ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Mam na imię Lucy (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Okładka książki/ebooka Mam na imię Lucy

    Okładka książki Mam na imię Lucy

    Okładka książki Mam na imię Lucy

    Okładka książki Mam na imię Lucy

    Zajrzyj do książki

    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    224
    Czas nagrania:
    3 godz. 50 min.
    Czyta:
    Danuta Stenka
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi
     
    Audiobook w mp3

    Książka

    36,90 zł

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    29,90 zł 30%
    20,80 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Audiobook w mp3

    29,90 zł 30%
    20,85 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Trudne relacje, bolesna przeszłość i zrozumienie dla ludzkich słabości 

    W domu wrażliwej dziewczynki Lucy bieda nie pozwalała na normalną egzystencję. Jej codziennością jest głód, odruchowe bicie, samotność i izolacja. Wokół niej i jej rodzeństwa nie ma innych dzieci, nie mają telewizora, ani książek. Życie Lucy zmienia się w momencie przeczytania pierwszej książki w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Dziewczynka zdaje sobie sprawę, że dzięki czytaniu może być mniej samotna. Odtąd jej marzeniem jest zostać pisarką, chce pisać by inni również nie byli samotni. W latach 80 – tych dojrzała już Lucy, trafia do szpitala tuż przed swoim pisarskim debiutem. Tam odwiedza ją długo niewidziana matka.  Niewinne rozmowy o ludziach z przeszłości otwierają furtkę do bolesnych wspomnień: biedy, wykluczenia i rodzinnych tajemnic. W oszczędnej narracji Elizabeth Strout buduje kruchą nić porozumienia pomiędzy kobietami, dla których ta niespodziewana pięciodniowa wizyta staje się najintymniejszym momentem ich relacji. Strout misternie konstruuje, wydawać by się mogło, uporządkowany świat, który na naszych oczach się rozpada. Nie znajdujemy w tym jednak dramatu, lecz cichą akceptację i zrozumienie dla ludzkich słabości.

    (…) Po trzech tygodniach pobytu w szpitalu któregoś późnego popołudnia oderwałam wzrok od okna i zobaczyłam moją matkę siedzącą na krześle w nogach łóżka.

    – Mama?

    – Cześć, Lucy.

    Po głosie poznałam, że jest skrępowana, ale odczuwa potrzebę rozmowy. Pochyliła się i ścisnęła moją stopę przez prześcieradło.

    – Cześć, Smutasku – powiedziała.

    Nie widziałam jej od lat i wciąż się w nią wpatrywałam. Nie umiałabym powiedzieć, dlaczego wydaje się taka odmieniona.

     Mamo, jak tu dotarłaś? – spytałam.

    – Samolotem.

    Zafalowała palcami i już wiedziałam, że górę biorą emocje. Odpowiedziałam machnięciem ręki i padłam na wznak.

    – Myślę, że wyzdrowiejesz – dorzuciła tym samym skrępowanym, a jednocześnie gorliwym tonem. – Nie miałam żadnych snów.

    To, że przyjechała i użyła mojego czułego przydomka, którego nie słyszałam przez całe wieki, sprawiło, że zrobiło mi się ciepło i łzawo, jakby całe to moje spięcie było ciałem stałym, które teraz przemieniło się w ciecz. Zwykle budziłam się o północy, a później już tylko niespokojnie drzemałam lub wpatrywałam się przez okno w światła miasta. Tymczasem tamtej nocy spałam normalnie, a rankiem matka wciąż siedziała tam gdzie poprzedniego dnia.

    – Nieważne – odpowiedziała, gdy ją o to spytałam. – Wiesz, że mało sypiam (…)                                                                                               

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności