ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Miecz Prawdy (#12). Wróżebna machina (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    360
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 22%
    23,32 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Proroctwo, które zmienia wszystko 

    Wróżebna machina to kolejna odsłona cyklu Poszukiwacze Prawdy. Powracają starzy bohaterowie, a na scenę wychodzą również nowi. W Pałacu Ludu w D'harze została ukryta starożytna maszyna, która spoczywała pod ziemią wiele lat. Wraz z jej odkryciem, maszyna budzi się, dając początek zagadkowym znakom i symbolicznym zdarzeniom. Wszystkie zdają się układać w zaskakująco precyzyjną całość. Podczas gdy Zedd próbuje odnaleźć sposób na zniszczenie przerażającego urządzenia, machina dostarcza przepowiedni – dotyczącej Richarda i Kahlan – której efektów nikt już nie zdąży powstrzymać. Kataklizm się zbliża, machina wyjawia zaś jedyny sposób, w jaki można mu zapobiec. Jednak cena jaką przyjdzie zapłacić za porozumienie, wydaje się poza zasięgiem ludzkich możliwości. 

    (…) Mrok – powiedział chłopiec. 
    Richard zmarszczył brwi, nie bardzo wiedząc, czy dobrze zrozumiał wyszeptane słowo. Obejrzał się przez ramię na zatroskaną Kahlan. Zrozumiała nie lepiej niż on. 
    Chłopiec leżał na wystrzępionym dywanie położonym na gołej ziemi tuż przed namiotem obwieszonym sznurami barwnych paciorków. Zatłoczone targowisko przed pałacem zmieniło się w niewielkie miasteczko składające się z tysięcy namiotów, wozów i kramów. Tłumy ludzi przybyłych z daleka i z okolicy na wspaniały wczorajszy ślub napłynęły na targowisko, kupując, co tylko się dało: od pamiątek i biżuterii po świeży chleb i gotowane mięsiwa, wymyślne napitki i mikstury, kolorowe paciorki. 
    Pierś chłopca unosiła się leciutko przy każdym płytkim oddechu, lecz oczy wciąż miał zamknięte. Richard pochylił się nad słabym dzieckiem. 
    – Mrok? 
    Chłopiec lekko potaknął. 
    – Wszędzie dokoła mrok. 
    Wcale nie było ciemno. Promienie porannego słońca padały na ludzi przelewających się tysiącami w przejściach pomiędzy namiotami i wozami. Richard nie sądził, by mały w ogóle czuł ten świąteczny nastrój. 
    Słowa dziecka, na pozór bez sensu, kryły inne znaczenie, coś więcej, coś ponurego, jakby dotyczyły zupełnie innego miejsca (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności