ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Floryda (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    136
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 23%
    23,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Osobliwe opowieści

    Floryda to ciekawa propozycja Grzegorza Bogdała, pięć monologów rozpisanych na dwie płcie. Ta książka łączy w sobie świeżość młodego pisarza i intelektualną dojrzałość. Bardzo plastyczny obraz ludzi, których łączy Floryda, dla każdego z nich znacząc co innego. To pięć monologów rozpisanych na dwie płcie. W kolejności do mikrofonu podchodzą: 1. Człowiek, który zarabiał jako sobowtór Freddiego z Queen, a teraz jest kaleką po amputacji nóg. 2. Stara, schorowana kobieta mówiąca do ptaka; czemu nie, ptaki są dyskretne. 3. Syn, za którego matka już nigdy głowy nie nadstawi, bo jej ją ten polski Obcy odrąbał z winy rosołu. 4. Nawrócona kurwa, z woli Bożej służebnica Jezusa Chrystusa. 5. Właściciel kamienicy, który był niemową, lecz mowę odzyskał; dobrze, inaczej Floryda byłaby krótsza.

    (…) Nie ustąpię ani o centymetr. Nie oddam nawet chrząstki. Nogi nie mogą być przecież krótsze od kutasa.

    Tak pan pędzi, a dotrzymuję kroku, i mało po mnie widać, prawda? Nie pożałuje pan, że znalazł trochę czasu. No, uparłem się, bo nie powinniście tak z góry odrzucić, bez zobaczenia i bez posłuchania. Pisałem, że nie mieszczę się w przedziale wiekowym, ale mam inny pomysł, a wy nic. Właśnie. Dlatego zacząłem przychodzić i się domagać. Żeby w cztery oczy. W środę będą trzy tygodnie. Nieładnie, przyznaję się bez bicia, czasami człowieka poniesie, ale wcale nie straszyłem. A oni napuszczali na mnie policję, ta kurwa bileterka pierwsza do tego była, aż się trzęsła, jak wybierała numer, czy to jest kultura, pytam. Nie obrażam, mówię, jak jest. Co to za prawo tak człowieka wynosić. Strój wybrałem skromny, poznaje pan, z Budapesztu. Chyba mi wolno tu wejść i być, ile zechcę, to miejsce publiczne, nie muszę od razu biletu kupować. Zawsze jestem trzeźwy, czysty, nie śmierdzę. A że zjem własną kanapkę i napiję się herbaty z termosu, też mi coś, kto by cały dzień wytrzymał, muszę zresztą cukru pilnować, dopiero byście mieli kłopot, gdybym tu odwalił kitę (…)

                                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności