Recenzje
(NIE)GRZECZNI?
Mam trójkę synów, którzy z wyglądu są niezwykle do siebie podobni, za to różnią się charakterami. Mogę się jedynie domyślać, jaki będzie Aleksander, bo ma dopiero 5 miesięcy, za to Wojtek jest dzieckiem, które potrafi iść na kompromis, rozgadanym i nie bojącym się ludzi. Najstarszy syn, Bartek to dziecko z pazurem, które nie daje sobie w kaszę dmuchać. I właśnie ten mój Bartek czasem zachowuje się tak, jakby w swoim słowniku nie miał słowa “grzeczny”.
Do tej pory różnie bywało, nieraz ciśnienie skoczyło mi do góry i zastanawiałam się, za jakie grzechy akurat ja mam tak charakterne dziecko?
Wyobraźcie sobie sytuację, gdy przyjeżdża do was ciocia i przynosi wspaniale zapakowany prezent dla dziecka, a to wasze ukochane dziecko uśmiechnięte zabiera z rąk cioci prezent i zanim zdąży podziękować, już się krzywi mówiąc “ Mnie się to nie podoba!” i zwraca darczyńcy upominek. A co wy robicie? Albo zaczynacie przepraszać ciotkę, albo popychacie dziecko do przodu z naciskiem, żeby jednak podziękowało za ten śliczny prezent, mimo iż jego mina mówi zupełnie co innego…
Ja to znam z autopsji, ale do tej pory myślałam, że mój syn to mały niewdzięcznik, nauczony wymyślnych prezentów. Tak było do momentu, aż w moje ręce trafiła książka “(Nie)grzeczni?”, autorstwa Małgorzaty Bajko i Moniki Janiszewskiej. W tym momencie pewne rzeczy stały się jasne – to nie moje dziecko jest złośliwie niegrzeczne, tylko nasze oczekiwania i zachowania w pewnych sytuacjach naturalnie się różnią.
W tej obowiązkowej dla rodziców książce, napisanej lekko i z humorem, autorki omówiły chyba wszystkie możliwe sytuacje, w których rodzice ze wstydu czerwienią się patrząc na to, co wyprawia ich pociecha. Począwszy od siorbania przy stole, odmowie przyjęcia prezentu, niechęci dzielenia się zabawkami, kończąc na wielu innych zachowaniach, które rodzice i dorosłe otoczenie dziecka z trudnością akceptują. Każda opisana sytuacja, która wydarzyła się rzeczywiście, została okraszona komentarzem z punktu widzenia dziecka, rodzica oraz psychologa. Prościej już się nie dało ;)
Ta książka to w pewnym sensie psychologiczny ratunek, bo pozwala zrozumieć i w wielu przypadkach oswoić niechciane zachowanie oraz reakcje na nie ze strony dorosłych. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, że dziecko zazwyczaj nie jest celowo “niegrzeczne” i nie chce za wszelką cenę zrobić komuś na złość.
Koniecznie sięgnięcie po książkę “(Nie)grzeczni?” a gwarantuję wam, że gdy tylko skończycie lekturę, odetchniecie z ulgą, że wasze dziecko wcale nie jest takie najgorsze.
wrolimamy.pl Żaklina Kańczucka
Jesteś kozak! Uwierz w siebie i zacznij żyć pełnią życia
Każdy z nas a marzenia i te wielkie i te duże,nie zawsze mamy w sobie na tyle samozaparcia, by je zrealizować.Powodów może być dużo.Brak czasu,brak motywacji czy wsparcia od najbliższych,a niekiedy brak planu na własne życie.Jak się czujesz, gdy patrzysz na ludzi,którzy osiągnęli dosłownie wszystko?Czujesz radość, zazdrość albo wciąż wmawiasz sobie dlaczego to ja nie jestem na miejscu tej osoby?W końcu czym różni się osoba, która osiągnęła sukces od nas samych? Wszystkie negatywne myślenia popychają nas ,do stania w miejscu dając poczucie,że nic nie jest w stanie w naszym życiu się coś pięknego wydarzyć.
Do zmiany swojego życia zachęca nas Jen Sincero.Pokazuję,że warto wyjść z monotonnego letargu i zacząć żyć pełnią życia.Pokazuje jak zacząć pozytywnie myśleć i świadomie używać własnych możliwości do spełnienia marzeń.Dzięki książce zburzysz stare schematy,w których tkwiłeś, a one powodowały,że czułeś się źle w swoim życiu.
Książka zrobiła na mnie wrażenie,sam tytuł przykuwa już uwagę,a treść książki jest zwarta i bez owijania w bawełnę wszystko jest przedstawione wprost,by czytelnik jak najwięcej informacji zakodował w głowie. Jest to w stu procentach propozycja wydawnicza, do której się wraca.Polecam serdecznie.
angelikarecenzjeksiazek.blogspot.com Angelika S; 2017-07-05
Przebudzenie Morfeusza
Cassandra wraca do domu w Toronto. Dostaje nową propozycję pracy, niestety nowym klientem zostaje sam Adam! Wszystko, od czego dziewczyna chciała uciec powraca, ale nie tylko jej miłość. Poprzednie dramaty, jakie miały miejsce niosą skutki i właśnie, teraz gdy Cass myślała, że mogła sobie ułożyć życie, wszystko się wali... Serce, które zaczyna na nowo bić, emocje, które zalęgły się w środku próbują wydostać się na zewnątrz...
PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ PO PRZECZYTANIU MOJEJ WYPOWIEDZI. TA KSIĄŻKA WYWARŁA NA MNIE TYLE EMOCJI, ŻE NIE MOGĘ JEJ SPÓJNIE NAPISAĆ, ZARAZ ZOBACZYCIE DLACZEGO...
Zacznę od postaci, oczywiście pojawią się nowi, ale też pewna kobieta z przeszłości.
Cassandra zdaje się bardziej dojrzała. Jej tok myślenia na początku zmienił się, teraz stała się matką. Próbuje za wszelką cenę dbać o małego synka, on jet najważniejszy. Później „staje” się kobietą, którą mogliśmy poznać w „Snach” i „Koszmarze". Seks jest ważny, ale nie najważniejszy.
W skrócie mogę napisać (nie zdradzając fabuły), że jej wybory i długi język przyniesie dużo niebezpieczeństwa. Miałam chęć drzeć się na nią za to, co mówi i jak się zachowuje. Czułam, że nie liczy się z uczuciami nie tylko Adama, ale i innych.
"Nie chcę widzieć Adama, nie chcę by znowu zniszczył cały mój świat. Zresztą już go niszczy... Gdy chwilę wcześniej przeczytałam jego imię i nazwisko, od razu poczułam się nikim.(...) Ból przeszywający na wskroś. Adam jest niszczycielem mojego życia, a ja nie mogę pozwolić, by wtargnął do niego ponownie"
Adam powraca. Tym razem jego temperament i cała „otoczka” mafijnego świata gdzieś przepadła. Teraz stara się wszystko zacząć od początku, chce być dobry nie tylko dla Cass, ale i dla Tommy'ego.
"-Wiesz Cassandro... Są miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są osoby, których nigdy nie powinniśmy poznać. Najczęściej jednak za późno orientujemy się, że coś jest nie tak, ale wtedy już nie można się wycofać"
Role się odwróciły, mężczyzna miękkie, a kobieta staje się być tą złą.
Will zdawał się dość fajnym i dobrym facetem, ale to do czego dopuścił się później przerosło mnie. Teraz dzień po przeczytaniu, miałam chwilę na rozważania i trochę go rozumiem. Chciał chronić ją od tego całego „syfu”, ale kosztem „ich". Chciałabym rozwinąć tę myśl, ale nie uda mi się bez zdradzania fabuły. Więc nie zrobię tego, ale kto już przeczytał ten wie, o co mi chodziło.
Cała książka jest o wiele bardziej druzgocąca od poprzednich. Z ręką na sercu połowę przebeczałam i byłam wkurzona. Nie chciałam takiej historii, nie chciałam czuć tego, co czułam. Choć po nocy, zwątpiłam w to. Może to tak powinno się skończyć? Może faktycznie nić między takimi światami jest bardzo cienka. Wystarczy jedno zdarzenie, jeden gest i puf, nie ma już nic...
"W tym momencie dociera do mnie, jak bardzo jestem słaba. Słaba i nieodporna ani na krytykę, ani ataki mojej rodziny"
W tej części dość dużo rzeczy mnie irytowało, Cass dostaje nową pracę, oczywiście spóźnia się, później na zwolnieniu. Sory, rozumiem, że po znajomości itd., ale zdenerwowałam się tym.
Pewna kobieta z przeszłości. Tu mam problem czułam się tak jakby ten cały wątek, który jej dotyczył zbyt szybko się skończył. Nie było jakiegoś punktu zaczepienia, ot pojawiła się i...
Sprawdzanie czy jest jeszcze między nimi chemia, byłam trochę wkurzona tym. Potem stwierdziłam ,że chyba każda kobieta spotykając swego byłego chciałaby wzbudzić w nim trochę zazdrości i pokazać co stracił. Odpuszczam temat.
Coś w całym tym czytaniu nie dawało mi spokoju, nie mam pojęcia co. Czy chodzi o "szybkość" zdarzeń? Nie wiem, chciałbym "przeciągnięcia" pewnych wydarzeń, ale wiecie co?
Zakończenie= myślę, że wszystkie te "niby" niedociągnięcia miały doprowadzić do "tego" końca książki.
"Śniłam o mężczyźnie który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar, a teraz... Teraz czas na przebudzenie, bo po nocy zawsze przychodzi dzień"
Osobiście nie chcę rozpisywać się na ten temat , ale tylko dlatego, że pewnie rozbeczę się ponownie. Palce, aż świerzbią, aby wykrzyczeć wszystko od A do Z! Historia, która zakończyła się w "Koszmarze Morfeusza" zostawiła potok łez, ale tutaj złamane serce i pewne niedopowiedzenia. Tyle cierpienia w tej książce, tyle emocji kłębiących się w ciele...
Teraz tak wylewając swoje słowa, myślę, że ten ostatni epilog dał mi nadzieję. CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM SIĘ KŁANIA :)
"-Zemsta smakuje słodko, dziecinko"
Zakończę to pewnymi zdaniami:
Książka, która nie powinna ujrzeć światła dziennego ze względu na złamane serce. Czy DROGA KASIU wynajdziesz dla wszystkich lek na tę przypadłość? Jak można pogrywać sobie w ten sposób z czytelnikami? No jak? Gdybym mogła to złapała cię i związała każąc napisać specjalnie dla nas „prawidłowe” zakończenie książki....
Takie bez twierdzenia, albo albo...
JEDNA RADA: COŚ MOCNEGO DO PICIA I CHUSTECZKI :)
degustujaca.blogspot.com Marlena
Przebudzenie Morfeusza
Na pewno wielu z Was z drżącym sercem czeka na zakończenie historii Cassandry i Adama vel Morfeusza. Ja trzeci tom czytałam już dość dawno temu, ale, jako że zakończenie Kasia zmieniała kilka razy, to do końca nie byłam pewna, które z nich znajdzie się w książce. Oczywiście Kasia mnie nie zawiodła i zakończenie okazało się bombą, która mnie emocjonalnie rozwaliła. Zapraszam na recenzję „Przebudzenia Morfeusza” K.N. Haner. Mam nadzieję, że jesteście gotowi na ostrą jazdę bez trzymanki.
Mogłoby się wydawać, że po zniknięciu Adama, życie Cassandry jest względnie uporządkowane. Wraca do rodzinnego domu w Toronto, znajduje dobrą pracę i poświęca się wychowywaniu ukochanego synka, Tommy'ego. Z całych sił stara się zapomnieć o przeszłości, o Adamie i o wszystkim, co do tej pory się wydarzyło. Tylko, czy można oszukać serce, które tęskni i bije, choć nie powinno tylko dla niego?
Gdy w jej życiu kolejny raz pojawia się Adam, kobieta nie wie co myśleć, ani co robić. Z jednej strony jest wściekła, że Adam ją znalazł, a z drugiej strony jest szczęśliwa, widząc mężczyznę swojego życia. Ostatecznie jednak postanawia ułożyć swoje życie bez Adama i ma zamiar trzymać się od niego z daleka. Adam jednak łatwo się nie poddaje. Postanawia walczyć o kobietę, którą kocha i o syna, którego dopiero zaczyna poznawać. Niestety wraz z pojawieniem się McKeya z życia Cassandry kolejny raz znika spokój, a demony przeszłości zaczynają dawać o sobie znać. Jakie decyzje podejmie Cassandra? Czy Adam będzie potrafił się poświęcić? Przekonajcie się sami.
„Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą.
Przeszliśmy razem przez koszmar... A teraz czas na przebudzenie.”
Długi czas zastanawiałam się co napisać w tej recenzji, bo choć historię Cassandry i Adama znam od dawna to zawsze, gdy powtórnie czytam książki Kasi, to przeżywam wszystko od nowa, myśli kłębią mi się w głowie i żyję życiem bohaterów. Nie lubię ostatnich tomów, nie lubię pożegnań, a niestety nadszedł taki czas i trzeba pożegnać się z bohaterami, których pokochało wiele z Was. Uważam, że ta część jest najlepsza z całej trylogii. Dopracowana i dopieszczona w najdrobniejszym szczególe, a przede wszystkim nieprzewidywalna. Myślę, że nikt z Was nigdy by się nie domyślił, co autorka zaserwowała swoim bohaterom. Od samego początku jest to jedna wielka niewiadoma i nigdy nie ma się pojęcia, co pojawi się na kolejnej stronie. K.N. Haner to autorka, która niesamowicie miesza w życiu swoich bohaterów, dramat goni dramat, a emocje są wyczuwalne na każdej stronie. Emocje to esencja każdej książki Kasi.
„Przebudzenie Morfeusza” to gorąca, rozpalająca zmysły, a zarazem mroczna powieść, od której nie sposób się oderwać. K.N. Haner uzależnia swoją twórczością i po skończeniu lektury jej książki zawsze czuję się jak narkoman na głodzie, który potrzebuje więcej, by dalej normalnie funkcjonować. Nie każdy autor erotyków potrafi pisać tak otwarcie o seksie, jak robi to ona, jej sceny rozpalają zmysły, doprowadzają krew do wrzenia, a namiętność i pożądanie wypływające z kart powieści pieści ciało. Jednak ta książka to nie tylko gorące chwile uniesień, to także bezwzględny świat mafii, która nigdy nie wybacza i nie zapomina, więc możecie się domyślić, że mafijny świat znów dopadnie Cass w swoje szpony, a Eros pokaże jeszcze gorsze oblicze. Zapewniam Was, że będzie się działo. Może nie zawsze będzie po Waszej myśli, ale koniec końców będziecie usatysfakcjonowani.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to jestem pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w nich zachodzą. Cassandra jest nie do poznania, z irytującej dziewczyny zmienia się w prawdziwą kobietę, która jak lwica potrafi walczyć o to, co kocha i co jest dla niej najważniejsze. Adam też się zmienia, staje się bardziej ludzki, uczuciowy oraz odpowiedzialny, ale potrafi także wdziać maskę obojętności i wcielić się w rolę Morfeusza. Pojawiają się także nowi bohaterowie, którzy okażą się bardzo ważni w tej historii i to za ich sprawą dużo się zmieni w życiu Cass i Adama. Nic więcej nie napiszę, musicie poznać ich sami.
Nie liczcie, że w tej książce znajdziecie serduszka oraz kwiatki, bo to naprawdę opowieść mroczna, czasami nawet przerażająca. Często zastanawiam się, co siedzi Kasi w głowie, że potrafi wymyślać tak dziwne historie i tak realistycznie potrafi opisywać rzeczy złe i okrutne. Nie wiem, co tam siedzi, ale mam nadzieję, że nigdy nie zniknie. Ma dziewczyna talent i tylko to się liczy.
„Przebudzenie Morfeusza” po raz kolejny przeniesie Was do świata mrocznych, wyuzdanych pragnień i mafii, która nigdy nie wybacza. Przygotujcie się na ostrą jazdę bez trzymanki, bo K.N. Haner to mistrzyni dramatów, która zawsze zapewnia czytelnikom skrajne wrażenia i emocje. Musicie jak najszybciej poznać zakończenie tej historii i uwierzcie, że nie jesteście przygotowani na to, co zafundowała nam autorka. Gorąco polecam!
http://kobiecerecenzje365.blogspot.com/ Sylwia Stawska; 2017-07-05
Tak sobie wyobrażałam śmierć
„Tak sobie wyobrażałam śmierć” łączy w sobie elementy thrillera, powieści psychologicznej i kryminału policyjnego.
Główna bohaterka powieści, komisarz Helena Mobacke, to kobieta mocno doświadczona przez życie: straciła dziewięcioletniego syna Antona i mężczyznę, który nie potrafił poradzić sobie z jej cierpieniem. Mimo to wraca do pracy w policji – i od razu zostaje rzucona na głęboką wodę. Pod kołami pociągu w sztokholmskim metrze ginie młody chłopak. Jego śmierć staje się początkiem serii morderstw. Jaka tajemnica wiąże kolejne zbrodnie? Kto za nimi stoi?
„Punktem wyjścia śledztwa nie powinien być sprawca, ale sam czyn” – przekonuje Mobacke, której zadaniem jest odkrycie, kto i dlaczego zabija pozornie niepowiązane ze sobą osoby. Czy będzie umiała zapomnieć o osobistej tragedii i skupić się na powierzonej jej sprawie? Czy okiełzna demony przeszłości? W tej mrocznej psychologicznej gonitwie policjantka stanie twarzą w twarz z tym, co usilnie stara się ukryć…
Jak mówi autorka, pomysł na powieść zrodził się po części z osobistych doświadczeń, a po części z obaw, które w pewnym momencie życia ją naszły. „Sama straciłam ojca nagle, gdy miałam 23 lata, a moi młodsi bracia tylko 13 i 14 lat. Jego odejście bardzo zmieniło moją rodzinę, a we mnie wytworzyło poczucie niepewności i przekonanie, że wszystko może się niespodziewanie zawalić. Myślałam, że poradziłam sobie z utratą, że to już za mną, ale tak nie było. Kiedy zaszłam pierwszy raz w ciążę, bałam się, że coś złego może stać się mojej córeczce. Chciałam napisać o kimś, komu spełnił się najgorszy koszmar, jakim jest strata ukochanego dziecka” – mówi Johanna Mo. Oczywiście powieść „Tak sobie wyobrażałam śmierć” ma dostarczyć przede wszystkim rozrywki, ale też dać „szerszy wgląd w to, jak zmienia się życie człowieka, który zmaga się ze stratą kogoś ważnego”.
Pisarka wyraziście nakreśla nie tylko głównych bohaterów, ale też postacie drugoplanowe czy poboczne. Zabiegiem przykuwającym czytelnika może być też przemieszanie rozdziałów: dotyczących prowadzonej sprawy i przemyśleń mordercy. „Od początku wiedziałam, że chcę wejść w psychikę zarówno mordercy, jak i innych moich bohaterów. Pisanie o przestępstwie – w moim przypadku – polega głównie na tym, że próbuję zrozumieć, dlaczego ludzie zdecydowali się je popełnić. A także jak to, co zrobili, wpływa na ich ofiary” – tłumaczy Johanna Mo. „Jestem zdania, że to okoliczności wpływają na to, jacy się stajemy i co robimy. Nie zmienia to jednak faktu, że niektórzy są bardziej podatni na zło niż inni”.
„Tak sobie wyobrażałam śmierć” to pierwsza część trylogii o losach komisarz Heleny Mobacke i śledztwach prowadzonych przez nią w mrocznych zaułkach Sztokholmu i zarazem pierwsza książka autorki opublikowana w Polsce. Zdaniem wydawcy powinna spodobać się szczególnie fanom skandynawskich seriali kryminalnych, takich jak: „Naoczny świadek”, „Most nad Sundem” czy „Forbrydelsen” (ang. „The Killing”).
Booklips.pl