ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Muza rockmana

Była to moja pierwsza styczność z romansami Penelope Ward i na pewno w przyszłości sięgnę po inne. Jest to dokładnie taka książka, jakiej w tym czasie potrzebowałam, czyli niewymagająca i zapewniająca dobrą rozrywkę. "Muza rockmana" to romans, który opowiada o Emily Applewood, dziewczynie skrywającej jakiś sekret. Od początku wiemy, że coś się kryje za jej działaniami, jednak zbyt szybko nie dowiemy się co. Zostaje ona, całkowicie przypadkowo, zatrudniona jako asystentka na trasie muzycznej rockowego zespołu, którego ona nawet nie zna. Zaczyna powoli rozwijać się jej relacja z wokalistą tego zespołu, jednak nie jest to takie proste, jest on od niej wiele lat starszy, a dodatkowo nie wyjawiła mu swojego sekretu. Im dalej w to brną, tym bardziej się wszystko komplikuje. Fabuła książki nie jest jakaś zawiła, typowy romans, choć wątek tego sekretu mnie intrygował. Uważam, że jego rozwiązanie było trochę dziwne, na pewno nie tego się spodziewałam. Niektóre motywacje bohaterów nie miały dla mnie sensu, jednak nie gryzło to jakoś bardzo. Ogólnie autorka ma niezwykle przyjemny styl, a książkę czytało się bardzo szybko. Jest to świetna opcja gdy chce się sięgnąć po coś lekkiego.

julia_ksiazkowe_love Mikołajczyk Weronika

Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1

Nie sądziłam, że książka, która jest tak absurdalna, momentami wręcz komicznie niedorzeczna, sprawi mi aż tyle frajdy. "Psychozmienni" okazali się tym, czego dokładnie potrzebowałam. Autorka ani przez moment nie próbowała zrobić z tej powieści czegoś bardziej ambitnego. I właśnie dzięki temu nie zrażałam się do niej. Akcja pędziła bardzo szybko i naprawdę trudno było mi się nudzić. Ciągle coś się działo, bohaterowie wpadali z jednej dziwnej sytuacji w drugą. Świat przedstawiony ma w sobie wszystko - z jednej strony to fantasy, z drugiej pojawiają się nowoczesne technologie, a znowu później występują konie jako główny środek transportu. I wiem, to może brzmieć dla was jak chaos, ale przez to było tak zabawnie. Ten świat zdecydowanie nie był logiczny ani dopracowany w każdym szczególe. Był tłem dla czystej rozrywki i szczerze mówiąc, naprawdę mi się to podobało. Spodobało mi się, jak autorka prowadziła relację między bohaterami. Spodziewałam się typowego romantasy, w którym wszystko działoby się błyskawicznie i po kilku rozdziałach bohaterowie rzuciliby się sobie w ramiona, ale tutaj zostałam pozytywnie zaskoczona. Między postaciami od początku czułam napięcie i chemię, ale autorka nie przyspieszała tej relacji na siłę. Dzięki temu każde ich spotkanie, każde drobne gesty miały większe znaczenie i kumulowały w sobie ogromną ilość emocji. Powolny rozwój relacji spowodował, że ich dynamika była dla mnie o wiele bardziej angażująca. Sadie nie należała do najbardziej konsekwentnie napisanych postaci, bo jej przemiana z wycofanej i zastraszonej dziewczyny w pewną siebie wojowniczkę nastąpiła bardzo szybko, ale mimo wszystko naprawdę ją polubiłam. Najbardziej podobało mi się, że mimo swojej postury nie dawała się zdominować i pokazywała swoją siłę, nawet kiedy stała naprzeciwko ludzi wielokrotnie od siebie silniejszych. Jeśli chodzi o męskich bohaterów, to autorka doskonale wiedziała, co robi. Jax, Ascher i Cobra byli dokładnie tacy, jakich oczekiwałam po tego typu historii - potężni i niebezpieczni - ale każdy z nich był charyzmatyczny, przez co nie zlewali się w jedno. Styl autorki jest lekki, dynamiczny, bezpretensjonalny i nastawiony przede wszystkim na dobrą zabawę. Humor tej książki był dla mnie najlepszym elementem, bo właśnie on sprawił, że najbardziej absurdalne momenty nie irytowały mnie, tylko bawiły. Nie jest to historia bez wad. Fabuła bywa nielogiczna, świat przedstawiony nie zawsze się kleił. Niektóre elementy były za bardzo wygórowane, a konstrukcja niektórych scen budziła we mnie wątpliwości. Tylko, że paradoksalnie właśnie jakimś cudem to wszystko było urokiem tej książki. Autorka posiada taki dar, że zwyczajnie odpuściłam analizowanie i dałam porwać się nieziemskiej zabawie. Jeśli będziecie tutaj szukali dopracowanej budowy świata czy ambitnej fabuły - raczej się rozczarujecie. Jeśli podejdziecie do tej historii z nastawieniem na rozrywkę, to możecie bawić się równie dobrze jak ja. 3/5

Bookish.soul Kryś Paulina

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

Zatopienie się w lekturze „Króla Umbry” było niczym dobrowolne wkroczenie w głąb najmroczniejszego z koszmarów, z którego wcale nie chciałam się budzić. Ta pozycja z gatunku dark romantasy, będąca otwarciem intrygującej serii „Królestwo Vinculi”, przyciągnęła mnie obietnicą mroku, ale to, co znalazłam pod jej okładką, okazało się znacznie głębszą, niemal bolesną podróżą przez zakamarki potępionej duszy. Moje oczekiwania względem tej historii były wysokie, gdyż szukałam czegoś, co wyrwie mnie z rzeczywistości i rzuci w świat, gdzie sprawiedliwość ma kolor krwi, a miłość rodzi się w cieniu szubienicy. Historia rzuca nas w sam środek wielowymiarowego uniwersum Aetheru, a konkretnie do Vinculi, przerażającego królestwa-więzienia, z którego nie ma ucieczki. To tutaj trafia Aurora „Rory” Raven, kobieta o niezwykłym darze i jeszcze mroczniejszej profesji. Rory jest seryjną morderczynią, ale w jej świecie zabijanie jest misją; widzi ona bowiem kolory ludzkich dusz i odbiera życie tylko tym, których wnętrze spowiła absolutna czerń. Jej życie od lat napędza pragnienie zemsty za tragiczną śmierć siostry bliźniaczki, jednak los bywa przewrotny i zamiast dokonać ostatecznego odwetu, Aurora zostaje skazana na pięćset lat niewoli pod okiem monarchy, którego samo imię budzi dreszcz przerażenia. W samym sercu tego mroku spotykamy Caiusa, legendarnego Króla Umbry, zwanego Królem Potworów. To postać fascynująca, uwięziona we własnym królestwie za winy, których rzekomo nie popełnił, co czyni go bohaterem tragicznym i wielowymiarowym.Relacja, która nawiązuje się między nim a Aurorą, to prawdziwy majstersztyk motywu od wrogów do kochanków.Ich spotkania są pełne napięcia, wzajemnej niechęci i fascynacji, która stopniowo przełamuje lody nienawiści. Autorka wspaniale nakreśliła ich portrety psychologiczne. Aurora nie jest kruchą damą w opałach, lecz silną, zdeterminowaną kobietą, natomiast Caius, mimo swojej pozornej bezwzględności, skrywa rany, które czynią go zaskakująco ludzkim. Ich dialogi tętnią emocjami, a rodzące się między nimi uczucie sprawia, że każda wspólna scena staje się elektryzująca. Styl Jamie jest niezwykle plastyczny i nastrojowy, idealnie oddający duszną atmosferę więziennego świata. Język, jakim się posługuje, jest z jednej strony surowy, pasujący do brutalnych realiów Aetheru, z drugiej zaś pełen emocjonalnej głębi, szczególnie gdy wchodzi w sferę duchowości i opisu barw dusz. Struktura powieści jest przemyślana, akcja nie zwalnia ani na moment, a autorka umiejętnie dawkuje informacje o przeszłości bohaterów, co sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Przesłanie płynące z tej historii zmusza do refleksji nad naturą zła i pytaniem, czy zemsta faktycznie przynosi ukojenie, czy jest jedynie kolejnym więzieniem, które sami sobie budujemy. „Król Umbry” to powiew świeżości w gatunku romantasy, który z powodzeniem może konkurować z dziełami takich autorek jak Sarah J. Maas czy Jennifer L. Armentrout. Jeśli zachwyciły Was losy bohaterów w „Dworze cierni i róż” czy serii „Gild”, to świat Vinculi pochłonie Was bez reszty. Hunter stworzyła uniwersum, które mimo swojej brutalności, posiada swoisty, mroczny urok i autentyczność, której często brakuje w lżejszych odmianach fantasy. To nie jest tylko romans w przebraniu magii, to opowieść o przetrwaniu i poszukiwaniu światła tam, gdzie teoretycznie nie powinno go być. Podsumowując tę literacką podróż, muszę podkreślić, że najsilniejszą stroną książki jest bez wątpienia kreacja świata i oryginalny system magiczny oparty na aurach dusz. Choć momentami tempo akcji mogłoby być odrobinę bardziej wyrównane, a niektóre decyzje bohaterów wywoływały we mnie lekki sprzeciw, to całość oceniam bardzo wysoko.

the_secret_bookmark Hołub Patrycja

Muza rockmana

Nie każda historia miłosna zaczyna się od fajerwerków. Czasem zaczyna się od ciszy, samotności i ludzi, którzy najmniej wierzą w szczęśliwe zakończenia. Właśnie taką opowieścią jest „Muza Rockmana” Penelope Ward. Emily ma całe życie przed sobą. Pewnego dnia z tylko dla niej znanych powodów jedzie na kalifornijską pustynię i staje na odludziu przed studiem nagrań. Przez przypadek zostaje wzięta za kogoś innego i postanawia z tego skorzystać. Zostaje asystentką słynnego zespołu rockowego. Znany rockowy muzyk, zdobywca kobiecych serc, żyje w cieniu przeszłości, która odebrała mu radość życia i pasję do tworzenia. Sława przestaje mieć znaczenie, kiedy człowiek mierzy się z własnym bólem. Spotkanie z kobietą, która nie traktuje go jak gwiazdy, lecz jak zwykłego człowieka, staje się początkiem powolnych zmian. Jednak pewnego dnia Emily mówi więcej, niż zamierzała i wszystko się zmienia. Sięgając po „Muzę Rockmana” Penelope Ward, spodziewałam się lekkiego romansu z muzycznym klimatem. Otrzymałam jednak historię znacznie bardziej emocjonalną i refleksyjną, niż początkowo zakładałam. Autorka w swojej najnowszej książce pokazuje, że miłość nie zawsze polega na ratowaniu drugiej osoby. Czasem wystarczy obecność, rozmowa i ktoś, kto potrafi wysłuchać bez oceniania. Relacja bohaterów rozwija się spokojnie, bez przesadnego dramatyzmu, dzięki czemu wydaje się autentyczna. Penelopa Ward bardzo dobrze pokazuje proces leczenia ran emocjonalnych. Nie ma tu magicznych rozwiązań ani nagłych przemian. Tristan pozostaje trudny, momentami zamknięty i zagubiony, co sprawia, że jego postać wydaje się autentyczna. Z kolei główna bohaterka wnosi do historii spokój, empatię i normalność, której tak bardzo brakowało w jego życiu. „Muza Rockmana” to opowieść o drugiej szansie na miłość, na szczęście i przede wszystkim na samego siebie. To romans spokojniejszy, bardziej emocjonalny niż dramatyczny, który skupia się na wewnętrznych przemianach bohaterów. Momentami fabuła była przewidywalna, a niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte, ale pomimo tego bardzo dobrze się ja czytało. Reasumując: „Muza Rockmana” to ciepła, wzruszająca i bardzo klimatyczna historia o miłości rodzącej się z przyjaźni i wzajemnego zrozumienia. Dzięki lekkiemu stylowi pisania książkę czyta szybko i przyjemnie. Polecam z całego serca.

Papierowy Bluszcz Rakowska Adrianna

Śmiertelna królowa

MOJA OPINIA Książka należy do tych co się czyta bardzo szybko. Chwilami jednak trochę ciężko było mi się wczuć w fabułę przez trzecioosobową narrację, która nie jest moja ulubioną. Na początku jest dużo opisów, ale z czasem przychodzi i miejsce na ciekawe zwroty akcji. Bardzo ciekawym pomysłem było podejście trochę inaczej do motywu wampirów. Nie piją oni tutaj krwi oraz nie są tak niebezpieczni jak mogłoby mam się wydawać. Bardziej przypominają ludzi, jedynie są nieśmiertelni oraz zamiast krwi mają argentum. Spodziewałam się takich typowych wampirów i pod tym względem czuje lekkie rozczarowanie, bo pomimo, że pomysł mi się spodobał, no to wiecie oczekiwałam czegoś innego. Dlatego wam mówię żebyście nie spodziewali się krwawych wampirów i wtedy się nie rozczarujecie pod tym względem. Chociaż wsm 14+ na książce może też sugerować że nie będzie krwawo, ale jakoś pomyślałam o tym po przeczytaniu dopiero. Trochę też zdziwił mnie sposób przemiany człowieka w wampira i to w tym złym sensie akurat. Również bardzo fajny pomysł na to żeby kobieta była tą ważną. Facet aby mieć pełnię władzy w kraju musi mieć swoją królową. Tu duży plus za takie podejście i w końcu pokazanie, że kobiety też mogą nie tylko być silnymi postaciami ale ogólnie w całym kraju mieć większą władze. Jeśli chodzi o wątek romantyczny to jest on naprawdę powolny. W tym tomie czujemy, że zaczyna ciągnąć do siebie bohaterów, ale nic się między nimi nie wydarza, nie ma żadnego zbliżenia ani nic. Natan widać, że niezbyt sobie radzi w swojej roli. I pomimo, że jest władcą to jednak nie widać tego w jego zachowaniu, jest zbyt spokojny i nieśmiały. Calva za to mi się spodobała jako postać, chociaż jej częste zmiany decyzji chwilami były męczące. Za to Dymitr wprowadzał do tej książki dużo śmiechu. Jak na debiut to ta książka jest naprawdę udana. Miło spędziłam czas czytając ją, a zakończenia w ogóle się nie spodziewałam takiego. Jestem ciekawa kontynuacji, bo podejrzewam, że ten tom to wstęp do czegoś większego.

book_by_werka Rumak Weronika
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Płacę z Citi Handlowy Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL