Wroniec (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Okładka książki/ebooka Wroniec

    Okładka książki Wroniec

    Okładka książki Wroniec

    Okładka książki Wroniec

    Zajrzyj do książki

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    248
    Czas nagrania:
    3 godz. 12 min.
    Czyta:
    Jan Peszek
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    32,90 zł 22%
    25,66 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    25,00 zł 15%
    21,15 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Za górami za lasami, w grudniu 1981 roku…

    Czy można napisać baśń na dowolny temat? Jest to bardzo ryzykowny pomysł, chyba, że się jest Jackiem Dukajem, bo wtedy można pisać choćby i o stanie wojennym. W rzeczy samej tym właśnie jest Wroniec: historią o stanie wojennym opowiedzianą z perspektywy małego chłopca, która przywdziała formę baśni. Nierealnie oniryczny klimat powieści oraz absurdalna, lecz przystępna forma, w postaci choćby fantastycznych zabiegów językowych przywodzą na myśl Gombrowicza lub Mrożka. Nie jest to baśń do jakiej przywykliśmy. Rzeczywistość PRL również została opisana inaczej niż dotychczas i choć mogłoby się wydawać, że baśnie nie są dla dorosłych, a grudzień 1981 roku to nie temat dla dzieci, to jednak baśń Dukaja można z pewnością polecić każdemu.

    (…) Komisariat MOMO mieścił się w ponurej kamienicy między dwiema innymi ponurymi kamienicami. Okna miał zakratowane. Szyby – zamalowane na szaro. Na ulicy przed Komisariatem drzemały dwie Suki. Powarkiwały przez sen i wypuszczały słodkawe spaliny. Adaś i pan Jan łatwo poznali, że zbliżają się do Komisariatu. Z Komisariatu dochodziły Jęki, Płacze i Okrzyki. Nikt nie chodził tą ulicą. Gdy Jęki rozbrzmiewały głośniej, na ulicy przygasały latarnie. Adaś przełknął ślinę. Spojrzał pytająco na pana Betona. Pchnął drzwi. Weszli do środka. Miłypan za okienkiem w kracie nie miał przy sobie Pały. – Czego bywatele władzy papragaf ustawa praworządności Dokumenty! Dokumenty! Czego? Adaś stanął na palcach i pokazał Milipantowi papiery Oficjalne. – Przyszliśmy do babci, proszę pana. I wujka. I siostry. Małej. Miłypan zgarbił się nad Dokumentami. Przeczytał. Wyprostował się. Zasalutował. – Tędy, bywatele. Poszli za Milipantem. (…)

    Fragment książki

    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności