Recenzje
Dark desires
Książka ma mega dużo wątku przynajmniej mi się tak wydawało ponieważ ma zaledwie 200 stron a w tym 31 rozdziałów przez co mam wrażenie że jedno nie zostało dokończone a już zaczynało się drugie. Oczywiście mamy główny wątek zabójstw w Shade ale ja nie do końca potrafiłam się na nim skupić bo rozdziały leciały szybko i mamy również mieszanie czasów, teraźniejszości z przeszłością. Sam wątek ogólnie jest ciekawy, niektóre fragmenty doprowadzały mnie do śmiechu a przez inne czułam lęk 👀 Myślę że jest to idealna opcja na jeden wieczór 💋
Do wesela się zagoi
Sutton to matka z wyboru, kiedy jej siostra porzuca swoją córkę dziewczyna bierze na siebie opiekę nad Susie i robi wszystko żeby zapewnić jej dobre życie. Podejmuje różne prace i staje na głowie żeby niczego im nie brakowało. Lubię w niej to, że mimo całego bólu, którego doświadczyła, wciąż ma w sobie ogromną chęć pomagania innym i często stawia ich dobro ponad swoim. Hugh to z kolei człowiek tabelka, wszystko musi mieć uporządkowane i zaplanowane. Wiecznie poważny, analityczny i zdystansowany. I właśnie dlatego tak bardzo gryzie się z naturą naszej bohaterki, której wszędzie jest pełno i która jest chodzącym chaosem. Poznają się w sylwestra, gdy Sutton przebrana za dinozaura przypadkiem upuszcza na Hugh kawałek szarlotki. Zresztą to wydarzenie później przynosi jej całkiem przezwisko. Los sprawia, że oboje zostają świadkami na ślubie wspólnych znajomych, więc są zmuszeni spędzać ze sobą coraz więcej czasu przy przygotowaniach do ceremonii. A po drodze wiadomo, różne komplikacje, wzajemnie dogryzanie i coś co rodzi się między nimi. Podobało mi się to, że ich relacja rozwija się stopniowo. Sutton cały czas ma z tyłu głowy Susie i wie, że każda nowa relacja może mieć wpływ na dziewczynkę, a jej dobro jest dla niej najważniejsze. I muszę przyznać, że bardzo ujęło mnie to, jak szybko ta mała dziewczynka złapała kontakt z naszym Gburkiem 🥹 To lekka historia z dużą dawką humoru. Dialogi są naprawdę przyjemne, a niektóre sytuacje potrafią wywołać uśmiech. Dużą rolę odgrywa też Susie, mały promyczek, który naprawdę wiele wnosi do tej historii. Mam jednak jedno małe ale. Przypadłość bohatera i jego zamiłowanie do tabelek trochę mi się gryzły z całą historią. Jednak polecam na wieczór z kocykiem i herbatką, może nie jeden, bo książka jest lekkim grubaskiem, ale historia z pewnością warta poznania 🥰.
Do wesela się zagoi
Ludka Skrzydlewska jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Co prawda bardziej lubiłam klimaty książek, którymi zaczynała - i które były prawdziwymi cegiełkami - ale nie zmienia to faktu, że ona po prostu dobrze pisze, ciekawie łączy wątki i tworzy bardzo fajnych bohaterów. Co więcej, trzeba jej przyznać, że research także jest zwykle dogłębnie robiony - bo ja, jako użytkownik pompy insulinowej, o której też się tu w kontekście cukrzycy typu 1 trochę pojawiło, miałam wrażenie, że informacje są raczej konkretne i kompletne. Sutton jest młodą kobietą, ale ma na swoich barkach ogromną odpowiedzialność - adoptowała swoją siostrzenicę, która choruje na cukrzycę typu 1, bo można powiedzieć, że jej siostra okazała się skrajnie nieodpowiedzialna i nie była w stanie dobrze zająć się swoją córką. Oprócz tego Sutton jest znana z tego, że pomaga wszystkim w miasteczku, wszystko ogarnia i jest osobą, na którą po prostu zawsze można liczyć - więc nic dziwnego, że gdy jej najlepsza przyjaciółka wpada na pomysł, by w Walentynki urządzić sobie wesele, to właśnie Sutton jest proszona o pomoc w organizacji i dopilnowaniu pewnych spraw. Pierwszym problemem Sutton okazuje się Hugh - najlepszy przyjaciel Sainta, który jest fanem tabelek w Exelu, pewnego porządku i ceniący sobie konkretne rozwiązania. Widok Sutton w stroju dinozaura, która zabawia dzieci, jest dla niego czymś nie do pomyślenia: ale ma być on świadkiem Sainta, wziął on sobie za cel, aby zapłacić za wszystkie wydatki ślubne przyjaciela, a co więcej: chce, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Ale jak tu się dogadać, gdy między nimi jest od samego początku takie napięcie?! Przyznam szczerze, że najbardziej rozczulił mnie wątek tego, jak Sutton dba o swoją siostrzenicę - i jak ta ich relacja była przedstawiona, chociaż myślę sobie, że drugim moim ulubionym wątkiem jest wprowadzanie i normalizowanie cukrzycy typu 1 - bo jednak bardzo dużo osób na nią choruje, a nie jest to motyw często spotykany w dziełach kultury, nie tylko w dziełach literackich. Nie jestem pewna, czy Hugh był moim wymarzonym bohaterem literackim - książkowym mężem się jednak nie stał - ale myślę sobie, że jego potrzeba ochrony Sutton była w pewien sposób słodka. Trochę dobijające było to, że częściej mówił do swojej dziewczyny "szarlotka" niż po imieniu, ale cóż, dało się później do tego przyzwyczaić. Wydaje mi się też, że lepiej był przedstawiony wątek budowania zaufania między siostrzenicą Sutton a Hugh - bo czasem brakowało mi takich scen, gdzie by się mimo wszystko jakoś lepiej poznawali, gdzie mogliby nauczyć się na siebie liczyć. Oczywiście, dziewczyny czuły się przy naszym głównym bohaterze bezpiecznie - i on robił wiele dla ich dobra, ale czegoś mi tak jeszcze zabrakło... Dodam, że samych scen erotycznych nie ma tu wiele - i jak już, to są oparte bardziej o pewien komfort i o konkretną zgodę, ale jakoś bardziej byłam w stanie uwierzyć w miłość bohaterów z pierwszego tomu tej serii. Tak, to seria. "Do wesela się zagoi" to tom drugi - i chociaż można czytać bez znajomości poprzedniej części, to się zastanawiam, czy jest sens. To jednak fajną całość razem tworzy, a Saint i Mari są naprawdę całkiem dobraną parą. Uważam więc, że "Do wesela się zagoi" to dobra książka - ale mam też takie przeczucie, że nie jest to pozycja, o której będę jakoś bardzo długo pamiętać (bardziej pewnie będę kojarzyć kwestię tego, że był tu motyw cukrzycy niż cokolwiek innego). Nie jest to najlepsza powieść Ludki Skrzydlewskiej - ale dla wielu czytelników może to być taki comfort book, który pokaże przede wszystkim, że jesteśmy tylko ludźmi, czasami zdarza nam się nawalać - ale nie oznacza to, że nie zasługujemy na to, by być szczęśliwymi i kochanymi. Polubiłam Sutton. Chociaż to zakończenie... Ja na jej miejscu byłabym chyba jednak trochę bardziej wkurzona niż zachwycona, ale wiem, że tę scenę i sytuację można różnie odbierać. Zabrakło mi tu większej decyzyjności z jej strony - ale obstawiam, że jeszcze o Sutton i Hugh usłyszymy, bo spodziewam się, że powstanie trzeci tom: o kuzynce głównej bohaterki, która poznała pewnego irytującego prawnika... I szczerze? Jestem tego ogromnie ciekawa, więc trzymam kciuki, żebym się w swoim przeczuciu nie myliła, bo pewne ślady prowadzą mnie konkretnie do takich przypuszczeń. Podsumowując: jak macie ochotę, czytajcie "Do wesela się zagoi". Jak nie - to możecie sięgnąć też po inne książki od Ludki Skrzydlewskiej, bo ona jest wielowymiarową pisarką i chociaż głównie króluje u niej romans, to naprawdę różnie się to wszystko objawia - mamy plejadę motywów i bohaterów, a co najważniejsze: emocji!
Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane
⚝”𝐎𝐮𝐫 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐜𝐭 𝐟𝐨𝐫𝐞𝐯𝐞𝐫” - Dodatek do trylogii „Flaw(less)” dla którego większość osób przepadła , czy w moim przypadku też tak było ? ⚝ Powiem wam szczerze, podobało mi się . I to bardzo , styl pisania , sceny , bohaterowie to wszystko było po prostu idealne , ale mniej więcej do 270 strony ( książka ma 314) . ⚝ Wiem . Książka miała być smutna , mieliśmy na niej płakać ale mam wrażenie że trochę dziwnie było to przedstawione jeśli chodzi o też realne życie . ( staram się to wyjaśnić bez spojlerów ) nie które fakty z zakończenia tej książki były ja dla mnie nie prawdziwe . Nie podobało mi się szczególnie to że był bardzo duży wątek samotności jak i straty . ⚝ Ale te kilkanaście stron i tak praktycznie nie zmieniło mojego zdania . Książka była świetna . Po prostu zakochałem się w tym że mogłem przeczytać fragmenty które nie były w trylogii . Osobiście jako osoba która nie czytała drugiego i trzeciego tomu przepadłem dla dodatku . ⚝ Na koniec chciałbym wam serdecznie polecić „Our perfect forever” z jedną uwagą . Nie jest ona dla wszystkich . Nie którzy nie będą wstanie pogodzić się z faktami z tej książki które są po prostu przykre . ♡
Sztuka przywództwa technicznego. Jak zostać skutecznym dyrektorem inżynierii
Książkę doceni każdy programista, który chce iść w kierunku menedżerskim i marzy o zostaniu dyrektorem inżynierii. Powiedzieć, że praca dyrektora inżynierii różni się od pracy seniora (czy lead developera lub architekta), to praktycznie nie powiedzieć nic. To jest zupełnie inny świat, inne zadania, inne obowiązki i inna odpowiedzialność. Ta książka jest idealnym przewodnikiem po tej roli. Od tego, jak znaleźć pracę, co robić przez pierwsze 90 dni, pisanie strategii, planowanie, zbieranie metryk, zarządzanie procesami, wdrażanie innych menedżerów, a nawet uczestnictwo w fuzjach i przejęciach. Książka jest mini przewodnikiem po roli dyrektora i wszystkich wyzwaniach oraz obowiązkach, jakie czekają w tej roli. Wiedza ta pochodzi od Willa Larsona, który jest dyrektorem technicznym w Cartie, a wcześniej pracował jako menedżer w Stripe, Uber i Digg. Więc nie ma pustej teorii, ale dużo przemyśleń z praktyki i rzeczywistych wydarzeń. Dla kogo jest ta książka? Najwięcej wyniosą osoby, które myślą o takiej karierze. Dla osób może być ciekawe pod kątem wiedzy, co robi dyrektor i jakie są jego obowiązki.