Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Psy nad jeziorem (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    248
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 23%
    23,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Niecodzienne doświadczenie literackie

    Miljenko Jergović to bośniacki poeta, publicysta i prozaik pochodzenia chorwackiego. Psy nad jeziorem to książka, w której bez przerwy zaciera granicę między jawą a snem, ułudą i prawdą. Bohaterem jest Nano Mazuth, umierający poeta, który zapada w śpiączkę. Jego mózg, odcięty od bodźców zewnętrznych, tworzy równoległy świat, w którym wspomnienia przeplatają się z wytworami wyobraźni, czas przeszły staje się przyszłością, a zmarli z dwóch epok maszerują pod rękę z żywymi, tworząc iluzoryczny pochód paradujący przez bałkańską zawieruchę. Drugim opowiadaczem jest Nezveti, niepozorny chłopak pracujący w recepcji, który odnalazł nieprzytomnego poetę w hotelowym pokoju.  Z chorym zaczyna go łączyć dziwna więź, więc podaje się za jego krewnego. Tutaj opowieść rodzi się ze wstydu i kłamstwa, gdyż Nezveti  boi się przyznać współlokatorowi jaki jest prawdziwy powód jego częstych odwiedzin w szpitalu. Obaj nurkują w narracje prawdopodobne i niemożliwe. Psy nad jeziorem to oniryczna wędrówka w labiryncie biografii wybitnych postaci, anonimowych bohaterów i niespokojnych dusz, obudowanym perełkami literackimi i ciekawostkami historycznymi.

    (…) A człowiek, który się śmieje, nie budzi niczyich podejrzeń. Ci, co się śmieją, to ludzie dobroduszni, no i nie można się śmiać i jednocześnie modlić do Boga. Ludzie wierzą – albo widzieli to w telewizji – że terrorysta modli się, zanim wejdzie do samolotu, La ilaha illallah, i z każdym słowem jego modlitwy są bliżej wybuchu. Niech wiedzą: ja nie jestem taki. Śmiech to nic złego, dziwne, że nikt do mnie nie dołączył, więc śmieję się sam, a oni wciąż idą.

    Czy nie jest niezwykłe, że nikogo nie nadepnąłem, chodząc tak z zamkniętymi oczyma?

    Z nikim się nie zderzyłem, choć słyszę ich idących ku mnie, tych, co właśnie skądś przylecieli, i omijamy się, robię unik, żeby nie trącić kolanem jakiegoś dziecka, skręcam w lewo, w prawo, jak nakazuje szklany korytarz prowadzący do samolotu, śmieję się jeszcze głośniej i czuję się nieswojo, bo przez wszystkie te lata, a w lipcu skończę pięćdziesiątkę, nie wiedziałem, że mogę chodzić z zamkniętymi oczyma i wzrok nie jest mi już potrzebny (…)

                                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności