne przepisy na wegańskie słodkości bez glutenu ... napisana jest w fajny sposób ... ma zachęcające wszystkich łasuchów zdjęcia :-) ...no i wyjaśnia bardzo szczegółowo wszystkie tajniki wegańskich wypieków bez glutenu ... gwarancją tych przepisów jest autorka tej książki, która od lat prowadzi bloga www.natchniona.pl i sama nie może jeść produktów zawierających gluten ... jeśli ktoś jest na takiej diecie od dawna i szuka jeszcze kolejnych przepisów wzbogacających jego kuchnię ta książka sprawdzi się idealnie ... będzie nowością w zbiorach ... jeśli ktoś jest laikiem w kwestii takiej diety i szuka podstawowego kompendium wiedzy ta książka również temu sprosta ... jest zatem idealnym rozwiązaniem dla wszystkich tych, którzy chcą powalczyć trochę z glutenem w swojej diecie ;-) ... to w niej znajdziemy przepisy na polewę czekoladową dla alergika, wegańskie naleśniki, roślinny biszkopt czy bezy bez jajek ... do tego jest pięknie wydana i na pewno będzie fantastyczną ozdobą w każdej domowej biblioteczce ... mam nadzieję, że nauczę się zdrowo piec ;-) ... polecam :-) ...
mufloneks.blogspot.com
Koszmar Morfeusza
Czyli między miłością, a nienawiścią
Wow... chylę czoło przed twórczością K. N. Haner. Trzeba posiadać ogromną wyobraźnie, aby wymyślić tak ciekawą historię. Tak naprawdę "Koszmar Morfeusza" to pierwsza książka polskiej autorki, od której nie mogłam się oderwać. Przeczytałam ją chyba na jednym oddechu. Rzadko można spotkać erotyk, który ma tak dobrze zachowaną równowagę pomiędzy scenami erotycznymi, a fabułą. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek spośród swojego gatunku.
Wow... chylę czoło przed twórczością K. N. Haner. Trzeba posiadać ogromną wyobraźnie, aby wymyślić tak ciekawą historię. Tak naprawdę "Koszmar Morfeusza" to pierwsza książka polskiej autorki, od której nie mogłam się oderwać. Przeczytałam ją chyba na jednym oddechu. Rzadko można spotkać erotyk, który ma tak dobrze zachowaną równowagę pomiędzy scenami erotycznymi, a fabułą. Bez wątpienia jedna z najlepszych książek spośród swojego gatunku.
"Pokochałam mężczyzne, który jest moją zgubą. To wiem na pewno. Wybranek mojego serca to facet, którego właściwie nie znam, a który każdego dnia zaskakuje mnie czyś zupełnie innym. Raz jest zimny, brutalny i okrutny, by za chwilę stać się czułym i namiętnym kochankiem."
Tytuł historii jest adekwatny w stu procentach, bo o ile "Sny Morfeusza" były tylko zapoznaniem się z bohaterami i zaczęciem wątku, to dopiero w drugiej część zaczyna się akcja. Myślałam, że już żadna książka mnie aż tak nie zdziwi i nie oczaruje... znowu się myliłam. W tej dziedzinie nie ma barier, a jeśli są, to kreatywność i fantazja autorów codziennie je powiększają.
Tytuł historii jest adekwatny w stu procentach, bo o ile "Sny Morfeusza" były tylko zapoznaniem się z bohaterami i zaczęciem wątku, to dopiero w drugiej część zaczyna się akcja. Myślałam, że już żadna książka mnie aż tak nie zdziwi i nie oczaruje... znowu się myliłam. W tej dziedzinie nie ma barier, a jeśli są, to kreatywność i fantazja autorów codziennie je powiększają.
"Za swoje błędy trzeba płacić. Za cudze także."
Haner przenosi nas w kompletnie inne miejsce, w brutalny świat mafii, pieniędzy i seksu, gdzie nie ma miejsca na miłość. Miałam w sobie tyle emocji, gdy czytałam tę książkę. Prawdziwy rollercoaster. Radość, wzburzenie, złość, współczucie... a na końcu smutek. Po raz pierwszy płakałam na erotyku, a to już samo mówi za siebie. Czuję się się rozwalona psychicznie i fizycznie. Kiedy skończyłam lekturę, chciałam zrobić jedno. Rzucić książką przez cały pokój. Dlaczego najlepsze książki kończą się w najlepszych momentach?
Z prawdziwym utęsknieniem czekam na koleją cześć serii.
"Potrzebuję spokoju, odpoczynku. Potrzebuję Adama, ale jego mieć nie mogę. Staram się z tym pogodzić, choć to nie jest takie proste. Nie można pstryknąć palcem i zapomnieć o kimś."
Mimo, że główna bohaterka czasami wydaje się być strasznie naiwna i z lekka nieogarnięta, to i tak fabuła wciąga.
Adam... Adam wciąż nie wierzy w miłość, a może nie tyle nie wierzy, co wie, że nie może sobie na nią pozwolić. Nie da się jednak zaprzeczyć, że na takie myślenie jest już chyba za późno. Mafia dowiaduje się ich sekrecie i ich reakcja z pewnością nie jest ludzka.
Przez swoją brutalność to chyba najbardziej realistyczna książka w stosunku do innych historii mafijnych jakie czytałam. Okrucieństwo niektórych scen przewyższa oczekiwania, a bestialstwo poszczególnych bohaterów jest wręcz nie do opisania.
"Nienawidzę go najbardziej na świecie. Kocham go najbardziej na świecie i pewnie nigdy nie przestanę."
Dzika, drapieżna i elektryzująca. Rozpali do czerwoności zmysły nie tylko kobiet. Przygotuj się na bezsenną noc, bo nie będziesz w stanie odłożyć tej pozycji "na jutro".
Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com
Making Faces
#32 Making faces
czyli śmierć stała się rzeczywistością
Tragedie najczęściej dosięgają tych, którzy są nieświadomi, tych co mają jeszcze wszystko przed sobą; miłość, prace, założenie rodziny... po prostu życie do przeżycia. 11 września 2001r. - ten dzień chyba dla wszystkich okazał się ogromną tragedią. Dzięki temu wydarzeniu bohaterowie dorastają dwa razy szybciej niż powinni. Trudno mi jest ich opisać, bo z wiekiem zmieniają się mentalnie, jak i fizycznie. Fern to typowa, mało popularna nastolatka. Sytuacji nie poprawia też to, że jej jedyny przyjaciel - który jest jednoczenie jej kuzynem - jeździ na wózku i dziewczyna poświęca mu praktycznie cały swój wolny czas. Nagle jej szkolna koleżanka się zakochuje i postanawia wymyślić coś nieoczekiwanego, by zaciekawić swojego wybranka. Dochodzi do wniosku, że wyśle mu karteczkę. Niestety kompletnie sobie z tym nie radzi, więc prosi Fern o pomoc i tak nasza bohaterka z listu na list coraz bardziej zbliża się do Ambrosa, w którym skrycie się podkochuje. Ambrose Young jest całkiem inny, niż może się wydawać. Ma dość presji ze strony innych. Potrzebuje się zatrzymać, pomyśleć nad przyszłością i wtedy wpada na pomysł z pójściem do wojska, który zaważy na jego całym życiu.
Tragedie najczęściej dosięgają tych, którzy są nieświadomi, tych co mają jeszcze wszystko przed sobą; miłość, prace, założenie rodziny... po prostu życie do przeżycia. 11 września 2001r. - ten dzień chyba dla wszystkich okazał się ogromną tragedią. Dzięki temu wydarzeniu bohaterowie dorastają dwa razy szybciej niż powinni. Trudno mi jest ich opisać, bo z wiekiem zmieniają się mentalnie, jak i fizycznie. Fern to typowa, mało popularna nastolatka. Sytuacji nie poprawia też to, że jej jedyny przyjaciel - który jest jednoczenie jej kuzynem - jeździ na wózku i dziewczyna poświęca mu praktycznie cały swój wolny czas. Nagle jej szkolna koleżanka się zakochuje i postanawia wymyślić coś nieoczekiwanego, by zaciekawić swojego wybranka. Dochodzi do wniosku, że wyśle mu karteczkę. Niestety kompletnie sobie z tym nie radzi, więc prosi Fern o pomoc i tak nasza bohaterka z listu na list coraz bardziej zbliża się do Ambrosa, w którym skrycie się podkochuje. Ambrose Young jest całkiem inny, niż może się wydawać. Ma dość presji ze strony innych. Potrzebuje się zatrzymać, pomyśleć nad przyszłością i wtedy wpada na pomysł z pójściem do wojska, który zaważy na jego całym życiu.
"Kiedyś bałem się, że pójdę do piekła. Ale teraz w nim jestem i wcale nie wydaje się takie straszne."
Akcja książki waha się między przeszłością, a teraźniejszością. Myślę, że bez tych retrospekcji historia nie miałaby większego sensu, bo nic bez nich nie byłoby wytłumaczone i książka straciłaby swoją emocjonalność.
Jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale słyszałam dużo pochlebnych opinii na temat Amy Harmon i wiecie co? - nie dziwię się, że tyle osób ją kocha, bo ja też to zrobiłam. Historia nie jest napisana z jakąś pompą czy też fajerwerkami. Nie ma w niej takiego punktu kulminacyjnego, który waży na losach bohaterów. Książka - jak dla mnie - przedstawia powolny proces radzenia sobie z tym, że życie nie jest do końca takie, jak nam się wydaje i trzeba się z tym pogodzić.
Akcja książki waha się między przeszłością, a teraźniejszością. Myślę, że bez tych retrospekcji historia nie miałaby większego sensu, bo nic bez nich nie byłoby wytłumaczone i książka straciłaby swoją emocjonalność.
Jest to moja pierwsza książka tej autorki, ale słyszałam dużo pochlebnych opinii na temat Amy Harmon i wiecie co? - nie dziwię się, że tyle osób ją kocha, bo ja też to zrobiłam. Historia nie jest napisana z jakąś pompą czy też fajerwerkami. Nie ma w niej takiego punktu kulminacyjnego, który waży na losach bohaterów. Książka - jak dla mnie - przedstawia powolny proces radzenia sobie z tym, że życie nie jest do końca takie, jak nam się wydaje i trzeba się z tym pogodzić.
''Nie ma smutku, jeśli wcześniej nie było radości. Nie odczułabym tej straty, gdybym go nie kochała. Nie mogłabym wyleczyć się z tego bólu, nie wyrzucając Baileya z mojego serca. Dlatego wolę ten ból, niż gdybym miała nigdy go nie poznać."
Nie lubię książek, które są pisane w trzeciej osobie. Nie wiem, jak jest z wami, ale ja sądzę, że takie książki mają w sobie za mało emocji. Na szczęście w tym przypadku tak nie jest. Może i historia nie trafi na moją listę #Top50, ale i tak warto ją przeczytać.
Autorka "Making faces" podejmuje bardzo życiowy i myślę, że ciągle aktualny problem. Wygląd. Tę książkę powinna przeczytać każda dziewczyna, która nie wierzy w siebie i w swoje piękno.
"Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?
Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy, które widzą źle?
Czy stworzył nogi, które nie chodzą, i oczy, które widzą źle?
Czy kręci loki na mojej głowie, tworząc z nich dziką burzę?
Czy zatyka uszy głuchemu, robiąc to wbrew ludzkiej naturze?
Czy mój wygląd to przypadek, czy okrutne zrządzenie losu?
Czy mogę obwiniać Go za to, czego u siebie nie znoszę?
Za wady, które mnie prześladują w najgorszych snach,
Za brzydotę, której nie znoszę, za nienawiść i za strach?
Czy czerpie z tego jakąś przyjemność, że wyglądam aż tak źle?
Jeżeli Bóg wymyślił nam twarze, to czy się śmiał, gdy stworzył mnie?"
Mimo wszystkich minusów historia jest napisana na mocne 7/10. Porusza ciekawe tematy, emocjonalna, uczy pokory i szacunku, a styl pisania Harmon nie pozostawia zastrzeżeń. Stworzyła świat tak samo piękny co bezlitosny. Bohaterowie są na pewno z tych niosących swój krzyż przez życie, ale pomimo tego historia niesie w sobie jakąś iskierkę nadziei.
Dziewczynaopapierowymsercu.blogspot.com Justyna Kosmal
Życie i 101 przyjaciół
PRZYJAŹNIE, KTÓRE NAS ZMIENIAJĄ
Ilu prawdziwych przyjaciół można (i warto) mieć w życiu? To zależy, jak patrzymy na przyjaźń i jak ją definiujemy. Według Krzysztofa Liegmanna, trenera / i mówcy motywacyjnego, ich liczba jest nieograniczona. Bo tak naprawdę wszystko i wszyscy mogą być dla nas inspiracją, dodawać otuchy, wspierać w trudnych chwilach, wskazywać, w którym momencie swojego życia jesteśmy. Tak jak najlepsi przyjaciele! W książce ?Życie i 101 przyjaciół" Liegmann dzieli się doświadczeniem z dziedziny 101 zjawisk: muzyki, wędrówek, jogi, rodzicielstwa, ale też strachu czy popełnianych błędów. Wszystkie te opowieści traktują o przyjaźni, która zmienia na lepsze. Autor udowadnia też, że najlepszym przyjacielem dla siebie jesteśmy my sami.
Ilu prawdziwych przyjaciół można (i warto) mieć w życiu? To zależy, jak patrzymy na przyjaźń i jak ją definiujemy. Według Krzysztofa Liegmanna, trenera / i mówcy motywacyjnego, ich liczba jest nieograniczona. Bo tak naprawdę wszystko i wszyscy mogą być dla nas inspiracją, dodawać otuchy, wspierać w trudnych chwilach, wskazywać, w którym momencie swojego życia jesteśmy. Tak jak najlepsi przyjaciele! W książce ?Życie i 101 przyjaciół" Liegmann dzieli się doświadczeniem z dziedziny 101 zjawisk: muzyki, wędrówek, jogi, rodzicielstwa, ale też strachu czy popełnianych błędów. Wszystkie te opowieści traktują o przyjaźni, która zmienia na lepsze. Autor udowadnia też, że najlepszym przyjacielem dla siebie jesteśmy my sami.
Coaching
Mój dziennik podróży. Wydanie 2
Mamaczyta bardzo lubi podróżować. Dlatego dziś polecamy "Mój dziennik podróży" Dominiki Zaręby i Ani Jamróz wydany przez Bezdroża. To propozycja dla tych młodych podróżników, którzy lubią kolekcjonować pamiątki i wspomnienia z podróży, i szukają ciekawej formy, w ramach której mogliby te swoje zapiski, rysunki, pocztówki, bilety z muzeów i inne ciekawostki zaprezentować i w ten sposób ocalić od zapomnienia.
Mamy tam miejsce na listę rzeczy niezbędnych, o których nie można zapomnieć; miejsce na pieczątki z parków narodowych, zapisanie ciekawostek ze szlaków, wklejenie biletów z podróży, a także prowadzenie tradycyjnych zapisków-wspomnień. My rodzice powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na zamieszczony na końcu książki Kodeks Małego Wędrowcy. Przeczytajcie go z dziećmi przez wyruszeniem w podróż, to zbiór dobrych rad i ciekawych spostrzeżeń dotyczących wspólnego podróżowania i życia "w drodze".
Mamaczytowe dzieci zawsze prowadzą swoje pamiętniki z podróży. Bardzo lubimy do nich wracać. Prowadzenie podróżniczych zapisków serdecznie polecamy tak małym, jak średnim i całkiem dorosłym.
Mamy tam miejsce na listę rzeczy niezbędnych, o których nie można zapomnieć; miejsce na pieczątki z parków narodowych, zapisanie ciekawostek ze szlaków, wklejenie biletów z podróży, a także prowadzenie tradycyjnych zapisków-wspomnień. My rodzice powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na zamieszczony na końcu książki Kodeks Małego Wędrowcy. Przeczytajcie go z dziećmi przez wyruszeniem w podróż, to zbiór dobrych rad i ciekawych spostrzeżeń dotyczących wspólnego podróżowania i życia "w drodze".
Mamaczytowe dzieci zawsze prowadzą swoje pamiętniki z podróży. Bardzo lubimy do nich wracać. Prowadzenie podróżniczych zapisków serdecznie polecamy tak małym, jak średnim i całkiem dorosłym.
Mamaczyta.pl Marta