Recenzje
Młodzi detektywi w akcji. Zagadki (prawie) kryminalne
Czy Wasze dzieci też potrafią zamienić zwykły spacer w ogródku w tropienie Wielkiej Stopy, a każdą domową tajemnicę traktują jak sprawę dla Sherlocka Holmesa? Dziecięca ciekawość świata nie zna granic i to jest w nich najpiękniejsze! Dziś chcę Wam opowiedzieć o książce, która tę niesamowitą ciekawość obraca w supermoc. To wielorozdziałowa, pełna przygód opowieść o Olafie, Hani i Krzysiu z „Klubu Detektywów”. Największy hit? Napisała ją prawdziwa policjantka! Dzięki temu porady i detektywistyczne sekrety są w stu procentach autentyczne. Fabuła jest niesamowicie bogata. Z jednej strony mamy tu zapach czekoladowego tortu z cukierni „Słodka Tajemnica” i zagadkę znikającej polewy!. Jest też szalona wyprawa do parku linowego i escape roomu, żeby rozruszać mózgi. Z drugiej strony dostajemy kapitalną dawkę wiedzy. Dzieci dowiadują się, czym jest hipoteza śledcza, poznają stopnie policyjne (od posterunkowego po generała!) oraz sekrety szkolenia psów. Krzyś co prawda jęczy, że to strasznie dużo nauki, ale satysfakcja na koniec jest ogromna! Najważniejsze jest jednak przesłanie: przestroga przed oszustwami telefonicznymi „na wnuczka” (w jednym z rozdziałów Olaf brawurowo ratuje swoją babcię!) oraz nauka cyberbezpieczeństwa. Książka zdradza m.in. metodę na bezpieczne hasło w sieci. Po przeczytaniu od razu usiedliśmy z synem, żeby ustalić nasze tajne, rodzinne hasło bezpieczeństwa, tak jak radzi ciocia Asia! Podsumowując to genialnie napisana, angażująca przygoda na wiele wieczorów. Ogromny plus za interaktywny Egzamin Młodego Detektywa, oficjalną legitymację do wycięcia oraz Zadanie Specjalne, w którym dziecko samo musi rozwiązać sprawę. Kto ma w domu małego odkrywcę, który uwielbia zagadki? Prawdziwa policjantka i autorka, która wie, jak zaciekawić młodego czytelnika: Małgorzata Sokołowska Magiczne rysunki: Kasia Kołodziej #młodzidetektywiwakcji #mądreksiążki #czytamzdzieckiem #zagadkidladzieci #rodzinneczytanie
Echo zapomnienia
Kolejna kontynuacja, której wyczekiwałam z niecierpliwością. Kolejne fantasy, w które weszłam całą sobą i które sporo namieszało w moim ukochanym anielsko-diabelskim motywie. Ten tom przynosi nam wiele odpowiedzi, ale też tworzy kolejne wątpliwości, dzieje się dużo, informacje są kluczowe, a wątki poboczne stają się coraz bardziej ciekawe. Mimo, że bardzo mi się podobało, to jednak sercem bardziej jestem przy pierwszej części. Emily stała się iskrą, jej przeznaczenie jest niepewne, ale zdecydowanie niesie ona ze sobą jakąś katastrofę. Dziewczyna weszła w samo centrum konfliktu pomiędzy aniołami i upadłymi. Z jej rąk zginął anioł, a czyn ten będzie miał swoje konsekwencje. Natura Emily staje pod znakiem zapytania, stare przyjaźnie i sojusze się chwieją, ale na wysokości zadania stają nowi przyjaciele. Samael nie do końca rozumie dlaczego podjął decyzję o dołączeniu do grupy Emily i jej siostry, ale wie jego miejsce jest właśnie tym, w którym powinien być. Czekałam i się doczekałam. Książka jest bezpośrednią kontynuacją pierwszego tomu, ale moim zdaniem jeśli zamienicie kolejność nie będzie to jakiś większy grzech, bo akcja tej powieści wywraca nam to co wiemy niemal na drugą stronę, więc koniec końców, wciąż więcej nie wiemy niż wiemy. Mimo wszystko autorka dała nam tutaj wiele odpowiedzi, głównie tych dotyczących Emily ale to zdecydowanie nie jest wszystko. Autorka zagęściła fabułę, czytanie nie szło już tak lekko jak w przypadku pierwszej części, tutaj każdy element był ważny, a wątków pobocznych było naprawdę sporo, a co jeszcze lepsze, każdy z nich był potrzebny, każdy mniej lub bardziej rozwinięty, a autorka wplątała do fabuły tyle ciekawych motywów, że się w głowie nie mieści jak to się wszytko tutaj zmieściło i taka fajnie ze sobą zgrało. Po raz kolejny urzekła mnie różnorodność postrzegania świata, przez różne istoty. Kolokwialnie mówiąc punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia, a przez to wizja świata, zmian, poświecenia czy innych ważnych aspektów bardzo się od siebie różnią. Fabuła była konkretna, wiele się w niej działo, można tutaj znaleźć delikatne nawiązania czy skojarzenia z innymi popularnymi seriami czy książkami fantasy, przez co przy czytaniu naprawdę nie można się nudzić i trzeba być czujnym. Moim zdaniem słabszym punktem było tempo akcji, wydaje mi się, że fabuła rozwijała się bardzo wolno, tak to tempo mi trochę nie pasowało do tego wszystkiego co się działo, dopiero na końcówce nabrało ono rozpędu i wtedy dostałam dokładnie to na co czekałam. Przez to zwolnione tempo przyznam szczerze czytanie pierwszej połowy książki mi się dłużyło. Rozumiem sens, bo fabuła skupiła się na rozterkach bohaterów, na poszukiwaniach na przystosowaniu się do nowej sytuacji, jednak jak dla mnie autorka za bardzo to przeciągnęła. W lekturze spora część czasu została poświęcona relacjom, i to też bardzo mi się podobało, relacjom nie tylko tym miłosnym, ale i rodzinnych, przyjacielskich, wrogich itp. Autorka pokazała różnice, zawiłości w relacjach, ukazała przeszkody nie do przejścia, pokazała dobre i złe strony różnych relacji. Pokazała winy, skupiła się na zaufaniu, na ucieczce, na poświęceniu, ale też na niepewności, na trudnych wyborach, na pokonywaniu własnych granic czy trudnej współpracy. Gdzieś tam pojawił się zawód miłosny, w innym miejscu motyw miłosnego trójkąta, w tych wszystkich zawiłościach naprawdę czasem się można pogubić, dlatego trzeba czytać z uwagą. Książka mi się podobała, to naprawdę fantastyka na najwyższym poziomie, pełna konkretów, szczegółów i detali. Przemyślana i dopracowana, choć moim zdaniem tempo akcji powinno być ciut szybsze. Lektura daje odpowiedzi, rozwiązuje część wątpliwości ale i obiecuje mocny finał, którego ja osobiście już się nie mogę doczekać, bo tak kończyć naprawdę nie godzi, to woła o pomstę do nieba? Chociaż po tej książce nie wiem do kogo. Ze swojej strony polecam i zachęcam do lektury.
Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu
🏡 Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, jaką rolę odgrywa w moim życiu przyroda otaczająca nasz "domek na końcu świata". 🧘♀️ Spędzając czas w ogrodzie, na pobliskiej łące i w otaczających lasach, odczuwam ich dobroczynną energię. 📗 Z ogromną ciekawością zatopiłam się w perspektywę postrzegania lasu Marka Michalskiego - dziennikarza, trenera, wykładowcy, instruktora technik oddechowych, przewodnika kąpieli leśnych i popularyzatora wiedzy o prozdrowotnych aspektach kontaktu z naturą. 📖 Ta książka to zaproszenie do podróży, podczas której autor przedstawia rzetelną wiedzę naukową, a przy tym zachęca do zadawania pytań i odkrywania własnych odpowiedzi. 👉 Ponadto uświadamia czytelnikowi coś bardzo ważnego: ❗ las nie jest modnym trendem, ale przestrzenią, która od wieków wspiera człowieka ❗ 💖 To lektura, której ostatnia strona może stać się początkiem ważnych zmian. 👉 Sprawdź, czy może przypadkiem właśnie tego dziś najbardziej Ci potrzeba. 👣 A może przekonasz się, że pierwszy krok wcale nie musi byc trudny i kosztowny.
Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1
„Sprzedana diabłu” przykuła moje spojrzenie swoim pięknym wydaniem, a opis mocno zainteresował. A ponieważ dawno nie czytałam romansu mafijnego, to postanowiłam dać jej szansę. Nie jest to historia pozbawiona wad. Mogłaby być dłuższa, żeby trochę bardziej rozbudować wątek romantyczny między bohaterami, ale to jest ten typ książki na jeden wieczór, do poczytania bardziej dla funu niż większych emocji, które zostawią czytelnika na kacu. Oczywiście pojawiają się tutaj wątki przemocy, ale sposób pisania autorki i vibe książki powodują, że nie odbiera się tego w jakiś mroczny sposób. A przynajmniej ja nie odebrałam tego jako coś drastycznego. Dla mnie to taka mafia w wersji light. Bohaterowie nie zapadają w pamięć. Autorka starała się jak najlepiej oddać postać Vittorii, która nie ma w życiu lekko. Wyjście z przemocowej rutyny zajmuje jej trochę czasu i to jest jakby na plus. Jednak mimo wszystko relacja między głównymi bohaterami dość szybko się rozwija. Kreacja Angelo również nie zapisze mi się w pamięci jakoś mocno, tak samo jak postacie drugoplanowe. Niemniej ten vibe miał w sobie coś, co sprawiło, że czytając, nie bawiłam się źle. Jeśli ktoś ma ochotę na coś w mafijnym klimacie w lżejszej odsłonie i nie ma ochoty na slow burn, to myślę, że ta pozycja może mu przypaść do gustu. Jak dla mnie był to średniak, ale sposób prowadzenia historii przez autorkę i jej lekkie pióro sprawiły, że gdybym miała pod ręką kolejny tom, to chętnie bym po niego sięgnęła. Oceniam: 3,5/5
Titek i wulkan złości
„Titek i wulkan złości” — książka, którą powinni przeczytać wszyscy rodzice trzylatków. Tak, WSZYSCY. Czy Wasze dzieci czasem wybuchają jak mały, domowy wulkan? 🌋 Krzyk, tupanie, płacz, ciało napięte jak struna… a Ty stoisz obok i myślisz: „Co teraz zrobić, żeby to przeszło?” Właśnie dlatego pokochałam serię TITEK. To nie są „kolejne książeczki o emocjach”. To przewodnik, który pokazuje dziecku co właściwie dzieje się w jego środku, a rodzicom daje gotowe narzędzia, jak reagować z empatią zamiast bezsilności. W części „Titek i wulkan złości” maluch uczy się, że złość nie jest „zła”. Jest normalna, potrzebna i… możliwa do opanowania! Autorki prowadzą dzieci krok po kroku: ✨ jak nazwać to, co czuję ✨ jak poradzić sobie, gdy emocje robią się za duże ✨ jak ćwiczyć cierpliwość i spokojne reakcje ✨ jak budować poczucie mocy i sprawstwa A najlepsze? Każda historia ma praktyczne ćwiczenia i pomysły do wspólnego działania z rodzicem. Zero moralizowania. Dużo czułości. Dużo wsparcia. Dużo „Jestem obok, poradzimy sobie”. Dla rodziców przygotowano też psychologiczne wskazówki, które SERIO pomagają towarzyszyć dziecku w emocjach bez kar, krzyku i poczucia winy. Jeśli szukasz książki, która pomoże Wam przejść przez emocjonalne burze z większym spokojem — to jest strzał w dziesiątkę.