Recenzje
Frenemy. Przyjaciel czy wróg?
Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3
Samotny ojciec i świeżo mianowany szeryf, czekający na ceremonię zaprzysiężenia, doskonale zdaje sobie sprawę, że jeden skandal może zniweczyć wszystko. Marzy o tym, by zapewnić córce spokojny, kochający i bezpieczny dom.Jednak jeden szalony wyjazd do Las Vegas zmienia wszystko. Pod wpływem impulsu Ginter i Cole decydują się na małżeństwo. Po przebudzeniu oboje dochodzą do wniosku, że ten incydent nie może ujrzeć światła dziennego. Postanowienie miało być proste, ale uczucia między nimi zaczynają iskrzyć, a bliskość staje się czymś naturalnym. Z każdą kolejną częścią tej serii zakochuję się w niej na nowo. Historia, która wciąga od pierwszej strony, romans zaczynający się od przyjaźni a przeradza się w piekielnie gorące uczucie. Ich historia przerosła moje najskrytsze oczekiwania, a to za sprawą Cola, który skradnie nie jedno serce. Ich relacja była naprawdę wyjątkowa - miałam wrażenie, że dogadywali się wręcz bez słów. Odpowiedzialnie podeszli do sytuacji, w której znaleźli się pod wpływem impulsu. Szczera rozmowa, plan który z czasem zaczął wymykać się spod kontroli. Cole to bohater wrażliwy, opiekuńczy, który udowadniał, że rodzina jest dla niego zawsze na pierwszym miejscu. Może nie miał szczęścia w miłości, a może jeszcze nie trafił na kobietę, która pokochałaby go takim, jakim był. Może wszystko zaczęło się od niefortunnego zdarzenia, a może właśnie dzięki tej spontanicznej decyzji zrozumieli, że idealnie do siebie pasują. Pokochała jego córeczkę, a wspólnie spędzany czas był momentami wzruszający. Stworzyli zgraną drużynę, zdolną pokonać każdą przeszkodę. Udawanie uczuć nie było proste, bo między nimi iskrzyło tak bardzo, że momentami wręcz leciały wióry. Ich sceny zbliżeń to gorąca, pełna pożądania gra przekraczania własnych pragnień. Lekkie pismo , rewelacyjny klimat, motyw rancza oraz kreacja bohaterów na najwyższym poziomie sprawi, że trudno oderwać się od czytania. Autorka świat , który wciąga bez reszty , a kowboje w nim to marzenie każdej kobiety. Czasem wystarczy jeden impuls, by dostrzec, że miłość jest na wyciągnięcie ręki, a przeciwieństwa naprawdę się przyciągają.
Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3
Myśl mniej, rób więcej. Jak nastawić się na działanie, przestać nadmiernie analizować i zmienić swoje życie
To bardzo przyjemna i pożyteczna książka dla wszystkich, którzy mają w głowie trochę za dużo hałasu. A ja zdecydowanie należę do osób, które potrafią rozważać, analizować, porównywać, przewidywać ryzyka, a potem jeszcze raz wrócić do punktu wyjścia i zapytać samego siebie, czy aby na pewno dobrze myślą. Peter Hollins uderza w ten problem bardzo prosto: samo myślenie, nawet najinteligentniejsze, nie zmienia życia. Zmienia je dopiero działanie. I właśnie dlatego ta książka tak dobrze do mnie trafiła. Podoba mi się w niej przede wszystkim praktyczność. Autor nie próbuje udawać, że odkrył jakąś tajemną wiedzę dostępną tylko nielicznym. Raczej przypomina rzeczy, które gdzieś intuicyjnie znamy, ale zbyt rzadko wprowadzamy w życie. Można mieć najlepszy plan, piękną listę celów, perfekcyjnie rozpisane priorytety i mnóstwo dobrych intencji, ale jeśli za tym nie pójdzie pierwszy konkretny krok, wszystko zostaje tylko w głowie. A głowa, jak wiadomo, potrafi być bardzo wygodnym miejscem do odkładania życia na później. Najbardziej spodobała mi się myśl, że motywacja nie zawsze przychodzi przed działaniem. Często jest dokładnie odwrotnie: najpierw trzeba ruszyć, nawet nieporadnie, nawet bez wielkiego przekonania, a dopiero potem pojawia się energia. To bardzo uwalniające, bo zdejmuję z siebie presję czekania na idealny moment, właściwy nastrój albo pewność, że wszystko pójdzie dobrze. Autor dobrze pokazuje, że perfekcjonizm i nadmierne analizowanie potrafią wyglądać jak rozsądek, ale w praktyce bywają elegancko przebranym lękiem przed porażką. Książka jest krótka, konkretna i napisana bez zbędnego nadęcia. Nie ma tu wielkich metafizycznych konstrukcji ani poradnikowego lukru, który obiecuje, że od jutra wszystko będzie łatwe. Jest raczej uczciwe przypomnienie, że zmiana wymaga ruchu, a ruch często zaczyna się od rzeczy małych: od obniżenia poprzeczki na start, od ograniczenia rozpraszaczy, od decyzji, czego nie będę robił, od prostego rozpoczęcia zadania zamiast ciągłego przygotowywania się do rozpoczęcia. Bardzo cenne wydało mi się też podejście do ryzyka. Nie chodzi o bezmyślne rzucanie się na wszystko, co przyjdzie do głowy, ale o pogodzenie się z tym, że działanie zawsze wiąże się z pewną niepewnością. Jeśli będę czekał, aż znikną wszystkie wątpliwości, to prawdopodobnie nie zrobię nic. A życie naprawdę często dzieje się wtedy, kiedy ja jeszcze próbuję dopracować plan idealny. Nie jest to książka, która wywraca świat do góry nogami jedną genialną teorią. Jej siła polega raczej na tym, że porządkuje kilka bardzo ważnych prawd i podaje je w sposób łatwy do zastosowania. Dla mnie była czymś w rodzaju mocnego, ale życzliwego popchnięcia w plecy: przestań tyle ważyć w głowie, zacznij sprawdzać w praktyce. Nie wszystko trzeba od razu rozumieć do końca, nie wszystko musi być doskonałe, nie każdy krok musi być wielki. Ważne, żeby w ogóle go zrobić. Po lekturze zostało we mnie bardzo proste przekonanie: mniej kombinowania, więcej ruszania z miejsca. I chyba właśnie za to najbardziej cenię tę książkę. Nie obiecuje cudów, ale pomaga przestawić się z trybu niekończącego się analizowania na tryb sprawczego działania. A to czasem jest dokładnie ta jedna rzecz, której człowiek potrzebuje, żeby w końcu coś zmienić. Polecam ją szczególnie tym, którzy mają dużo planów, dużo pomysłów i jeszcze więcej powodów, żeby zacząć jutro. Ta książka bardzo spokojnie, ale stanowczo pokazuje, że jutro zwykle wygląda podobnie jak dzisiaj, jeśli dzisiaj nie zrobimy choćby małego kroku. I właśnie dlatego warto ją przeczytać - nie po to, żeby dłużej myśleć o zmianie, ale żeby wreszcie zacząć ją robić.
Nie do zatrzymania. Jak zdobyć szczyt i utrzymać przewagę
Kiedy większość poradników skupia się na tym, jak osiągnąć sukces, Cameron Hanes zadaje znacznie ciekawsze pytanie. Co zrobić, żeby nie stracić tego, na co pracowałeś przez lata? „Nie do zatrzymania. Jak zdobyć szczyt i utrzymać przewagę” to książka, która nie głaszcze po głowie i nie obiecuje szybkich efektów. Zamiast pustych sloganów dostajemy historie ludzi, którzy każdego dnia udowadniają, że prawdziwa siła rodzi się z konsekwencji, dyscypliny i gotowości do działania nawet wtedy, gdy motywacja dawno zniknęła. Ogromnym atutem tej książki jest różnorodność doświadczeń. Sportowcy, naukowcy, wojskowi i liderzy pokazują, że niezależnie od dziedziny obowiązują te same zasady. Liczą się codzienne wybory, odporność psychiczna i umiejętność regeneracji. To właśnie one pozwalają utrzymać najwyższy poziom, gdy presja staje się coraz większa. Najbardziej spodobało mi się to, że autor nie próbuje przekonać czytelnika, iż sukces jest łatwy. Wręcz przeciwnie. Pokazuje jego prawdziwą cenę i przypomina, że największym przeciwnikiem bardzo często stajemy się my sami. To szczera, momentami wymagająca lektura, która potrafi zmotywować do działania bardziej niż dziesiątki motywacyjnych haseł. Jeśli szukacie książki, która zmusza do refleksji, inspiruje do wyjścia poza własne ograniczenia i zostawia z głową pełną konkretnych przemyśleń, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. To jedna z tych pozycji, po których naprawdę ma się ochotę zrobić coś więcej niż tylko odłożyć książkę na półkę.