Recenzje
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
💌💋 Tara Chen jest bookstagramerką i wielką miłośniczką romansów. Jest to godne podziwu, ponieważ jej serce zostało złamane aż dziesięć razy. Kobieta nadal szuka miłości, lecz odrzuca ją świat internetowych randek. Zainspirowana odważną decyzją babci, która wychodzi za mąż za swoją pierwszą miłość, Tara postanawia spotkać się ze wszystkimi swoimi byłymi. Chce w ten sposób wcielić w życie swój ulubiony motyw z romansów czyli miłość drugiej szansy. W poszukiwaniach i odnawianiu kontaktu z byłymi pomaga Tarze jej nowy współlokator, Trevor - zamknięty w sobie strażak, który preferuje przelotne relacje. (Książka jest drugim tomem serii The Influencer, ale jeśli chcecie od niej zacząć, nie będzie problemu. Jest to taka seria, w której bohaterowie pierwszoplanowi z jednej części są drugoplanowymi w kolejnej, i odwrotnie). 💘✨️ Choć romanse nie są moim ulubionym typem książek, świetnie się bawiłam przy tym tytule i chyba potrzebowałam właśnie takiej rozrywki. Jest to hołd dla romansiarskiego gatunku i prawdziwa kopalnia tematycznych motywow: miłość drugiej szansy, od przyjaciół do kochanków, współlokatorzy, slow burn (spokojny rozwój relacji), grumpy/sunshine (zderzenie charakterów zrzędy i wesołka) - od wyboru do koloru. Konstrukcja powieści jest bardzo ciekawa i choć to, jak zakończy się historia, było dla mnie oczywiste od początku, naprawdę miło spędziłam czas z tą książką. Bardzo podobało mi się to, że Tara była książkarą, tak jak ja. Czułam do niej sympatię i kibicowałam, by znalazl się ktoś, kto doceni jej wielkie serce i chęć do zaangażowania się. Jeśli jesteście ciekawi czy tak się stało, koniecznie sięgnijcie po ten uroczy romans. 📖📚
Malbat znaczy zemsta
Ta seria zbierała bardzo dobre opinie, dlatego bez wahania postanowiłam ją poznać. Po rozpadzie Malbatu Alice osiadła w małym skandynawskim miasteczku. Próbuje zapomnieć o grzechach, które ma na sumieniu, oraz o ludziach, którzy byli dla niej jak rodzina. Mieli już nigdy więcej się nie spotkać. Jednak demony przeszłości nie pozwalają o sobie zapomnieć. Kiedy wszyscy otrzymują zaproszenie na wesele Nancy, nie spodziewają się, że uroczystość okaże się przynętą. Niewinna wizyta na ślubie zamienia się w początek wydarzeń, które staną się preludium do brutalnych rozliczeń i powrotu do świata, przed którym tak bardzo chcieli uciec. Muszę przyznać, że książka wciągnęła mnie od pierwszych stron, choć nie tyle przez mafijny klimat, co przez samych bohaterów, którzy zostali naprawdę świetnie wykreowani. Motyw found family jest tutaj mocno wyczuwalny. Czuć przywiązanie, lojalność i oddanie między nimi. Każdy z bohaterów bez wahania wskoczyłby w ogień za drugiego, szczególnie w sytuacjach zagrożenia. Bohaterowie padają ofiarą misternie przygotowanej prowokacji, której celem było zgromadzenie ich w jednym miejscu i obarczenie odpowiedzialnością za morderstwa, których nie popełnili. Bardzo szybko wpadają w wir tajemnic, a każda kolejna prawda okazuje się jeszcze bardziej wstrząsająca. Fabuła jest intensywna i dynamiczna. Autorka nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia. Książka w dużej mierze opiera się na brutalnych scenach, dlatego nie polecałabym jej osobom szczególnie wrażliwym. Sceny przesłuchań są drastyczne i szczegółowo opisane. To lektura wywołująca cały wachlarz emocji. Nie jest łatwa, ale nie brakuje w niej także lżejszych momentów. Ogromnie spodobał mi się czarny humor bohaterów. Kilka razy dosłownie parsknęłam śmiechem, mimo ciężaru sytuacji. Styl autorki jest przyjemny i dynamiczny, dzięki czemu przez książkę płynie się bardzo szybko. Zauważyłam kilka nieścisłości i drobnych błędów logicznych, jednak jako całość historia wypada naprawdę dobrze. Muszę przyznać, że z ciekawością sięgnę po kolejny tom. Uwielbiam kreację bohaterów i sposób, w jaki została ukazana ich więź. To mocna historia z wyraźnym mafijnym wątkiem i świetnie poprowadzonym motywem found family.
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
„Pocałunki zamiast słów” to pierwszy tom serii Vancouver Agitators: miłość na lodzie autorstwa Meghan Quinn - lekki, pełen emocji romans osadzony w świecie zawodowego hokeja. To historia, która łączy namiętność, humor i odrobinę dramatyzmu, a przy tym daje czytelnikowi dokładnie to, czego można oczekiwać od dobrego romansu sportowego. Fabuła rozpoczyna się dość filmowo, przypadkowe spotkanie podczas burzowej nocy prowadzi do znajomości, która z początku ma być jedynie przelotną przygodą. Relacja między Winnie a Paceyem rozwija się dynamicznie. Między bohaterami wyraźnie czuć chemię, ich dialogi są pełne napięcia, drobnych uszczypliwości i flirtu, który nadaje historii lekkości. Autorka potrafi pisać w sposób swobodny i zabawny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Jednym z mocniejszych elementów powieści jest humor. Meghan Quinn ma talent do tworzenia scen, które wywołują uśmiech, a nawet szczery śmiech. Postacie drugoplanowe, szczególnie koledzy z drużyny, wnoszą do fabuły energię i sprawiają, że świat przedstawiony wydaje się żywy. To nie tylko tło dla romansu, ale społeczność z własnym charakterem. Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona poważniejszych momentów. Bohaterowie zmagają się z własną przeszłością i emocjonalnymi barierami. Motyw tajemnic i niepewności dodaje historii głębi, choć momentami można odnieść wrażenie, że niektóre wątki rozwijają się dość przewidywalnie. Dla czytelników romansów nie będzie to wada raczej element gatunku, który daje poczucie komfortu i spełnienia oczekiwań. „Pocałunki zamiast słów” to idealna propozycja dla osób, które lubią historie o silnym przyciąganiu, sportowym tle i bohaterach, którzy muszą nauczyć się ufać sobie i drugiej osobie. To książka bardziej nastawiona na emocje i relację niż na skomplikowaną fabułę. Sprawdzi się jako lekka, wciągająca lektura na wieczór szczególnie dla fanek romansów sportowych z nutą humoru i pikanterii.
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
Po pierwszym tomie nie spodziewałam się cudów, ale jestem naprawdę miło zaskoczona. Fabuła jest znacznie ciekawsza i więcej się dzieje. Nadal trwają te ich wspólne, poniedziałkowe kolacje z całą rodziną. W tej części autorka mocno stawia na fabułę. Widzimy przygotowania do turniejów, oswajanie koni i aukcje. Mega mi się podobało, że Wade w końcu otworzył się przed Ivy. Ten chłopak naprawdę potrzebował kogoś, kto go wysłucha i wesprze. Ivy z kolei niby zawsze jest uśmiechnięta i radosna, ale to tylko pozory, bo pod spodem też coś ukrywa. Ta książka wypadłaby naprawdę świetnie, gdyby nie sceny łóżkowe. To, co się tam dzieje, to jakiś hit. Lubię erotyki, ale dialogi w tych momentach były tak nierealne, że aż nie wiedziałam, co robić, śmiać się czy płakać. Wątek romantyczny był super, dopóki nie doszło do zbliżeń. Te teksty były tak odklejone od rzeczywistości, że aż musiałam kartkować.
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
<Co czytacie? 📖> Powtarzam się chyba po raz tysięczny, ale uwielbiam książki z małomiasteczkowym klimatem 🏡 Niezależnie czy to thriller, czy romans - atmosfera małej społeczności zawsze sprawia, że historia nabiera zupełnie innego wydźwięku. Mój książkowy radar jest więc nieustannie ustawiony na takie nowości. „Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii Riverside Lane, którego akcja toczy się w miasteczku, gdzie mieszkańcy są ze sobą wyjątkowo zżyci. To lekka - a w tym przypadku nawet aż zbyt lekka - lektura. Główna bohaterka, Lucy, po bolesnych przeżyciach ucieka w rodzinne strony, by wylizać rany i zdecydować, co dalej zrobić ze swoim życiem. Sprawa komplikuje się o tyle, że Lucy trafiła na pierwsze strony plotkarskich gazet, więc jej powrót nie przechodzi bez echa, nawet w małej miejscowości. Dziewczyna zaczyna pracę w „The Cranbridge Times”, podupadającej lokalnej gazecie, którą wraz ze społecznością próbuje postawić na nogi. Lekko, momentami nawet nieco infantylnie - choć to może po prostu kwestia mojego nastawienia. Liczyłam na bardziej pikantny romans, a to historia, którą z powodzeniem może przeczytać młodszy czytelnik. Myślę, że kilka lat temu doceniłabym ją znacznie mocniej. Muszę jednak przyznać, że jest tu coś, co zawsze mnie rozczula w tego typu książkach - potęga lokalnej społeczności ❤ Dobrze czasem przypomnieć sobie, że świat nie jest jeszcze taki zły, a razem naprawdę możemy wiele zdziałać.