Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Wojna starego człowieka (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    John Scalzi
    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    400
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    39,90 zł 24%
    30,40 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    31,91 zł

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Choć nie ma pojęcia, co go czeka, zgadza się na warunki. Lepsze to niż stagnacja

    W nieokreślonej przyszłości, po niszczących Wojnach Kontynentalnych, kiedy to U.S. Army zmiotło z ziemi Bombaj i New Delhi, tworząc na ich miejscu coś na kształt atomowej pustyni, narodziła się Unia Kolonialna. Komfort życia starszych ludzi się poprawił, przeszczepy przestały stanowić problem, ale ziemska medycyna nie jest w stanie już bardziej się rozwinąć. Sama Ziemia jest zaściankiem. Większa część zasobów ludzkości znajduje się w rękach Kolonialnych Sił Obrony, które chronią Ziemię przed zbyt dokładną wiedzą na ten temat. Ogólnie wiadomo tylko jedno – kiedy osiągnie się wiek emerytalny, można się zaciągnąć do KSO. Oni nie chcą młodych ludzi; chcą ludzi, którzy mają wiedzę i doświadczenia zebrane w ciągu długiego życia. Ludzkość w końcu znalazła drogę do międzygwiezdnej przestrzeni – to dobra wiadomość. Zła wiadomość jest taka, że w kosmosie jest niewiele nadających się do zamieszkania planet – za to aż roi się tam od obcych, którzy chcą o nie walczyć. Wychodzi na to, że wszechświat jest dla człowieka wrogim miejscem. Zostaniesz zabrany z Ziemi, żeby już nigdy nie móc na nią powrócić. Będziesz musiał odsłużyć swoje na froncie. A jeśli uda ci się przeżyć, wspaniałomyślnie pozwoli ci się osiedlić na jednej z ciężko wywalczonych planet. W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin John Perry zrobił dwie rzeczy. Najpierw odwiedził grób swojej żony. A potem wstąpił do armii.

    (…) W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin zrobiłem dwie rzeczy. Najpierw odwiedziłem grób żony. A potemwstąpiłem do wojska.
    Wizyta przy grobie Kathy była tą mniej dramatyczną czynnością. Moja żona leży na cmentarzu Harris Creek, niecałe półtora kilometra od miejsca, gdzie mieszkałem i gdzie wspólnie wychowaliśmy dzieci. Załatwienie jej parceli na tym cmentarzu było trudniejsze, niż można się było spodziewać – żadne z nas nie spodziewało się śmierci, dlatego nie przygotowaliśmy sobie miejsca pochówku wcześniej. To śmiertelnie upokarzające – że użyję tak trafnego zwrotu – kłócić się z kierownikiem cmentarza o grób dla twojej zmarłej żony. W końcu mój syn Charlie, który jest burmistrzem miasta, pociągnął za kilka sznurków i załatwił nam miejsce. Bycie ojcem burmistrza ma swoje plusy.
    Wróćmy jednak do samego grobu. Jest prosty i niczym się nie wyróżnia; zamiast wielkiego nagrobka znajduje się tam tylko niewielka płyta. Kontrastuje z nią wielki pomnik Sandry Cain z jej szkolnym zdjęciem i wyrytymi na przodzie ckliwymi aforyzmami Keatsa na temat śmierci, młodości i piękna. Kathy na pewno roześmiałaby się, gdyby wiedziała, że jej grób sąsiaduje z wielkim nagrobkiem Sandy, która przez całe życie rywalizowała z nią z tym swoim zadziwiającym, maniakalnym uporem. Kiedy Kathy pojawiała się z ciastem na lokalnym targu wypieków, Sandy przynosiła trzy placki i nawet nie próbowała kryć oburzenia, jeśli nie sprzedała ich pierwsza. Kathy starała się wtedy łagodzić sytuację i kupowała jeden z jej wypieków. Nie wiadomo jednak, czy z punktu widzenia Sandy polepszało to, czy też może pogarszało całą sprawę (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności