Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Ocena 5/5 „Addicton. O krok bliżej światła" to drugi tom historii, który naprawdę zrobił na mnie duże wrażenie. Już od pierwszych stron wciągnęłam się w losy bohaterów i bardzo szybko chciałam dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. To jedna z tych książek, które czyta się z ogromnym zaangażowaniem, bo emocje bohaterów są bardzo wyraźnie odczuwalne. Najbardziej spodobało mi się to, jak rozwija się relacja między Reiganem a Vedią. Oboje mają w sobie sporo trudnych doświadczeń i nie potrafią łatwo mówić o tym, co czują. Przez to ich relacja nie jest prosta ani oczywista. Z jednej strony widać między nimi bliskość, a z drugiej ciągle pojawia się dystans i niepewność. Dzięki temu cała historia wydaje się bardziej prawdziwa i emocjonalna. Podczas czytania wiele razy miałam wrażenie, że razem z bohaterami przeżywam ich rozterki i wątpliwości. Autorka świetnie buduje napięcie i sprawia, że chcemy poznać dalszy ciąg historii. Zakończenie było dla mnie bardzo satysfakcjonujące, choć bardzo szkoda było kończyć tę historię. To książka pełna emocji, niedopowiedzianych uczuć i powoli rozwijającej się relacji 🤍
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
Przyznam, że rzadko sięgam po reportaże.. zazwyczaj nie potrafią mnie do siebie przyciągnąć i omijam je szerokim łukiem. Jednak przy tej książce musiałam przystanąć, przeczytałam opis i bez wahania po nią sięgnęłam. Czy to był błąd? Nadal jestem zaskoczona, że śmiało mogę odpowiedzieć "nie". Autorka zagłębiła się w zbrodnie z dwudziestolecia międzywojennego, gdzie wiedza, zwłaszcza na wsiach, była mocno okrojona. Niestety to bardzo sprzyjało oszustom, którzy nie omieszkali skorzystać z szansy i znaleźć jak najwięcej zysku dla siebie. Przyznam, że te historie potrafiły złamać serce. Czytając opracowane przez autorkę historię, zastanawiałam się gdzie uciekło sumienie i rozum? Skąd tyle bezduszności? Na plus na pewno są krótkie rozdziały, zwłaszcza dla osób (takich jak ja), które niekoniecznie mają po drodze z reportażami. Krótko, treściwie i na temat. Nie ma zbędnych opisów, lania wody. Wszystko jest jasne i dodatkowo urozmaicone przez fotografie oddające tamte lata. Głosuje na tak. Dodatkowo autorka swoim piórem potrafi czytelnika skutecznie zatrzymać, przyznam, że po rozpoczęciu rozdziału musiałam go dokończyć, innej opcji nie rozważałam. Reasumując, książkę na pewno dałabym osobie poszukującej treściwej lektury, z krótkimi rozdziałami, zainteresowaną historią, której w podręcznikach szkolnych nie znajdziemy oraz dla tych co ciekawią się nietypowymi zbrodniami.
Dziewczyna Caleba
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę książkę, bo choć złamała mi serce, była to naprawdę piękna i poruszająca. W centrum opowieści znajduje się Brooke Ward, studentka Uniwersytetu Columbia, która postanawia opuścić Nowy Jork i przenieść się do Bostonu. To wybór, który wywołuje sprzeciw jej ojca, jednak tym razem dziewczyna nie chce ustąpić. Zbyt wiele rzeczy w jej życiu zaczęło się rozpadać. Trudno jest jej patrzeć na to, jak matka coraz bardziej pogrąża się w alkoholizmie, a powrót do rodzinnego miasta nieustannie przywołuje wspomnienia tragedii sprzed trzech lat. Właśnie wtedy zginął Caleb Black, chłopak, który był dla niej kimś znacznie więcej niż tylko przyjacielem. Los sprawia jednak, że Brooke ponownie trafia w miejsca związane z jego pamięcią. W pobliżu domu jej ojca wciąż mieszka rodzina Caleba, a jego matka prowadzi fundację wspierającą młodych sportowców. Spotkanie Brooke i Coltona (brata Caleba) staje się początkiem relacji, która rodzi się z bólu i wspólnej straty. Oboje noszą w sobie ogromny ciężar i każde z nich na swój sposób próbuje zrozumieć, dlaczego wszystko się potoczyło w tak straszny sposób. Ich wspólna droga nie jest łatwa ani prosta. Zbliżają się do siebie powoli, ostrożnie, czasami wręcz niechętnie, ponieważ każde z nich musi najpierw zmierzyć się z własnymi demonami. Dzięki temu wszystko rozwija się naturalnie, a ja miałam czas, aby poznać bohaterów, zrozumieć ich emocje i naprawdę im kibicować. Dużą zaletą powieści jest również styl autorki. Weronika pisze w sposób lekki i bardzo obrazowy, dzięki czemu historię czyta się z ogromną łatwością. Jednak już od początku czuć, że jest to bardzo emocjonalna historia i pod powierzchnią tej pozornej lekkości kryje się sporo trudnych tematów. Opowieść dotyka żałoby, poczucia winy oraz życia z ciężarem wspomnień, które powracają na każdym kroku. Nie sposób też nie wspomnieć o samym wydaniu książki, które jest przeurocze. Już sama okładka przyciąga wzrok i sprawia, że chce się po nią sięgnąć, a w środku można znaleźć subtelne detale graficzne, które jeszcze bardziej podkreślają klimat historii i pokazują, ile serca włożono w jej stworzenie. To historia, która bardzo mnie wzruszyła, ale mimo bólu, który niesie ze sobą, czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem i poczuciem, że uczestniczy się w czymś naprawdę szczerym.
Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
To, że uwielbiam skrzywdzone bohaterki, już wiecie i tutaj dostajemy dokładnie to… i to w naprawdę mocnym wydaniu. Ivy niesie ze sobą ciężar emocjonalnej przemocy, tej cichej, podłej. I może właśnie dlatego tak bardzo mnie poruszyła. Spędziłam z tą książką naprawdę świetny czas. Może nie porwała mnie aż tak jak Elsie Silver ale… totalnie kupiłam tę historię. No i TEN kowboj 😮🔥 Początkowo gburek, zamknięty w sobie, a potem… ta jego przemiana! Te uśmiechy (tak, ma dołeczki 🤭🥵), to jak powoli pokazuje Ivy, że zasługuje na coś więcej niż absolutne minimum. Że może być ważna. Że ktoś może się o nią troszczyć. I robi to delikatnie, cierpliwie, pięknie. A sceny między nimi? Powiem tylko tyle, że telefon prawie mi zapłonął 😂🌶 Są naprawdę dobrze napisane … naprawdę dobrze 🤭🔥 Jedyne, czego mi zabrakło, to trochę więcej rozwinięcia niektórych wątków momentami miałam wrażenie, że coś ucieka za szybko, że chciałabym jeszcze chwilkę tam zostać 😁 Jestem totalnie zauroczona tą historią 🤠🔥 Bo w gruncie rzeczy to historia nie tylko o koniach i marzeniach, ale o czymś znacznie trudniejszym 🤭 Czy da się wytrenować uczucia ? 💜✨