Recenzje
Azory. Travelbook. Wydanie 1
Z jastrzębiem w herbie
Tylko marynarze i lotnicy w pełni uświadamiają sobie, gdzie leży archipelag Azory, grupa dziewięciu wysp zagubionych na bezkresnym Atlantyku. Choć wulkaniczne wyspy należą do Portugalii, odgrywają znacznie poważniejszą globalną rolę niż tylko terytorium zamorskiego unijnego państwa, stacjonują tu bowiem poważne siły lotnicze i morskie Stanów Zjednoczonych.
Tylko dwie godziny lotu z Lizbony na zachód trwa podróż, która każdemu zagwarantuje wiele atrakcji. Od niedawna Azory są znacznie łatwiej dostępne, stały się też modne pośród wagabundów korzystających z tanich ofert samolotowych (lot z Londynu za 40 euro, z Lizbony za 22). A wyspy zwiedzić warto, 0 czym przekonuje autor syntetycznego przewodnika, znający niemal każdy azorski kamień. Wyspy, choć znane od czasów fenickich, na nowo zostały odkryte pod koniec XV wieku. I od tego czasu kuszą swymi walorami: historycznym centrum miasta Angra na wyspie Terceira i winnicami na wyspie Pico, ale przede wszystkim urokami naturalnymi: jeziorami wulkanicznymi (wyspy są nadal czynne sejsmicznie, a na wyspie Faial ciągle groźny jest wulkan Capelinhos), licznymi wodospadami, jaskiniami lawowymi, naturalnymi basenami oceanicznymi, a także jeziorami z gorącą wodą termalną. W wodach otaczających archipelag pojawiają się migrujące walenie, zaś żyjący tam na stałe 70-tonowy kaszalot jest atrakcją sam w sobie. Azorczycy kultywują stare tradycje, które dziś przesądzają o wartościach kulturowych wysp, jak choćby marcowe pokutne marsze mężczyzn. Wyspy niosą ulgę oczom, pola herbaciane, winnice czy ?toskańskie krajobrazy" na wyspie Santa Maria sprawiają, że przybysz nie czuje oceanicznego oddalenia.
Przewodnik zawiera gotowe propozycje wycieczek pieszych, które można odbywać po wyspach, na samej wyspie Santa Maria tras jest pięć i jak zapewnia autor, stanowią wspaniałą okazję do oderwania się od biernego relaksu na plaży czy przy stole.
Tygodnik Angora Ł. Azik; 2017-04-09
Dręczyciel
Lubię czasami sięgnąć po lżejsze powieści z pogranicza young i new adult, w związku z tym postanowiłam przeczytać „Dręczyciela”. Nie spodziewałam się jednak, że dostanę tak wciągającą i dającą do myślenia historię. Czego możecie spodziewać się po tej książce? Przekonajcie się sami.
Tate i Jared przyjaźnili się od lat, byli nierozłączni praktycznie od momentu, gdy dziewczyna wprowadziła się do domu obok. Jednak, gdy mieli po 14 lat, coś niespodziewanie się zepsuło. Jared wrócił wówczas z wakacji spędzanych u ojca i nagle, po prostu z dnia na dzień, zaczął dręczyć dziewczynę. Utrudniał jej życie na każdym kroku. Rok przed zakończeniem szkoły średniej, Tate postanowiła wyjechać do Paryża. Spędziła tam cały rok szkolny. Powróciła odmieniona, silniejsza, zdecydowana. Już nie jest tą zaszczutą, przerażoną dziewczynką, lecz znającą swoją wartość młodą kobietą. Przed nią już tylko ostatnia klasa szkoły średniej. Jednak trzeba ją przetrwać a walka z przeciwnikiem okazuje się być nierówna, wszak ma on przewagę, znając jej największe sekrety, wiedząc gdzie uderzyć, by najmocniej zabolało. Jednak największą zagadką okazują się być tajemnice i motywy kierujące chłopakiem.
Był czas, kiedy cieszyłam się, że poświęca mi całą swoją uwagę. I choć bardzo mi zależało, żeby zostawił mnie w spokoju, podobało mi się jednocześnie jego ewidentne zaskoczenie. Podobał mi się sposób, w jaki na mnie teraz patrzył. Ale zaraz potem przypomniałam sobie, że go przecież nienawidzę.
