Tam (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    152
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    34,90 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    29,90 zł 20%
    23,92 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Nepal widziany sercem

    Natasza Goerke pierwszy raz odwiedziła ten zakątek świata trzydzieści lat temu. Wówczas Nepal wyglądał inaczej niż dziś. Na himalajskich zboczach rosły jeszcze lasy, a stołeczny smog nie przysłaniał górskich szczytów i gwiazd. Czas w Katmandu się sączył, a w rzece Bagmati, pomiędzy napęczniałymi brzuchami martwych krów, pluskały się dzieci. Uliczki pachniały haszyszem i nieliczni turyści, wyłączając himalaistów, wsiąkali w pejzaż, oddając się błogiemu, bezcelowemu snuciu. Świat się zmienił i Nepal też, a jego stolica rozrosła się. Nowinki technologiczne zaczęły docierać i tam, pojawiły się kafejki internetowe i supermarkety, gwiazdy nad Katmandu zaczęły przegrywać wyścig z neonami, a wycie psów stopniowo zagłuszała muzyka z głośników. Zmiany na lepsze, tak jak wszędzie, mieszały się ze zmianami na gorsze, ale życie płynęło nadal. Wiosną 2015 roku Nepal nawiedziły jednak dwa trzęsienia ziemi, które zakłóciły rytm naturalnych przemian. Tysiące Nepalczyków w jednej chwili straciły życie, setki tysięcy – domy, a turyści uciekli. Natasza Goerke z wielką pasją i miłością pisze o Nepalu, pokazując nie jedno jego oblicze. Sporo czasu poświęca nepalskiej kulturze, obyczajom problemom i bolączkom tego narodu. Pisze o kraju, w którym ludzie mimo wielkich trudności, chcą cieszyć się życiem. Czytając tę książkę trudno się dziwić, że autorka jak i wiele innych ludzi znalazło w Nepalu swój drugi dom.

    (…) Ta książka jest drogą, którą musiałam przejść, żeby odnaleźć jej początek.

    Gdy po raz pierwszy przyjechałam do Nepalu, w Katmandu była jedna piekarnia, kilka hoteli i trzy restauracje na krzyż. Obrzeżami błotnistych uliczek spływały donikąd ścieki, a smród rzeki Bagmati robił za kompas dla błądzących w zaułkach turystów. W rzece kwitło i dogasało życie. Kobiety prały, kąpały się dzieci, a napęczniałe brzuchy martwych krów falowały na powierzchni niczym boje. Wieczorami na brzegach rozpalano kremacyjne ognie. Zapach palonych ciał mieszał się z zapachem palonych opon, kadzidła, psiego gówna i cynamonowych placków, bo tak właśnie pachnie życie, jeśli nie zatykać nosa. Mrok zapadał nagle. Miasto gasło, ulice pustoszały, a psy, ujadając i wyjąc, do samego rana toczyły swe terytorialne wojny (…)

                                                                                                     Fragment książki                                          

    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności