ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Sędzia (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Mariusz Zielke
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    464
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Miażdżące bezprawie w samym centrum wymiaru sprawiedliwości

    Znakomity, trzymający w napięciu thriller prawniczy Mariusza Zielke. Autor bezlitośnie obnaża powiązania między politykami, finansistami i cynicznymi prawnikami, którzy zapewniają przestępcom niekaralność i swobodę działania. Dziennikarz Kuba Zimny pisze artykuł o Adamie Bonarze, człowieku, który miał wszystko – biznes, pieniądze, rodzinę i kochanki. Właściciel świetnie prosperującej firmy leasingowej w wyniku sprytnej manipulacji zostaje pozbawiony dorobku życia. Z milionera staje się bankrutem i oszustem w oczach społeczeństwa. Ktoś bardzo chciał przejąć jego firmę. Mężczyzna rozpoczyna szeroko zakrojoną akcję odwetową w której będzie się musiał zmierzyć z dwoma bardzo silnymi przeciwnikami: Księżnym, byłym funkcjonariuszem SB, a obecnie prezesem banku, i bezwzględnym sędzią Foglem. Bonara czeka wiele kłopotów, a czytelnika – lawina dramatycznych zdarzeń, z dwoma morderstwami włącznie.

    (…) Ależ ze mnie drań! – pomyślał z dumą sędzia Fogel. Machnął lekceważąco dłonią w kierunku przybyłych i rozparty wygodnie na fotelu kontynuował rozmowę telefoniczną, sięgając jednocześnie po szklaneczkę z whisky. Profesor Kępiński przestąpił z nogi na nogę, ale udał, że nie jest urażony. Nie stać go było na obrażanie się na Fogla. Profesor Stanowski poczerwieniał, lecz także stał bez ruchu.
    Fogel patrzył na nich twardo, jakby chciał zapytać wprost: „No i jak, kto tu jest ważniejszy?”. Macie swoje tytuły, katedry i nazwiska na okładkach podręczników, ale to ja rządzę w tym przeżartym gangreną kraju, gdzie prawo, tytuły i sprawiedliwość można znaleźć na każdym śmietniku, tylko nie w tym burdelu. Szczytne cytaty z prawa rzymskiego, którymi ozdobiono budynek Sądu Najwyższego, to tylko mało znaczące, puste słowa.
    Tu, proszę państwa, jest sąd, a nie sprawiedliwość. Możecie mnie pocałować, tyle możecie. A jak zechcę, to was wykopię i oskarżę o obrazę. Albo o próbę przekupstwa. Albo i o to, i o to. Poznacie wtedy, na co mnie stać. To, o czym słyszeliście i czego sami doświadczyliście, jest niczym w porównaniu z moimi prawdziwymi możliwościami. Tak, moi drodzy, jestem jak ten gość z żartu o prawniku, na którego pogrzebie pojawił się ogromny tłum. Wszyscy przyszli się upewnić, że drań na pewno nie żyje (…)

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności