Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Bardzo martwy sezon. Reportaże naoczne (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    408
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    32,90 zł 30%
    23,00 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Reporterski przekrój przez kraj 

    Bardzo martwy sezon. Reportaże naoczne to znakomita publikacja Marcina Kołodziejczyka, który kolejny raz udowadnia, że jest jedną z najjaśniej świecących gwiazd na polskiej scenie reportażu. Autor jest specem od wszystkiego co polskie, całej mozaiki zjawisk mniej lub bardziej pożądanych, tego z czego jesteśmy dumni i tego o czym chcielibyśmy zapomnieć. Jak nikt inny potrafi uchwycić koloryt wielkomiejskich ambicji jak i prowincjonalnych przeszkód. Teksty w jego nowej książce układają się w opowieść o tym, jak Polska stara się być częścią bogatego i kulturalnego Zachodu, ale często znajduje się gdzieś indziej - wszędzie i nigdzie, w toku wiecznej zmiany. To oda do niedziania się wielkich rzeczy i do codzienności, a czasem jednak do rzeczy najistotniejszych. Bo najbardziej tajemnicze jest stawanie się, a nie osiąganie celów. Kołodziejczyk opisuje Polskę B i C, przaśność i radochę z prostego, siermiężnego życia w naszej pięknej krainie. Bohaterowie jego książki to Wiejskie klany skłócone tajemniczą śmiercią młodego chłopaka, mężczyźni pijący pod sklepem nalewkę Ambasador za 6,50 zł, młodzież, która ucieczki od nudnej codzienności Więcborka szuka w podnoszeniu ciężarów, powiatowi aktorzy porno, bywalcy dyskoteki w popegeerowskiej wsi, ale też dziewczyny z wielkiego miasta, które chcą robić teatr alternatywny. Autor spotyka się z nimi poza głównym nurtem, tym co widzimy programach telewizyjnych. Ich głosy mówią nie o tym co chcielibyśmy usłyszeć, ale o tym jak jest. 

    (…) Wreszcie któregoś dnia wieczorem zeszli się mieszkańcy Cierzpięt na otwarcie świetlicy. Każda sala bunkra przygotowana była na inny rodzaj działalności kulturalnej. Tu świecił się ultrafiolet, wydobywając ze ściany rysunki jak w prehistorycznych grotach, zaraz obok równo ustawione naprzeciw ekranu telewizora ławki sugerowały kino, w kolejnej z sufitu zwieszały się fragmenty dziecięcych rysunków.
    Na zewnątrz stojący na śliskim od deszczu betonie okienka monitor komputera pokazywał ciekawym fotografie orzyskich kawalerzystów pancernych porządkujących mały cmentarzyk żołnierzy niemieckich – projekt Rafała Szambelana, rzeźbiarza i konserwatora zabytków, przyjaciela Pawła Althamera.
    A Althamer krążył wśród gości świetlicy z kamerą, za nim chodził chłopak z butlą gazową, do której wkręcono żarówkę. Publiczność, z początku nieśmiała, przycupnęła na ławkach przed bunkrem, ale w miarę oswajania się z miejscem i wypijanego piwa nabierała werwy. Z sali z telewizorem dobiegały ryki śmiechu, bo nic tak nie śmieszy, jak oglądanie siebie samych. Na ekranie pojawiał się i motor marki Gil z jeźdźcem w kasku, i Mamamela, jak zapraszająco wskazuje ręką wnętrze pustej obory, i pies uwięziony przez właściciela w garażu, żeby pilnował samochodu. I chłopaki skaczące na główkę do jeziora (…) 

                                                                                              Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności