Recenzje
Korona Polskich Gór. Dziennik młodego zdobywcy
Wiosna i zbliżające się coraz większymi krokami wakacje to idealny czas na planowanie górskich wędrówek. Polska oferuje wędrowcom naprawdę szeroki wybór w tym zakresie: góry małe, średnie i wysokie, każdy może znaleźć coś, co spełni jego oczekiwania. Wartym uwagi zwieńczeniem albo wręcz przeciwnie - rozpoczęciem górskiego wędrowania jest zdobycie Korony Polskich Gór.
A że wędruje się łatwiej, gdy ma cię w głowie konkretny cel, to jest to naprawdę pomysł wart rozważenia. I żeby to wędrowanie nie było tak zwyczajne, to można sięgnąć po „Koronę Polskich Gór. Dziennik Młodego Zdobywcy” Justyny i Krystiana Zająców. To ciekawa książka, która pozwoli zgromadzić wspomnienia z wędrówek na 28 szczytów. I to nie byle jakich, bo najwyższych szczytów 28 pasm górskich!
To nie jest tylko książka z nazwą i wysokością szczytu oraz miejscem na pieczątkę potwierdzającą jego zdobycie. To książka, w której znajdziemy ciekawostki o poszczególnych szczytach, miejsce na odnotowanie własnej wyprawy i zagadki. Doskonałe dla utrwalenia wspomnień z wędrówki lub w jej trakcie jako rozrywka odciągająca uwagę od bolących nóg, męczących podejść czy innych trudności. Są miejsca do zaznaczenia tego, co się zaobserwowało, krzyżówki, wykreślanki, kolorowanki, rebusy i nieco więcej.
Książka jest cienka i lekka, idealna do zabrania na wyprawę, a sztywna okładka uchroni ją na pewno przed niesprzyjającymi warunkami transportowymi lub pogodowymi. Czarno-białe ilustracje, aż korcą, aby nadać im koloru i to też może być ważne zadanie dla młodego zdobywcy.
My co prawda nigdy nie mieliśmy w planach zdobywać Korony, ale teraz to kto wie, gdzie nas nogi poniosą i które górskie szlaki zdepczemy 😉 Chociaż osobiście Rysy z pewnością odpuszczę…
poczytajmy_razem Ewelina Baryła-Zapała
Hokej, duma i uprzedzenie
Kiedy zobaczyłam tytuł tej książki i przeczytałam jej opis od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Hokej i podróże w czasie? Musiałam to sprawdzić.
Lizzy Woodash jest kobietą, która wie czego chce, a chce przede wszystkim wolności. Niestety kobiety w jej czasach, czyli w roku 1812 nie mają wiele do powiedzenia. Najważniejsze jest, dobre zamążpójście. Lizzy nie chce podporządkować swojego życia zasadom społeczeństwa. Woli sama o sobie decydować. Jedynym sposobem na niezależność jest poślubienie kogoś i szybkie zostanie wdową.
W tym momencie właśnie na jej drodze pojawia się Tucker Taylor. Mężczyzna jest zawodowym hokeistą, który na skutek wypadku drogowego dziwnym sposobem trafia właśnie do roku 1812. Tucker kompletnie nie odnajduje się w świecie etykiety, sztywnych zasad i społecznych oczekiwań, a jego obecność wywraca życie Lizzy do góry nogami. Jednak między tą dwójką jest widoczne niezaprzeczalne przyciąganie.
Bardzo podobało mi się zderzenie dwóch zupełnie różnych światów, czyli współczesnego, Tuckera i inteligentnej, zbuntowanej Lizzy. Ich relacja jest pełna humoru, napięcia i świetnych dialogów i sytuacji, które dla Tucker są zupełnie normalne, a u Lizzy wywołują rumieńce na twarzy. Dziewczyna coraz częściej zaczyna się łapać na rozmyślaniach o umięśnionym hokeiście, który właśnie został jej mężem. Nie brakuje tutaj zabawnych sytuacji😅
Autorka w lekki sposób porusza też temat wolności, oczekiwań wobec kobiet i prawa do decydowania o własnym życiu.
Samo zakończenie było dla mnie naprawdę satysfakcjonujące. Do końca zastanawiałam się co tu się wydarzy, bo zarówno Tucker jak i Lizzy szukali rozwiązania tej sytuacji oraz sposobów na powrót Tuckera do jego czasów. Do końca nie było to takie oczywiste, czy Tucker wróci czy jednak zostanie w tych czasach z miłością swojego życia.
Jeśli Wy chcecie się tego dowiedzieć, koniecznie musicie przeczytać tę książkę.
To romans lekki, zabawny i momentami naprawdę uroczy, ale jednocześnie wyróżniający się na tle typowych historii sportowych. Jeśli lubicie motyw podróży w czasie, silne bohaterki i romantyczne historie z nutą humoru, to zdecydowanie książka dla Was.
A i ciekawostka🥰 W tej książce mamy okazję również poznać Jane Austin, która jest przyjaciółką głównej bohaterki. Właśnie wydała książkę "rozważna i romantyczna" i jest w trakcie pisania nowej powieści. Kto zgadnie jakiej? 😉
book_ish_witch Kminikowska Dagmara
Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1
"Kto Ci to zrobił", czyli moje ulubione zdanie w książkach! 🤭🥰
Styczność z twórczością Jamie Applegate Hunter miałam już wcześniej. Była to książka dość dziwna i inna, ale spodobała mi się na tyle, by bez zastanowienia sięgnąć po kolejną powieść tajemniczej autorki. Tym razem fabuła zabiera nas do mrocznego świata fantasy, gdzie główna bohaterka jest seryjną morderczynią. Aurora była świadkiem morderstwa swojej siostry bliźniaczki i przysięgła, że zemści się choćby miała wymordować wszystkich podejrzanych. W czynach pomaga jej zdolność widzenia kolorów duszy, więc morduje tylko te w kolorze czerni. Przychodzi jednak ten moment, kiedy zostaje aresztowana i skazana na 500 lat w królestwie Vinculi. 😨
Caius jest jednym z monarchów i brutalnym Królem Potworów, który włada cieniami. Został oskarżony o morderstwo i jest skazany na zamknięcie we własnym królestwie. Kiedy przed jego oblicze trafia skazana za trzynaście zabójstw Aurora, mężczyzna zaczyna czuć chorą fascynację jej osobą. Z jednej strony traktuje ją najgorzej ze wszystkich swoich więźniów, a z drugiej jest gotowy zabić każdego kto zrobi jej krzywdę.
Powieść zdecydowanie jest przeznaczona dla pełnoletniego czytelnika, który nie boi się pikantnych, odważnych i brutalnych scen. Znalazłam w tej historii wiele motywów, które uwielbiam i zdecydowanie sięgnę po kolejne tomy serii. Muszę niestety powiedzieć, że książka ma wiele błędów i momentami niesamowicie kuły one w oczy. Zdecydowanie polubiłam Aurorę za jej zawziętość i walkę do samego końca. Polubiłam również Caiusa, który jest świetnym potencjałem na niesamowitego bohatera całej serii. Zakończenie zmiotło mnie z planszy i mam nadzieję, że drugi tom pojawi się na polskim rynku bardzo szybko! Polecam! 🥰
https://www.instagram.com/pokoj_pelen_ksiazek/ Paulina Ampulska
Muza rockmana
Witajcie kochani ❤️
Emily to 22 - letnia dziewczyna,która niesie za sobą ogromny bagaż doświadczeń.Trauma z młodości odciska piętno na jej życiu.
Tristan jest 38 -letnim facetem dla którego muzyka jest wszystkim.
Z pozoru ta dwójka nigdy by się nie spotkała,a jednak los pcha ich ku przeznaczeniu.
W książce pokazane jest nie tylko pożądanie między bohaterami,ale przede wszystkim powolne zblizanie się do siebie i zakochiwanie.
Rozmowy nocą, zaufanie i "prawie" wspólna przeszłość.
Oboje boją się tej miłości.
Z jednej strony chcą ze sobą być,a z drugiej za dużo myślą.
Książka jest bardzo przyjemna i szybko się ją czyta.
Jeśli tak jak ja uwielbiasz wątek różnicy wieku to konieczne musisz ją przeczytać.
Polecam z całego serca.
Zpasjadoksiazek Adamiec Agnieszka
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
Mieliście kiedyś taką książkę, która nie tylko opowiada historię miłosną, ale sprawia, że sami zaczynacie tęsknić za miejscem, którego nigdy nie widzieliście? 🥹
🤠 „Serce na wodzy” to jedna z tych książek, które nie próbują być przesadnie skomplikowane - one po prostu mają Cię otulić. I dokładnie to zrobiła ze mną historia CeCe i Nasha.
🐎 Małe miasteczko, rodzinne ranczo, konie, kurz unoszący się w powietrzu, zapach drewna i ten klimat, przez który nagle zaczynasz marzyć o życiu gdzieś pośrodku Kentucky… Paisley Hope naprawdę potrafi stworzyć miejsce, do którego chce się wracać.
🤎 CeCe wraca do rodzinnego domu po relacji, która bardziej ją złamała niż uszczęśliwiła. I chyba właśnie to uderzyło mnie najmocniej - ta jej potrzeba odzyskania siebie. Spokoju. Oddechu. Normalności. Nie dostajemy bohaterki idealnej, tylko kobietę zmęczoną, pogubioną i próbującą poukładać swoje życie od nowa. A obok niej pojawia się Nash…
🐴 Nash to dokładnie ten typ bohatera, który robi chaos w sercu. Z jednej strony pewny siebie, momentami wręcz irytująco opiekuńczy, z tym swoim „golden retriever energy”, a z drugiej noszący w sobie sporo bólu i niewypowiedzianych emocji. I ta chemia między nimi? Ona dosłownie wychodziła poza strony. Czułam ją w spojrzeniach, w dialogach, w tych wszystkich drobnych momentach, kiedy jeszcze nic się nie wydarzyło, ale już wiadomo było, że oni są zgubieni.
🤠 Bardzo podobało mi się też to, że ta historia nie opiera się wyłącznie na romansie. Jasne, jest spicy. I to momentami BARDZO… Ale pod tym wszystkim kryje się opowieść o wracaniu do siebie, o poczuciu bezpieczeństwa i o ludziach, którzy stają się domem. O tym, że czasem trzeba odpuścić kontrolę i wypuścić wodze z ręki.
🐎 Sam tytuł idealnie oddaje klimat tej historii, bo „Serce na wodzy” można rozumieć zarówno dosłownie - przez ranczo i konie - jak i emocjonalnie. Bohaterowie przez większość książki próbują trzymać swoje uczucia pod kontrolą, ale serca bardzo szybko zaczynają im się wymykać.
🤎 I choć fabularnie nie jest to historia, która wywraca świat do góry nogami, to ma w sobie coś niesamowicie komfortowego. Taki vibe książki, którą czytasz wieczorem pod kocemi i wciąż masz ochotę na więcej…
🐴 Do tego ten ranczerski klimat! Małe miasteczko, rodzinna atmosfera, przyjaciel brata, wspólna przeszłość, trochę humoru, trochę bólu, dużo napięcia i bohaterowie, których naprawdę da się polubić. Rozumiem, dlaczego tyle osób porównuje tę serię do książek w stylu Elsie Silver, bo czuć tutaj podobną energię - ciepłą, emocjonalną i bardzo uzależniającą.
🤠 To zdecydowanie jedna z tych historii, które nie muszą być perfekcyjne, żeby skraść serce. Bo czasem wystarczy odpowiedni klimat, emocje i bohater, który patrzy na kobietę tak, jak Nash patrzył na CeCe. A ja kupiłam to całkowicie.
syreny_tez_czytaja Kałędkowska Agnieszka