ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Wojna starego człowieka (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    John Scalzi
    Wydawnictwo:
    Muza SA
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    400
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Choć nie ma pojęcia, co go czeka, zgadza się na warunki. Lepsze to niż stagnacja

    W nieokreślonej przyszłości, po niszczących Wojnach Kontynentalnych, kiedy to U.S. Army zmiotło z ziemi Bombaj i New Delhi, tworząc na ich miejscu coś na kształt atomowej pustyni, narodziła się Unia Kolonialna. Komfort życia starszych ludzi się poprawił, przeszczepy przestały stanowić problem, ale ziemska medycyna nie jest w stanie już bardziej się rozwinąć. Sama Ziemia jest zaściankiem. Większa część zasobów ludzkości znajduje się w rękach Kolonialnych Sił Obrony, które chronią Ziemię przed zbyt dokładną wiedzą na ten temat. Ogólnie wiadomo tylko jedno – kiedy osiągnie się wiek emerytalny, można się zaciągnąć do KSO. Oni nie chcą młodych ludzi; chcą ludzi, którzy mają wiedzę i doświadczenia zebrane w ciągu długiego życia. Ludzkość w końcu znalazła drogę do międzygwiezdnej przestrzeni – to dobra wiadomość. Zła wiadomość jest taka, że w kosmosie jest niewiele nadających się do zamieszkania planet – za to aż roi się tam od obcych, którzy chcą o nie walczyć. Wychodzi na to, że wszechświat jest dla człowieka wrogim miejscem. Zostaniesz zabrany z Ziemi, żeby już nigdy nie móc na nią powrócić. Będziesz musiał odsłużyć swoje na froncie. A jeśli uda ci się przeżyć, wspaniałomyślnie pozwoli ci się osiedlić na jednej z ciężko wywalczonych planet. W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin John Perry zrobił dwie rzeczy. Najpierw odwiedził grób swojej żony. A potem wstąpił do armii.

    (…) W dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin zrobiłem dwie rzeczy. Najpierw odwiedziłem grób żony. A potemwstąpiłem do wojska.
    Wizyta przy grobie Kathy była tą mniej dramatyczną czynnością. Moja żona leży na cmentarzu Harris Creek, niecałe półtora kilometra od miejsca, gdzie mieszkałem i gdzie wspólnie wychowaliśmy dzieci. Załatwienie jej parceli na tym cmentarzu było trudniejsze, niż można się było spodziewać – żadne z nas nie spodziewało się śmierci, dlatego nie przygotowaliśmy sobie miejsca pochówku wcześniej. To śmiertelnie upokarzające – że użyję tak trafnego zwrotu – kłócić się z kierownikiem cmentarza o grób dla twojej zmarłej żony. W końcu mój syn Charlie, który jest burmistrzem miasta, pociągnął za kilka sznurków i załatwił nam miejsce. Bycie ojcem burmistrza ma swoje plusy.
    Wróćmy jednak do samego grobu. Jest prosty i niczym się nie wyróżnia; zamiast wielkiego nagrobka znajduje się tam tylko niewielka płyta. Kontrastuje z nią wielki pomnik Sandry Cain z jej szkolnym zdjęciem i wyrytymi na przodzie ckliwymi aforyzmami Keatsa na temat śmierci, młodości i piękna. Kathy na pewno roześmiałaby się, gdyby wiedziała, że jej grób sąsiaduje z wielkim nagrobkiem Sandy, która przez całe życie rywalizowała z nią z tym swoim zadziwiającym, maniakalnym uporem. Kiedy Kathy pojawiała się z ciastem na lokalnym targu wypieków, Sandy przynosiła trzy placki i nawet nie próbowała kryć oburzenia, jeśli nie sprzedała ich pierwsza. Kathy starała się wtedy łagodzić sytuację i kupowała jeden z jej wypieków. Nie wiadomo jednak, czy z punktu widzenia Sandy polepszało to, czy też może pogarszało całą sprawę (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności