ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Młodzi detektywi w akcji. Zagadki (prawie) kryminalne

Kto ma w domu dziecko, ten wie, że czasem wystarczy chwila, by zamieniło się w prawdziwego detektywa. 🕵 Zwłaszcza gdy trzeba ustalić, kto zjadł ostatniego cukierka albo gdzie zniknęła ulubiona zabawka. 😅 Im starsze dziecko, tym poważniejsze sprawy trafiają na detektywistyczne biurko. Nie inaczej jest z Krzysiem i Hanią - w szkole, w domu, a czasem i poza nim co rusz pojawia się jakaś zagadka do rozwiązania. A kiedy ciocia policjantka dokładnie tłumaczy im, na czym polega praca detektywa, jak działa policja i czym zajmują się poszczególne jednostki, młodzi śledczy mają naprawdę pełne ręce roboty! 🔎 „Młodzi detektywi w akcji” to nie tylko pełna przygód historia dla starszaków. Pomiędzy kolejnymi zagadkami znajdziemy sporo ciekawych i merytorycznych informacji o pracy policji i śledczych. Są tu także wyjaśnienia trudniejszych pojęć, które dzięki fabule stają się znacznie łatwiejsze do zapamiętania. Co szczególnie mi się podoba? Książkę napisała policjantka, więc wiedza o pracy mundurowych została tu przedstawiona z pierwszej ręki. 👮 Dzięki temu historia nie tylko wciąga, ale też pokazuje dzieciom, jak ważne w pracy detektywa są spostrzegawczość, logiczne myślenie i umiejętność łączenia faktów. Codzienne sytuacje, zagadki, policyjne ciekawostki i ilustracje, które świetnie podkreślają emocje bohaterów - tutaj naprawdę sporo się dzieje! 🔍 Jeśli macie w domu małego detektywa, ta książka zdecydowanie powinna trafić na jego półkę. 📚 Bo kto wie… może właśnie rośnie Wam przyszły mistrz rozwiązywania kryminalnych zagadek? 😉

Decystyle Senkara Zuzanna

Historyczne bzdury o średniowieczu. Jak naprawdę żyło się w czasach dam i rycerzy?

Czy średniowiecze naprawdę było tak ponure, brudne i zacofane, jak często się je przedstawia? Książka Anny Zielińskiej pokazuje, że wiele popularnych przekonań na temat tej epoki to po prostu mity. Autorka w ciekawy i przystępny sposób opowiada o codziennym życiu ludzi w średniowieczu. Porusza między innymi temat higieny, jedzenia, ubioru i zwyczajów. Dzięki temu można spojrzeć na tę epokę z zupełnie innej perspektywy. 

historycznie0 Żukowska Faustyna

Lista

Książka „Lista” autorstwa Yomi Adegoke to historia, która od początku przyciągnęła moją uwagę ciekawym i bardzo aktualnym tematem. Głównymi bohaterami są Ola i Michael - narzeczeństwo, które właśnie przygotowuje się do ślubu. Ich życie zmienia się jednak diametralnie w chwili, gdy w mediach społecznościowych pojawia się tytułowa lista mężczyzn oskarżonych o przemoc fizyczną lub psychiczną wobec kobiet. Wśród znanych i popularnych osób znajduje się Michael K. - narzeczony Oli. Ola jest przerażona i załamana. Nie wie, co myśleć o swoim narzeczonym i oczekuje od niego dowodów niewinności. Michael z kolei domyśla się, kto mógł umieścić jego nazwisko na liście. W tym samym czasie trwają przygotowania do ślubu, jednak Ola zaczyna coraz poważniej zastanawiać się, czy w ogóle powinna do niego dojść. Czy Michael rzeczywiście dopuścił się przemocy i nękania kobiety? Czy jest niewinny? I przede wszystkim - czy Ola będzie w stanie mu zaufać na tyle, aby stanąć z nim przed ołtarzem? Fabuła zdecydowanie przypadła mi do gustu. Szczególnie podobało mi się to, że książka porusza bardzo ważny i aktualny problem związany z mediami społecznościowymi. Pokazuje, jak łatwo można kogoś oskarżyć, publicznie napiętnować i w ciągu kilku chwil zniszczyć mu życie - nawet jeśli zarzuty okażą się nieprawdziwe. W internecie nic nie ginie, a jedna opublikowana informacja może mieć ogromne konsekwencje. Niestety, mimo ciekawego pomysłu, książka momentami bardzo mnie nużyła. Pojawiało się w niej sporo zbędnych opisów i fragmentów, które w moim odczuciu niewiele wnosiły do historii. Dawno nie zdarzało mi się tak często przeskakiwać w tekście po kilka zdań, a czasem nawet całe strony. Miałam wrażenie, że niektóre fragmenty niepotrzebnie przedłużają fabułę i można byłoby je spokojnie skrócić. Mimo tego uważam, że „Lista” to książka warta uwagi i poniekąd zmusza czytelnika do zadania sobie pytania: komu uwierzylibyśmy, gdybyśmy nagle znaleźli nazwisko ukochanej osoby na takiej liście? Dla mnie to właśnie ten aspekt książki był najciekawszy.

adriannapotrzasaj Piskorz Adrianna

Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3

To już trzeci tom serii Rancza Srebrzystych Sosen, z którym mam styczność. Każdy z nich był zupełnie inny przez to, kim byli główni bohaterowie. „Miłość w Galopie” zdecydowanie urzekła mnie tym na jakiego ojca został wykreowany Cole. Troskliwy, opiekuńczy, ale potrafiący stawiać granice. Myślę, że każda mała dziewczynka chciałaby mieć takiego tatę. Tatę, który mimo że nie ma zielonego pojęcia o ogródku warzywnym i pomidorach, to i tak się stara sprostać oczekiwaniom córki. Tak jak przy drugim tomie przeszkadzała mi zatrważająca ilość scen intymnych, o tyle tutaj były one wyważone w całokształcie książki. Nie miałam wrażenie, że taka scena pojawia się w każdym rozdziale i nie czułam się tym przytłoczona. Cole i Ginger mimo ewidentnego przyciągania do siebie nie wprawiali mnie w zakłopotanie, a raczej po każdym segmencie ich spicy momentów dostawałam jak na zawołanie scenę, która to równoważyła, przez co nie można było tego odczuć jako przesyt. Sama koncepcja historii jest zdecydowanie kusząca. Nasi bohaterowie od lat czują przyciąganie do siebie nawzajem, ale przez trudną przeszłość zbudowała się między nimi przyjaźń, którą oboje bali się zaprzepaścić, aż w końcu los wziął sprawy w swoje ręce i wywinął im niezłego figla na wyjeździe panieńsko-kawalerskim Cece i Nasha w Las Vegas, kiedy to w stanie nietrzeźwości wzięli ślub. To nie jest typowe Friends to Lovers, ani typowe childhood bestfriends. Relacja Ginger i Cole’a jest zdecydowanie czymś pomiędzy. Starszy brat jej najlepszej przyjaciółki, w którym od zawsze się podkochiwała, ale on wiele lat temu ją odepchnął, przez co bała się wykonać kolejny ruch. W książce mamy jak na dłoni pokazany kontrast między różnymi rodzajami rodzin. Ashby są tą ciepłą, zżytą i kochającą się rodziną, która staje w swojej obronie zawsze i w każdym przypadku, podczas gdy rodzina Ginger jest zupełnie inna. Kobiety z tej rodziny jak na włoskie korzenie są dokładnie takie jak można sobie wyobrazić, szczególnie Nonna, która jest absolutną ikoną. Z kolei ojciec Ginger sprawiał za każdym razem, że czułam się niekomfortowo czytając o jego kontaktach międzyludzkich. Za każdym razem kiedy pojawiał się na kartkach historii to miałam nieodparte wrażenie, że stanie się coś złego. Rodzina Ginger była przez ojca bardzo ułożona i formalistyczna, zupełnie inna niż nasi ukochani Ashby mieszkający na ranczu. Muszę przyznać, że przez pierwsze dwie książki miałam o Ginger zupełnie inne wyobrażenie. „Oszczędź konia, ujeżdżaj kowboja” to było jej motto i przez to stała się w moich oczach szaloną, zupełnie nieprzejmującą się niczym imprezowiczką, mimo że w rzeczywistości okazała się zupełnie inna. Kochająca i ciepła, z ręką do dzieci. Marzyła o domu, w którym nie musiałaby udawać, że jest inna niż naprawdę, w którym czułaby się kochana z to jaka jest. To wszystko sprawiło, że przepadłam dla niej mniej więcej w drugim rozdziale. Cięty język i pewność siebie, którą ma Ginger przyciąga do niej jak magnes. Cole Ashby… Co tu dużo mówić? Wspaniały ojciec, kochający brat, niezawodny przyjaciel i przede wszystkim niezastąpione oparcie dla wszystkich potrzebujących wsparcia. Czasami piszę, że można było zobaczyć przemianę bohatera niczym z kartek lektur szkolnych, ale to nie jest ten przypadek. Cole od pierwszej strony pierwszej książki był dokładnie taki sam. I tu jest to samo co z Ginger, że mimo iż go znałam, to pokochałam go dopiero w jego książce. Tu nie ma mowy o zmianie nastawienia, czy zrozumieniu sytuacji. Cole od samego początku wiedział, że w jakiej sytuacji jest. Dostosował się do niej, a następnie zrobił wszytko, aby zatrzymać przy sobie Ginger. W książce było nawet takie zdanie, że Cole chciał trzymać Ginger blisko siebie, bo wiedział, że w końcu ją do siebie przekona. Jeśli chciecie przeczytać książkę z magnetyzującymi bohaterami, ikonicznym Papciem Deanem, który czuje się nastolatkiem, małą Mabel, która skanie wasze serca to jest to idealna pozycja dla was. Ale nie zapominajmy o Nashbym, który pomimo tego, że jest postacią drugoplanową to i tak wywołuje uśmiech za każdym razem, kiedy pojawia się w rozmowie.

TikTok Twarogowska Martyna

Nie umiem inaczej

Bardzo ładna historia

coquettelovelybook Pawłowska Joanna