Recenzje
Sztuka fotografowania. 60 pomysłów na lepsze zdjęcia
Moja przygoda z blogowaniem rozpoczęła się siedem lat temu i w raz z upływem czasu, coraz częściej w moich wpisach zaczęły pojawiać się fotografie. Pierwsze zdjęcia są tragicznej jakości, jednak metodą prób i błędów udało mi się osiągnąć całkiem zadowalające efekty. Dziś przychodzę do was z dwoma nowościami, z pomocą których wasza podróż po świecie fotografii możne stać się prostsza i znacznie przyjemniejsza niż moja osobista droga.
Sztuka fotografowania oraz Fotografia kulinarna dla blogerów to dwie świetnie dopełniające się pozycje. Pierwsza krok po kroku przeprowadzi was przez wszystkie aspekty profesjonalnej fotografii, pomoże rozgryźć sprzęt, właściwe ustawienia, techniczne szczegóły. Druga to z kolei czysta praktyka i porady, jak w warunkach domowych poradzić sobie ze złym światłem czy ustawieniem danego przedmiotu.
W zależności od tego czy wolicie wiedzę podaną w pigułce czy preferujecie szerokie podejście do tematu, każda z książek w 100% spełni swoje zadanie. Mi osobiście najbardziej do gustu przypadła Fotografia kulinarna i spora w tym zasługa wydania oraz skupienia na żywym przykładzie - lwią część książki stanowią zdjęcia, więc od razu wiemy o czym jest mowa - jednak, patrząc na ilość merytorycznej wiedzy, David duChemin pozostawia swojego poprzednika daleko w tyle.
Sądzę, że warto w obecnych czasach pochylić się nieco na tym tematem, bo po co skazywać się na przypadek, gdy piękne zdjęcie można zrobić za każdym razem.
Od-deski-do-deski.blogspot.com VARIA CZYTA
Dręczyciel
Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej. Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały...
O autorce nigdy nie słyszałam, ale kiedy przeczytałam opis tej powieści, pomyślałam czemu nie, może się okaże ciekawa. Kiedy do mnie przyszła akurat nie miałam co czytać, więc od razu po nią sięgnęłam i kiedy zaczęłam czytać to nie mogłam skończyć. Nie pamiętam kiedy ostatnio zarwałam nockę dla jakiejś książki, ale powieść Dręczyciel sprawiła, że jeszcze więcej chcę mi się czytać.
Dość niepozorna powieść, która na pierwszy rzut oka wydawać by się mogła zwykłą powieścią dla młodzieży, których jest pełno, ale nie można mylić się bardziej. Penelope Douglas stworzyła niesamowitą książkę, pełną zwrotów akcji, namiętności i rozterek głównej bohaterki. A jeżeli mowa o głównej bohaterce. Tate, co to w ogóle za imię ? Kiedy czytałam opis sądziłam, że jest to chłopak i pewnie większość tak pomyślała. Pomimo imienia, bardzo polubiłam tą dziewczynę. Odważna, silna, tajemnicza i co najważniejsze jest sobą, ma pasję, którą rozwija a to nie jest zbyt częste, większość autorów tworzy postacie, które na pozór mają swoje pasje, ale w książce mamy o tym tylko napomknięcie, więc to tak jakby te postacie niczym się nie interesowały. A ważne jest chyba,aby tworzyć postacie, które w jakiś sposób się wyróżniają i aby czytelnik mógł w jakiś sposób się z nią utożsamić. Każdy chyba raz w swoim życiu usłyszał powiedzenie "Kto się czubi, ten się lubi", ta historia opiera się własnie na tym powiedzonku. Otóż nasza główna bohaterka miała kiedyś przyjaciela Jareda, najbliższą jej osobę, z którą spędzała każdą wolną chwilę i rozumieli się jak nikt inny. Wiele osób powie przyjaźń damsko - męska nie istnieje i ja również należę do tych osób, aczkolwiek przyjaźń naszych bohaterów nie kończy się przez to, że jedno z nich się zakochało, to jest coś bardziej skomplikowanego. Wszystko się skończyło kiedy chłopak wyjechał na wakacje do ojca z którym nie utrzymywał kontaktu, po powrocie nie była to już ta sama osoba, która wyjechała. Zaczyna dokuczać i prześladować Tate, można nawet powiedzieć, że biedna Tate staję się jego ofiarą, na której Jared wyładowuje swoje emocje. Tate nie może sobie z tym wszystkim poradzić, płaczę i poddaję się wszystkim torturą, staję się zabawką Jareda. Jednak kiedy wraca po roku z Paryża, przestaję się go bać, zaczyna walczyć a dręczyciel pomału przestaję być dręczycielem.
Musicie się przygotować na samo zachwalanie tej powieści, ponieważ jest genialna i dawno nie czytałam nic tak ciekawego, wciągającego i "rozpierniczającego system". Niby taka prosta fabuła, zwykłe postacie, a nie mogłam się od tej książki oderwać. Książka jest pełna namiętności, rozterek, postaci, które wręcz pokochacie, oraz tajemnic. Przez całą książkę zastanawiałam się dlaczego Jared tak traktuję osobę, która kiedyś była mu tak bliska, dlaczego po kawałku niszczy jej życie, oczywiście autorka pozwala nam wszystko poznać dopiero pod koniec książki, więc musicie się przygotować na istny rollercoaster. Główni bohaterowie książki to nastolatkowie, więc prawie większość fabuły dzieje się na szkolnych korytarzach, co niektórym pokazuje realia takiego życia i pozwala nam lepiej poznać cała historię i wczuć się we wszystko co serwuje nam autorka.
Styl autorki jest prosty, lekki i przyjemny w czytaniu. Akcja jest dynamiczna, ciągle nabierająca tempa i pełna nowych wątków. Akcja opiera się na nienawiści Jareda do Tate, ale nie tylko, więc autorka nie pozwala nam się nudzić. Koniecznie musicie przeczytać tą pozycje, bo jest to jedna z najlepszych książek jaką w tym roku przeczytałam i wy też musicie poznać tą historię. Mam nadzieję, ze autorka mnie nie zawiedzie i kolejne tomy będą jeszcze ciekawsze, i pasjonujące.
in-my-different-world.blogspot.com
TukTukCinema. Czyli rzecz o Indiach, Gangesie, radości życia, wiecznie psującym się skuterze i Bolku i Lolku
Istnieje takie przekonanie, że o pewnych krajach, miejscach, sytuacjach, ludziach, należy mówić z należnym patosem i szacunkiem. Fakt - ciężko o wydarzeniach zmieniających bieg historii, naszpikowanych dramatami, łzami i cierpieniem opowiadać z nutą dowcipu. Ale czasem warto się zastanowić, co faktycznie jest dramatyczne, a czemu nadaliśmy dramatyzm z przyzwyczajenia. "Indie są dokładnie takie, jakie myślisz" - mówi nam Robb Maciąg i swoją książką "Tuk Tuk Cinema" udowadnia, że tak właśnie jest. Może wam się to nie spodobać, bo w oczach Robba, Indie to po prostu kraj o specyficznych zasadach egzystowania, a nie miejsce nad miarę uświęcone, bujające gdzieś w patetycznych obłokach.
Tak więc - książki Robba Maciąga, tak jak i jego prelekcje podróżnicze i sposób prowadzenia warsztatów dla dzieciaków - można lubić albo nie. Jeśli szukacie uduchowionego przewodnika po Indiach, który potwierdzi wasze wyobrażenie o niesprawiedliwości kastowej, ubóstwie i świętych rytuałach - raczej nie sięgajcie po opowieść Robba. Bo Robb ma trochę w nosie stereotypy. Na skuterze (miało być tuk tukiem ale nie wyszło - "sorry, sir"), Robert jedzie z nami wzdłuż Gangesu i opowiada o Indiach, jakie sam poznaje i jakie udało mu się poznać wcześniej. Bo projekt Tuk Tuk Cinema, czyli objazdowe kreskówkowe kino dla dzieci, nie było pierwszą wizytą Maciąga w tym kraju. Pewnie też dlatego właśnie cały ten szalony i kompletnie po...gięty pomysł się udał. Robert już Indie znał, wiedział, jak się po nich jeździ (pod prąd, po dziurach, w korkach, kompletnie wbrew logice i instynktowi przetrwania), wiedział czego się spodziewać (na pewno nie punktualności) i kto może go okraść lub oszukać (nikt). Z tą wiedza i jakimś zapasem cierpliwości (i tak za małym, jak na Indie) wyruszył w karkołomną podróż. Jak sam mówi - chciał zrobić coś dla innych, coś im dać, a nie tylko zabrać dla siebie. Idea piękna i szlachetna. Okupiona zmęczeniem, bluzgami, łzami zrezygnowania, ale też - a może przede wszystkim - wielkim uśmiechem i doświadczeniem na całe życie.
"Myślałem nad miejscem, gdzie dzieciaki są długo, jest ich w miarę dużo i nigdzie się nie spieszą. I nagle mnie olśniło. W domu dziecka, głupku! Takie to proste".
Robert nie udaje podróżnika-myśliciela, Wielkiego Znawcy Indii, Nauczyciela Białych Idiotów. Robert jest sobą. I będąc sobą, czyli Polakiem z idiotycznym idealistycznym planem przejechania Indii na skuterze, żeby zrobić dla dzieci kino, wyjechał w najgłupszą i najbardziej nierozsądną podróż. I pewnie dlatego - tak ciekawą i udaną. Chociaż wielokrotnie podkreślił, że nie jest hindusem i dlatego nie kąpie się ani nie pije wody ze Świętej Rzeki, bo turyści mają zbyt mało wiary, która by zabiła wszystkie nieczystości i nie wpłynęła na stan zdrowia pijącego, to jednak coś z tego hindusa ma. Uwierzył, że skuter przejedzie od Dehli do Kalkuty i chyba tylko na oparach tej wiary tę trasę na swoim pyrczącym, zbyt starym, zbyt zdezelowanym i zbyt zakurzonym pojeździe przejechał. Na szczęście, Robb w swojej książce - ani tym bardziej podczas swoich prelekcji - nie nadaje tej podróży znaczeń magicznych czy religijnych. Ot, wariat na skuterze, uśmiechnięty idealista. Tak samo jest ze wszystkim, o czym nam opowiada i czego dokonuje.
Historii o Indiach w "Tuk Tuk Cinema" jest - jak mawia mój brat - "od zarypania". Właściwie, możemy się dowiedzieć z tej cienkiej książeczki więcej niż z wielotomowych mądrych tomiszczy. Nie dlatego, że Maciąg wie o Indiach wszystko - sam przyznaje, że ciągle ten kraj jest dla niego zagadką. Ale dlatego, że mówi o nich w sposób prosty. W każdym rozdziale, poświęconym kolejnemu etapowi podróży, znajdziemy coś ciekawego i ważnego. A to z mitologii, a to z zasad ruchu drogowego, a to z kulinariów, ze zwyczajów, trochę z polityki i wydarzeń współczesnych. A ponieważ Robb mówi do nas, jak do starych znajomych, te informacje zapadają w pamięć. Wczepieni więc w Maciąga, jedziemy z nim na skuterze przez Indie, obserwując i słuchając, poznając i wpadając w zdziwienie. I co najważniejsze - ucząc się akceptować mieszkańców Indii takimi, jakimi są. Chociaż czasem samemu Robbowi puszczają nerwy i nie raz w myślach puści soczystą wiązankę na okoliczności, papierologię i brak dyscypliny. Nasz przewodnik jest człowiekiem - który też się męczy, brudzi i ma ochotę na piwo - wśród ludzi, którzy bywają mili i wredni, ciekawscy i oschli. Jak to ludzie.
"Za tobą jadą kolejne skutery, samochody i cała reszta, więc twoje zdrowie wisi na włosku. Ale o tym się wtedy nie myśli. To przychodzi wieczorem, gdy człowiek przetrawi wszystko, co go tego dnia spotkało. A przetrawi na swój i tylko swój sposób. San doda wszystkiemu przymiotników i dzień będzie albo szalony, albo nienormalny, albo wesoły i pełen przygód, albo to wszystko będzie nienormalne, a ludzie głupi. To już zależeć będzie tylko od ciebie. Od tego, jak to przetrawisz. Indie są dokładnie takie, jakie myślisz, że są, a jeśli nie kochasz ludzi, to chyba nie powinieneś tu przyjeżdżać".
Warto też wspomnieć o pewnej emocjonalnej, czy nawet romantycznej stronie książki. Czytają "Tuk Tuk Cinema" mamy wrażenie pewnej bliskości z autorem. Sam Tomek Michniewicz przyznał, że "Maciąg skraca dystans". I to nie tylko ten między Polską a Indiami, ale między ludźmi. Między czytelnikiem i autorem, między sobą i dzieciakami, które zaprasza na kino. Robert nie boi się i nie wstydzi opisać swoich emocji, uczuć, jakie mu towarzyszą podczas projekcji polskich kreskówek w Indiach. Od rozgoryczenia i zrezygnowania, kiedy kina nie udaje się zorganizować, albo widzowie na nie nie reagują, po niezwykłą radość i wzruszenie, gdy publiczność z zachwytem i rozdziawionymi buziami ogląda przygody Bolka i Lolka. Robb stoi z boku, pije ćaj i obserwuje. I pozwala nam też poobserwować i zrozumieć, jak niewiele trzeba, żeby zrobić komuś radość, żeby przerwać rutynę codzienności, żeby dać coś dobrego.
Robb Maciąg z Bolkiem i Lolkiem oraz Reksiem przejechali przez całe Indie. Dali się porwać nurtowi ruchu ulicznego i Gangesowi. Mnie z kolei porwała naturalność, z jaką o swoich doświadczeniach Robb opowiada. Bo Maciąg nikogo nie udaje, nikomu nie chce imponować i nie zasłania się żadną maską. I autor i Indie są w "Tuk Tuk Cinema" naturalne i normalne. "Don't worry, mister".
etnosystem.pl Iśka Marchwica
Stambuł. Udany Weekend. Wydanie 1
Niemal zamarł ruch turystyczny do Turcji, co kraj ten może odczytać boleśnie zarówno w sensie finansów, jak i wizerunku. Niestety, otwarty, europeizujący się kraj coraz wyraźnie kroczy szlakiem islamskiej ortodoksji. Dzieli fatalny i niezasłużony los Egiptu czy Tunezji. Tymczasem niezmienna pozostaje turecka oferta: wypoczynek, zwiedzanie, kontakt z ciekawą i starą kulturą. Tym bardziej że wiosna (i jesień) to pora roku, kiedy nie zmęczy nikogo temperatura i wilgotność, zaś celem, którego przeoczyć nie sposób, jest baśniowy Stambuł.
Miasto pozostaje stolicą tureckiej kultury i gospodarki. Jest 16-milionowym molochem położonym malowniczo po obu stronach 32-kilometrowej bosforskiej cieśniny. Łączy oba brzegi most, jeden z największych wiszących na świecie. Jest wysoki na 64 metry, długi na 1074 m i ma symboliczne znaczenie: był pierwszym mostem, który połączył dwa kontynenty. Niewiele trzeba, by poczuć się w Stambule jak w scenerii arabskiej baśni. Sprawia to wielokulturowość miasta, które w swych dziejach było stolicą trzech różnych mocarstw i przyciągnęło do siebie Persów, Greków, Arabów, Lewantyńczyków, Ormian, Genueńczyków... Miasto pyszni się bizantyńskimi zabytkami, które ciągle stanowią walor dzielnicy Sul-tanhamet, gdzie podziwiać można Pałac Topkapi, Hagia Sophia i Błękitny Meczet, najsłynniejsze stambulskie ikony o niezrównanej architekturze. Stambuł nie zastygł jednak w przeszłości. Jak pisze autor przewodnika, urbanizacja miasta czerpie z wielu nawet szalonych projektów, takich jak kanał między morzem Marmara, największy port lotniczy świata czy mogący pomieścić 30-tysięcy ludzi meczet budowany na wzgórzu Camlica.
Szczególną atrakcją jest widok miasta z wód Bosforu. Rejsy po cieśninie są dostępne dla każdego. Pyszni się nie tylko charakterystyczna panorama miasta, ale podziw wzbudzają ciągle pełne życia wioski rybackie, oraz urokliwe osmańskie drewniane rezydencje.
Tygodnik Angora Ł. Azik
Tworzenie modeli biznesowych. Podręcznik wizjonera
Ostatnio przeczytałem ciekawą książkę „Tworzenie modeli biznesowych*”, która miała wielu autorów i ciekawą historię powstania, ale główne skrzypce grają: Alexander Osterwalder oraz Yves Pigneur.
Książka nie jest dla każdego i skupia się wokół jednego tematu, a mianowicie jak tworzyć modele biznesowe oraz dlaczego są tak ważne w prowadzeniu biznesu.
Chyba pierwszy raz dorwałem w ręce tego typu publikację z wyjątkiem książek do nauki angielskiego. W książce jest już dużo podkreśleń, wyszczególnień, tabeli, obrazków i nie przypomina zwykłej książki dlatego czytanie jej jest tak interesujące. Zakładając, że interesujesz się modelami biznesowymi.
Temat nie należy do najciekawszych, ale jeśli prowadzisz biznes lub jakiś dowolny projekt to warto wiedzieć w jaki sposób go usprawnić.
I tak z książki biznesowej dowiesz się czym właściwie jest model biznesowy, jakie są jego fundamenty oraz standardowe szablony.
I to, co najlepsze to przykłady gotowych modeli biznesowych jak długi ogon, platformy wielostronne, model FREE czy otwarte modele biznesowe. Dlatego w książce znajdują się porównania znanych firm jak np. Nintendo, XBOX czy PlayStation. Historia powstania pewnej marki zegarków i wiele innych przykładów i właśnie to lubię w tego typu książkach.
W książce znajdziesz liczne opisy znanych firm, które przyjęły określony model biznesowy i w jaki sposób przyczyniło się do sukcesu lub porażki na rynku.
Oczywiście w książce znalazły się informacje, w jaki sposób tworzyć modele biznesowe, począwszy od kreowania pomysłów czy tylko inspiracji do zarządzanie wieloma modelami biznesowymi.
Ciekawa pozycja, jeśli masz firmę być może trafisz na jakąś inspirację. A jeśli tworzenie modeli biznesowych jest Twoim zajęciem co dnia to ta pozycja jest obowiązkowa.
A jeśli twoim ulubionym zajęciem jest oglądanie telewizji to ta pozycja pomoże Tobie zasnąć, gdy będziesz miał problemy ze snem. Ta pozycja, to typowa książka biznesowa i do tego jej tematyka została zawężona do specyficznej dziedziny.
prowadzisz firmę ta książka jest dla Ciebie
moneygrabbing.co.uk Radosław Salak