Recenzje
Addicted. Związani przeszłością
,, I tak, to mnie bolało. Nie umiałam o tym nie myśleć i do tego nie wracać, ale wtedy wszyscy robiliśmy głupie rzeczy. Wszyscy testowaliśmy granicę, popełnialiśmy błędy i niestety nie do końca liczyliśmy się z konsekwencjami swoich zachowań. " ,, Addicted. Związani przeszłością " to lekki romans autorstwa Hope S.Ward. Motywem przewodnim jest tutaj motyw od nienawiści do miłości. Poznajemy historię Brealyn i Killiana. Ich ojcowie są najlepszymi przyjaciółmi i prowadzą razem biznes. Teraz chcą aby to ich dzieci zajęły się prowadzeniem firmy. Dla nich to najgorsze co mogło im się przytrafić. Nienawidzą się i wcale tego nie ukrywają. A wszystko to przez ich przeszłość. W nastoletnich latach byli bardzo blisko siebie, nawet byli razem w związku. Bardzo im na sobie zależało i to uczucie było prawdziwe. Ale jedno wydarzenie, które według Killiana nie miało żadnego znaczenia przekreśliło ich uczucie. Brealyn nie była w stanie wymazać tego ze swojej pamięci, na każdym kroku ten pamiętny obraz stawał jej przed oczami. Nie potrafiła dalej żyć z mężczyzną i ostatecznie zakończyła ich reakcje. Ale przecież uczuć nie da się pozbyć tak z dnia na dzień. Tylko czy sama miłość wystarczy? Mimo, że kobieta bardzo tęskniła za byłym ukochanym to jej życie zmieniło się nieodwracalnie. Przez to co przygotował dla niej los już nigdy nie mogło być tak jak kiedyś. Jak po tych wszystkich latach i po tym co podzieliło byłych zakochanych mają razem pracować? Każdego dnia na siebie patrzeć i spędzać ze sobą większą część dnia? Przecież to nie realne. A może to właśnie szansa dla nich na nowy start? ,, Addicted. Złączeni przeszłością " to książka, która przeczytałam za jednym podejściem. Jest bardzo przyjemna w odbiorze. Idealna na jeden leniwy wieczór. Znajdziemy tutaj wiele emocji. Autorka poruszyła tutaj trudne tematy ale całość była jak dla mnie bardzo przewidywalna. Już zaczynając książkę wiedziałam jak się ona zakończy. Mimo to jest to całkiem przyjemna i niewymagająca pozycja. W sam raz na raz. :)
Dziennik Nel
Po obejrzeniu serii filmów, lektura „Dziennika Nel” wydawała się wręcz obowiązkową lekturą. Miałam co do niej duże oczekiwania i po części zostały spełnione. Mamy tu spojrzenie na historię z zupełnie innej perspektywy (w filmowej wersji to Dante jest narratorem). Tytułową Nel poznajemy, gdy jej życie znowu wywraca się do góry nogami i musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Samotność, relacje z rówieśnikami, akceptacja samej siebie, czy niezrozumienie ze strony dorosłych to tylko kilka kwestii, z którymi mierzy się bohaterka. Największą zaletą według mnie jest właśnie forma książki i jej autentyczność. Miałam wrażenie, że faktycznie zaglądam do czyjegoś prywatnego notesu i jestem wręcz w głowie bohaterki. Język jest naturalny, prawdziwy i dostosowany do nastoletniego odbiorcy. To nie jest jednak tylko tekst. „Dziennik Nel” jest ciekawie wydany - zawiera rysunki, skreślenia i wstawki, które imitują prawdziwy dziennik. Należy jednak zaznaczyć, że specyficzna forma dziennika niesie ze sobą pewne wyzwania i nie każdy się w niej odnajdzie. Mam jednak kilka zastrzeżeń... Wiele kwestii się powtarza, czasami nawet na jednej stronie i trochę mnie to irytowało. Ponadto, zbyt wiele postaci drugoplanowych zostało zepchniętych na dalszy plan i czuję po prostu niedosyt. Zadaję sobie również pytanie, czy dzisiejsi 14-15 latkowie faktycznie mierzą się z takimi doświadczeniami (jak np. silne uzależnienia) czy historia jest jednak mocno przerysowana? „Dziennik Nel” to z pewnością pozycja obowiązkowa dla fanów filmów „Piepzyć Mickwiewicza”. Jak każda książka, tak i ta, ma swoje plusy i minusy, więc na pewno znajdzie swoich odbiorców, ale jednocześnie nie każdemu przypadnie do gustu.
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, bo miałam już okazję przeczytać „Bezwzględnie twój” - tytuł, który zbierał bardzo mieszane opinie ze względu na fabułę skoncentrowaną głównie na… hm, TEJ FABULE (spicy). Jak być może pamiętacie, mi się nawet podobało, więc byłam ciekawa „Króla Umbry”, zaczynającego zupełnie nową serię Jamie Applegate Hunter. I muszę przyznać, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Po pierwsze - jest fabuła! (I mam tu na myśli tę, której brakowało w poprzedniej książce. I tak, ta druga też jest :D) Może nie jakoś mocno rozbudowana i wielowątkowa, ale sam pomysł na nią uważam za naprawdę oryginalny - no bo słuchajcie: główna bohaterka widzi kolory dusz. I po tym, kiedy jest niemal naocznym świadkiem zab0jstwa swojej siostry bliźniaczki, postanawia wymierzać sprawiedliwość na własną rękę i z zimną krwią m0rduje wszystkich, którzy mają czarną duszę. Czyli osoby pozbawione jakiejkolwiek moralności i skrupułów. Takie, które po śmi3rci nie mają żadnej szansy na odkupienie. A kto ma szansę? Ci, których dusza jest przynajmniej w odcieniach szarości. Tak jak Rory. Kiedy zostaje uznana za winną kilkunastu m0rderstw, dziewczyna trafia do Królestwa Umbry - miejsca, w którym zesłani odsiadują swój wyrok za popełnione przestępstwa. Lata spędzone w wiecznej ciemności mają być wystarczającą karą, ale to nie wszystko… Ci, którzy wracają z Umbry do prawdziwego życia, nie pamiętają spędzonych w niej chwil. Są pozbawieni wszystkich wspomnień. Przyznajcie sami - to brzmi GENIALNIE. Nie czytałam jeszcze fantastyki z podobną fabułą, więc pierwszą połowę książki pochłonęłam w zasadzie na raz. Miała swój mroczny i tajemniczy klimat, do tego badass bohaterkę i dynamiczną akcję, która nawet nie miałam pojęcia, w jaką stronę zmierza. I moja ciekawość utrzymała się mniej więcej do momentu, w którym zaczęła rozwijać się relacja romantyczna… A szkoda, bo ona też miała ogromny potencjał. Dziewczyna, która pozbywała się czarnych dusz i Król Krainy, do której trafiali przestępcy z tymi o odcieniach szarości. Miałam nadzieję, że będzie to trochę bardziej slow burn, biorąc pod uwagę początek relacji bohaterów, ich wzajemną niechęć do siebie i nieustanne próby sił. Ta dynamika była super, dopóki nie pojawiła się pierwsza spicy scena i nagłe uczucia, po których zarówno Caius, jak i Rory szybko zapomnieli o swoich pierwotnych planach i powodach, dlaczego powinni unikać swojego towarzystwa. Ja wiem, że to lekka fantastyka i może gdyby fabuła od początku wydawała się taka jak w poprzednim tytule, wybaczyłabym jej więcej, ale JAK MOŻNA BYŁO ZMARNOWAĆ TAKI POTENCJAŁ? To znaczy, nie chodzi mi o to, że książka okazała się jakaś bardzo zła, bo bawiłam się na niej dobrze, ale mogłaby być dużo lepsza. Serio. Gdyby tylko autorka konsekwentnie budowała tę relację bohaterów i zostawiła ich charaktery w spokoju, aby Rory mogła być dalej niezależną i silną laską, a Caius bezwzględnym i mrocznym typem rządzącym krainą przestępców, ocena byłaby dużo wyższa. Trochę odjęłam za to, że dziewczyna szybko zmiękła, a on momentami zachowywał się jak dziecko… Jeżeli był tam jakikolwiek age gap (a ponoć był, bo król miał co najmniej pół wieku?), to zupełnie nie było tego czuć. Bardzo podobała mi się dynamika książki - tak jak już wspomniałam, nie ma tu dużo wątków, akcja rozwija się szybko, nie jest rozwleczona i przez to też czyta się ekspresowo. Autorka oszczędziła nam dokładnych i długich opisów, ale nie miałam żadnego problemu z wyobrażeniem sobie krainy mroku i jej mieszkańców. Dialogów też jest więcej niż takich wewnętrznych rozterek bohaterów i refleksji, także „Króla Umbry” można zaliczyć do tej lżejszej i mało wymagającej fantastyki. Kto nie lubi czasem po taką sięgnąć? Ostatnio przymykałam oko na tłumaczenia spicy scen powieści z tego wydawnictwa, bo o tyle, o ile na „majteczki”, „muszelki” i te inne tradycyjne dziwne słowa jestem już uodporniona, tak tutaj… „głowica” mnie pokonała. Było tego więcej, ale daruję szczegóły sobie i Wam - po prostu scenom 18+ poświęcałam minimum uwagi. Nie były wybitne (delikatnie mówiąc), ale domyślam się, że to bardziej kwestia tłumaczenia niż źle napisanej książki. I hope. Tak jak już wspomniałam, najmocniejszą stroną jest fabuła i jestem ciekawa jak autorka poprowadzi ją w drugim tomie. Zakończenie „Króla Umbry” ma ogromny potencjał i mam nadzieję, że tym razem kontynuacja dowiezie to, czego troooszkę zabrakło mi tutaj. Mogę nawet powiedzieć, że nie mogę się doczekać - wciągnęłam się w tę historię na tyle, że gdybym czytała po angielsku, pewnie sięgnęłabym po oryginał. W sumie polecam, ale pamiętajcie, że to bardzo specyficzny tytuł.
To nie Ty. Jak rozpoznać narcystycznych ludzi i uwolnić się od nich
To nie Ty. Jak rozpoznać narcystycznych ludzi i uwolnić się od nich Autor Ramani Durvasula Czy spotkaliście w swoim życiu narcystycznych ludzi ? Czy byli to tylko Wasi znajomi a może taka osoba była Waszym partnerem ? Narcyz potrafi otoczyć swoją ofiarę ogromnym zainteresowaniem, troską , komplementami. Przyciąga charyzmą , pewnością siebie. Na początku moża przy nim poczuć się wyjątkowo. Niestety po czasie przychodzi prawdziwy koszmar. I wszystko to co było dobre zmienia się w prawdziwy horror. Pojawiają się chore wymagania. Narcyz będzie się starał byś jak najszybciej straciła swoją pewność siebie i swój blask. W tej cennej książce znajdziesz pomoc, dzięki której łatwiej poradzisz sobie z takimi osobami. Nauczysz się rozpoznawać narcyzm po jego charakterystycznych oznakach, dowiesz się też, jak sobie radzić z toksycznymi cyklami i chronić własną energię. Zdobędziesz ponadto bardzo potrzebną umiejętność: wyznaczania realnych granic. Ten poradnik jest wypełniony wskazówkami i szczegółowymi poradami eksperta, opartymi na ponad dwudziestoletniej praktyce klinicznej. Autorka opisuje fazy relacji, mechanizmy manipulacji, techniki narcystycznej przemocy oraz ich konsekwencje dla psychiki partnera, dziecka, współpracownika czy członka rodziny. Część druga skupia się na procesie zdrowienia. I to słowo jest kluczowe: proces. Durvasula nie obiecuje szybkich rozwiązań ani prostych trików. Nasza głowa i ciało potrzebują czasu i pracy nad sobą by wrócić na właściwe tory po relacji z narcyzem.
Zatrzymaj się. Poradnik dla żyjących w biegu i wiecznym pośpiechu
"Zatrzymaj się. Poradnik dla żyjących w biegu i wiecznym pośpiechu". Jagoda Libera-Regucka Martyna Jadczak- Turyk Wydawnictwo Sensus Moje wrażenia po lekturze są obszerne i głębokie, dlatego ciężko będzie zawrzeć mi te wszystkie myśli w jednym wpisie💜🩵 💜Książka faktycznie zatrzymuje! ...jak zatrzymać się w pracy, w relacji z dzieckiem, partnerem, w naturze, blisko siebie, w emocjach, w czasie wolnym, na urlopie i w codzienności.... 💜Czy wszystko w naszym codziennym życiu jest tak samo ważne? 💜Jak zlekceważyć, czy pominąć sprawy, które wydają nam się nie do odpuszczenia i jest ich do załatwienia kilkanaście dziennie? 💜Zastanów się przed czym Ty chcesz uciec i za czym zdążyć? 💜Autorki przypomniały mi o wspaniałej metodzie, którą pokazuję często w mojej pracy nastolatkom. Otóż jest to metoda Eisenhowera i polega na wyznaczeniu priorytetów i zadań według kryteriów pilności i ważności. 💜Co jest ważne i pilne? / do wykonania Co jest ważne, ale nie pilne? / do zaplanowania Pilne, ale nieważne? /do delegowania Nieważne i niepilne ? / do odrzucenia. Dzięki tej metodzie już od najmłodszych lat uczymy się zarządzać zasobami. 💜Jak na chwilę zapomnieć o moralizowaniu i pouczaniu w relacji z dzieckiem? Zapytaj jak się czuje i czego mu potrzeba. Powiedz, że JESTEŚ, nie narzucaj, nie oceniaj, daj przestrzeń. 💜Gdy w Twoim życiu pojawi się pragnienie, by kimś zostać czy coś zrobić, to samo czytanie o tym niewiele da:) zrób pierwszy mały krok. Już samo pragnienie to jakiś krok. 💜Dlaczego warto zatrzymać się w emocjach? - bo niosą ogromnie ważną informację o naszych potrzebach, granicach i tęsknotach, a nazywanie ich i zgoda na odczuwanie pomaga w ich przetwarzaniu. 💜Znajdziecie tu mnóstwo inspiracji! Mnóstwo!!! W DODATKU na końcu książki grafiki takie jak tutaj wrzucę w zdjęcia, dotyczące pór roku oraz emocji. 💜Poszerzaj perspektywę💜Wzmacniaj cele💜Podejmuj działania💜Ćwicz elastyczność💜Zaangażuj się w dbanie o siebie💜 💜💜💜💜💜💜💜💜💜 Obowiązkowa lektura dla każdego☘️🙏🥰