Recenzje
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
💜🐅Psychozmienni 🐅💜 Nie spodziewałam się, że tak - nazwę to szczerze - absurdalna i głupkowata książka, mi się spodoba! Ale wiecie co, sama autorka chciała właśnie osiągnąć taki efekt. Po serie Krwawe Dziedzictwo, którą otwiera tom Psychozmienni, sięgamy po to aby śmiać się do łez z niedorzeczności. I ta książka spełnia swoją rolę. A ja pragnę więcej!!! Fabuła leci tutaj jak z bicza. Myśli bohaterów kręcą się wokół aspektów cielesnych. Główna bohaterka z nijakiej i dręczonej z jednego rozdziału, w kolejnym jest już pyskatą małą diablicą. Trójka głównych love interestów to napakowani, wielcy, przystojni alfa. Fantastyczna kraina w której się znajdujemy to zlepek wszystkiego i niczego. Niby mamy ludzi, laptopy, komórki itp., a z drugiej strony przemieszczamy się tu głównie konno. Ale czy te minusy i miszmasze mi przeszkadzały? NIE. One dodają tej historii kolejnego rozrykowego niuansu! Sadie jest mała, ale waleczna. A Jax, Ascher i Cobra od razu czują do niej pociąg. Mimo to ich pożądanie w tym tomie ostatecznie nie eskaluje! Nie wiem co było w tej książce, chyba ten humor właśnie. I on spowodował, że tak polubiłam się z tą historią i czekam na więcej! A do tego jeszcze wiedziałam na co się piszę i co w tej książce znajdę. A do tego przeczytałam ją w mojej dobrej passie. Wyszło słońce, a Psychozmienni dostarczyli mi niezapomnianego - żartobliwego - czasu. 3,5/5⭐
Victor. Tylko moja
"Możesz próbować uciec od miłości. Możesz budować mury, zamykać serce na wszystkie możliwe sposoby, ale kiedy ta miłość jest prawdziwa - nie ma przed nią ucieczki". Ostatnio miałam zastój czytelniczy. Któż go nie miał? Musiałam w końcu trafić na taki tytuł, który wyciągnie mnie z tej okropności :) W końcu trafiłam. I co się stało? Przepadłam. #victortylkomoja to romans mafijny, który przeczytałam w jedno popołudnie. Autorka dała mi to czego potrzebowałam, stworzyła historię pełną ognia, napięcia, autentycznych emocji, które mi również się udzielały. Główny bohater, Victor wzbudza w ludziach przerażenie. Mężczyzna jest bezwzględny i niebezpieczny. Dokładnie takiego szukałam bohatera, chociaż za jego mroczną fasadą kryje się przerażone lwiątko. Z kolei Julia to nie taka zwykła szara myszka, która ucieka gdzie pieprz rośnie. To postać z charakterem i ogromnymi uczuciami, rozdarta między przeszłością a przyszłością. Autorka wie co robi, wie jak doprowadzić czytelnika do furii, a potem złagodzić ten gniew. Jej pióro jest lekkie i bardzo przyjemne, gdyż miałam możliwość poznać jaj inne historie. Tu powiem szczerze, że przy tej historii wyrwała z kopyta. Fabuła jest dopracowana, brutalna tam gdzie jej najbardziej potrzeba i oczywiście trzyma w napięciu. Autorka świetnie wykreowała wątek romantyczny w kręgu mafijnej brutalności i stanowczości. Nie ma tu miejsca na zbędne dialogi, każda scena ma konkretne znaczenie, które śledzi się z zapartym tchem. Dla mnie to była niezła jazda, potrzebowałam takiej historii by ponownie poczuć ten głód czytania. Gorąco polecam. Jest mężczyzna, którego pokochacie. Jest mroczny klimat, w którym się zatracicie. Jest napięcie, które można kroić nożem jak się chce. Oraz są bohaterowie, o których nie będziecie dali rady zapomnieć. Pokochacie Julię tak samo jak Victora. Będziecie im kibicować od początku do samego końca. Poznacie smak prawdziwej miłości i zapragniecie o wiele więcej. Autorko gratuluje i czekam na kolejną historię.
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
Wracamy na ranczo Srebrzyste sosny 🌲 W tej części o wiele bardziej czuć klimat kowbojski 🤠 Zrzędliwy, ponury kowboj - Wade i lekko szalona, promienna trenerka koni - Ivy 💜 tworzą duet gdzie chemia i iskry są wyczuwalne już od pierwszego ich spotkania 💜 Ivy próbuje zostawić za sobą przeszłość zaczynając wymarzoną pracę w nowym miejscu, a Wade robi wszystko, żeby ich relacja była profesjonalna. Ale pod płaszczykiem jego chłodu i dystansu, kryje się opiekuńczy i kochany mężczyzna, który po prostu potrzebował odpowiedniej osoby, żeby jego drugie „ja” wyszło na światło dzienne 💜 to jak zatroszczył się o Ivy po jej wypadku 😍 uwielbiam ich wieczory filmowe 🎬 Ich praca - treningi koni, aukcja, zawody - na duży plus dla całej historii 💜 Czuć też dojrzałość w ich relacji, chociaż była ona świeża i krótka to darzyli się zaufaniem i kiedy przeszłość próbowała namieszać w teraźniejszości oni stanowili wspólny front 💜 Oczywiście nie brakuje tu bohaterów, których znamy już z pierwszego tomu 🩷 wciąż są blisko siebie, wciąż sobie dogryzają i żartują ale kiedy trzeba są gotowi na wszystko 💜 Ivy zyskała wspaniałą rodzinę i przyjaciół 💜 Spicy sceny? Podobnie jak poprzednio, kartkowane i trochę tego kartkowania było… Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Cole’a 😅😊
Gin Fling. Tajemnicze miasteczko Bootleg Springs
𝑇𝑦𝑡𝑢ł: 𝐺𝑖𝑛 𝐹𝑙𝑖𝑛𝑔. 𝑇𝑎𝑗𝑒𝑚𝑛𝑖𝑐𝑧𝑒 𝑚𝑖𝑎𝑠𝑡𝑒𝑐𝑧𝑘𝑜 𝐵𝑜𝑜𝑡𝑙𝑒𝑔 𝑆𝑝𝑟𝑖𝑛𝑔𝑠 𝐴𝑢𝑡𝑜𝑟: 𝐿𝑢𝑐𝑦 𝑆𝑐𝑜𝑟𝑒 , 𝐶𝑙𝑎𝑖𝑟𝑒 𝐾𝑖𝑛𝑔𝑠𝑙𝑒𝑦 𝑊𝑦𝑑𝑎𝑤𝑛𝑖𝑐𝑡𝑤𝑜 : 𝐸𝑑𝑖𝑡𝑖𝑜 𝑅𝑒𝑑 „Gin Fling” autorstwa Lucy Score i Claire Kingsley to lekka, wciągająca historia rozgrywająca się w niewielkim miasteczku Bootleg Springs, gdzie niemal każdy zna się z każdym, a przeszłość wciąż skrywa wiele tajemnic. Do tej społeczności trafia Shelby Thompson - ambitna studentka socjologii, która przyjeżdża tu, by zebrać materiały do swojej pracy doktorskiej. Przez splot okoliczności zamieszkuje w jednej chatce z Jonahem Bodinem, który niedawno wrócił do miasteczka i próbuje sobie życie po śmierci ojca. Od pierwszego spotkania między bohaterami pojawia się napięcie i wzajemna niechęć, jednak z czasem ich relacja zaczyna się zmieniać. W tle rozwija się również wątek dawnej, niewyjaśnionej zbrodni, który sprawia, że spokojne z pozoru miasteczko odsłania coraz więcej sekretów. Książka łączy romans z nutą tajemnicy i klimatem małej społeczności pełnej barwnych postaci. Historia Shelby i Jonaha jest pełna emocji, przekomarzań i chemii, dzięki czemu czyta się ją szybko i z dużą przyjemnością. To idealna propozycja dla osób, które lubią romantyczne historie z odrobiną zagadki
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
Jak ja tęskniłam za bohaterami tej serii. Nie mogłam się doczekać kontynuacji, więc tym bardziej się cieszę, że już teraz mogłam poznać dalszy ciąg historii, który skupia się na kolejnych bohaterach. Tym razem pod lupę zostaje wzięte życie naszej młodej Ivy, która pojawiła się już w poprzedniej części i została nową pracownicą na ranczu Srebrzyste Sosny. Drugą ważną postacią jest Wade, typowy gbur, który od samego początku nie darzy sympatią swojej nowej pracownicy. Trzeba jednak przyznać, że ceni jej umiejętności i wiedzę. Już od pierwszych stron zapowiada to naprawdę dobrą zabawę. Pomimo sprzeczek i wzajemnej niechęci bohaterowie muszą ze sobą współpracować. Ivy marzy o nowym starcie i trenowaniu koni, natomiast Wade chce przygotować najlepszego konia do najważniejszego wyścigu Kentucky Derby. Mimo chłodnego nastawienia od samego początku czuć między nimi iskry i chemię, która pojawia się za każdym razem, gdy znajdują się blisko siebie. Pierwszą część bardzo polubiłam, ale tę uwielbiam jeszcze bardziej. Ivy ogromnie przypadła mi do gustu. Jej zadziorny charakter i to, jak potrafiła denerwować Wade’a samą swoją obecnością, było świetne. Była pewna siebie, znała swoją wartość i nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Do tego była pełna energii, a takie bohaterki bardzo lubię. Bardzo podobała mi się też ich relacja i sposób, w jaki się rozwijała. Na początku było wybuchowo i pełno między nimi iskrzyło, ale kiedy emocje zaczęły brać górę, dostaliśmy sporo romantycznych scen. Przyznam, że naprawdę mi się podobały, choć nie ukrywam, że były momentami dość odważne. Dużym plusem jest też to, że w tej części wreszcie dostajemy więcej kowbojskiego klimatu. W pierwszej części było go zdecydowanie za mało. Tutaj spora część fabuły skupia się na przygotowaniach do wyścigu, co było dla mnie naprawdę ciekawe. Pojawiają się również wątki z trudnej przeszłości bohaterów oraz motyw nieplanowanej ciąży. Nie będę ukrywać, że nie jest to mój ulubiony wątek, ale nie wpłynęło to negatywnie na mój odbiór całej historii. Ta część podobała mi się nawet trochę bardziej niż poprzednia. Być może dlatego, że wreszcie poczułam więcej tego kowbojskiego klimatu. Urzekli mnie też charakterystyczni bohaterowie, którzy podczas swoich interakcji wywoływali naprawdę sporo emocji. Bawiłam się przy tej historii świetnie i z przyjemnością ją polecam.