ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Blade. Canmore #1

"Blade" było dla mnie zagadką, zresztą tak samo jak jego autorka. Szukając czegoś ciekawego trafiłam na prawdziwy diament! Lektura pochłonęła mnie w ekspresowym tempie, nie potrafiłam się od niej oderwać. Zresztą nie pamiętam już, kiedy ostatni raz użyłam tyle znaczników! Maeve to silna, ale w środku krucha dziewczyna, której życie rzuciło pod nogi nie jedna kłodę. Utrata mamy, choroba brata i ojciec kat. A między tym wszystkim łyżwy oraz lodowisko. I on. Fane. A raczej oni - Fane, Corey, Samantha i Ben. Obce osoby, które stały się dla dziewczyny najbliższymi. Znowu Fane jest typem obserwatora. Niby nie zwraca uwagi na dziewczynę, a jednak się troszczy. Najpierw z oddali, później coraz bliżej. Widzi, że coś jest nie tak, dlatego otacza ją swoją opieką, dba o nią. Jest jej ciekaw, a ta ciekawość trwa już od lat. Poza tym ma też wspaniałego brata! Sam i Corey to postacie, które polubiłam dopiero z którymś rozdziałem, a które na koniec pierwszego tomu były już moimi faworytami. Szczerość i czasami wręcz opryskliwość Sam, a nawet jej chamskość w stosunku do Coreya po prostu mnie urzekły. Corey natomiast jest świetnym przyjacielem dla Fane'a, jak i dla Maeve, a także świetnym kandydatem by ukraść serce córce trenera (nie wiem czy bardziej na złość sobie, Sam czy trenerowi ekhem akcja w domu trenera...). Kolejne co mnie zaskoczyło to hokej, a raczej jego przedstawienie. Jest to sport chłopaków, ale ich życie nie toczy się tylko wokół tego. Natomiast dla Maeve życiem było łyżwiarstwo figurowe, które wciąż jest głęboko ukryte w jej sercu. Oba te sporty są ważne, stanowią podstawę postaci, a jednak ich życie toczy się nie tylko nimi. Lodowisko jest ważne, ale nie jest epicentrum. Opowieść o trudnym dzieciństwie, stracie, rodzinie, utracie pasji, a przede wszystkim pełna przyjaźni. Budowania relacji. Z autorką spotkałam się przy pozycji "Blade" po raz pierwszy w życiu i się zakochałam. Jej styl, lekkość pióra, a także teksty bohaterów. Idealna całość. Chociaż liczyłam, że Fane się w końcu dowie, że Maeve zna jego tatę, a on zna ją i jej rodzinę. Czekałam na to i się nie doczekałam. Ale cóż, może w drugim tomie w końcu prawda wyjdzie na jaw! Uważam, że jest to książka warta uwagi każdego. Jest piękna w każdym tego słowa znaczeniu.

books_of_stars_ Wodzińska Aleksandra

Cassian. #2. Bracia Torrino

Sięgając po "Cassian. Bracia Torrino #2"autorstwa Moniki Kondas, wiedziałam, że wchodzę w historię pełną emocji, napięcia i bohaterów, którzy nie należą do grzecznych. Drugi tom serii tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to cykl dla czytelników, którzy lubią romanse z mroczniejszym klimatem, gdzie uczucia nigdy nie są proste, a każda decyzja ma swoją cenę. Historia Cassiana od początku ma w sobie coś cięższego, bardziej intensywnego. To nie jest bohater, którego można od razu polubić bez zastrzeżeń, ale właśnie to sprawia, że jego historia wciąga. Ma w sobie chłód, kontrolę i tajemnice, które stopniowo wychodzą na powierzchnię. Autorka bardzo dobrze pokazuje, że za twardą fasadą często kryje się ktoś, kto nauczył się nie okazywać emocji, bo życie nie dawało mu na to przestrzeni. Relacja między bohaterami rozwija się w sposób, który lubię najbardziej powoli, z napięciem, z momentami, kiedy wszystko może się rozsypać w jednej chwili. Nie ma tu idealnej miłości ani łatwych rozwiązań. Są za to trudne wybory, lojalność wobec rodziny, konflikty i uczucia, które pojawiają się w najmniej odpowiednim momencie. Klimat mafijny dodaje historii ostrości, ale dla mnie najciekawsze było to, co działo się w emocjach bohaterów, nie w samej akcji. Podobało mi się, że autorka nie robi z tej historii tylko romansu. To opowieść o zaufaniu, o strachu przed utratą kontroli i o tym, jak trudno dopuścić do siebie drugiego człowieka, kiedy całe życie uczyło, że słabość może zostać wykorzystana. Cassian jako bohater jest momentami trudny, momentami irytujący, ale dzięki temu bardzo ludzki. Dużym plusem jest też to, że świat Braci Torrino ma swoją atmosferę czuć tu zasady, hierarchię, napięcie i świadomość, że jeden błąd może kosztować bardzo dużo. Dzięki temu emocje są bardziej wyraziste, a relacje nabierają większego znaczenia. Dla mnie to tom, który czyta się szybko, ale zostaje w głowie na dłużej niż typowy romans. Jest w nim namiętność, jest niepokój, jest walka z samym sobą i właśnie to sprawia, że chce się czytać dalej. Jestem ciekawa, czy w romansach mafijnych bardziej lubicie niebezpieczny klimat i trudnych bohaterów, czy jednak wolicie historie spokojniejsze i bardziej romantyczne?

Zaczytana Wontka Paulina

Do wesela się zagoi

On mówi do niej Szarlotko, ona do niego dinozaurze, czy to nie brzmi uroczo? Witamy ponownie w Silver Springs. Sutton jest prawną opiekunką swojej siostrzenicy Sussie i dla niej gotowa jest wskoczyć w ogień. Na co dzień podejmuje się różnych prac dorywczych - od pomocy w bibliotece, przez kwiaciarnię, aż po restaurację - aby pogodzić opiekę nad dziewczynką z zapewnieniem jej wszystkiego, co najlepsze. Sutton poniekąd zatraca siebie, ponieważ jakiś czas temu jej ówczesny partner, gdy tylko dowiedział się, że chce przejąć prawną opiekę nad dziewczynką, zostawił ją. Od tamtej pory była przekonana, że nikt nie zaakceptuje ich obu. Wtedy na horyzoncie pojawia się Hugh. Ich pierwsze spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych - w noc sylwestrową, gdy Sutton w stroju dinozaura zabawiała miejscowe dzieci, w chwili spokoju udała się coś zjeść. To właśnie wtedy mężczyzna nadepnął jej na ogon od kostiumu, w rezultacie oberwał kawałkiem szarlotki. Hugh większość swojego czasu poświęca pracy, unikając hucznych imprez oraz dużych skupisk ludzi. Decyzję, aby pojechać do Silver Springs, podjął w ostatniej chwili. Nie przewidział jednak, że na miejscu ulegnie drobnemu wypadkowi… Jednak to nie koniec niespodzianek, chwilę później Sutton i Hugh dowiadują się, że mają być świadkami na ślubie swoich przyjaciół. A co najlepsze, ten wybuchowy duet ma zorganizować to wesele! Przecież to pachnie katastrofą. 😂 Sutton, kobieta spontaniczna, której wszędzie jest pełno, oraz Hugh, mężczyzna, który wszystko musi mieć zaplanowane i ułożone na tip-top. Jak myślicie, uda im się dogadać, i to nie tylko w sprawach weselnych? Jejku! Co to była za komfortowa historia, która skradła moje serce już od pierwszych stron! Muszę jednak wspomnieć o Sussie - jej postać jest promyczkiem, idealnym dopełnieniem tej cudownej opowieści. Jej dziecięca energia wprowadziła do książki magię i swojego rodzaju spokój. Relacja Susie i Sutton została opisana w tak autentyczny sposób - te dwie kobiety mają tylko siebie i zrobią dla siebie wszystko. Ale nie może być tak kolorowo… Znalazły się również postacie, które miałam ochotę wyciągnąć z książki i ustawić do pionu, dosłownie! Jak oni mnie irytowali! Jak już wspomniałam, „Do wesela się zagoi” to przepiękna i komfortowa historia, ale były w niej także momenty, w których pękało mi serce. Ten, kto mnie zna, wie, że twórczość Ludki biorę w ciemno - uwielbiam dosłownie wszystkie jej książki. Ta utalentowana kobieta zakrada się swoimi historiami do najdalszych zakamarków mojego serca i tam zostaje. W książkach Ludki mam już książkową kurę, teraz zyskałam książkową córkę, a o mężach może nie wspomnę, bo będzie ich troszkę. 😂 Przyznam się szczerze, że nie do końca przepadam za motywem slow burn, ale tutaj? Pasowało to idealnie. Musicie koniecznie poznać losy par z Silver Springs: „Prędzej piekło zamarznie” i „Do wesela się zagoi”. 

Nataliaa.czytaa Pietrzak Natalia

Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1

Sięgając po "Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: Miłość na lodzie #1" autorstwa Meghan Quinn, miałam ochotę na coś lekkiego, zabawnego i romantycznego i dokładnie to dostałam, ale w dużo lepszym wydaniu, niż się spodziewałam. To jedna z tych historii, które czyta się z uśmiechem, a jednocześnie gdzieś między dialogami pojawia się coś bardziej prawdziwego niż tylko flirt i przekomarzanie. To romans sportowy, więc od początku wiadomo, że będzie energia, rywalizacja i bohater z charakterem. Hokejowy klimat dodaje tej historii dynamiki, ale dla mnie najważniejsze było to, co działo się między bohaterami poza lodowiskiem. Relacja rozwija się stopniowo, z dużą dawką humoru, drobnych złośliwości i momentów, które potrafią rozbroić bardziej niż najbardziej romantyczne wyznania. Bardzo podobało mi się to, że autorka świetnie balansuje między lekkością a emocjami. Są sceny, przy których naprawdę można się zaśmiać, ale są też takie, które pokazują niepewność, lęk przed odrzuceniem i potrzebę bliskości, o której nie zawsze umiemy mówić wprost. Tytułowe „pocałunki zamiast słów” idealnie oddają klimat tej historii bo często to właśnie gesty mówią więcej niż deklaracje. Chemia między bohaterami jest wyczuwalna od pierwszych stron, ale nie wszystko idzie gładko, i to mi się bardzo podobało. Ich relacja ma momenty chaosu, niedopasowania i emocjonalnych zawirowań, które sprawiają, że historia nie jest przesłodzona. To romans, ale z charakterem z bohaterami, którzy mają swoje wady, swoje lęki i swoje granice. Dużym plusem jest też klimat drużyny i całego sportowego świata. Czuć tu energię szatni, rywalizacji, przyjaźni i tej specyficznej atmosfery, w której emocje są zawsze trochę mocniejsze niż w zwykłym życiu. Dzięki temu książka ma tempo i czyta się ją naprawdę szybko, ale nie jest to pusta historia zostawia po sobie bardzo przyjemne, ciepłe wrażenie. Dla mnie to idealna lektura na moment, kiedy chce się odpocząć, ale nie chce się czytać czegoś banalnego. Historia o tym, że czasem najważniejsze rzeczy naprawdę dzieją się między słowami w spojrzeniach, w gestach, w chwilach, których nie da się zaplanować. Jestem ciekawa, czy lubicie romanse sportowe, czy jednak wolicie historie bardziej spokojne i obyczajowe? 

Zaczytana Wontka Paulina

Randka z szefem. Garnitury Seattle #3

Czy wyobrażacie sobie, że budzicie się w luksusowym hotelu na rajskiej wyspie… a w łazience pod prysznicem stoi wasz wkurzony, piekielnie przystojny właściciel? 😏 Brzmi jak początek katastrofy? A może… bardzo interesującej historii? „Randka z szefem” to romans, który zaczyna się od jednej wielkiej pomyłki, a potem tylko robi się ciekawiej. 🌷Piper - influencerka z ostrym piórem - trafia do apartamentu, który absolutnie nie był dla niej przeznaczony. 💼 Brock - zimny, wymagający prezes sieci luksusowych hoteli - nagle musi ratować sytuację, zanim dziewczyna zrujnuje reputację jego miejsca jednym wpisem w internecie. I tak zaczyna się przygoda pełna drobnych spięć, błyskotliwych dialogów i napięcia, które czuć między bohaterami od pierwszych stron. Autorka świetnie prowadzi ich historię bez zbędnego przeciągania, za to z odpowiednią dawką humoru, emocji i tej lekkiej pikanterii, która sprawia, że trudno się oderwać od lektury. To było moje kolejne spotkanie z twórczością Nicole Snow i zdecydowanie nie ostatnie - książkę czytało się szybko i z ogromną przyjemnością. A jeśli lubicie romanse z motywem szefa, przypadkowej randki i bohaterów, którzy iskrzą przy każdym spotkaniu… ta historia może was naprawdę wciągnąć.

monika_czyta Smagała Monika
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL