Cel za horyzontem. Opowieść snajpera Gromu (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Czarne
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    288
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    29,90 zł 23%
    23,02 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Kulisy działania jednostki do zadań specjalnych

    Cel za horyzontem to opowieść niesamowitego człowieka, jednego z najbardziej doświadczonych oficerów Gromu. Podpułkownik Karol K. Soyka ujawnia prawdziwe oblicze elitarnego i sławnego ugrupowania komandosów. Uświadamia nam dlaczego właściwie polska jednostka należy do najlepszych na świecie. Opowiada jak działa   i z jakich „zabawek” lubi korzystać. Rozwiewa mgłę tajemnicy, która zawsze towarzyszyła działaniom zgrupowania. Książka opowiada też o tym, jak przeprowadza się selekcję i buduje mentalność najlepszych żołnierzy. Opisuje arcytrudne operacje przeprowadzone w najniebezpieczniejszych miejscach na ziemi – w Iraku, Zatoce Perskiej czy na Haiti, i to nie z perspektywy sztabowca, ale uczestnika akcji, który nie raz pociągnął za spust, by przeżyć i skutecznie chronić swoich kolegów oraz cywili. Opowieść Soyki pozwala, zrozumieć jak skutecznym narzędziem dysponujemy w trwającej właśnie wojnie z terroryzmem.

    (…) Zwykle robiliśmy w nocy. O drugiej, trzeciej, kiedy wszyscy śpią. My… sypialiśmy w dzień. Żyliśmy na odwrót, ale tak było trzeba. Naszą bazę ostrzeliwano właściwie bez przerwy. Moździerze, karabiny, wszystko. Przez okrągłe siedem miesięcy. Lecąc tam pierwszy raz, pocieszałem się, że spadnie pięć, może sześć pocisków moździerzowych dziennie. Ale to nie było pięć czy sześć pocisków dziennie. Walili w nas co najmniej trzydziestoma moździerzami na dobę. Wyobraź sobie – żyć ponad pół roku pod stałym ostrzałem. Nie było dnia, żeby coś na nas nie leciało. Po pewnym czasie zobojętnieliśmy na tyle, że kiedy przychodziła pora odpoczynku, spaliśmy z automatu, machając na to wszystko ręką. Leci to leci, chrzanić… Wzmocnienie dachu jakąkolwiek płytą niewiele by dało. Kiedy pocisk moździerzowy trafia, przebija dach i wszystko, co ma na drodze, wbija się w podłogę i wybucha. Nic się wtedy nie da zrobić. Ale… da się dorwać drani, którzy te pociski wystrzeliwują, więc robiliśmy wszystko, żeby ich wyłapać. Efekt był taki, że im bardziej ich przyciskaliśmy, tym bardziej zaciekle w nas tłukli. Ale nie odpuszczaliśmy. Myślisz, że trudno było skurwieli poznać? Nie było trudno. Rzucali się w oczy natychmiast. Po prostu nie mieli palców, bo kiedy ładowali pociski do tych rur z PCV, prędzej czy później za którymś razem nie zdążali cofnąć rąk i urywało im palce. Standard (…)

                                                                                                              Fragment książki

    Selling ebookpoint.pl

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności