ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Złote spinki Jeffreya Banksa (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    E-bookowo
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 3
    Stron:
    134
    3w1 w pakiecie:
    PDF
    ePub
    Mobi

    Ebook

    14,00 zł 70%
    4,20 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Gangsterski świat z przymrużeniem oka

    Akcja najnowszej powieści Marcina Brzostowskiego została osadzona w Londynie. Głównymi bohaterami są minister spraw wewnętrznych, czyli tytułowy Jeffrey Banks, boss miejscowej mafii – Ezekiel Horn, a także jego zaufany człowiek – Frankie Turbo. Pierwszy z nich zgubił złote spinki, które podarowała mu żona i chciałby je znaleźć, bowiem okazuje się, że ich wartość jest znacznie wyższa niż można się było tego spodziewać. Horn zmuszony zostaje potwierdzić  swoją dominację nad bossem rosyjskiej mafii, natomiast przed Frankiem Turbo stoi zadanie polegające na tym, aby w bezpieczny sposób przetransportować dwadzieścia kilogramów kolumbijskiej kokainy.  Z każdą upływającą godziną sprawy coraz bardziej się komplikują, a to dopiero początek prawdziwych kłopotów trójki Londyńczyków. Co faktycznie łączy naszych bohaterów, do kogo machała Królowa i do czego jest zdolna dziwka, Piękna Sara Lou? Złote Spinki Jeffreya Banksa to pełna humoru opowieść o dość groteskowych powiązaniach i zależnościach międzyludzkich panujących na najwyższych szczeblach. Ważne sprawy przeplatają się z masą komicznych sytuacji, a wyraziści pełni sprzeczności bohaterowie bawią do łez. Książka Brzostowskiego poprawi humor nawet największym ponurakom.

    (…) Frankie Reed, zwany w półświatku stolicy Frankiem Turbo, był prawą ręką swojego bossa, Ezekiela Horna, którego wszyscy zainteresowani nazywali od zawsze Oxfordem. Frankie miał dwadzieścia cztery lata, gruby kark ćwiczony godzinami na siłowni oraz nerwy ze stali, dzięki czemu był odpowiedzialny za realizację najbardziej trefnych i niebezpiecznych interesów. Poza tym uwielbiał szybką jazdę samochodem, stąd przydomek Turbo, oraz tryskał testosteronem, podkreślając na każdym kroku swoją męskość. Ci, którzy próbowali zakwestionować jego samczą dominację w stadzie, trafiali zazwyczaj na ostry dyżur miejscowego szpitala albo lądowali martwi na dnie Tamizy. Chłopaki z ferajny wiedzieli, że z kim jak z kim, ale z Frankiem Turbo po prostu nie warto zadzierać (…)                                                                                                          

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności