ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Łaska (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    400
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    26,90 zł 20%
    21,58 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Czy niepamięć rzeczywiście jest darem?

    W roku 1955 mała, sześcioletnia dziewczynka Marysia wychodzi z domu i znika. Po tygodniu odnajduje się w lesie. Sama, zmęczona na ubraniu ma plamy zaschniętej krwi. Nikt nie wie w jaki sposób udało jej się przetrwać. Ostatnie wydarzenia przykryła mgła zapomnienia - dziecko nic nie pamięta. Jej ciotka robi wszystko, by wspomnienia nie powróciły. Mówi, że czasem zapomnieć to łaska. Trzydzieści lat później, w roku 1985  Maria jest już dorosłą kobietą i pracuje w miejscowej szkole jako nauczycielka. Jednak dziwne zdarzenie z przeszłości wciąż kładą się cieniem na jej obecnym życiu. Pewnego dnia jej nastoletni uczeń zamiast kartkówki oddaje jej rysunek przestawiający czworo dzieci i Kartoflanego Człowieka. Prosi ją o pomoc. Tego samego dnia zostaje znaleziony w miejskim parku powieszony na gałęzi. Od tej pory pojawiają się kolejne ofiary, a  tajemnica sprzed lat powoli wyłania się z mroków zapomnienia. Milicja rozpoczyna wyścig z czasem, aby schwytać niebezpiecznego mordercę. Tymczasem Maria prowadzi własne śledztwo. Kobieta ma przeczucie, że rozwiązanie tej makabrycznej zagadki tkwi gdzieś głęboko w jej świadomości. Łaska to znakomity thriller psychologiczny Anny Kańtoch. Od samego początku czuć duszny i niepokojący nastrój, który pogłębia się w miarę czytania. Akcja osadzona w rzeczywistości PRL-u, dzięki zręcznym opisom autorki mamy okazję wręcz zanurzyć się w klimat polskich lat osiemdziesiątych. Dodatkowo swobodny, a zarazem elegancki styl Anny Kańtoch gwarantuje rozrywkę na najwyższym poziomie.  

    (…) Tak, Jan byłby całkiem szczęśliwym człowiekiem, gdyby tylko tak bardzo go nie suszyło.
    Wydeptaną przez sarny ścieżką ruszył w stronę strumienia, położył kosz na brzegu, po czym klęknął i nabrał w dłonie lodowato zimnej wody. Smakowała ziemią i czymś jeszcze – gnijącym drewnem albo rosnącym na kamieniach mchem. Wstając, poczuł, jak w kręgosłupie coś przeskakuje – cóż, czterdziestka to nie młodzieńczy wiek. Pora sprawdzić miejsce przy zwalonym dębie, gdzie rosła kolonia opieniek, i można wracać do domu.
    Właśnie wtedy, gdy powoli się prostował, zauważył to stworzenie.
    Tak pomyślał w pierwszej chwili: nie człowiek, tylko stworzenie, może dzik albo duży pies. Serce skoczyło mu do gardła, ale zaraz się uspokoił. Znał las jak własną kieszeń, kłusował tu jeszcze przed wojną, za niemieckiego dziedzica, a kiedy nastała polska władza ludowa, nadal zastawiał sidła na nieostrożne zające i kradł zimą drewno. Potrafił wyczuć niebezpieczeństwo, jeśli się na nie natknął.
    To coś po drugiej stronie strumienia było dziwne, w pewien sposób niepokojące, ale niegroźne (…) 

                                                                                                         Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności