Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Drużyna 1 Wyrzutki (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Jaguar
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    440
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    31,00 zł 20%
    24,80 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Siła przyjaźni, oddania i poświęcenia

    Australijczyk John Flanagan, który z anonimowego pracownika agencji reklamowej stał się znanym na całym świecie pisarzem. Posiada niesamowitą umiejętność tworzenia znanych powieści dla młodzieży, tej młodszej i tej starszej. Jego nowa książka Wyrzutki to pierwsza część Skandyjskiej trylogii rozgrywającej się w świecie znanym czytelnikom ze Zwiadowców. W Skandii ludzie znają tylko jeden sposób na to, by młody mężczyzna stał się wojownikiem. Nastoletni chłopcy są dzieleni na grupy i wysyłani na trzymiesięczną wyprawę. Uczą się żeglarstwa, walki, taktyki, sztuki przetrwania... Drużyna przeciwko drużynie, wyzwanie za wyzwaniem. Tylko jedna grupa odniesie zwycięstwo. W ten sposób przygotowują się do dorosłego życia, które spędzą na statkach i wojnach. Hal Mikkelson jest synem  skandyjskiego wojownika i aralueńskiej matki. Teraz nadeszła jego kolej by udowodnić swoje męstwo. Nie odziedziczył po ojcu potężnej postury i imponującej siły mięśni. Na tle współziomków wydaje się słaby, mały, niewart złamanego miedziaka... Kiedy Hal staje na czele jednej z drużyn złożonych z jemu podobnych, wyrzutków i odszczepieńców, wie, że walka o zwycięstwo będzie trudna. Zmierzy się z kwiatem skandyjskiej młodzieży, mając po swojej stronie tylko spryt, inteligencję, hart ducha oraz przyjaciół.

    (…) Wilczy Wicher” wychynął z porannej mgły niczym widmo, powoli przybierając coraz wyraźniejszy kształt.
    Ze zwiniętym żaglem, napędzany siłą zaledwie czterech wioseł, sunął powoli w kierunku lądu. Wioślarze ostrożnie dzierżyli wiosła, za każdym pociągnięciem unosząc je zaledwie kilka centymetrów nad powierzchnię wody, by zminimalizować odgłos spadających kropel. Należeli do najbardziej doświadczonych z ludzi Eraka, doskonale wiedzieli, jak podpłynąć niepostrzeżenie do wrogich brzegów.
    A w sezonie najazdów każdy brzeg był wrogi.
    Dzięki ich umiejętnościom słychać było jedynie ciche „plusk, plusk” drobnych fal rozbijających się o drewnia ny kadłub. Na dziobie siedzieli w kucki Svengal i dwaj inni członkowie załogi w pełnym rynsztunku, czujnie wpatrzeni w zatartą linię, tam gdzie woda spotykała się z ziemią.
    Svengal pomyślał, że brak wysokich fal z jednej strony ułatwia im sprawę, ale z drugiej – trochę hałasu by nie zaszkodziło. Poza tym było ciemno, a biała linia, tworzona przez wodę rozbijającą się o brzeg, wskazałaby im drogę. W tym momencie dojrzał linię lądu i uniósł zaciśniętą pięść.
    Erak, stojący na rufie przy wiośle sterowym, patrzył, jak jego zastępca pokazuje pięć palców, potem cztery, trzy – mierząc odległość dzielącą ich od lądu.
    – Do wioseł!
    Erak wypowiedział te słowa zwyczajnym tonem, który w niczym nie przypominał ryku, jakim zwykle posługiwał się, wydając polecenia. Mikkel, bosman, który stał na śródpokładziu, przekazał rozkaz wioślarzom. Cztery wiosła uniosły się jednocześnie prędkim ruchem i obróciły piórami do pionu, tak by ściekająca z nich woda spłynęła na pokład, a nie do morza – znów po to, by nie robić niepotrzebnie hałasu. Kilka sekund później okręt miękko zarył dziobem w piach. Erak poczuł lekkie drżenie pod stopami (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności