ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Miecz Prawdy (#1). Pierwsze prawo magii (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Dom Wydawniczy REBIS
    Ocena:
    5.3/6  Opinie: 3
    Stron:
    696
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    39,90 zł 55%
    17,96 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Wyrafinowany świat magii

    Matka spowiedniczka Khalan ucieka do Westlandu. Jest do tego zmuszona, gdyż Rahl Posępny narobił w magicznym świecie niezłego bałaganu. Na przykład wydał rozkaz by wymordować wszystkie spowiedniczki, których powołaniem jest służba prawdzie. Posępnemu jest to nie na rękę. Richard Cypher, skromny leśny przewodnik, ratuje Kahlan Amnell  z rąk d'harańskich asasynów nasłanych przez czarodzieja Rahla Posępnego. Okrutny pan D'Hary, pragnie władzy nad trzema szkatułami Ordena - wrotami do magii życia i śmierci. Przeciwstawić może mu się Poszukiwacz Prawdy, osoba silnej woli. Czarodziej Zedd ogłasza nim młodego Richarda... Terry Goodkind stworzył genialną powieść fantasy. Wykreowany przez niego świat wciąga czytelnika coraz głębiej i nie chce wypuścić. Akcja rozkręca się powoli, by na końcu mknąć niczym wagonik górskiej kolejki w wesołym miasteczku. Ponadto autor znakomicie uchwycił złożoność ludzkiej natury, tworząc niezwykle rzeczywistych bohaterów. Wspaniała lektura dla fanów gatunku fantasy i nie tylko. 

    (…) To było jakieś dziwaczne pnącze. Ciemne, pstre liście jakby przycupnęły na łodydze, ciasno oplatającej gładki pień żywicznej jodły. Ze skaleczonej kory drzewa wolniutko sączył się sok, dramatycznie sterczały suche konary – zupełnie jakby jodła usiłowała dobyć głosu i przeszyć jękiem chłodne, wilgotne powietrze poranka. Z łodygi pnącza tu i tam sterczały strąki, zupełnie jakby się rozglądało niespokojnie, czy nie ma jakichś świadków jego sprawek.

    To zapach najpierw przyciągnął uwagę chłopaka, osobliwa woń, jakby rozkładu czegoś, co i dawniej niezbyt przyjemnie pachniało. Richard przeczesał włosy palcami, gdy na chwilę oderwał się od ponurych myśli, i wtedy też dostrzegł owo dziwaczne pnącze. Rozejrzał się wokół, szukając następnych, lecz ich nie znalazł. Wszystko inne wyglądało jak zwykle. Klony górnego lasu Ven, nakrapiane purpurą, dumnie prezentowały nowe szaty na lekkim wietrzyku. Noce były coraz chłodniejsze, więc kuzyni z dolnych Lasów Hartlandzkich pewno wkrótce pójdą w ich ślady i zmienią wygląd. Dęby zdobiła jeszcze ciemna zieleń – one ostatnie poddawały się zmianom pór roku (…) 

                                                                      Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności