Recenzje
Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia
„- 𝑀𝑦𝑠́𝑙𝑒̨, 𝑧̇𝑒 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑒𝑠́ 𝑜𝑏𝑖𝑒. 𝑀𝑦𝑠́𝑙𝑒̨, 𝑧̇𝑒 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖𝑎ł𝑒𝑠́… 𝑚𝑛𝑖𝑒.” Wszyscy wiedzą, że od lat 𝐮𝐛𝐨́𝐬𝐭𝐰𝐢𝐚𝐦 𝐭𝐰𝐨́𝐫𝐜𝐳𝐨𝐬́𝐜́ 𝐌𝐨𝐧𝐢𝐤𝐢 𝐑𝐮𝐭𝐤𝐢, lecz prawda jest taka, że raczej wolę młodzieżówki od historii przepełnionych mrokiem. Właśnie dlatego 𝐨𝐛𝐚𝐰𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ moich odczuć dotyczących tej książki. Zauważyłam jednak, że najwyraźniej wyszłam z tej typowo uroczej i komfortowej ery, ponieważ coraz częściej sięgam po trudniejsze książki i naprawdę 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐜𝐡 𝐛𝐚𝐰𝐢𝐞̨, choć akurat to stwierdzenie raczej nie jest tutaj odpowiednie. Autorka napisała 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤𝐥𝐞 𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐤𝐚̨ 𝐥𝐞𝐤𝐭𝐮𝐫𝐞̨, po którą koniecznie powinny zabrać się jedynie osoby, które są pełnoletnie oraz zapoznały się z 𝐨𝐬𝐭𝐫𝐳𝐞𝐳̇𝐞𝐧𝐢𝐚𝐦𝐢.❕ Moje drobne obawy zniknęły już po kilkunastu stronach, co niezwykle mnie zaskoczyło. Wszystko szło w 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐲𝐦 𝐭𝐞𝐦𝐩𝐢𝐞, a wspomnienia Genevieve zostały 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞, choć 𝐛𝐨𝐥𝐞𝐬́𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐞. To właśnie te ciężkie fragmenty sprawiały, że 𝐦𝐮𝐬𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐛𝐢𝐜́ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐰𝐲, ale gdyby nie moje zbyt silne uczucia, przeczytałabym tę książkę na jednym posiedzeniu. Historia ta wywołała we mnie 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨́𝐳̇𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢 oraz ł𝐳𝐲, których myślałam, że uniknę (głupia ja). 𝐍𝐢𝐞 𝐳𝐥𝐢𝐜𝐳𝐞̨, 𝐢𝐥𝐞 𝐫𝐚𝐳𝐲 𝐩ł𝐚𝐤𝐚ł𝐚𝐦 𝐧𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐜𝐞. Smutek, wzruszenie, obrzydzenie i nawet nie wiem, co jeszcze doprowadziły mnie do strasznie dziwnego stanu. 𝐂𝐳𝐮ł𝐚𝐦 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 i nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić. Nigdy wcześniej tak nie miałam. Monika napisała 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤ł𝐚̨ 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐞̨ i sądzę, że nawet skrajnie krytyczni czytelnicy się ze mną zgodzą. 🤍 Fabuła została 𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨𝐩𝐫𝐨𝐰𝐚𝐝𝐳𝐨𝐧𝐚 i o dziwo nie mam do czego się przyczepić. Wszystko zostało 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐲𝐣𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐨𝐧𝐞, a Rutka po raz kolejny pokazała, jak ogromną ma wyobraźnię, ale przede wszystkim 𝐝𝐨𝐣𝐫𝐳𝐚ł𝐨𝐬́𝐜́ 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐚̨. Nie potrafię ubrać w słowa, jak dobrze została napisana ta lektura. Wiemy, że Monika potrafi zmieniać swoje pióro pod tematy, o których pisze, ale tutaj 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐫𝐨𝐬ł𝐚 𝐬𝐚𝐦𝐚̨ 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞. Wszystko zostało genialnie wykreowane. W dodatku 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐜𝐚ł𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐰𝐲𝐣𝐚̨𝐭𝐤𝐨𝐰𝐞 i przyznam, że choć nie jestem fanką takich rozwiązań, mimo wszystko muszę przyznać, że 𝐦𝐚 𝐭𝐨 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲 𝐬𝐞𝐧𝐬 i 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐚 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐰 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐮. 😌 Wszyscy wiemy, że 𝑫𝒂𝒎𝒊𝒆𝒏 to rewelacyjny facet, którego wszyscy kochają, bądź przynajmniej większość. Mam wrażenie, że w tym tomie pokazał nam się z 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐞𝐣 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧𝐲 i przysięgam wam, że wielokrotnie piszczałam z ekscytacji z powodu jego gestów i wypowiadanych słów. Rozpływał moje serce swoją 𝐬ł𝐨𝐝𝐤𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨, 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐢 𝐰𝐚𝐥𝐤𝐚̨ 𝐨 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐨 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞. Dosłownie miałam łzy wzruszenia w oczach przez to, co zrobił dla tej jedynej w swoim rodzaju dziewczyny. ❤🩹 Skoro o 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 mowa… polubiłam ją w pierwszym tomie, ale w tym 𝐩𝐨ł𝐚̨𝐜𝐳𝐲ł𝐨 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐳 𝐧𝐢𝐚̨ 𝐜𝐨𝐬́ 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐭𝐞𝐠𝐨. Zobaczyłam w niej siebie na kilku płaszczyznach, co było 𝐩𝐨𝐫𝐮𝐬𝐳𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐞, ale i dość 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐞. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, kim tak naprawdę jestem, a fakt, że z roku na rok moja osobowość ogromnie się zmienia, nie potrafiłam nigdy na nie odpowiedzieć. Historia głównej bohaterki 𝐝𝐚ł𝐚 𝐦𝐢 𝐝𝐨 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐞𝐧𝐢𝐚 i wydaje mi się, że znam już odpowiedź. Każda wersja mnie jest prawdziwa i mimo że niektóre z nich bardzo się od siebie różnią, nie zmienia to faktu, że wszystkie są 𝒎𝒏𝒂̨. Kolejny fakt, który mnie dotknął, jest stwierdzenie, że 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐭𝐫𝐮𝐝𝐧𝐚. Damien powiedziałby, że 𝒔𝒌𝒓𝒛𝒚𝒘𝒅𝒛𝒐𝒏𝒂, co na pewno mnie pociesza i łata serce, ponieważ 𝐤𝐭𝐨𝐬́ 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐮𝐦𝐢𝐞. Może i nie utożsamiam się już tak, jak przedtem ze stwierdzeniem, że mam wiele problemów ze sobą (w szczególności było tak rok/półtora roku temu), ale sam fakt, że musiałam, przez to przejść sprawia, że w moich oczach 𝐩𝐨𝐣𝐚𝐰𝐢ł𝐲 𝐬𝐢𝐞̨ ł𝐳𝐲 𝐧𝐚 𝐬𝐚𝐦𝐚̨ 𝐦𝐲𝐬́𝐥 𝐨 𝐭𝐲𝐜𝐡 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐦𝐧𝐢𝐞𝐧𝐢𝐚𝐜𝐡, które wróciły do mojej głowy podczas czytania. 😔 Historia Genevieve koszmarnie mnie 𝐳ł𝐚𝐦𝐚ł𝐚 i doprowadziła do takiego stanu, że 𝐜𝐚ł𝐲 𝐜𝐳𝐚𝐬 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩ł𝐚𝐤𝐚𝐜́. Musiałam robić sobie wiele przerw od czytania, ponieważ 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐞 𝐬𝐭𝐫𝐚𝐬𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐭ł𝐚𝐜𝐳𝐚ł𝐲. Nawet gdy poszłam spać, aby odpocząć po tej lekturze, w nocy zalewały mnie trudne sny, przez które obudziłam się z 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐚̨ 𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐤𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐧𝐚 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐮. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam… Ewidentnie potrzebuję przeczytać jakiś romcom, żeby 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐚 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐨 𝐨𝐝𝐩𝐨𝐜𝐳𝐚̨𝐜́… 😭 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 z kilkoma osobami stworzyła 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐞 𝐝𝐮𝐞𝐭𝐲, które pokochałam całą sobą. Pierwszym z nich jest 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 𝒙 𝑱𝒖𝒏𝒆, które zawsze mogły na siebie liczyć. To naprawdę 𝐬𝐢𝐥𝐧𝐞 𝐛𝐚𝐛𝐤𝐢, które przeżyły prawdziwe piekło, ale na szczęście ostatecznie 𝐦𝐢𝐚ł𝐲 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 i wskoczyłyby za sobą w ogień. 💞 Strasznie tęskniłam za duetem 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 𝒙 𝑨𝒂𝒓𝒐𝒏 i nawet o tym nie wiedziałam, dopóki nie dotarłam do ich pierwszej interakcji po tym wszystkim, co się wydarzyło. Była to 𝐠𝐨𝐫𝐳𝐤𝐨-𝐬ł𝐨𝐝𝐤𝐚 𝐜𝐡𝐰𝐢𝐥𝐚, przez którą ciągle rozpływałam się w środku i mimo że rozmawiali też o przykrych rzeczach, 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐭𝐚𝐜́ 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐮𝐬́𝐦𝐢𝐞𝐜𝐡𝐚𝐜́. Natomiast skoro już o chłopaku mowa, 𝐩𝐨𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚ł𝐚𝐦 𝐠𝐨 𝐜𝐚𝐥𝐮𝐭𝐤𝐢𝐦 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞𝐦 i niespodziewanie stał się moją 𝑢𝑙𝑢𝑏𝑖𝑜𝑛𝑎̨ 𝑝𝑜𝑠𝑡𝑎𝑐𝑖𝑎̨. Nie mogę się doczekać jego powrotu w trzecim tomie 𝐬𝐞𝐫𝐢𝐢 𝐏𝐨𝐳𝐨𝐫𝐨́𝐰! 🩶 Ostatnim duetem jest 𝑮𝒓𝒂𝒄𝒆 𝒙 𝑻𝒂𝒚𝒍𝒐𝒓 - jej wujek. Ich rozwój relacji, zbliżenie i zrozumienie drugiej osoby jest czymś nie do opisania. Byli dla siebie 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐲𝐦 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐫𝐜𝐢𝐞𝐦, a mężczyzna zajął miejsce jej ojca. Strasznie 𝐜𝐡𝐜𝐢𝐚ł𝐨 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐩ł𝐚𝐤𝐚𝐜́ 𝐳𝐞 𝐰𝐳𝐫𝐮𝐬𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚 na jednej scenie i podejrzewam, że inne emocjonalne osoby również będą tak mieć. 🥺 Mimo początkowych obaw uważam, że ta książka jest 𝐫𝐞𝐰𝐞𝐥𝐚𝐜𝐲𝐣𝐧𝐚, 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐨𝐰𝐭𝐚𝐫𝐳𝐚𝐥𝐧𝐚 i 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐬𝐚𝐧𝐚. Wyczekuję następnego tomu i nie mogę się doczekać losów 𝐤𝐨𝐥𝐞𝐣𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰, których w końcu poznamy bliżej. 🖤🦢
Niechciany współlokator
"Gdy przyjaciel narzeczonego jest największą miłością twojego życia." Sydney myśli, że ma wszystko. Rozpoczyna karierę malarki, ma przystojnego narzeczonego i nie spodziewa się, że jej życie może się skompilować za sprawą jego przyjaciela. "Niechciany współlokator" to historia młodej dziewczyny, która boi się zaryzykować i postawić wszystko na to, co podpowiada jej serce. Ma u swojego boku mężczyznę, który daje jej poczucie bezpieczeństwa i boi się, że przez swoją decyzję może zepsuć nie tylko wieloletni związek, ale też przyjaźń między mężczyznami. Mimo wszystko od samego początku czuć, że to między nią a Loganem jest największa chemia. Autorka stworzyła ciekawą fabułę, pełna emocji i trudnych decyzji, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie. Tajemnice odegrają tu również dość ważną rolę i to one w głównej mierze będą kierować fabułą. Całość czytało się lekko i dość przyjemnie. Kreacja bohaterów była ciekawa. Zabrakło mi jedynie większego rozwinięcia relacji między Sydney a Loganem. Fakt pojawiały się momenty, w których mogliśmy zobaczyć, że między nimi iskrzy, ale mam wrażenie, że było tego zbyt mało, a wszystko potoczyło się zbyt szybko. Mimo to historia bardzo mi się podobała, a sam pomysł na fabułę okazał się bardzo ciekawy.
Ptaki, które śpiewają nocą
Nie miałam pojęcia, że ta książka będzie miała kontynuację. Byłam od samego początku przekonana, że to jednotomowa historia i całe szczęście, że okazało się inaczej, bo byłabym bardzo rozczarowana zakończeniem. Teraz będę wyczekiwać drugiej części jak na szpilkach! Przeczytanie tej książki mi zajęło zdecydowanie zbyt dużo czasu. Broń Boże dlatego, że książka jest nudna. Po prostu zbyt bardzo wciągnęłam się w pewien serial o hokeistach (ekhem, ekhem…), który zawładnął moim grudniem. No w każdym razie, przeczytanie tej pozycji było doprawdy ciekawą i miłą przygodą. "Ptaki, które śpiewają nocą" to powieść, w której bohaterowie poznają się w dość nietypowy sposób. Austin bez pracy, stałego miejsca zamieszkania i planów na przyszłość, który siedzi w barze i Savannah, która wchodzi do tego baru w sukni ślubnej, bo postanowiła uciec przed własnym ślubem różowym kamperem. A jednak tej dwójce nie tak ciężko jest się wcale dogadać. W dużym skrócie: Austin i Savannah postanawiają ruszyć razem w podróż. Dziewczyna w ten sposób chce oddać hołd swojej zmarłej siostrze, a Austin… nie jest gotowy, aby wrócić do domu. Są sobie zupełnie obcy, aczkolwiek nie ma co ukrywać - wspólne zwiedzanie Stanów Zjednoczonych ich do siebie zbliża. Poznają swoje wzajemne lęki, skryte marzenia i demony przeszłości, o których samo myślenie boli. Z czasem nawet ich przyjaźń ewoluuje, a ich relacja przestaje być czysto platoniczną. To naprawdę genialna opowieść o podejmowaniu ryzyka, wychodzeniu poza schemat i ze swojej strefy komfortu. Szczególnie dla głównej bohaterki ta podróż była pewnego rodzaju oczyszczeniem, a przede wszystkim przejrzeniem na oczy. Austin, chłopak tak bardzo różny charakterem od niej, sporo ją nauczył i pokazał, że nie wszystko musi mieć zaplanowane z góry od A do Z. Bardzo podoba mi się przesłanie tej książki. Trzeba również powiedzieć, że to była fantastyczna podróż po Stanach. Czułam się tak, jakbym wraz z bohaterami odwiedzała te niesamowite, czasami dziwne, miejsca! Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i z pewnością jest to historia godna polecenia, ale nie mogę powiedzieć, że jest to najlepsza książka od Marty Łabęckiej. Czasami miałam wrażenie, że moje zainteresowanie tą książką w trakcie czytania spadało i czytałam ją byleby po prostu czytać. Na 100% sięgnę po kontynuację, bo nie spodziewałam się takiego zakończenia i przyznam szczerze, że jestem w lekkim szoku…
Ścieżka światła. Praktyki jogi królewskiej od podstaw
„Ścieżka światła. Praktyki jogi królewskiej od podstaw” Deepak Chopra, Sarah Platt-Finger - książka wprowadza w podstawy jogi królewskiej (radża jogi) w sposób przystępny i uporządkowany - autorzy łączą tradycyjne koncepcje filozoficzne z praktycznymi wskazówkami do codziennej praktyki - treść skupia się na pracy z umysłem, uważności i rozwoju wewnętrznym, a nie tylko na aspektach fizycznych jogi - język jest spokojny i refleksyjny, co sprzyja lekturze osobom poszukującym wyciszenia - książka może być szczególnie przydatna dla początkujących, choć bardziej doświadczeni czytelnicy znajdą tu raczej powtórzenie znanych idei - całość ma charakter inspirującego przewodnika, bez nadmiernie dogmatycznego tonu
Ścieżka światła. Praktyki jogi królewskiej od podstaw
Dzień dobry, z jaką lekturą zaczynasz swój rok? Cudownego dnia 🌞 K.✨ ________ 🌙Ścieżka światła ☀️ Z tą książką zaczynam rok ✨ Zapraszam Was do świata jogi, do życia w świetle ☀️ Cudowna pozycja. Zachęca do niespiesznego studiowania jogi i życia w zgodzie ze sobą ✨ Książka podzielona na część rozwoju osobistego oraz część fizyczną z asanami. Bardzo podoba mi się ten program, ta podróż do której zachęcają autorzy. 6 tygodni, każdego dnia zadanie do przemyślenia, do zastosowania lub nie. To Twoja droga i Twoje życie. W drugiej części są opisane asany. Świetne jest to że oprócz sposobu ich wykonania oraz właściwości możemy zapoznać się z korzyściami które płyną z ich praktyki, w wymiarze fizycznym jak i energetycznym. 30 dni praktyki do życia w świetle to niesamowity przewodnik, który zabieram ze sobą w ten rok ✨