ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

„Frenemy" to książka, która pokazuje, jak jedna decyzja może namieszać w życiu i jak łatwo ocenić kogoś po plotkach albo opinii innych. To historia o presji, marzeniach, trudnych wyborach i relacji, która z czasem staje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać na początku.Książka opowiada o Erice Monroe, która marzy o studiowaniu na Stanfordzie i zdobyciu stypendium, bo bez tego nie miałaby szans spełnić swoich planów. Pewnego dnia nowa dyrektorka szkoły daje jej propozycję, Erika ma zdobyć dowody przeciwko Chase'owi Thatcherowi, chłopakowi uważanemu za problematycznego i niebezpiecznego. Dziewczyna zgadza się, choć nie jest to dla niej łatwe. Z czasem zaczyna obserwować Chase'a i odkrywa, że wcale nie jest taki, jak wszyscy o nim mówią. Między nimi pojawia się coraz większa więź, a Erika zaczyna mieć wyrzuty sumienia i wątpliwości, czy robi dobrze. Moim zdaniem książka była naprawdę przyjemna do czytania. Podobało mi się, że bohaterowie nie byli idealni i mieli swoje problemy. Relacja Eriki i Chase'a rozwijała się spokojnie, dzięki czemu wydawała się bardziej prawdziwa. Chase byt postacią, którą dało się zrozumieć i polubić mimo jego zachowania. Historia momentami była przewidywalna, ale i tak miała fajny klimat i potrafiła wciągnąć. To dobra młodzieżówka z emocjami, tajemnicami i motywem bad boya , którą czyta się lekko i szybko.
brzozaaa_booktok Brzozowska Oliwia

Lista

Wystarczy jedno oskarżenie, jeden wpis,  informacja opublikowana w sieci, żeby w kilka chwil stać się obiektem hejtu. A przecież internet ma tę przerażającą właściwość, że raz opublikowana notka właściwie nigdy z niego nie znika. A co, jeśli oskarżenie jest niesłuszne? Co, jeśli zanim prawda zdąży wybrzmieć, internet zdąży już wydać wyrok? Wtedy nawet jeśli człowiek zostanie oczyszczony z zarzutów, odbudowanie reputacji może okazać się niezwykle trudne. Bardzo spodobało mi się to, jak Adegoke pokazuje wpływ social mediów na nasze życie. "Lista" w moim odczuciu jest ogromnym ostrzeżeniem. Przed zbyt dużym upublicznianiem swojego życia. Przed przekonaniem, że wszystko musimy skomentować. Przed uzależnianiem własnej wartości od opinii innych. I wreszcie przed kierowaniem się zdaniem anonimowych komentatorów, o których intencjach tak naprawdę niczego nie wiemy. Czy wszystko przypadło mi do gustu? Nie jestem pewna, czy każda decyzja fabularna przekonała mnie w stu procentach, ale zdecydowanie doceniam pomysł i sposób, w jaki Adegoke wykorzystała thrillerową historię do opowiedzenia o znacznie szerszym problemie. Jak na debiut to naprawdę mocna propozycja.
co.dzis.czytamy Wołoszyn Małgorzata

Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3

„Każda chwila zdarza się tylko raz.” Ginger - zadziorna nauczycielka oraz Cole - odpowiedzialny szeryf. Cole niedawno został mianowany szeryfem miasteczka, więc musi trzymać się z dala od skandali. Ginger została ostrzeżona przez swojego wpływowego ojca, że ma uważać na swoje zachowanie. Jeden wypad do Vegas przeczy temu wszystkiemu, gdy obydwoje po pijaku biorą ślub. Czy uda im się utrzymać ten sekret, jak i swoje uczucia w tajemnicy? Cole i Ginger od zawsze się przyjaźnili, chociaż nigdy otwarcie tego nie przyznali przed innymi. Zawsze się wspierali i byli obok, gdy któreś tego potrzebowało. Kocham fakt, że zawsze kręcili się wokoło siebie, drażnili, przekomarzali, ale i podziwiali. Uwielbiam ich grę w prawdę, czy wyzwanie. Nie mogłam też przestać się uśmiechać przez całą książkę. Ich przyjaźń była wyjątkowa i dało się to odczuć, ale podoba mi się ten moment, kiedy przestało im to wystarczać. Ona jest chaosem, on ma uporządkowane życie. Choć to miały być tylko trzy miesiące, w których Ginger będzie się zajmować Mabel - córką Cole’a i uwiarygodni ich plan, to wszystko między nimi działa. Uwielbiam, jak dziewczyny bawiły się w ogrodzie, czy piekły babeczki. Oh, i miały zawsze pasujące stroje, czy fryzury. Cole też ma przesłodką relację z Mabel i otacza ją czułością każdego dnia. W pewnym momencie wypracowali świetną rutynę i we trójkę tworzyli uroczą i zabawną rodzinkę. Podoba mi się, jak rozważny był Cole i nie wściekał się, gdy Ginger popełniała błędy. Starał się jej uświadomić, że nie musi być idealna, a ta presja nadana jej przez ojca nie powinna wzbudzać w niej poczucia winy. To było cudowne, jak ją motywował, a ona wreszcie zaczęła stawiać siebie na pierwszym miejscu. I chociaż Cole nie chciał jej uwiązać, ona walczyła za nich dwoje i wywoływała na jego buzi uśmiech, a także sprawiała, że wychodził on ze swojej strefy komfortu. Było między nimi dużo szaleństwa, kokieterii, ale też i wątpliwości. Brent i Gemma potrafili namieszać w pracy Cole’a i uczuciach Ginger, ale ciekawie to wszystko zostało rozwiązane. Przez długi czas nasza dwójka była zbyt uparta, by przyznać, co to wszystko dla nich oznacza, gdy granice już dawno się zatarły. Ale oni zawsze byli prawdziwi podczas tych gierek, czy bezbronnych momentów. Wspólne lato było dla nich swobodą i komfortem, jakiego doświadczali tylko w swoim towarzystwie. Ten moment, kiedy Cole kupuje kwiaty Ginger i Mabel oraz jakie jest tego znaczenie? Ubóstwiam. Jestem niezaprzeczalnie zakochana w tej książce i już od pierwszego tomu wiedziałam, że dla nich przepadnę. Cole i Ginger byli najlepszymi partnerami w zbrodni, a razem z Mabel idealną drużyną.
hidrancebookland Jarczewska Małgorzata

Myśl mniej, rób więcej. Jak nastawić się na działanie, przestać nadmiernie analizować i zmienić swoje życie

To bardzo przyjemna i pożyteczna książka dla wszystkich, którzy mają w głowie trochę za dużo hałasu. A ja zdecydowanie należę do osób, które potrafią rozważać, analizować, porównywać, przewidywać ryzyka, a potem jeszcze raz wrócić do punktu wyjścia i zapytać samego siebie, czy aby na pewno dobrze myślą. Peter Hollins uderza w ten problem bardzo prosto: samo myślenie, nawet najinteligentniejsze, nie zmienia życia. Zmienia je dopiero działanie. I właśnie dlatego ta książka tak dobrze do mnie trafiła. Podoba mi się w niej przede wszystkim praktyczność. Autor nie próbuje udawać, że odkrył jakąś tajemną wiedzę dostępną tylko nielicznym. Raczej przypomina rzeczy, które gdzieś intuicyjnie znamy, ale zbyt rzadko wprowadzamy w życie. Można mieć najlepszy plan, piękną listę celów, perfekcyjnie rozpisane priorytety i mnóstwo dobrych intencji, ale jeśli za tym nie pójdzie pierwszy konkretny krok, wszystko zostaje tylko w głowie. A głowa, jak wiadomo, potrafi być bardzo wygodnym miejscem do odkładania życia na później. Najbardziej spodobała mi się myśl, że motywacja nie zawsze przychodzi przed działaniem. Często jest dokładnie odwrotnie: najpierw trzeba ruszyć, nawet nieporadnie, nawet bez wielkiego przekonania, a dopiero potem pojawia się energia. To bardzo uwalniające, bo zdejmuję z siebie presję czekania na idealny moment, właściwy nastrój albo pewność, że wszystko pójdzie dobrze. Autor dobrze pokazuje, że perfekcjonizm i nadmierne analizowanie potrafią wyglądać jak rozsądek, ale w praktyce bywają elegancko przebranym lękiem przed porażką. Książka jest krótka, konkretna i napisana bez zbędnego nadęcia. Nie ma tu wielkich metafizycznych konstrukcji ani poradnikowego lukru, który obiecuje, że od jutra wszystko będzie łatwe. Jest raczej uczciwe przypomnienie, że zmiana wymaga ruchu, a ruch często zaczyna się od rzeczy małych: od obniżenia poprzeczki na start, od ograniczenia rozpraszaczy, od decyzji, czego nie będę robił, od prostego rozpoczęcia zadania zamiast ciągłego przygotowywania się do rozpoczęcia. Bardzo cenne wydało mi się też podejście do ryzyka. Nie chodzi o bezmyślne rzucanie się na wszystko, co przyjdzie do głowy, ale o pogodzenie się z tym, że działanie zawsze wiąże się z pewną niepewnością. Jeśli będę czekał, aż znikną wszystkie wątpliwości, to prawdopodobnie nie zrobię nic. A życie naprawdę często dzieje się wtedy, kiedy ja jeszcze próbuję dopracować plan idealny. Nie jest to książka, która wywraca świat do góry nogami jedną genialną teorią. Jej siła polega raczej na tym, że porządkuje kilka bardzo ważnych prawd i podaje je w sposób łatwy do zastosowania. Dla mnie była czymś w rodzaju mocnego, ale życzliwego popchnięcia w plecy: przestań tyle ważyć w głowie, zacznij sprawdzać w praktyce. Nie wszystko trzeba od razu rozumieć do końca, nie wszystko musi być doskonałe, nie każdy krok musi być wielki. Ważne, żeby w ogóle go zrobić. Po lekturze zostało we mnie bardzo proste przekonanie: mniej kombinowania, więcej ruszania z miejsca. I chyba właśnie za to najbardziej cenię tę książkę. Nie obiecuje cudów, ale pomaga przestawić się z trybu niekończącego się analizowania na tryb sprawczego działania. A to czasem jest dokładnie ta jedna rzecz, której człowiek potrzebuje, żeby w końcu coś zmienić. Polecam ją szczególnie tym, którzy mają dużo planów, dużo pomysłów i jeszcze więcej powodów, żeby zacząć jutro. Ta książka bardzo spokojnie, ale stanowczo pokazuje, że jutro zwykle wygląda podobnie jak dzisiaj, jeśli dzisiaj nie zrobimy choćby małego kroku. I właśnie dlatego warto ją przeczytać - nie po to, żeby dłużej myśleć o zmianie, ale żeby wreszcie zacząć ją robić.

https://lubimyczytac.pl/ KRÓL ARKADIUSZ

Odporność psychiczna dziecka. 65 ćwiczeń wzmacniających siłę, spokój i wiarę w siebie

Czy odporność psychiczną można ćwiczyć? Ta książka pokaże Wam, że tak - i że wcale nie musi to oznaczać trudnych, terapeutycznych ćwiczeń 😅 „Odporność psychiczna dziecka” Agnieszki Grzeli-Opalińskiej to 65 ćwiczeń, które można wykorzystać w codziennej pracy z dzieckiem. Znajdziecie w niej tematy bardzo bliskie dzieciom: emocje, poczucie własnej wartości, stres, asertywność czy interpretowanie sytuacji (bo każdy z nas daną sytuacje interpretuje inaczej 😅). Bardzo podoba mi się praktyczna forma 🤍 Zamiast samego tłumaczenia, czym jest odporność psychiczna, książka daje konkretne historie, pytania i zadania, które mogą stać się początkiem rozmowy z dzieckiem i ułatwiają zrozumienie danego tematu 🥰 To pozycja, po którą mogą sięgnąć rodzice, nauczyciele, psycholodzy i terapeuci - szczególnie jeśli szukają gotowych inspiracji do rozmów i ćwiczeń. Największą wartością tej książki jest dla mnie pokazanie, że odporność psychiczna nie oznacza tego, że dziecko zawsze jest silne. To raczej umiejętność radzenia sobie z tym, co trudne - z odpowiednim wsparciem dorosłego 🤍

mama_i_psycholozka Majcher Klaudia