Historię Tate i Jareda czyta się przyjemnie. Jest w niej miejsce zarówno na humor, dramaty nękające młodych ludzi, ich rodziny czy przyjaciół, przyjaźń, młodzieńczą miłość, jak i na nieco namiętności. Szczególnie to ostatnie jest podane w sposób smaczny, określiłabym nawet grzeczny, gdyż w dużej mierze powieść skierowana jest do młodzieży. Fabuła skonstruowana jest w sposób zaciekawiający czytelnika. Stopniowe budowanie napięcia, ujawniane kolejne informacje, małymi kroczkami rozjaśniające sytuację oraz wyjaśniające motywy postępowania Jareda i nagle wielkie bum, kiedy to tajemnica chłopaka zostaje wyjaśniona. Na ten moment czeka się szczególnie.
Zabawnie i wzruszająco
Historia wciąga tak bardzo, że trudno odłożyć ją na bok i zrobić przerwę lub iść spać. Postać Jareda i długo nieznane motywy jego postępowania, ani trochę w tym nie pomagają. Czytając, chce się wiedzieć jak najszybciej, co było przyczyną konfliktu pomiędzy tą dwójką. Tym sposobem przeczytanie książki zajmuje bardzo mało czasu, mimo ponad 320 stron pisanych dość drobnym drukiem. Dialogi pomiędzy bohaterami, w tym ich słowne utarczki, nie raz są bardzo zabawne, zdarza się jednak również nimi wzruszyć.
Autorce nie udało się uniknąć powielania pewnych, oklepanych wręcz, tematów. Historia momentami jest wręcz nieco naciągana, a ostatnią opinią, jaką można o niej powiedzieć, to, że jest oryginalna. Mimo to, byłam zaskoczona przyjemnością, jaką sprawiło mi jej czytanie.
Jeśli miałabym umieścić „Dręczyciela” w konkretnym gatunku, to wstawiłabym go gdzieś pomiędzy young adult a new adult. Penelope Douglas za swoich bohaterów przyjęła postaci stojące u progu dorosłości, kończące szkołę średnią, gdyż mają po 18 lat. Znajdziecie tutaj zarówno wątki obyczajowe, dramatyczne historie, jak i romans.
„Dręczyciela” poleciłabym czytelnikom, którzy polubili historie pisane przez Jessikę Sorensen, między innymi serię „Przypadki”. Styl pisania Penelope Douglas, poruszana w powieści problematyka czy też budowanie napięcia, przypominają nieco styl właśnie Sorensen. Bardzo lubię tę autorkę i jej książki, być może, dlatego „Dręczyciel” szybko przypadł mi do gustu.
Jeśli zainteresowała Was ta historia, śpieszę donieść, że książka Penelope Douglas jest dopiero pierwszą z serii Fall Away. Następna w kolejce jest ta sama historia, jednak pokazana z perspektywy Jareda. O ile czasami pisanie z punktu widzenia drugiego bohatera tej samej historii wydaje się być naciągane, o tyle w tym przypadku wydaje się być strzałem w dziesiątkę. W rzeczywistości to jego historia jest dużo bardziej intrygująca i interesująca, niż Tate, więc myślę, że po lekturze „Dręczyciela” wielu z Was będzie niecierpliwie czekało właśnie na tę część.
Kulturantki.pl Ewa Mikosz - Malara
Driven. Namiętność silniejsza niż ból
Jego usta…
Kradną mi pocałunki.
Jego dłonie…
Zdobywają mnie…
Krok po kroku.
A ja?
Kocham go i nienawidzę.
Pragnę a jednocześnie…
Czuję wstręt i obrzydzenie.
Jego oczy…
Kuszą mnie i zniewalają.
Jego uśmiech…
Pochłania mnie i zachęca rozkoszą.
On…
Skradł mi nie tylko serce, ale i także moją duszę.
On…
Nie tylko dał mi nadzieję, ale i także napełnił cudem nieidealnej miłości.
Fabuła:
Fabuła książki jest nie tylko niesamowicie zmysłowa, pełna namiętności i niespodziewanych zwrotów akcji, ale i także niewiarygodnie emocjonalna oraz trzymająca w erotycznym napięciu.
Według mnie, historia Rylee oraz Caltona nie jest wyłącznie opowieścią o zmysłowej namiętności, w której to główną rolę gra wyłącznie seks.
Seria Driven, to przede wszystkim niesamowita gra uczuć oraz pragnień, które potrafią ukazać znaczenie miłości w trochę inny, aczkolwiek w równie piękny sposób.
Styl:
Styl autorki jest po prostu rewelacyjno-perfekcyjny.
Swoim literackim smakiem, przypomina mi on moją ukochaną słodką czekoladę z dodatkiem ostrego chilli…
Jest lekko pikantny, ale nie brakuje w nim tej słodkiej i zmysłowej nuty, którą tak mocno pragnie się pochłonąć wszystkimi zmysłami serca i duszy.
Ech…
Taka jest właśnie Pani Bloomberg – pełna rozkosznej pasji, która zniewala smakiem dzikiej namiętności.
Bohaterowie:
Ona – jest piękna niczym diament. Nieoszlifowana, niedostępna i wypełniona kobiecym czarem.
Jedno jej spojrzenie wystarczy, aby rozpalić w nim nie tylko płomień namiętności, ale i wulkan ognistej zmysłowości.
On – jest nieposkromiony niczym upadły anioł. Mroczny, niebezpieczny i zabójczo przystojny.
Jeden jego uśmiech wystarczy, aby jej serce zabiło z nieziemskiej i dzikiej rozkoszy.
Ona jest jak woda, pełna kontroli i kojącego spokoju.
On jest jak ogień, pełen chaosu i niszczącej katastrofy.
Czy pomimo dzielących ich różnic, będą w stanie odnaleźć w sobie nutkę szczerej miłość?
Szata graficzna:
Okładki z serii „Driven” są zarówno bardzo namiętne, jak i nietuzinkowo zmysłowe oraz pełne mrocznych tajemnic.
Przynoszą na myśl bezdenną i ciemną noc, otuloną ramionami pożądania oraz zmysłowości.
Ich mroczna głębia porusza w czytelniku nie tylko uśpione zmysły, ale i także erotyczną wyobraźnię.
Jak dla mnie…są one idealną esencją piękna, zamkniętego w dotyku miłosnej namiętności.
Podsumowanie:
Seria „Driven” to nieziemsko namiętna i rozpalająca zmysły historia, która wciągnie cię do świata pełnego niezwykłych doznań oraz mrocznych sekretów ciała i duszy.
Ta seria, to także niezwykła gra uczuć, które niczym czerwone wino kuszą nas do siebie smakiem pożądania oraz obietnicą zmysłowej przygody.
Polecam gorąco!!!
blackcrow87.wordpress.com Ewelina Chojnacka
Ukryta czarodziejka
„Nowoczesna czarodziejka” Debory Geary pozwoliła mi spojrzeć na magię z nieco innej perspektywy. Czy druga część serii, „Ukryta czarodziejka”, równie mocno przypadła mi do gustu?
Mimo że książki nierozerwalnie łączą się ze sobą, to tym razem pojawia się nowa główna bohaterka – Elorie Shaw, która mimo że wychowuje się w czarodziejskiej rodzinie, sama nie jest czarodziejką. Tak przynajmniej twierdzą osoby z jej najbliższego otoczenia. Elorie nie potrafi pogodzić się z brakiem nadprzyrodzonych umiejętności. Wciąż nie potrafi porzucić marzeń o tym, że pewnego dnia odkryje swoją moc. Gdy jakimś cudem trafia na Czarodziejski Czat nikt nie chce uwierzyć, że to jej własna zasługa, a nie wina na przykład błędów w oprogramowaniu…
Powieść w cudowny sposób łączy w sobie magię, nowoczesność oraz tradycję. Tym razem również nie zabrakło w niej oryginalności i dobrego humoru. Książka jest świetnie napisana i czyta się ją rewelacyjnie szybko (tak samo zresztą jak i pierwszy tom). Świat, który stworzyła pisarka jest kompletny, wypełniony ludźmi i ich sprawami. Chociaż czasami absurdalne, wszystko wydaje się być ogromnie realistyczne.
Dużym plusem historii jest fakt, że pojawiają się w niej bohaterowie poznani w pierwszym tomie. Pisarka nie zrezygnowała również z pełnych uroku dialogów prowadzonych na czarodziejskim czacie. Elorie w zdecydowany sposób różni się od Lauren (bohaterki poprzedniej części) i znacznie trudniej byłoby mi się z nią utożsamiać, ale również udało jej się zdobyć moje serce.
Przyznam szczerze, że „Nowoczesną czarodziejką” byłam bardzo mile zaskoczona. Tym razem jednak już wiedziałam co czeka mnie na kartach „Ukrytej czarodziejki” i pisarka ani trochę mnie nie zawiodła. To świetnie napisana, pełna uroku i magii historia. Lekturę powieści jak najbardziej wszystkim polecam, i sama liczę na to, że pojawi się kolejny tom (chociaż powoli już tracę na to nadzieję).
Mercy In Your Eyes Vicky; 2017-04-08
Prawo dla startupu
Książka z tych, które każdy przedsiębiorca powinien przeczytać i trzymać w biurze – i niech nie zmyli Cię tytuł tej książki! Można powiedzieć, że to książka, którą powinna przeczytać każda osoba planująca założyć własny biznes. Po tej lekturze zdecydowanie pewniej będzie nim zarządzać. Zawarte są w niej wszystkie niezbędne informacje potrzebne przy zakładaniu i prowadzeniu własnej działalności. Autorka lekki i przystępny sposób przeprowadza nas krok po kroku przez zawiłości prawne związane z przedsiębiorczością. Przy kluczowych tematach znajdziemy ostrzeżenia i uwagi, do których łatwiej będzie wrócić i zapamiętać.
Z książki dowiesz się m.in. jakie są wady i zalety poszczególnych form prawnych firm. To sprawia, że jeszcze przed rozpoczęciem możemy zdecydować się na najbardziej dogodną formę dla nas i naszego projektu. Przeczytasz też, jakie są możliwości dofinansowania firmy oraz na jakich zasadach zatrudniać pracowników. Poznasz procedury związane z ochroną danych osobowych klientów oraz jak ochronić własną markę i produkty. Jest również rozdział o zarządzaniu kryzysowymi sytuacjami, bo nie czarujmy się, przecież nas nie ominą! Niesamowite, jak wiele istotnych zagadnień prowadzenia biznesu poruszyła autorka, mecenas Monika Wieczorek.
Nieznajomość prawa szkodzi. Nie wszyscy jesteśmy prawnikami. Dlatego warto mieć „Prawo dla startupu” na swojej półce, by w razie potrzeby zajrzeć i upewnić się, że działamy zgodnie z prawem. Przeczytaj ją koniecznie 🙂 Żeby potem nie było narzekania: “ooo, gdybym wiedziała, to nie przechodziłabym takich nieprzyjemności…”! Niezmiennie przypominamy, że do tego, by dobrze funkcjonować w biznesie, trzeba się dobrze przygotować i na pewno przysłuży się w tym celu właśnie ta książka.
Z książki dowiesz się m.in. jakie są wady i zalety poszczególnych form prawnych firm. To sprawia, że jeszcze przed rozpoczęciem możemy zdecydować się na najbardziej dogodną formę dla nas i naszego projektu. Przeczytasz też, jakie są możliwości dofinansowania firmy oraz na jakich zasadach zatrudniać pracowników. Poznasz procedury związane z ochroną danych osobowych klientów oraz jak ochronić własną markę i produkty. Jest również rozdział o zarządzaniu kryzysowymi sytuacjami, bo nie czarujmy się, przecież nas nie ominą! Niesamowite, jak wiele istotnych zagadnień prowadzenia biznesu poruszyła autorka, mecenas Monika Wieczorek.
Nieznajomość prawa szkodzi. Nie wszyscy jesteśmy prawnikami. Dlatego warto mieć „Prawo dla startupu” na swojej półce, by w razie potrzeby zajrzeć i upewnić się, że działamy zgodnie z prawem. Przeczytaj ją koniecznie 🙂 Żeby potem nie było narzekania: “ooo, gdybym wiedziała, to nie przechodziłabym takich nieprzyjemności…”! Niezmiennie przypominamy, że do tego, by dobrze funkcjonować w biznesie, trzeba się dobrze przygotować i na pewno przysłuży się w tym celu właśnie ta książka.
Biznes kocha Kobiety Łarysa Wujcik