Ani Mru-Mru. O dwóch takich, co było ich trzech (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wielka Litera
    Ocena:
    4.5/6  Opinie: 2
    Stron:
    336
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    32,90 zł 25%
    24,68 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Nie takie wesołe życie kabareciarza

    Świetna książka o jednym z najbardziej znanych kabaretów w Polsce. Każdy z nich ma swój prywatny rozdział, każdego z nich możemy poznać na nowo. Dzięki temu dowiadujemy się jak wygląda kabaret od kulis. Jest też wiele o tym jak tym trzem udało się wytrzymać ze sobą tyle lat i nie zwariować. Jest wiele o stosunkach na polskiej scenie kabaretowej, o tym w jakich okolicznościach powstawały poszczególne skecze i o tym jak kabaret miesza się z życiem prywatnym. Bardzo szczera historia o wzlotach i upadkach w bardzo specyficznym zawodzie. Pełna humoru ale i ostrych słów, luzu i mądrości. Antidotum na wszelkie absurdy rzeczywistości jest poczucie humoru i uzależnianie od śmiechu innych ludzi. Autorzy tworzą szczególną więź z czytelnikiem, są ostrzy jak brzytwa i na nikim nie pozostawiają suchej nitki, a w szczególności na sobie nawzajem. 

    Gracie już piętnaście lat. Przyjemność z grania jest wciąż taka sama?
    MARCIN: Frajda jest taka sama, a nawet większa. Całe to kabaretowanie wzięło się z tej frajdy. Kabaret powstał nie dlatego, że chcieliśmy zarabiać pieniądze, być sławni, tylko dlatego, że sprawiało nam przyjemność rozbawianie ludzi. Dopóki ta frajda jest, a cały czas jest i raczej nie zniknie, to robimy to, co robimy. A jak zniknie frajda, to zniknie i kabaret. Nie wyobrażam sobie, że siedzę w jakimś mieście przed występem i myślę sobie: „Motyla noga, zaraz znowu muszę wyjść na scenę”. Wtedy nie będzie sensu tego robić. W kabarecie jest taka potężna reakcja zwrotna – nam sprawia przyjemność, że możemy sprawić przyjemność widzom.
    Kiedyś leżałem w szpitalu, miałem operowane kolano i rozmawiałem z lekarzami na różne tematy. I pewien lekarz, bardzo znany zresztą, powiedział mi fajną rzecz. Zazdrości mi jednego – że ja pracuję z uśmiechniętymi ludźmi. Bo on ma zupełnie inaczej. Jak do niego przychodzą pacjenci, to najczęściej z tragediami. A my w pracy codziennie widzimy trzysta, pięćset czy tysiąc uśmiechniętych twarzy. I to nam daje energię. Nawet jak człowiek jest zmęczony, bo przejechał właśnie siedemset kilometrów i wychodzi na scenę, to już po dwóch minutach nie pamięta o tym zmęczeniu.                                                                                           

    Fragment książki
    Selling ebookpoint.pl