ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Straż! Straż! (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 4
    Stron:
    302
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    23,90 zł 23%
    18,40 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Czy nieudacznik może zostać bohaterem?

    Nikt do końca nie wie jakie są zadania Straży Nocnej i czy w ogóle ma ona jakieś zadania. Sami jej członkowie woleliby uznać, że nie. Ich profesja nie należy do zajęć zapewniających splendor i powszechny szacunek. Zawód ten wykonywany jako konieczność, może nawet kara uwłacza godności od kiedy Patrycjusz ze względów ekonomicznych zalegalizował działalność Gildii Złodziei i Gildii Skrytobójców. Tak się nieszczęśliwie składa, że kapitan Vimes ma przyjemność dowodzić tej nieco zużytej formacji. Tak naprawdę to nie ma wyboru, więc smutki topi na dnie butelki. Zaś jego dwóm podwładnym nie pozostaje nic innego jak unikać miejsc gdzie mogłoby zostać popełnione jakieś przestępstwo. Wszyscy zdążyli przywyknąć do tej sytuacji, lecz pewnego dnia wybucha potworne zamieszanie: oto do Ankh-Morpork przybywa gigantyczny krasnolud Marchewa i postanawia zostać najlepszym strażnikiem w historii miasta – akurat wtedy, gdy do miasta przybywa smok. Powieść tłumaczy, dlaczego z pewnych względów można to uznać za zdarzenie pozytywne, z innych za negatywne. Marchewa nie ma co do tego wątpliwości. Straż, straż to jedna z najlepszych książek Terry’ego Pratcheta. Zabawne dialogi dosłownie wylewają się ze stron, a zakręcone postacie strażników i dopracowana fabuła nie pozwalają się od niej oderwać. Kto raz zacznie czytać wpadnie jak śliwka w kompot. 

    (…) W zupełnie innej przestrzeni poranek wstał w Ankh-Morpork, najstarszym, największym i najbrudniejszym ze wszystkich miast. Rzadka mżawka siąpiła z szarego nieba, akcentując spowijającą ulice mgłę znad rzeki. Szczury rozmaitych gatunków zajmowały się swymi nocnymi sprawami. Pod osłoną wilgotnego płaszcza nocy skrytobójcy mordowali, złodzieje kradli, dziewki uliczne stały na ulicach.
    A pijany kapitan Vimes z Nocnej Straży zatoczył się wolno, delikatnie osunął do rynsztoka przed Strażnicą i legł nieruchomo, gdy niezwykłe świetlne litery skwierczały nad nim od wilgoci i zmieniały kolory…
    Miasto jest jak… jak… jak… Coś. Kobieta. Kobieta… Właśnie. Kobieta. Rycząca, wściekła, wielusetletnia. Ciągnie cię, pozwala się tego… kochać, a potem kopie cię w… w… w to tam. To tam w gębie. Język. Migdałki. Zęby. To właśnie robi. Jest jak… no, pani pies. Szczeniaczka. Kwoka. Suka. A potem ją nienawidzisz i kiedy już myślisz, że wyrzuciłeś ją… je… ze swojego, swojego czegośtam, wtedy akurat otwiera przed tobą wielkie, bijące, przegniłe serce i wytrąca cię z rowu… (…)

                                                                                                         Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności

    Zamknij Pobierz aplikację mobilną Ebookpoint