Recenzje
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Drogi Czytelniku... Pewna dziewczyna? Niezmiennie. Kłamstwa? Są. Strzelaniny? Niestety. Płatny zabójstwa? Jasne... Intryga? Pewnie. Zabójcza impreza? Uhum... Narcystyczna ofiara? Nie inaczej. Pragnienie spokoju? Oczywiście. Komplikacje? Obecne. Chaos? Cóż... Niebezpieczeństwo? Znajdzie się. Emocje? Jasne, i to sporo. Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Lucy Score pod tytułem „Riley Thorn i trup w ogrodzie”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki. Jest to czwarty tom cyklu Riley Thorn. Wspaniale było ponownie przenieść się do świata Riley, Nicka, Griffina, Penny, Josie, Briana, Belindy, Thomasa, Belli, Alistaira, Jasmine, Lyle'a, Lily, Gabe'a, Mabel, Marie, Claudii, Henry'ego, Freda i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Po raz kolejny są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Czy kogoś nadal lubię? Tak, Riley. Za odwagę i bycie sobą. Jeśli chodzi o resztę, cóż... Jak w przypadku poprzednich tomów, każdy mnie czymś zarówno zniechęcał jak i przyciągał. Ale ciii, nie zdradzę już nic więcej. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się dość szybko, cały czas coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Riley. Po trzecie, emocje. Gwarantuję Wam, że tak, jak w pierwszym, drugim i trzecim tomie ich nie zabraknie, od smutku, strachu i gniewu do szczęścia i śmiechu (chociaż tych było zdecydowanie za mało). Leci za to oczywiście plusik. Po czwarte, styl. Autorka pisze lekko i przyjemnie dla oka, dzięki czemu i tę książkę czyta się naprawdę szybko (zdecydowanie zbyt szybko, szkoda, że książka nie miała jeszcze tak ze stu stron...), łatwo i przyjemnie. Daję za to kolejnego plusa. Powieść, tak jak wcześniejsze tomy, jest lekką lekturą do poduszki, mimo tematyki, którą porusza. Opowieść pokazuje, że naprawdę warto czytać umowy przed podpisaniem... Książka, tak jak poprzednie tomy, praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga (tę również 'łyknęłam' niemal na raz) i sprawia, że chce się być częścią życia (choć momentami naprawdę niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania, przynajmniej w tym tomie. Autorce bardzo dziękuję za i tę przygodę. Fajnie spędziłam czas podczas lektury tego tomu. :) Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam, Iza.
Regret Me Not
Ludka po raz kolejny udowadnia, ze idealny książkowy facet to faceci z green flagą! To miał być tylko układ, a skończyło się złamaniem serca. Calloway i Cove spędzali ze sobą tyle czasu, że ich układ przestał przypominać udawanie. Dzięki atrakcjom, które jej zapewniał i jak spędzali czas to momentami wyglądali na naprawdę zgrany duet, a nie na dwójkę ludzi związanych jedynie umową. Są swoimi przeciwieństwami: ona jest radosna, a on spokojny. Każdy ją kocha, albo pokocha, on natomiast lubi tylko tych, którzy na to zasłużą, więc nawet nie stara się być miły. Cove zazdrościła innym szczęścia i miłości, bo sama dotąd trafiała na niewłaściwych partnerów. Przy Callowayu czuła się jednak jak księżniczka, dbał o nią, troszczył się i zapewniał wszystko. Niestety, to był tylko układ. Gdy dobiegł końca, wróciła do domu ze złamanym sercem. Calloway nie wierzył, że może być naprawdę szczęśliwy. Przez sekret, którego nikomu nie zdradził, nie potrafił się z nikim związać. Kiedyś już oddał komuś serce i został zraniony. Od tamtej pory woli kochać na odległość, zamiast ryzykować zranienia. Książka jest świetnie napisana, uwielbiam pióro Ludki. Bardzo doceniam to, że każdy z jej bohaterów ma jakieś wady. Nie ma tu typowych „bad boyów”, są za to świetnie wykreowani faceci z „green flagami”. To wyróżnia te książki na tle innych. Z czystym sumieniem mogłabym je polecić nawet nastolatkom, bo nie zawierają treści, które mogłyby ich straumatyzować. Myślałam, że Forget Me Not to najlepsza historia, jaką czytałam, ale ta część jest jeszcze lepsza i zostaje moją ulubioną. Styl pisania jest lekki. Opisy, dialogi brzmią realistycznie, naturalne. Od tej książki po prostu nie da się oderwać. Chcę się więcej, więcej i jeszcze raz więcej! I nie zapominajmy o Furdinandzie! Nic nie pobije tego jak obrzygał koszule Callowayowi🤣
Regret Me Not
Taylor Swift. Od marzeń do gwiazd. Supergwiazdy
Podobno Taylor Swift żartuje, że jeśli porozmawiasz z nią 15 minut to jest szansa, że napisze o Tobie piosenkę. Brzmi kusząco, prawda? Nigdy nie byłam jej jakąś zagorzałą fanką, znam głównie radiowe hity, ale ta książka totalnie zmieniła moje spojrzenie. Pokazuje Taylor nie tylko jako gwiazdę, ale przede wszystkim jako niesamowicie pracowitą i zdeterminowaną osobę. Sama nauczyła się grać na gitarze, ćwicząc do bólu. Jako młodziutka nastolatka chodziła też od knajpki do knajpki i pytała czy nie mogłaby tam zaśpiewać. Często spotykała się z odmową, ale nie odpuściła i dobrze! Dzięki tej wytrwałości udało jej się osiągnąć cel i spełnić marzenia. To też historia o trudnościach z jakimi przyszło jej się mierzyć w drodze do tego sukcesu. O braku akceptacji w szkole i o tym, jak trudno jest być „innym” i ambitnym. Książka jest lekka, przystępna i skupia się na najciekawszych momentach z życia Taylor, bez zbędnego rozciągania. To bardzo przyjemna pozycja dla młodszych czytelników i wszystkich, którzy chcą poznać kulisy jej drogi na szczyt.
Weź coś nawiń. Każdy z nas jest stworzony do wielkich rzeczy
„Edzio weź coś nawiń" to książka, która opowiada o postaci Edzia. Zapewnie go kojarzycie np. z tik toka (bo ja właśnie stamtąd go kojarzę). Trzy słowa, myślę,że to pierwsze skojarzenie z Edziem. Piotr Bylina stworzył publikacje dla młodszych, ale i starszych czytelników. Utrzymana jest w lekkim tonie, dość motywacyjnym. Poznajemy bliżej Edzia, jego drogę, która nie zawsze była kolorowa. Miał wzloty i upadki, ale się nie poddał. Zmagał się z różnymi życiowymi wyzwaniami. Dodatkowo oprócz samej historii, autor daje nam wskazówki motywacyjne. W dość przystępny sposób porusza temat budowania pewności siebie czy radzenia sobie z trudnościami. Sięgając po tę książkę, niespodziewałam się, że dostanę taką historię. Jest napisana w przystępny i zrozumiały sposób. Daje do myślenia by się nie poddawać, jeśli jest trudniej. Myślę,że ta pozycja może być dużym wsparciem dla młodych, gdyż działa inspirująco. Warto po nią sięgnąć.