Recenzje
Tajemnica wyspy Flatey
Tajemnicza księga, mroczne opowieści, pradawne rytuały, okrutne zabójstwa - to wszystko stanowi elementy wielkiej spirali nakręconej wiele lat temu. Czy we współczesnym świecie nadal możemy poczuć wpływ dawnych legend? Ile razy w swoim całym życiu mogliśmy spotkać się ze starożytnymi historiami? Czy mogą one nas czegoś nauczyć? Dawno, dawno temu na pewnym statku pewien mężczyzna stworzył zagadkę, którą odgadnąć może tylko największy znawca tajemniczej księgi ,,Flateyjarbók" opisującej pradawne bitwy, wojny, intrygi wikingów. Mężczyzna stworzył coś, co na wiele wieków zajęło umysły najwybitniejszych geniuszy. Nikt nie potrafił rozwiązać tej zagadki. ,,Flateyjarbók" po wielu latach trafiło tam, gdzie jego miejsce - na malutką wyspę Flatey, gdzie czas płynie jednostajnym rytmem. Nikt tu się nie śpieszy, życie każdego mieszkańca to codzienna rutyna. Wydawałoby się, że nic nie może wyrwać osób zamieszkujących wyspę z ich urokliwego otępienia, ale wtedy na pobliskiej wysepce zostają odkryte zwłoki. Kim jest tajemniczy mężczyzna, który najwyraźniej spędził zimę w zapomnianym przez wszystkich miejscu? Co wspólnego z jego śmiercią ma tajemnicza księga?
Kochani, zapraszam was na recenzję książki, co do której mam mieszane uczucia. Spodziewałam się niesamowitego, świetnie skonstruowanego kryminału, gdy wciągnie mnie od samego początku, a historia opisana w "Tajemnicy wyspy Flatey" zaczęła rozkręcać się dopiero po 100 stronach, choć cała powieść ma ich tylko 255. Viktor Arnar Ingólfsson miał bardzo ciekawy zamysł, ale nie wykorzystał go w pełni. Pomijając te wady, "Tajemnica wyspy Flatey" potrafi zaskoczyć. Zapraszam was do zapoznania się z całą recenzją!
Islandzka wiosna. Zapach morza, krzyk ptaków, foki, ryby, przenikliwy wiatr. Wśród burzliwych wód zatoki Brei?afjör?ur, wśród skał i tysięcy małych wysepek znajduje się Flatey. Na wyspie Flatey wieki temu wybudowano maleńką osadę. Odniesiesz wrażenie, że czas tu zwolnił biegu. Z dala od zgiełku wielkiej cywilizacji mieszkańcy żyją tu w spokoju, w ciszy, bez pośpiechu i w zgodzie z rytmem natury. Małomiasteczkowej sielanki osady nic nie zakłóca. Aż do chwili znalezienia zwłok na morskim wybrzeżu.
Już wkrótce Kjartan, którego zadaniem jest wyjaśnienie tej śmierci, uświadamia sobie, że nie ma do czynienia z ofiarą wypadku. Szybko okazuje się, że mieszkańcy wyspy mają swoje głęboko skrywane tajemnice, które w zadziwiający sposób łączą się z mroczną przeszłością. Kluczem do rozwiązania zagadki jest średniowieczny manuskrypt: księga Flateyjarbók, zbiór sag i eposów o starożytnych władcach Wikingów. Aby znaleźć przyczajonego zabójcę, Kjarten musi zejść do ciemnego, niebezpiecznego świata starożytnych legend, symboli i tajnych stowarzyszeń.
Trzymasz w dłoni świetny kryminał łączący w sobie elementy klasyki literatury zbrodni i thrillera. Drobiazgowo odmalowane tło historyczne i kulturowe powoduje, że opowieść staje się niezwykle realistyczna i już po pierwszych kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. Wiernie oddana atmosfera maleńkiej wyspiarskiej osady, gdzie teraźniejszość przenika się ze światem legend i krwawych mitów, intrygująca, tajemnicza księga sprzed wieków, umiejętnie dozowany humor i hipnotyzujące, wciągające czytelnika napięcie ? tym jest ?Tajemnica wyspy Flatey?!
Nie zgasisz lampki nocnej, póki Kjartan nie złamie odwiecznej tajemnicy...
Islandia to jedno z najbardziej tajemniczych terenów na świecie. Skrywa ona wiele tajemnic. Piękne, skaliste wybrzeża, spokojne miasteczka, wiele maleńkich wysp. Nadchodzi wiosna. Natura w końcu może ukazać swoje piękno. Silny, porywisty wiatr, tysiące gatunków zwierząt, które tylko czekają na odkrycie i ONA - maleńka wyspa Flatey. Parę domów na krzyż, żadnego dostępu do większych miast. Wydawałoby się, że nic się tam nie dzieje. Mieszkańcy żyją we własnym rytmie, każdy zna każdego. Nic nie mogłoby zakłócić ich spokoju. Do czasu...
Kjartan zostaje wysłany przez prefekta do zbadania sprawy tajemniczych zwłok znalezionych na niezamieszkałej przez nikogo, maleńkiej wysepce. Jedyną jego nadzieją na wyjaśnienie śmierci i ustalenie tożsamości trupa jest podróż na Flatey. Miejsce, w którym każdy zna każdego, a znalezienie zwłok zaburza codzienną rutynę mieszkańców. Kjartan korzystając z gościnności miejscowych, próbuje rozwikłać tajemniczą zagadkę i zrozumieć przebieg wydarzeń, które doprowadziły do śmierci niezidentyfikowanej osoby. Tajemnicza kartka znaleziona w ubraniach nieżywego mężczyzny może być jedyną wskazówką, na jaką może liczyć przedstawiciel prefekta. Wszystko wskazuje na to, że aby odkryć zagadkę śmierci mężczyzny, Kjartan musi zapoznać się z tajemniczą księgą ,,Flateyjarbók", która opisuje pradawne losy wikingów. Z czasem na wyspie dochodzi do kolejnego przestępstwa. Czas nie ubłagalnie pędzi do przodu, a sprawca pozostaje na wolności. Co przydarzyło się ofiarom? Jaki związek z ich śmiercią ma "Flateyjarbók"?
"Tajemnica wyspy Flatey" to kunsztownie skonstruowana powieść, w której akcja zagęszcza się bardzo powoli - praktycznie przez połowę książki autor buduje napięcie, zarzuca na czytelnika sieć niedomówień, przeplata teraźniejszą historię z fragmentami ,,Flateyjarbók", która opowiada wszelkie losy nieustraszonych wikingów. Głównym tematem w tej pozycji nie jest wcale znalezienie sprawcy tajemniczych śmierci podróżników, którzy zawitali na wyspę, a raczej rozwiązanie zagadki stworzonej przez pewnego badacza tajemniczej księgi wiele lat temu. Odkąd zobaczyłam tę powieść w zapowiedziach wydawnictwa, poczułam, że muszę ją przeczytać. Choć rzadko czytam kryminały, to naprawdę je cenię. Uwielbiam wraz z bohaterami poszukiwać coraz to kolejnych tropów, rozwiązywać mroczne zagadki. Jak zapewne wywnioskowaliście ze wstępu mojej recenzji, poczułam się zawiedziona. Spodziewałam się czegoś całkowicie innego. Książkę, która ma raptem 260 stron, czytałam ponad tydzień. Przebrnięcie przez pierwszą połowę tej powieści nie było wcale łatwe. Choć starałam się, jak mogłam, nie potrafiłam zainteresować się tym, co działo się na pierwszych stronach. Nie zauważyłam żadnego szybszego bicia serca, ciarek na rękach. Miałam wrażenie, że autor za bardzo skupił się na ukazaniu czytelnikowi losów wikingów i nie potrafił odnaleźć żadnej równowagi, która zapewniłaby mu zainteresowanie osoby, która sięgnęła po jego powieść. Dopiero w połowie książki zaczęło się coś dziać. Akcja się zagęściła, bohaterowie w końcu zaczęli tak naprawdę badać przyczyny tajemniczych śmierci, a fabuła w końcu nabrała tempa. Przyznam szczerze, że koniec był naprawdę zaskakujący - nie spodziewałam się, że tak wszystko się potoczy i właśnie za to należy się duży plus dla autora!
"Tajemnica wyspy Flatey" to pozycja dla wytrwałych czytelników. Może na początku zniechęcić swoją powolnością, która sprawia, że ta historia naprawdę wiele traci, ale jeśli już ktoś wytrzyma, może poczuć się na końcu mile zaskoczony i zaintrygowany tym, jak potoczyła się ta historia. Viktor Arnar Ingólfsson miał naprawdę ciekawy pomysł, który mam wrażenie, po prostu źle poprowadził. Czy żałuję, że zapoznałam się z tą powieścią? Nie, ponieważ na końcu poczułam się usatysfakcjonowana. Nie mogę wam z ręką na sercu polecić tej powieści - sami powinniście wyrobić sobie o niej opinię. Uważam, że warto spróbować i zapoznać się z tajemnicami małej islandzkiej wysepki, która kryje wiele tajemnic. Kto wie, może wciągnie was od pierwszej strony, a być może tak, jak mnie zaintryguje dopiero od połowy?
secretum.pl Klaudia Aleksandra Grabowska; 2017-08-06
House of Cards i filozofia. Demokracja jest przereklamowana
To może nie jest książka typowo ekonomiczna czy biznesowa, ale ponieważ polityka ma przemożne wpływ na biznes, warto się z nią trochę zaprzyjaźnić. A jaka polityka jest bardziej fascynująca niż ta pokazana w „House of Cards”? Franka Underwood poznajemy, kiedy dobija skomlącego psa, którego właśnie potrącił samochód. Patrzy do kamery i mówi: „Nie mam cierpliwości do zbędnych rzeczy”. Ten brutalny świat polityki jest z jednej strony wciągający, urzekający, ale jednocześnie rani – bo Underwood gwałci wszelkie zasady moralności. Czy ten fikcyjny bohater pokazuje nam prawdę o polityce? Tego nie wiem, ale tak samo jak wy obawiam się, że jakąś część prawdy w serialu widzimy. I dlatego nas to martwi. Warto przeczytać, co na ten temat mają do powiedzenia filozofowie, bo może sami znajdziemy odpowiedź na pytanie, czy w dzisiejszym świecie uczciwa polityka jest w ogóle możliwa.
Wprost Grzegorz Sadowski
PSYgoda na czterech łapach. Diuna w Himalajach
Agata "Agi" Włodarczyk - "PSYgoda na czterech łapach. Diuna w Himalajach" - Wyd. BezdrożaNasza przesympatyczna suczka ma na imię Diuna. Diuna, czyli wydma.
Ma szaro-brązową sierść, szczupłą sylwetkę i lekko skośne oczy-zupełnie jak wilk, a może tylko trochę, bo to ratlerek. Więc, nasza mała, słodka sunia zaczyna opowiadać swoją historię, swoim psim językiem o wyprawie w Himalaje. Słowo ?jedziemy? to dla Diuny bardzo psyjemne, tak jak inne psyjemności w psiastkach psysmakach, czyli psich łakociach.
Jak zatem Diuna zniesie lot samolotem?
Wszak do Indii jest bardzo daleko, więc sunia pojedzie w specjalnie dla niej przeznaczonym kontenerze. Przecież Diuna to dzielna podróżniczka.
Co czeka dzielną Diunę w Indiach?
Czy wiewiórka palmowa da się dogonić?
Kim jest tupiący głaz?
Przyznam szczerze, że w życiu widziałam różne psy i różnych podróżników, ale nigdy nie widziałam podróżniczki na czterech łapach.
Pies podróżnik, a to ci piękna historia.
Diuna to bardzo mądry pies. Swym mądrym noskiem uratowała życie swojej pani i panu, tam wysoko w górach. Najbardziej spodobała mi się historia z owcami. Przecież każdy wie, że owce zawsze boją się wilków, także psów. A tu owieczki zamiast uciekać rozmawiają z Diuną, wcale jej się nie bojąc, więcej ostrzegają ją przed zbliżającą się burzą.
Dodatkowym plusem tej przesłodkiej książeczki jest to, że dołączona jest kolorowanka. I taką właśnie dzielną Diunę wśród uśmiechających się owieczek pokolorowałam. Ta podróż, którą dzieci przeżyją wraz z sympatyczną Diuną, to także fajna zabawa, a do tego pouczająca lekcja po Indiach i Himalajach.
Dziecko uczy się nie tylko o orientalnych potrawach, ale o ludziach żyjących w wiosce, napotkanej karawanie oraz zwierzętach tam zamieszkujących, jak choćby spotkanie z królem dżungli. To niekończąca się opowieść. Do tego przepiękne ilustracje sprawiają, że każde dziecko chce mieć tę słodką książeczkę.
