Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Muszę przyznać, że książka czekała dość krótko na swoją kolej, ponieważ postanowiłam skusić się na tę lekturę. Jestem zdania, że w przypadku chęci zapoznawania się z kolejnymi tomami serii dobrze jest mieć na uwadze to, iż z pewnością losy głównych bohaterów są nierozerwalnie związane z tym, co miało już miejsce w poprzednim wydaniu. Z tego też względu dobrze jest mieć świadomość, iż ,,Addiction. Tom 2" jest kolejnym tomem serii. Atutem tej publikacji jest możliwość sprawnego zapoznania się z jej treścią. Ciekawa fabuła i takie też dialogi, stosunkowo duża czcionka sprawiają, że na brak wrażeń w tym przypadku na pewno nie można narzekać. Muszę przyznać, że było to całkiem udane spotkanie i na pewno jest się czym zainteresować w wolnym czasie. Z pewnością jest to jedna z tych lektur, z którą warto zapoznać się po przeczytaniu pierwszej części. Dzięki temu zagłębienie się w to wydanie okaże się jeszcze bardziej udanym sposobem na spędzenie wolnego czasu.
ADHD jest super. Jak przeżyć życie na turbodoładowaniu
Książka „ADHD jest super” autorstwa Penna i Kim Holderness to pełna humoru próba pokazania ADHD w pozytywnym świetle. Autorzy starają się odczarować to zaburzenie, przekierowując uwagę z trudności na zasoby i mocne strony. Ich przesłanie - by przyjąć siebie takim, jakim się jest, i dostrzec w swojej neuroatypowości siłę - może być wspierające, zawsze warto szukać plusów i iść drogą ku poznawaniu swoich możliwości i zasobów. Jednocześnie dla mnie, jako osoby szukającej pogłębionej wiedzy i refleksji, książka okazała się trudna w odbiorze. Styl i sposób narracji wydały mi się zbyt lekki, momentami powierzchowny. Sięgałam po tę lekturę z nadzieją na głębsze zrozumienie istoty ADHD, jednak forma, w jakiej została napisana, nie sprzyjała temu. Pamiętaj jednak, to że mi nie przypadła do gust forma w jakiej została napisana ta książka, wcale nie znaczy, że nie spodoba się Tobie! Zgadzam się z autorami, że warto widzieć w ADHD także potencjał, jednak nie do końca utożsamiam się z tytułowym stwierdzeniem, że „ADHD jest super”. ADHD ma swoje plusy, ale również wiąże się z cierpieniem, frustracją i poczuciem odmienności, których nie warto unieważniać. Dla niektórych czytelników to pozytywne przesłanie może być budujące, dla innych - zbyt uproszczone i trudne. Za każdym razem ważne jest to, w jakim miejscu akceptacji swojego ADHD jesteś. To książka, która może być dobrym punktem wyjścia dla osób młodych, rozpoczynających swoją drogę z diagnozą ADHD, jednak dla bardziej doświadczonych czytelników lub specjalistów może pozostawić pewien niedosyt. Ale to moja opinia, a jaka jest Twoja własna? Jeśli ciekawi Cię temat ADHD i zastanawiasz się jak można podejść do niego z humorem i myśleć o nim, że jest super - sięgnij po tą pozycję i sprawdź czy do Ciebie przemawia! Być może odkryjesz, że Adhd dla Ciebie dokładnie takie super jest. Powodzenia!
Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni
Są w życiu chwile, kiedy grunt usuwa się spod nóg, a wszystko, co wydawało się stałe i pewne, nagle traci znaczenie. Wtedy człowiek doświadcza osobliwej pustki — takiej, w której nie ma już żadnych planów, pewników ani jasnych odpowiedzi. A jednak nawet w tej pustce coś pozostaje. To nadzieja. Nie zawsze jasna i pewna, często ledwie tląca się gdzieś na obrzeżach świadomości, ale obecna. To ona każe wstać kolejnego dnia, wykonać najprostszy krok, spojrzeć dalej niż tylko na chwilowe załamanie. Nadzieja w swojej najbardziej pierwotnej formie nie jest deklaracją ani ideą — jest odruchem, niekiedy jedyną deską trzymającą nas na powierzchni. I właśnie tę instynktowną nadzieję opisuje opublikowana nakładem wydawnictwa Sensus pozycja „Dzika nadzieja” autorstwa Donna Ashworth. Książka Ashworth nie wpisuje się w klasyczne ramy poradnika ani typowej literatury motywacyjnej. To raczej zbiór refleksyjnych tekstów, które balansują między poezją a osobistym zapisem doświadczeń. Autorka operuje krótką formą, często przypominającą notatki czy medytacyjne fragmenty, które można czytać zarówno linearnie, jak i wybiórczo. Taka konstrukcja nie jest przypadkowa — sprzyja zatrzymaniu się, powrotowi do konkretnych fragmentów i czytaniu w rytmie własnych emocji czy potrzeb. Jednym z najbardziej wyrazistych tematów książki - poza tytułową nadzieją - jest uważność, rozumiana jako praktyka odzyskiwania kontaktu ze sobą. Ashworth konsekwentnie kieruje uwagę czytelnika na to, co drobne i często pomijane: oddech, chwilę ciszy, prosty gest życzliwości wobec siebie. W świecie zdominowanym przez pośpiech i presję produktywności jej teksty działają jak przeciwwaga. Nie nawołują do spektakularnych zmian, lecz do zatrzymania się — czasem wręcz wymuszają to zatrzymanie poprzez swoją formę i rytm. Czytelnik nie jest w stanie przeczytać tej książki w pośpiechu, bezrefleksyjnie, bowiem jej sens ujawnia się właśnie w tych przerwach, w powolnym tempie, w leniwie upływającym czasie. Motywacja, obecna w „Dzikiej nadziei”, ma zupełnie inny charakter niż w popularnych publikacjach rozwojowych. Ashworth odrzuca retorykę sukcesu opartą na nieustannym działaniu i przekraczaniu granic. Zamiast tego proponuje motywację opartą na łagodności i akceptacji własnych ograniczeń. Jej przesłanie jest subtelne, ale stanowcze: nie zawsze trzeba iść naprzód w szybkim tempie — czasem największym osiągnięciem jest przetrwanie dnia. W tym sensie książka wpisuje się w bardziej tradycyjne rozumienie siły, które nie polega na demonstracyjnej wytrzymałości, lecz na cichej konsekwencji w działaniu. Istotnym wątkiem jest również zawoalowana krytyka współczesnego pędu życia. Autorka nie formułuje jej wprost, ale jej teksty wyraźnie wskazują na zmęczenie tempem, które narzuca dzisiejszy świat. W kontrze do tego proponuje powrót do prostoty — do wartości, które nie wymagają nieustannego udowadniania swojej wartości. W tym sensie „Dzika nadzieja” ma w sobie coś z literatury kontemplacyjnej, zakorzenionej w przekonaniu, że sens nie zawsze znajduje się w działaniu, ale często po prostu w byciu. Co prawda fragmentaryczna forma sprawia, że momentami trudno mówić o pogłębionej analizie poruszanych tematów, ale wiersze i luźne teksty zmuszają nas do myślenia. Ashworth sygnalizuje problemy inspirując do refleksji, ale również napełnia nasze serca spokojem i nadzieją. Nie ma w tych tekstach nachalności, nie ma tak modnego współcześnie konsumpcjonizmu, jest za to cisza, wspomnienia, tęsknota, samotność, ale i skupienie oraz nadzieja. To sprawia, że siła „Dzikiej nadziei” tkwi właśnie w tej nieszablonowości. To książka, która nie próbuje udawać naukowego opracowania ani kompleksowego przewodnika po życiu. Jest raczej świadectwem, zapisem pewnej postawy wobec świata, który autorka przywołuje „ku pokrzepieniu serc”. Jednocześnie to lektura wymagająca od czytelnika zatrzymania się i skonfrontowania z własnymi emocjami. Tworząc przestrzeń do osobistej refleksji przypomina, że nawet w pędzącym świecie, człowiek wciąż ma prawo zwolnić i poszukać w sobie tej najprostszej, a zarazem najtrwalszej siły, jaką jest nadzieja.
Miliard pokus. Daltonowie #2
Jenner Dalton to jeden z najlepszych prawników w Los Angeles. Nigdy nie był w poważnym związku i wciąż nie potrafi się ustatkować. Wszystko zmienia się za sprawą Jo - studentki, która oczarowuje go od pierwszej chwili. Spędzają ze sobą tydzień w Las Vegas, a później nawet na chwilę nie potrafią o sobie zapomnieć. "Miliard pokus" to lekki romans o zabarwieniu erotycznym. Miałam jednak wrażenie, że odbiega nieco poziomem od pierwszej części. Autorka skupia się przede wszystkim na fizyczności między bohaterami, a sceny te są napisane trochę na wyrost. Zarówno Jenner, jak i Joanna, zostali dobrze wykreowani, mają swoją przeszłość i nie boją się stawić czoła przeciwnościom losu. Autorka kontynuuje również historię bohaterów z poprzedniej części, która wątkiem pobocznym. Jestem ciekawa kolejnego tomu i tego, jak zostanie opowiedziana historia ostatniego z braci Daltonów. Ocena: 4/5
Redemption of Sins
Książka z uniwersum „Cup of Coffee” - choć mam okazję czytać jako pierwszy dopiero trzeci tom - pozytywnie mnie zaskoczyła, ale też momentami przytłoczyła ilością powtarzających się emocji, odczuć bohaterów i samą akcją. Motywy tej historii są naprawdę emocjonujące, a wątek pracy socjalnej był dla mnie ogromnie wzruszający. Ukazał wrażliwość bohaterów, ale też pracowitość Kiary - mimo nasilających się trudnych emocji i problemów. (Historia małej Skye złapała mnie za serce.🥹) Druga szansa na odbudowanie miłości Kiary i Killiana od początku wydaje się skazana na powodzenie - po siedmiu latach od razu do siebie wracają, a ich relacja bardzo szybko się rozwija. Ich uczucie, mimo upływu lat i złamanych serc, nigdy nie zgasło, a bratnie dusze w końcu się odnalazły. Demony przeszłości i traumy bohaterów powracają każdego dnia, ale razem, rozmowami i obecnością, próbują z nimi walczyć. Mam jednak wrażenie, że zbyt szybko zostałam wprowadzona w ich świat, by w pełni się z nimi zżyć, a jednocześnie akcja momentami rozwijała się zbyt wolno, by historia mogła mnie całkowicie porwać. Sporo wątków zostało jedynie zarysowanych, a zbyt mało - satysfakcjonująco dla mnie - rozwiniętych. Retrospekcje przyjemnie pozwalały mi odetchnąć, a to zdecydowanie duży plus. Czuję się też nieco zagubiona jeśli chodzi o bohaterów pobocznych, najpewniej przez nieznajomość poprzednich tomów. Pomimo moich mieszanych odczuć muszę przyznać, że ta historia to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Wyraźnie czuć ból bohaterów oraz niewypowiedziane słowa, a autorka świetnie i z dużą delikatnością przedstawia trudne wydarzenia i emocje. Killian, mimo twardej postawy i wojennej przeszłości - rozbroił mnie swoją wrażliwością, a Kiara, mimo ogromnej siły, urzekła mnie swoją delikatnością. Jeśli szukacie historii, która jednocześnie boli i koi, wzrusza oraz porusza trudne tematy, a przy tym otula ciepłem bohaterów, warto sięgnąć po „Redemption of Sins”. 🧡