Recenzje
Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię
Sięgnęłam po książkę „Zaburzenia lękowe. Jak naturalnie przywrócić spokój i harmonię”, ponieważ jestem w momencie, kiedy lęk i ataki paniki zaczynają rządzić moją codziennością. W moim życiu sporo się namieszało. Dużo stresu, zmian, napięcia. Potrzebowałam czegoś, co nie tylko opisze problem, ale realnie pomoże mi je zrozumieć. Ta książka okazała się bardzo pomocna. Jestem wdzięczna, że na nią trafiłam. Jest podzielona na czytelne rozdziały, które prowadzą od przyczyn stanów lękowych, przez omówienie ich rodzajów, aż po skuteczne terapie i konkretne sposoby radzenia sobie z napięciem. Dużo rzeczy po prostu mi się poukładało. Zrozumiałam, skąd biorą się moje reakcje i że nie „wariuję”, tylko mój układ nerwowy jest przeciążony. Szczególnie cenne były dla mnie ćwiczenia i metody relaksacyjne, które mogę stosować w praktyce. Autorka pisze też o lasoterapii, aromaterapii, adaptogenach i ziołach. Do tego dochodzi temat diety, co jeść, a czego unikać, by nie pogłębiać napięcia. To konkretne wskazówki, które da się wprowadzić w życie. Ta książka naprawdę otwiera oczy i daje poczucie sprawczości. Nie obiecuje cudów, ale pokazuje, że są naturalne sposoby, by krok po kroku odzyskiwać spokój i równowagę. Dla mnie to było ważne wsparcie.
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
Po pierwszym tomie nie spodziewałam się cudów, ale jestem naprawdę miło zaskoczona. Fabuła jest znacznie ciekawsza i więcej się dzieje. Nadal trwają te ich wspólne, poniedziałkowe kolacje z całą rodziną. W tej części autorka mocno stawia na fabułę. Widzimy przygotowania do turniejów, oswajanie koni i aukcje. Mega mi się podobało, że Wade w końcu otworzył się przed Ivy. Ten chłopak naprawdę potrzebował kogoś, kto go wysłucha i wesprze. Ivy z kolei niby zawsze jest uśmiechnięta i radosna, ale to tylko pozory, bo pod spodem też coś ukrywa. Ta książka wypadłaby naprawdę świetnie, gdyby nie sceny łóżkowe. To, co się tam dzieje, to jakiś hit. Lubię erotyki, ale dialogi w tych momentach były tak nierealne, że aż nie wiedziałam, co robić, śmiać się czy płakać. Wątek romantyczny był super, dopóki nie doszło do zbliżeń. Te teksty były tak odklejone od rzeczywistości, że aż musiałam kartkować.
Do wesela się zagoi
Do wesela się zagoi 🦖🥧🦖🥧🦖/🦖🥧🦖🥧🦖 Q: motyw grupmy and sunshine tak czy nie ? Sutton w sylwestrowa noc jest animatorką dla dzieci. Strój dinozaura nie jest przypadkowy, Suzi jej adoptowana córka jest ich ogromną fanką 🥹. Po dwóch godzinach Sutton, może odetchnąć postanawia wejść do sali, gdzie aktualnie trwa impreza dla dorosłych w przebraniu, bardzo chce zjeść szarlotkę. I pewnie by jej się to udało gdyby pewien mężczyzna nie nadepnął jej na ogon, nie kochani to nie metafora to prawda. Hugh przyjechał do Silver Springs, ponieważ ma pomóc w przygotowaniu do ślubu Mari i Sainta. Nieszczęścia się zdarzają prawda ? Sutton jest tego doskonałym przykładem, kiedy próbuje uwolnić swój ogon szarlotka ląduje na śnieżnobiałej koszuli Hugh 🤪. Możecie się domyśleć, że mężczyzna nie jest zadowolony, powiem więcej - on jest oburzony. To nie koniec rewelacji kiedy Sutton próbuje pomóc mężczyźnie, Mari zwiastuje im nowinę. Ta dwójka ma zająć się przygotowaniu do jej ślubu 😅. Piekło istnieje i w tym przypadku przybiera formę faktur i tabelek w Excelu 😅😩. Uwielbiam tę historię i koniec kropka 🥹. Klimat małego miasteczka, i weselna gorączka to idealne połączenie. Sutton dziewczyna nie ma w życiu lekko, została opiekunem prawnym swojej siostrzenicy, gdyż jej młodsza siostra nie potrafiła być matką 😢. Mała Susie, ta dziewczynka skradła moje serce 💓. Pomimo choroby z którą zmaga się na codzień ( cukrzyca) jest urocza i cóż słodka 🤪. Jest ogromną fanką dinozaurów 🦖. Hugh, facet jest cichy trochę wycofany, kocha porządek i spokój. Kiedy na jego drodze stają dwa huragany w postaci Sutton i Susie jego życie wywraca się do góry nogami. Od nienawiści do miłości jest bardzo cienka linia 🥹.Ta historia ma tyle ciepła, miłości, zrozumienia i czułości, że ciężko jest przejść obok niej obojętnie. Uwielbiam książki Ludki, jeszcze się na żadnej nie zawiodłam dają mi spokój i wytchnienie 🥹. Akcja toczy się bardzo dynamicznie, nie ma nudy ani lania wody. Emocje są tak ogromne, że…. cóż w niektórych monetach miałam w oczach łzy ze wzruszenia of course. Bohaterowie - magnetyczni, bajeczni i po prostu prawdziwi a to cenię najbardziej. Fabuła jest przepiękna 🥹💓.
Ku zmianie. 102 nawyki świadomego życia
Najczęściej oceniamy drugiego człowieka przez pryzmat jego osiągnięć i wyglądu, a to prowadzi do mylnej oceny. Autorka jest znaną osobowością telewizyjną, prowadzi wywiady z gwiazdami światowego kina i nie pomyślałabym, że kiedyś była nieśmiała. W tej książce Pani Ania dzieli się z nami wspomnieniami z dzieciństwa i pokazuje, że w jej życiu nie zawsze było kolorowo. Podziwiam ją za odwagę, by napisać tę książkę, a tym bardziej za to, że na jej kartach opisała wiele osobistych historii, które były trudne, ale ukształtowały ją na czułą i silną kobietę oraz mamę. „Ku zmianie...” nie jest autobiografią, ale dzięki informacjom z życia autorki czujemy więź z nią i wiemy, że przekazuje nam wiedzę i doświadczenie, a nie tylko puste frazesy. Treść jest przekazana z empatią, skłania do refleksji nad naszym życiem i motywuje do zmian. Pani Wendzikowska zachęca nas do wprowadzania zmian metodą małych kroków, tak aby szybko nie zrezygnować z podjętych wyzwań. Czasami nie trzeba spektakularnych wydarzeń, aby odmienić swoją codzienność. Przy tym wszystkim autorka pokazuje, że nie jest osobą idealną i tak, jak każdy miała na przykład problemy z wprowadzeniem nawyku wcześniejszego wstawania. Czytamy o jej potknięciach, wątpliwościach i samotnych podróżach, które pomagały jej pozbyć się chaosu z głowy. „Zajmowanie się sobą to nie egoizm. To najgłębsza odpowiedzialność wobec życia. Bo dopiero kiedy energia wraca do Ciebie, możesz żyć w pełni, zamiast grać w cudze gry”. Nie jesteśmy stworzeni do tego, by stanąć w miejscu. Życie jest procesem. To, co dziś wydaje się końcem jakiegoś etapu, jutro może być początkiem czegoś zupełnie nowego”. Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę, w wielu przypadkach utożsamiałam się z autorką. Nigdy nie powiedziałabym, że mam z nią tak wiele wspólnego. Książka jest zarówno ładnie wydana (kolorowe strony, grubszy papier), jak i pełna dobrej energii, którą za pomocą słów przekazuje nam autorka. Rozdziały są krótkie, a na końcu każdego z nich dostajemy ćwiczenie. Mimo że jest to już kolejna przeczytana przeze mnie książka psychologiczna i parę tematów się powtórzyło, to uważam, że czasami warto przeczytać coś kolejny raz, aby lepiej zrozumieć i tym razem na serio wprowadzić w życie.
Ostatni zachód słońca
𝑶𝑺𝑻𝑨𝑻𝑵𝑰 𝒁𝑨𝑪𝑯𝑶𝑫 𝑺𝑳𝑶𝑵𝑪𝑨 || 𝑴𝑨𝑹𝑻𝒀𝑵𝑨 𝑮𝑨𝑱𝑶𝑪𝑯 𝑻𝑶𝑴 𝑷𝑰𝑬𝑹𝑾𝑺𝒁𝒀 Recenzja: Od samych początków byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Widziałam super promocje, świetne fragmenty, które dały sie zapamiętać. Samą autorkę obserwowałam w mediach, wiec moje oczekiwania były dosc duże. . Styl pisania autorki od początku wzbudzal we mnie w pewien sposób dystans. Nie przypasował mi, mimo, że był lekki. Lecz po około siedemdziesiedziu stronach czytało mi się już duzo lepiej. Akcja nabrała bardzo przyjemnego tempa. Uważam, że jest to książka na jeden wieczór, bo wlasnie w tyle ja lrzeczytalam. Liczyłam, że wzbudzi we mnie więcej emocji, a czytało mi sie to dość obojętnie. Wszystkie trudne sytuację, przeżycia bohaterki nie wzbudzaly we mnie żadnych większyc odczuć. . Livka na samym początku mi nie przypadła do gustu, lecz starałam sje do niej przekonać, mimo wszystko miałam do niej ogromny dystans przez to jak poznawaliśmy jej przeszłość a jednocześnie dostawaliśmy jej imprezowa osobowość. Nie do końca to rozumiałam. Po połowie już duzo lepiej mi się czytało jej perspektywe. Polubiłam ją i rozumiałam. . Natomiast nasz główny bohater od samego początku przypadł mi do gustu, mimo że sprzeczny. Bardzo chwiejny momentami, skomplikowany. Trudny do zrozumienia bohater, jednocześnie w stanie uchylić nieba dla swojej siostry. . Chętnie sięgnę po kolejną książkę Martyny bo jestem ciekawa co dalej pokaże i czym kolejnym mnie zaskoczy.