Recenzje
Akademia piłkarska #4. Walka o mistrzostwo
Akademia piłkarska #4. Walka o mistrzostwo
To kontynuacja historii Leo, który nie jest już nowym zawodnikiem. Teraz gra o coś znacznie większego, mistrzostwo, swoją pozycję w drużynie i przyszłość w piłce. Ten sezon nie ma nic wspólnego z łatwą drogą na szczyt. Drużyna się zmienia, pojawiają się nowi zawodnicy, rywale są coraz silniejsi, a presja rośnie z każdym meczem. Do tego dochodzą problemy zdrowotne i momenty zwątpienia, które pokazują, że największa walka toczy się nie na boisku, tylko w głowie. Na uwagę zasługuje też postać Gorana, która mocno wpływa na całą historię. To nie jest typowy „zły bohater”, tylko ktoś, kto od razu wprowadza napięcie. Silny, pewny siebie i bezkompromisowy, gra tak, jakby miejsce w drużynie trzeba było sobie zabrać, a nie na nie czekać. Przez niego Leo zaczyna naprawdę czuć presję i rozumie, że samo bycie dobrym już nie wystarcza. Goran działa jak test charakteru i zmusza go do podjęcia decyzji, czy naprawdę chce walczyć o swoje miejsce. Największą wartością tej książki jest to, że pokazuje coś bardzo prawdziwego, talent to dopiero początek. Liczy się wytrwałość, charakter i decyzje podejmowane wtedy, gdy jest trudno. Pewność siebie nie pojawia się nagle, tylko buduje się w trakcie działania, często w momentach największego zwątpienia. Finałowy mecz dostarcza ogromnych emocji, ale tak naprawdę jest tylko efektem całej tej drogi. Najważniejsze jest to, kim Leo się staje po drodze. To książka o piłce, ale jeszcze bardziej o presji, rozwoju i nieodpuszczaniu, nawet wtedy, gdy wszystko mówi, żeby się zatrzymać.
Do wesela się zagoi
Harry Styles. Opowieść o talencie, wolności i muzyce. Supergwiazdy
Byłam przekonana, że One Direction to była paczka przyjaciół, którzy postanowili założyć zespół, a okazuje się, że to była kwestia przypadku. Zayn, Niall, Liam, Louis i Harry trafili do programu The X Factor osobno! Każdy z nich prawie odpadł. I wtedy zapadła decyzja: połączmy ich w jeden zespół. Trochę przypadek, trochę przymus… A reszta to już historia jednego z najpopularniejszych boysbandów na świecie. I właśnie takie smaczki znajdziecie w tej książce. Książka jest w dużej mierze poświęcona 1D, bo to przecież większa część historii muzycznej Harry’ego Styles’a, ale jego przygoda z muzyką zaczęła się na długo przed boysbandem. Wcześniej był zwykły, pracujący w piekarni nastolatek, który założył swój pierwszy zespół (White Eskimo) i po prostu wiedział, że chce robić muzykę. I konsekwentnie, krok po kroku, szedł w tym kierunku. A dziś jego piosenki lecą wszędzie, jest znany na całym świecie i był headlinerem Coachelli, gdzie wcześniej w tej roli pojawiały się takie legendy jak Prince czy Paul McCartney. Ta historia pokazuje jedną rzecz: marzenia się spełniają, ale stoją za nimi lata pracy, determinacji i wiary w siebie. Takie historie czyta się z ogromną przyjemnością, bo są bardzo inspirujące. Seria „Supergwiazdy” to świetne przykłady historii ludzi, którzy nie odpuścili swoich marzeń i poszli za tym, co im w duszy grało. Dosłownie. A jak u Was z Harrym? Lubicie?
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
Zatopienie się w lekturze „Króla Umbry” było niczym dobrowolne wkroczenie w głąb najmroczniejszego z koszmarów, z którego wcale nie chciałam się budzić. Ta pozycja z gatunku dark romantasy, będąca otwarciem intrygującej serii „Królestwo Vinculi”, przyciągnęła mnie obietnicą mroku, ale to, co znalazłam pod jej okładką, okazało się znacznie głębszą, niemal bolesną podróżą przez zakamarki potępionej duszy. Moje oczekiwania względem tej historii były wysokie, gdyż szukałam czegoś, co wyrwie mnie z rzeczywistości i rzuci w świat, gdzie sprawiedliwość ma kolor krwi, a miłość rodzi się w cieniu szubienicy. Historia rzuca nas w sam środek wielowymiarowego uniwersum Aetheru, a konkretnie do Vinculi, przerażającego królestwa-więzienia, z którego nie ma ucieczki. To tutaj trafia Aurora „Rory” Raven, kobieta o niezwykłym darze i jeszcze mroczniejszej profesji. Rory jest seryjną morderczynią, ale w jej świecie zabijanie jest misją; widzi ona bowiem kolory ludzkich dusz i odbiera życie tylko tym, których wnętrze spowiła absolutna czerń. Jej życie od lat napędza pragnienie zemsty za tragiczną śmierć siostry bliźniaczki, jednak los bywa przewrotny i zamiast dokonać ostatecznego odwetu, Aurora zostaje skazana na pięćset lat niewoli pod okiem monarchy, którego samo imię budzi dreszcz przerażenia. W samym sercu tego mroku spotykamy Caiusa, legendarnego Króla Umbry, zwanego Królem Potworów. To postać fascynująca, uwięziona we własnym królestwie za winy, których rzekomo nie popełnił, co czyni go bohaterem tragicznym i wielowymiarowym.Relacja, która nawiązuje się między nim a Aurorą, to prawdziwy majstersztyk motywu od wrogów do kochanków.Ich spotkania są pełne napięcia, wzajemnej niechęci i fascynacji, która stopniowo przełamuje lody nienawiści. Autorka wspaniale nakreśliła ich portrety psychologiczne. Aurora nie jest kruchą damą w opałach, lecz silną, zdeterminowaną kobietą, natomiast Caius, mimo swojej pozornej bezwzględności, skrywa rany, które czynią go zaskakująco ludzkim. Ich dialogi tętnią emocjami, a rodzące się między nimi uczucie sprawia, że każda wspólna scena staje się elektryzująca. Styl Jamie jest niezwykle plastyczny i nastrojowy, idealnie oddający duszną atmosferę więziennego świata. Język, jakim się posługuje, jest z jednej strony surowy, pasujący do brutalnych realiów Aetheru, z drugiej zaś pełen emocjonalnej głębi, szczególnie gdy wchodzi w sferę duchowości i opisu barw dusz. Struktura powieści jest przemyślana, akcja nie zwalnia ani na moment, a autorka umiejętnie dawkuje informacje o przeszłości bohaterów, co sprawia, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Przesłanie płynące z tej historii zmusza do refleksji nad naturą zła i pytaniem, czy zemsta faktycznie przynosi ukojenie, czy jest jedynie kolejnym więzieniem, które sami sobie budujemy. „Król Umbry” to powiew świeżości w gatunku romantasy, który z powodzeniem może konkurować z dziełami takich autorek jak Sarah J. Maas czy Jennifer L. Armentrout. Jeśli zachwyciły Was losy bohaterów w „Dworze cierni i róż” czy serii „Gild”, to świat Vinculi pochłonie Was bez reszty. Hunter stworzyła uniwersum, które mimo swojej brutalności, posiada swoisty, mroczny urok i autentyczność, której często brakuje w lżejszych odmianach fantasy. To nie jest tylko romans w przebraniu magii, to opowieść o przetrwaniu i poszukiwaniu światła tam, gdzie teoretycznie nie powinno go być. Podsumowując tę literacką podróż, muszę podkreślić, że najsilniejszą stroną książki jest bez wątpienia kreacja świata i oryginalny system magiczny oparty na aurach dusz. Choć momentami tempo akcji mogłoby być odrobinę bardziej wyrównane, a niektóre decyzje bohaterów wywoływały we mnie lekki sprzeciw, to całość oceniam bardzo wysoko.