Recenzje
Indonezja. Po drugiej stronie raju
Co jest po drugiej stronie raju? Jak wygląda drugie oblicze egzotycznej Indonezji? Anna Jaklewicz podczas prawie dwuletniej samotnej podróży poznała odpowiedzi na te pytania.
Autorka zabiera czytelnika w głąb indonezyjskiego świata, położonego z dala od turystycznych kurortów. Opisuje swoją samotną podróż, podczas której brała udział w szamańskich rytuałach, ceremoniach pogrzebowych, mieszkała z morskimi cyganami w domach na palach i z ludźmi lasu w głębi dżungli. Próbowała zrozumieć i opisać ich świat, unikając jednoznacznych ocen.
Z tej podróży przywiozła wiele pytań. Czy istnieje piąta płeć? Jak indonezyjskie duchy pomagają swatać? Do czego służą cukierki z cyjanku potasu? Kto pokłada bomby w oceanie? Jak wiele krwi przelano za goździki i gałkę muszkatołową? Czy można mieszkać trzy lata ze zmarłym? Dlaczego bawół jest droższy od samochodu? Ile talerzy warta jest śmierć dziecka?
Książka Anny Jaklewicz to połączenie autorefleksyjnej prozy podróżniczej, pasjonującego szkicu antropologicznego i frapującego reportażu.
dobreksiazkimag.pl
Dręczyciel
Pierwsze wrażenie bywa najważniejsze, przynajmniej w wielu sytuacjach, w przypadku Penelope Douglas i Dręczyciela było strzałem w dziesiątkę. Świetna młodzieżówka, w której akcja pędzi niczym rollercoaster, a bohaterowie… nie sposób ich nie pokochać.
Pokładałam duże nadzieje w tej powieści, byłam więc mile zaskoczona tym, że wyobrażenia dorównały rzeczywistości. Lektura pochłonęła mnie już od pierwszych stron i do samego końca trzymała w napięciu.
Motyw nienawiści jest z reguły gwarantem wartkiej, dynamicznej akcji, która się nie nudzi. W przypadku tej powieści faktycznie tak było. Rozdział po rozdziale coś się działo. Oczywiście nie obyło się bez „małych zgrzytów”, ale w odniesieniu do całości – nie mam się do czego przyczepić.
Całość podkręcały dialogi, które niejednokrotnie mnie bawiły, a jednocześnie były niesamowicie naładowane emocjami. Czytając, miałam przed oczami twarze bohaterów, a wyobraźnia podsuwała „żywe” dźwięki, jak gdybym brała udział w wydarzeniach opisanych przez autorkę.
Autorka ma bardzo przyjemny, lekki styl. Książkę czyta się szybko – można rzecz „jednym tchem”. Plastyczny język zdecydowanie wpływa pozytywnie na odbiór książki. Pozwala „zobaczyć” opisy stworzone przez autorkę, mogąc w ten sposób poczuć klimat amerykańskiego college’u, gdzie dzieją się rzeczy przedziwne… ale czy w polskich szkołach średnich jest inaczej?
To, co dodaje smaczku całej powieści to tak „modne” za oceanem wyścigi samochodowe, popularne wśród młodzieży. Adrenalina, szybka jazda, kuse stroje młodych dziewcząt i przystojniacy za kółkiem… można mdleć?
Penelope Douglas w ciekawy sposób przedstawiła relacje pomiędzy głównymi bohaterami. Od przyjaźni do nienawiści i od nienawiści do miłości. Teoretycznie ten wątek mógłby się wydawać bardzo przewidywalny, bo czegóż w sumie można byłoby się spodziewać… ale nie ma tak łatwo… dlaczego? Dowiecie się, sięgając po książkę.
Dręczyciel w przystępny sposób pokazuje nie tylko realia szkół średnich, ale i dojrzewanie, dorastanie ów nastolatków. Autorka świetnie wplotła te aspekty w całość powieści, dodając jej nieco więcej głębi i wyrazu odcinając ją tym samym od „oklepanej powieści młodzieżowej”.
Na uwagę zasługuje również okładka. Pozornie nic szczególnego, ale sami powiedzcie, czyż nie wpada w oko? Czyż nie zachęca do sięgnięcia i przeczytania chociażby tego, co jest na odwrocie? Mnie osobiście urzekła i była głównym motorem, by sięgnąć po tę powieść…
Podsumowując: Dręczyciel to połączenie literatury młodzieżowej z literaturą obyczajową i romansem. Nie znajdziecie tutaj co prawda wyuzdanych scen, co najwyżej kilka wulgaryzmów – ale kto nastolatkowi zabroni przekląć? Niemniej książka uwiedzie Was wartką fabułą i bohaterami, którzy, choć tak skrajnie różni, pasują do siebie idealnie. (Wiecie, przeciwieństwa się przyciągają :) ). I rozwikłacie zagadkę nienawiści między tym dwojgiem…
Gorąco polecam!
Papierowybluszcz.wordpress.com Michalina Foremska; 2017-04-20
Jak cię widzą, tak cię piszą. Sztuka autopromocji w mediach społecznościowych
Jak wskazuje tytuł, w książce tej znajdziemy wiele informacji, jak skutecznie promować się w mediach społecznościowych. Guy Kawasaki na konkretnych przykładach pokazuje jak poprawnie stworzyć, bądź dostosować swoje profile (prywatne, firmowe) na Facebooku, Instagramie, Google+, Twitterze, Pinterescie, LinkedIn, co i kiedy publikować, tak by jak mówi Kawasaki: „nakarmić Postowego Potwora” . Tłumaczy swoim czytelnikom, jak istotna w social mediach jest dyscyplina publikacji oraz interakcja na profilu, np. udzielanie odpowiedzi na komentarze innych. Radzi w jaki sposób unikać błędów, zwłaszcza tych, które mogą potem mieć negatywny oddźwięk w liczbie naszych fanów, czy zasięgach postów, a także w opinii na nasz temat w social mediach.
Kawasaki, korzystając ze swojego bogatego doświadczania, dokładnie opisuje w książce m.in. skąd czerpać wiedzę i inspirację do postów, w jaki sposób można udoskonalić publikowane treści, jak prowadzić profesjonalne relacje na żywo, czy też w jaki sposób można swoje social media zintegrować np. z prowadzonym przez nas blogiem.
Książka, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, zawiera wiele linków z gotowymi przykładami i odnośnikami do stron, serwisów, z których możemy czerpać wiedzę i inspirację. Niestety wersja papierowa książki, która miałam przyjemność czytać, nie mogła przenieść mnie tu i teraz do przytoczonego w treści odnośnika. Na szczęście dla wszystkich czytelników jest ona dostępna również w wersji ebooka, dzięki czemu możemy jednocześnie czytając, sprawdzić co kryje się pod załączonymi linkami. Tytuł ten napisany jest tonem lekkim i przystępnym, autor często przytacza historie z praktyki swojej lub współautorki – Peg Fitzpatrick.
Książka „Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Sztuka autopromocji w mediach społecznościowych” to pozycja godna polecenia zarówno osobom, których życie i praca to social media – znajdą tu wiele rad i pomysłów, jak doskonalić to co robią, jak również dla zwykłych użytkowników – zdobędą tu dużo nowej, inspirującej wiedzy o mediach społecznościowych innych niż powszechnie używany Facebook, czy Instagram. Zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę! 🙂
PROJEKTOR - wolontariat studencki Kasia Typiak
Sztuka fotografowania. 60 pomysłów na lepsze zdjęcia
Fotografii nie nauczymy się z książek. Owszem, pewne podstawy, hasła, mniej lub bardziej przydatne rady znajdziemy w setkach podręczników, jednak to dopiero doświadczenie, setki godzin spędzonych na robieniu zdjęć i talent w tej dziedzinie mają szansę wynieść nas na wyżyny tej fascynującej dziedziny sztuki. Taką właśnie wiadomość już na wstępie przekazuje czytelnikom David Duchemin, autor książki Sztuka fotografowania. 60 pomysłów na lepsze zdjęcia. Czy powinna ona zniechęcić miłośników fotografii do sięgnięcia po publikację Duchemina? Nie, bo to lektura autentycznie inspirująca.
Każdy, kto kiedykolwiek zapragnął fotografować – czy to zupełnie amatorsko, czy też nieco bardziej profesjonalnie – przeszedł z pewnością etap piętrzącej się wokół sprzętu fotograficznego góry książek – podręczników i poradników fotograficznych. I chociaż większość tego typu publikacji daje pewien wgląd w ten temat, pozwala go chociaż powierzchownie zrozumieć, to niestety dziewięćdziesiąt procent z nich oparta jest na identycznych zasadach i schematach. Najpierw mamy kilkadziesiąt stron o sprzęcie – autorzy wyjaśniają, dlaczego powinniśmy wybrać taki aparat, co daje nam pełna klatka, jakie obiektywy są niezbędne i dlaczego na wszelki wypadek musimy mieć blendę? Potem następuje szereg niezbędnych informacji dotyczących tego, czym jest przysłona, migawka i ISO oraz jak korzystać z najbardziej przydatnych funkcji i przycisków na naszej lustrzance. Dalej dochodzimy do upragnionych, kreatywnych zagadnień i czekają na nas porady, które wprawdzie pomogą nam zrobić poprawne zdjęcie, ale w ostatecznym rozrachunku i tak okaże się ono nudne.
David Duchemin ucieka od powyższego schematu. W swojej książce prowadzi czytelnika przez kilkadziesiąt lekcji, podczas których zachęca go do wykonywania konkretnych fotograficznych zadań. Nie czytanie o robieniu zdjęć, ale właśnie ich wykonywanie sprawi, że z każdą kolejną klatką stawać się będziemy lepszymi fotografami. Duchemin mówi o łamaniu zasad, o poszukiwaniu własnej drogi, o robieniu takich zdjęć, które nie tylko będą technicznie idealne (choć nie to przede wszystkim powinno zaprzątać nam głowę), ale które będą niosły jakąś opowieść, historię, przekaz. Mamy robić takie zdjęcia, które będzie się chciało oglądać, przy których widz na chwilę przystanie, bo coś w danym kadrze po prostu go przyciągnie - może nawet zahipnotyzuje. Duchemin każde unikać przeciętności i z każdym zdjęciem, które powinniśmy na spokojnie obejrzeć, pochylić się nad nim, by zauważyć błędy i niedopracowania, wynosić swoje umiejętności na wyższe poziomy.
Jeśli ktoś szukał będzie w książce porad dotyczących technicznej strony robienia zdjęć, ich obróbki w tradycyjnej bądź cyfrowej ciemni czy po prostu rankingu najciekawszego i niezbędnego fotografowi sprzętu – rozczaruje się. Sztuka fotografowania to nie kolejny poradnik dla uczących się fotografii. To raczej publikacja kierowana do osób - niekoniecznie profesjonalistów - które znają już podstawy rzemiosła fotograficznego, ale chcą wyciągać ze swoich zdjęć coś więcej, chcą wciąż się doskonalić, patrzeć na świat okiem fotografa i zrozumieć, na czym taki odbiór otaczającego nas świata polega.
Książka napisana jest bardzo prostym, przystępnym, miejscami - dowcipnym językiem. Lekturę pochłania się błyskawicznie, lecz konieczne są w niej dłuższe przerwy w celu realizowania kolejnych – czasem całkiem długich i czasochłonnych – lekcji przygotowanych przez autora.
W publikacji nie mogło zabraknąć, oczywiście, fotografii Davida Duchemina, które stanową świetną ilustrację treści zaprezentowanych przez autora. Przy zdjęciach zamieszczone zostały najważniejsze dane techniczne (marka aparatu i rodzaj obiektywu oraz wartość przysłony, czas migawki i czułość ISO), co pozwala czytelnikowi jeszcze więcej dowiedzieć się o warsztacie fotografa. Oczywiście nie każde, zaprezentowane w książce zdjęcie poruszy najdelikatniejsze struny w duszy czytelnika, jednak każda fotografia coś ważnego przekazuje. Nie jest to seria przypadkowych klatek. Są to fotografie, nad którymi – często całymi godzinami i dniami – pracował Duchemin, aby osiągnąć zamierzony efekt. To właśnie cierpliwości, dystansu i zwolnienia uczy swoich czytelników autor. Żeby zrobić dobre zdjęcie, czasami trzeba zaczekać, rozejrzeć się dookoła, zastanowić. Pośpiech nie zawsze jest najlepszym doradcą.
granice.pl Magdalena Galiczek-Krempa
Ty w social mediach. Podręcznik budowania marki osobistej dla każdego
Autor zaczął fatalnie, bo od nijak sensownie uzasadnionego kpienia sobie z zawodu coacha. Sprawiał tym samym wrażenie frustrata, który szukał ujścia dla swoich emocji w książce i szczerze mówiąc zniechęcił mnie do dalszej lektury. Nie pomagał także bardzo młodzieżowy język jakim się posługuje. Musiałbym jednak skłamać mówiąc, że jest to pozycja zła bo tak nie jest – jest natomiast bardzo konkretna. Każda strona obfituje w jakieś cenne wskazówki poparte przykładami. Jako, że mam już pewne obycie z siecią i wiem to i owo o wizerunku w nim to książka nie nauczyła mnie wiele. Zdecydowanie jednak będzie niezwykle pomocna dla tych, którzy dopiero chcą stawiać pierwsze kroki jeśli chodzi o swój wizerunek w sieci – wtedy będzie dla nich niezwykle pomocna.
jakzarabiacpieniadze.com.pl Mateusz Kiszło