Wydawnictwo Bezdroża wydało ją w przepięknej twardej oprawie, co jest dodatkowym atutem. Drogi rodzicu, sięgnij po tę książeczkę, poczytaj wraz ze swoją pociechą o przygodzie w Himalajach, wesołej Diunie i ciesz się miłymi chwilami spędzonymi razem. Przy tej książeczce będziecie się razem dobrze bawić.
DobreRecenzje.pl Dorota; 2017-08-05
Myśl jak Zuck. Pięć sekretów biznesowych Marka Zuckerberga - genialnego założyciela Facebooka
Korzystam z FB co najmniej kilka - kilkanaście razy dziennie. Obejrzałem Social Network. Prowadzę ten fanpejdż. W końcu prędzej czy później musiało się to skończyć tym, że chcą pogłębić swoją wiedzę na temat tego medium sięgnąłem po tę pozycję. Jestem pełen podziwu dla działań FB, który wciąż nie chce się zestarzeć (ani tym bardziej, wbrew wielu głosom w sieci, upaść) i prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat nie zejdzie z tronu. Książka spełniła moje oczekiwania - pokazała dlaczego dziecko Marka jest tym czym jest. Z drugiej zaś strony widać, że autorka tworzyła poszczególne rozdziały odrębnie - całość jest nieco poszatkowana. Często powtarza te same fakty, stwierdzenia i ciekawostki. Wbrew pozorom lwia część nie jest tylko o "niebieskim", ale też o innych firmach. Co z tego można wyciągnąć? To jak tworzyć kulturę firmowa, być nieugiętym, planować lata naprzód. Fajne do zabicia wolnego czasu.
jakzarabiacpieniadze.com.pl Mateusz Kiszło
Jesteś kozak! Uwierz w siebie i zacznij żyć pełnią życia
W książce Jesteś kozak! Uwierz w siebie i zacznij żyć pełnią życia Jen Sincero przekazuje nam swoją wiedzę i doświadczenie w temacie co zrobić, aby żyć szczęśliwie. Autorka zachęca do zmiany swojego życia. W trakcie lektury możemy uświadomić sobie własne słabości, blokady oraz ograniczenia. Podsuwa ona wiele inspirujących przykładów i mocnych motywacji. Znajduje się w niej również dużo pomysłów i rad jak zmienić się na lepsze.
W książce Jesteś kozak znajdziemy dużo opowieści z życia samej autorki.Na początku opowiada ona o tym, jak to miała dosyć wygodne i komfortowe życie jednak czegoś jej w nim brakowało. Cóż... pewnie brzmi to trochę znajomo. Po napisaniu paru oczywistości, że musisz nie tylko wiedzieć, czego chcesz, ale przede wszystkim podjąć decyzję i zacząć działać, autorka przechodzi do bardziej konkretnych porad.
Jesteś kozak to źródło wielu mądrych i sensownych założeń oraz refleksji na temat naszego życia. Co dokładnie? Autorka pisze o negatywnych przekonaniach w naszej podświadomości, o tym jak pokochać siebie, czy o tym dlaczego i jak nie przejmować się tym, co myślą o nas inni. Dowiemy się również jak odkryć kim jesteśmy i jakie jest nasze powołanie. Przeczytamy o medytacji, wdzięczności, pozbywaniu się żalu czy wybaczaniu. Uzyskamy wiedzę jak skończyć ze stopującymi nas zachowaniami oraz zmienić myślenie na bardziej proaktywne. Zgłębimy temat prokrastynacji, jak sobie z nią radzić oraz co zrobić, gdy czujemy się przeciążeni. Znajdziemy też fragment dotyczący pieniędzy.
Książka Jen Sincero jest naładowana motywacyjnymi hasłami, które z jednej strony są nam dobrze znane, ale z drugiej ich powtarzania nigdy dość. Jednak poza hasłami znajdziemy też bardziej konkretne pomysły na to, co zrobić, aby zmienić siebie i swoje życie. Niektórych może razić gorliwa wiara autorki w prawo przyciągania, którą daje się wyraźnie odczuć podczas czytania. Mimo to uważam, że warto sięgnąć po tę książkę, zwłaszcza jeżeli jesteś osobą, która potrzebuje motywacyjnych kopniaków.
praktykarownowagi.blogspot.com/ Dorota