Recenzje
Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca
W małym domku nad brzegami cichej czasem, innym zaś razem niespokojnej rzeki, zapomniany przez mieszkańców, stoi Wiluś, zdobiona szafka z czasów cesarza Wilhelma - stąd nazwa. Odsunięty w kąt, skrywa rodzinne papiery: zdjęcia, notatki, dokumenty. Pamiątki po ludziach, którzy byli, żyli, a teraz już ich nie ma. „Pokolenia" to książka o pewnej polskiej rodzinie i jej historii w dwudziestym wieku. Równocześnie jest to opowieść o wielu rodzinach.
naszemiasto.pl 2014-06-09
Cząstki przyciągania. Jak budować niestandardowe kampanie reklamowe
Nie jestem krytykiem, ani też znawcą literatury. Nie potrafię recenzować książek i chyba nawet nie chciałbym posiąść tej umiejętności. Ja je po prostu czytam i jeśli mam ochotę, wyrażam na ich temat swoją opinię. Z takim właśnie nastawieniem usiadłem przed komputerem i postanowiłem podzielić się moimi przemyśleniami na temat albumu “Cząstki Przyciągania” Natalii Hatalskiej.
Jako że tematyka książki, o której dziś mowa jest mi niezwykle bliska, w końcu na Mediafeed niestandardów bez liku, prędzej czy później można było się spodziewać, że napiszę o niej słów kilka. A same “Cząstki” to pozycja wyjątkowa. Bo ani nie jest to typowa książka do czytania “od lewa do prawa”, ani też sztampowy album do beznamiętnego oglądania po niedzielnym obiadku. Oprócz wspaniałych zdjęć jest w niej naprawdę dużo wiedzy przydatnej całemu sektorowi kreatywnemu. Już po pierwszym zapoznaniu się z książką można doszukać się jednej wiodącej myśli, wokół której została zbudowana całość: Dobra reklama niestandardowa (ale nie tylko taka) może rozprzestrzeniać się podobnie do wirusa (np. Ebola). Jeśli zostaną spełnione odpowiednie warunki, ma ona szansę zatoczyć szerokie kręgi, dotrzeć do ogromnej liczby odbiorców, wzmocnić rozpoznawalność marki i przełożyć się na zwiększenie sprzedaży. Bardzo trafione. To właśnie przypadło mi do gustu. W trakcie czytania nie trzeba zadawać sobie pytań w stylu “co Autorka miała na myśli?”. Została bowiem postawiona twarda teza, następnie przedstawiono szereg konkretnych argumentów.
Jak ją więc ugryźć? – pomyślałem. Do głowy wpadł mi pomysł. Skoro powyżej napisałem, że nie jest to książka, jakich wiele w księgarniach, to potraktuję ją jako “niestandard” i spróbuję spojrzeć na nią troszkę tak, jak Natalia na realizacje w niej przedstawione: z perspektywy 7 cząstek, które powodują, że dana kampania jest w stanie odnieść sukces. Sprawdźmy więc, czy (i dlaczego) posiadanie na swojej półce tej książki jest w stanie pomóc przyszłym twórcom niestandardowych działań promocyjnych.
ZAANGAŻOWANIE
Mam tu na myśli zaangażowanie behawioralne, o którym Natalia piszę w książce. Dotyczy ono konieczności wykonania konkretnej, fizycznej aktywności, aby zrozumieć przekaz. W tę cząstkę książka wpisuje się bardzo dobrze. Nie jest to “lektura”, którą po przeczytaniu odłożymy na półkę i do której nigdy więcej nie wrócimy. Wyciągając rękę po album mamy pewność, że za każdym razem w środku znajdziemy coś, co nas zainspiruje, przedstawi odpowiednie wzorce i dobre praktyki realizacji działań niestandardowych. To bardzo duża zaleta. Nie pozwólcie tej książce pozostać śnieżnobiałą.
BLISKOŚĆ
Tu wiele nie trzeba mówić. Książka zawierająca pokaźną wiedzę powinna być niedaleko odbiorcy, który tej wiedzy potrzebuje. Mając album w domu mamy stały dostęp do blisko 160 niestandardów, których nie sposób spamiętać. Sam kilkukrotnie zdziwiłem się widząc starsze realizacje, zbudowane na bardzo solidnych i nietypowych fundamentach. “Cząstki Przyciągania” to pierwszy tak obszerny i komplementarny album przedstawiający coś więcej niż tylko nietypowe kampanie – poczuć w nim można przede wszystkim polską myśl kreatywną oraz reklamową. Aha. Nie liczcie na wersję elektroniczną. Z tego co mi wiadomo, nie będzie jej wcale lub pojawi się w przyszłości bliżej nieokreślonej.
UŻYTECZNOŚĆ
Pomimo swego niestandardowego formatu i sporej objętości, użyteczności albumu nie można podać w wątpliwość. Jeśli pracujesz w agencji kreatywnej lub dziale marketingu, zastanów się, ile razy podczas procesu twórczego myślałeś/-łaś o tym, jak wspaniale byłoby zrobić coś nietypowego przy okazji kolejnej akcji promocyjnej. Często to właśnie od tego typu książek rozpoczyna się poszukiwanie inspiracji (nie mylić z tzw. wiernymi kopiami kampanii – jestem ich absolutnym przeciwnikiem!), insightów lub punktów odniesienia. Być może jedna z wielu “cząstek” kreatywnych zawartych w książce spowoduje, że Twoja następna kampania odniesie niespodziewany sukces?
EMOCJE
Miałem tu napisać o potrzebie tworzenia kampanii z sercem, uderzających w najczulsze punkty odbiorcy. Pełna zgoda, ale mówimy o Was, o potencjalnych beneficjentach korzyści, które ma lub których nie ma omawiana książka. Pamiętacie ciepło, jakie odczuwa się, gdy dotknie Was “błysk” geniuszu, a Wasz pomysł zostanie uznany za godny realizacji lub przynajmniej przedstawienia klientowi (co będzie dalej – nie pytajcie)? Rozszerzone źrenice podczas spotkania kreatywnego, szybsze bicie serca, (przynajmniej pozorne) przeświadczenie, że właśnie wymyśliliście “The Next Big Thing” w branży reklamy. Bez odpowiednich inspiracji i gromadzonej latami wiedzy nie jesteście w stanie nawet uchylić drzwi z tabliczką “Niestandardowe podejście w reklamie”.
KONTEKST
Na potrzeby tekstu zaadaptowałem po swojemu pewną znaną maksymę: “Context is (also) the king”. Skoro “Kontekst jest jednym z najlepiej działających marketingowych memów i (…) podnosi efektywność komunikatu reklamowego” (zdaniem Autorki), to wykorzystanie książki w konkretnej sytuacji, w której potrzebujemy wiedzy, jest również w stanie podnieść efektywność naszego procesu myślowego, zaowocować tym “czymś”, co może stanowić o sukcesie przyszłej kampanii lub niestandardowej akcji reklamowej. To proste. Im większa Twoja wiedza i doświadczenie w pracy w tzw. branży, tym łatwiej będzie Ci osądzić, które koncepty warto szlifować, a na które lepiej opuścić zasłonę milczenia.
CZAS
Odpowiedni timing i wykorzystanie zasady pierwszeństwa to podstawa sukcesu nie tylko w branży reklamowej. Świat od dawna kręci się wokół czasu i jego deficytu (czy nam się to podoba, czy też nie), tak więc posiadanie zaplecza intelektualnego i jego odpowiednie wykorzystanie “na czas” może pomóc firmie w zdobyciu przewagi konkurencyjnej. Twojej firmie.
ZASKOCZENIE
Pisząc o zaskoczeniu wystarczy wspomnieć o 158 niestandardowych akcjach zebranych w albumie. Z założenia wszystkie powinny być zaskakujące, aby odpowiednio zadziałały na przypadkowego ich widza. Zaskoczeniem dla Was natomiast mogą być z pewnością niektóre z nich. Przeprowadzone wiele lat temu, często już zapomniane, mimo tego, że nie rzadko były one wielokrotnie nagradzane i faktycznie zrealizowane z pomysłem. W książce otrzymały swoje drugie życie i bardzo cieszę się z tego powodu, bo na nowo będą mogły zaskakiwać młodszych adeptów sztuki reklamy i przypominać się tym, którzy nie wiedzieć czemu wyrzucili je ze swojej pamięci.
Czy warto zainwestować w “Cząstki Przyciągania”? Zdecydowanie tak. Szczególnie, jeśli Twoim codziennym zadaniem jest praca przy budowaniu kampanii reklamowych i stałe poszukiwanie nowych, pionierskich rozwiązań kreatywnych dla Twojego własnego biznesu lub dla klienta, dla którego pracujesz. Pamiętajmy, że znacznie trudniej tworzyć nowatorską przyszłość, nie mając odpowiedniej wiedzy na temat tego, co zadziałało i odniosło sukces w przeszłości.
Jako że tematyka książki, o której dziś mowa jest mi niezwykle bliska, w końcu na Mediafeed niestandardów bez liku, prędzej czy później można było się spodziewać, że napiszę o niej słów kilka. A same “Cząstki” to pozycja wyjątkowa. Bo ani nie jest to typowa książka do czytania “od lewa do prawa”, ani też sztampowy album do beznamiętnego oglądania po niedzielnym obiadku. Oprócz wspaniałych zdjęć jest w niej naprawdę dużo wiedzy przydatnej całemu sektorowi kreatywnemu. Już po pierwszym zapoznaniu się z książką można doszukać się jednej wiodącej myśli, wokół której została zbudowana całość: Dobra reklama niestandardowa (ale nie tylko taka) może rozprzestrzeniać się podobnie do wirusa (np. Ebola). Jeśli zostaną spełnione odpowiednie warunki, ma ona szansę zatoczyć szerokie kręgi, dotrzeć do ogromnej liczby odbiorców, wzmocnić rozpoznawalność marki i przełożyć się na zwiększenie sprzedaży. Bardzo trafione. To właśnie przypadło mi do gustu. W trakcie czytania nie trzeba zadawać sobie pytań w stylu “co Autorka miała na myśli?”. Została bowiem postawiona twarda teza, następnie przedstawiono szereg konkretnych argumentów.
Jak ją więc ugryźć? – pomyślałem. Do głowy wpadł mi pomysł. Skoro powyżej napisałem, że nie jest to książka, jakich wiele w księgarniach, to potraktuję ją jako “niestandard” i spróbuję spojrzeć na nią troszkę tak, jak Natalia na realizacje w niej przedstawione: z perspektywy 7 cząstek, które powodują, że dana kampania jest w stanie odnieść sukces. Sprawdźmy więc, czy (i dlaczego) posiadanie na swojej półce tej książki jest w stanie pomóc przyszłym twórcom niestandardowych działań promocyjnych.
ZAANGAŻOWANIE
Mam tu na myśli zaangażowanie behawioralne, o którym Natalia piszę w książce. Dotyczy ono konieczności wykonania konkretnej, fizycznej aktywności, aby zrozumieć przekaz. W tę cząstkę książka wpisuje się bardzo dobrze. Nie jest to “lektura”, którą po przeczytaniu odłożymy na półkę i do której nigdy więcej nie wrócimy. Wyciągając rękę po album mamy pewność, że za każdym razem w środku znajdziemy coś, co nas zainspiruje, przedstawi odpowiednie wzorce i dobre praktyki realizacji działań niestandardowych. To bardzo duża zaleta. Nie pozwólcie tej książce pozostać śnieżnobiałą.
BLISKOŚĆ
Tu wiele nie trzeba mówić. Książka zawierająca pokaźną wiedzę powinna być niedaleko odbiorcy, który tej wiedzy potrzebuje. Mając album w domu mamy stały dostęp do blisko 160 niestandardów, których nie sposób spamiętać. Sam kilkukrotnie zdziwiłem się widząc starsze realizacje, zbudowane na bardzo solidnych i nietypowych fundamentach. “Cząstki Przyciągania” to pierwszy tak obszerny i komplementarny album przedstawiający coś więcej niż tylko nietypowe kampanie – poczuć w nim można przede wszystkim polską myśl kreatywną oraz reklamową. Aha. Nie liczcie na wersję elektroniczną. Z tego co mi wiadomo, nie będzie jej wcale lub pojawi się w przyszłości bliżej nieokreślonej.
UŻYTECZNOŚĆ
Pomimo swego niestandardowego formatu i sporej objętości, użyteczności albumu nie można podać w wątpliwość. Jeśli pracujesz w agencji kreatywnej lub dziale marketingu, zastanów się, ile razy podczas procesu twórczego myślałeś/-łaś o tym, jak wspaniale byłoby zrobić coś nietypowego przy okazji kolejnej akcji promocyjnej. Często to właśnie od tego typu książek rozpoczyna się poszukiwanie inspiracji (nie mylić z tzw. wiernymi kopiami kampanii – jestem ich absolutnym przeciwnikiem!), insightów lub punktów odniesienia. Być może jedna z wielu “cząstek” kreatywnych zawartych w książce spowoduje, że Twoja następna kampania odniesie niespodziewany sukces?
EMOCJE
Miałem tu napisać o potrzebie tworzenia kampanii z sercem, uderzających w najczulsze punkty odbiorcy. Pełna zgoda, ale mówimy o Was, o potencjalnych beneficjentach korzyści, które ma lub których nie ma omawiana książka. Pamiętacie ciepło, jakie odczuwa się, gdy dotknie Was “błysk” geniuszu, a Wasz pomysł zostanie uznany za godny realizacji lub przynajmniej przedstawienia klientowi (co będzie dalej – nie pytajcie)? Rozszerzone źrenice podczas spotkania kreatywnego, szybsze bicie serca, (przynajmniej pozorne) przeświadczenie, że właśnie wymyśliliście “The Next Big Thing” w branży reklamy. Bez odpowiednich inspiracji i gromadzonej latami wiedzy nie jesteście w stanie nawet uchylić drzwi z tabliczką “Niestandardowe podejście w reklamie”.
KONTEKST
Na potrzeby tekstu zaadaptowałem po swojemu pewną znaną maksymę: “Context is (also) the king”. Skoro “Kontekst jest jednym z najlepiej działających marketingowych memów i (…) podnosi efektywność komunikatu reklamowego” (zdaniem Autorki), to wykorzystanie książki w konkretnej sytuacji, w której potrzebujemy wiedzy, jest również w stanie podnieść efektywność naszego procesu myślowego, zaowocować tym “czymś”, co może stanowić o sukcesie przyszłej kampanii lub niestandardowej akcji reklamowej. To proste. Im większa Twoja wiedza i doświadczenie w pracy w tzw. branży, tym łatwiej będzie Ci osądzić, które koncepty warto szlifować, a na które lepiej opuścić zasłonę milczenia.
CZAS
Odpowiedni timing i wykorzystanie zasady pierwszeństwa to podstawa sukcesu nie tylko w branży reklamowej. Świat od dawna kręci się wokół czasu i jego deficytu (czy nam się to podoba, czy też nie), tak więc posiadanie zaplecza intelektualnego i jego odpowiednie wykorzystanie “na czas” może pomóc firmie w zdobyciu przewagi konkurencyjnej. Twojej firmie.
ZASKOCZENIE
Pisząc o zaskoczeniu wystarczy wspomnieć o 158 niestandardowych akcjach zebranych w albumie. Z założenia wszystkie powinny być zaskakujące, aby odpowiednio zadziałały na przypadkowego ich widza. Zaskoczeniem dla Was natomiast mogą być z pewnością niektóre z nich. Przeprowadzone wiele lat temu, często już zapomniane, mimo tego, że nie rzadko były one wielokrotnie nagradzane i faktycznie zrealizowane z pomysłem. W książce otrzymały swoje drugie życie i bardzo cieszę się z tego powodu, bo na nowo będą mogły zaskakiwać młodszych adeptów sztuki reklamy i przypominać się tym, którzy nie wiedzieć czemu wyrzucili je ze swojej pamięci.
Czy warto zainwestować w “Cząstki Przyciągania”? Zdecydowanie tak. Szczególnie, jeśli Twoim codziennym zadaniem jest praca przy budowaniu kampanii reklamowych i stałe poszukiwanie nowych, pionierskich rozwiązań kreatywnych dla Twojego własnego biznesu lub dla klienta, dla którego pracujesz. Pamiętajmy, że znacznie trudniej tworzyć nowatorską przyszłość, nie mając odpowiedniej wiedzy na temat tego, co zadziałało i odniosło sukces w przeszłości.
mediafeed.pl Adam Przezdziek, 2014-06-03
"Stary", młodzi i morze. Od Antarktydy do Alaski. Wyprawa wokół obu Ameryk
Brawurowa podróż grupy dwudziestokilkulatków, najpierw wokół owianego złą legendą przylądka Horn, a następnie przez przejście Północno-Zachodnie na Oceanie Arktycznym, budzi przecież zasłużony podziw i entuzjazm. Gdyby porównać te dokonania z himalaizmem, to oba rejsy można określić odpowiednio jako Everest i K2 żeglarstwa. I choć Marcin Jamkowski i Jacek Wacławski, uczestnicy obu tych wypraw, opisują najtrudniejsze do zdobycia wody świata z odrobiną naiwnej perspektywy dojrzewających żeglarzy, to jednak zapis ich przygody zasługuje na uznanie czytelników.
Uznanie środowiska żeglarskiego i podróżniczego zdobyli od razu po zakończeniu drugiego rejsu w 2006 roku, kiedy zawinęli do szczecińskiego portu jako pierwsza polska jednostka, która przekroczyła zdradliwe przejście Północno-Zachodnie, to samo, które przyniosło sławę Roaldowi Amundsenowi na początku XX wieku. Po zakończonych rejsach młodzi żeglarze otrzymali między innymi nagrodę National Geographic za wyprawę roku czy Srebrny Sekstant – najwyższe polskie wyróżnienie żeglarskie. Teraz, po ośmiu latach, trzydziestoparoletni już uczestnicy przypominają o tej inspirującej historii.
Należy pamiętać, że literatura podróżnicza rządzi się szczególnymi prawami. Trochę jak z horrorem, który staje się straszny dopiero wtedy, kiedy widz zrozumie i zaakceptuje pewną infantylność, wynikającą z przynależności gatunkowej takiego filmu. Dlatego też czytelnik książki, takiej jak Stary, młodzi i morze musi przymknąć oko na prostotę opisu (szczególnie przyrody!) czy banalne nieraz spostrzeżenia, w których brakuje dociekliwego, reporterskiego oka – jest natomiast szczery, podróżniczy zachwyt nad nieznanym.
To stanowi o sile książki duetu żeglarzy. Młodzieńcza fantazja połączona z determinacją, która ma zarazić czytelnika przygodą i zmotywować do działania. Paradoksalnie w świecie, w którym wszystko zostało już odkryte, wagabundzi pokroju załogi Starego odkrywają wszystko na nowo. Kiedy współczesne szlaki turystyczne dyktowane są trasami lotów tanich linii lub przecenionych biletów polskiego busa, Jamkowski i Wacławski udowadniają, że przygoda nie musi być czymś, co wybierasz z katalogu Neckermanna, a wynajem łodzi i żegluga po równikowych i arktycznych wodach, wspinaczka po górach lodowych i świeżo złowione kraby na śniadanie nie są niedostępne, są tylko odrobinę trudniejsze, może bardziej pracochłonne,ale do zrealizowania. Stąd przewidywania, że czytelnicy mogą nie pokochać tej książki – wielu może po prostu zjeść zazdrość, że zabrakło im podróżniczego „sprężu” do działania.
Uznanie środowiska żeglarskiego i podróżniczego zdobyli od razu po zakończeniu drugiego rejsu w 2006 roku, kiedy zawinęli do szczecińskiego portu jako pierwsza polska jednostka, która przekroczyła zdradliwe przejście Północno-Zachodnie, to samo, które przyniosło sławę Roaldowi Amundsenowi na początku XX wieku. Po zakończonych rejsach młodzi żeglarze otrzymali między innymi nagrodę National Geographic za wyprawę roku czy Srebrny Sekstant – najwyższe polskie wyróżnienie żeglarskie. Teraz, po ośmiu latach, trzydziestoparoletni już uczestnicy przypominają o tej inspirującej historii.
Należy pamiętać, że literatura podróżnicza rządzi się szczególnymi prawami. Trochę jak z horrorem, który staje się straszny dopiero wtedy, kiedy widz zrozumie i zaakceptuje pewną infantylność, wynikającą z przynależności gatunkowej takiego filmu. Dlatego też czytelnik książki, takiej jak Stary, młodzi i morze musi przymknąć oko na prostotę opisu (szczególnie przyrody!) czy banalne nieraz spostrzeżenia, w których brakuje dociekliwego, reporterskiego oka – jest natomiast szczery, podróżniczy zachwyt nad nieznanym.
To stanowi o sile książki duetu żeglarzy. Młodzieńcza fantazja połączona z determinacją, która ma zarazić czytelnika przygodą i zmotywować do działania. Paradoksalnie w świecie, w którym wszystko zostało już odkryte, wagabundzi pokroju załogi Starego odkrywają wszystko na nowo. Kiedy współczesne szlaki turystyczne dyktowane są trasami lotów tanich linii lub przecenionych biletów polskiego busa, Jamkowski i Wacławski udowadniają, że przygoda nie musi być czymś, co wybierasz z katalogu Neckermanna, a wynajem łodzi i żegluga po równikowych i arktycznych wodach, wspinaczka po górach lodowych i świeżo złowione kraby na śniadanie nie są niedostępne, są tylko odrobinę trudniejsze, może bardziej pracochłonne,ale do zrealizowania. Stąd przewidywania, że czytelnicy mogą nie pokochać tej książki – wielu może po prostu zjeść zazdrość, że zabrakło im podróżniczego „sprężu” do działania.
magiel.waw.pl Paweł Trzaskowski
Zaczynaj od DLACZEGO. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania
Podobno podczas jednej z wizyt w agencji rządowej NASA prezydent Nixon miał okazję rozmawiać z jej wybranymi pracownikami. Jednym z nich był człowiek odpowiedzialny za mycie podłóg i sprzątanie pomieszczeń. Zapytany, co jest najważniejsze w jego pracy, odpowiedział prezydentowi bez zastanowienia - najważniejsze w mojej pracy jest wysłanie człowieka na Księżyc.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Gazeta Ubezpieczeniowa Aleksandra Wysocka-Zańko, 2014-06-10
Zaczynaj od DLACZEGO. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania
Podobno podczas jednej z wizyt w agencji rządowej NASA prezydent Nixon miał okazję rozmawiać z jej wybranymi pracownikami. Jednym z nich był człowiek odpowiedzialny za mycie podłóg i sprzątanie pomieszczeń. Zapytany, co jest najważniejsze w jego pracy, odpowiedział prezydentowi bez zastanowienia - najważniejsze w mojej pracy jest wysłanie człowieka na Księżyc.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Gazeta Ubezpieczeniowa Aleksandra Wysocka-Zańko, 2014-06-10
Zaczynaj od DLACZEGO. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania
Podobno podczas jednej z wizyt w agencji rządowej NASA prezydent Nixon miał okazję rozmawiać z jej wybranymi pracownikami. Jednym z nich był człowiek odpowiedzialny za mycie podłóg i sprzątanie pomieszczeń. Zapytany, co jest najważniejsze w jego pracy, odpowiedział prezydentowi bez zastanowienia - najważniejsze w mojej pracy jest wysłanie człowieka na Księżyc.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Sprzątacz z NASA miał poczucie misji i identyfikacji ze swoją pracą, której większość z nas może mu tylko pozazdrościć. Zdaniem Simona Sineka. autora książki Zaczynaj od DLACZEGO, to właśnie silna świadomość celu decyduje o tym, czy odczuwamy satysfakcję z pracy czy wręcz przeciwnie. I nie chodzi tu bynajmniej o proste cele sprzedażowe czy związane z udziałem w rynku.
Owo DLACZEGO musi poruszać głęboko, odwołując się do wartości, które są nam bliskie. To dotyczy również twoich klientów i partnerów biznesowych. Zanim kupią ciebie i twój produkt, najpierw sprawdzą twoje DLACZEGO.
Być może nie pracujesz w agencji kosmicznej, ale to nie stawia cię na przegranej pozycji. Pytanie brzmi, czy masz jakiś cel poza dotrwaniem do kolejnej wypłaty. Warto go odnaleźć, ponieważ to znacząco wpływa na poczucie satysfakcji, osobistej dumy i sensu życia. Bo tak naprawdę każdy z nas chce być komuś potrzebny i przyczynić się do czegoś większego niż on sam.
Gazeta Ubezpieczeniowa Aleksandra Wysocka-Zańko, 2014-06-10
Syberyjski Sen. Opowieść bezdrożna
Gdy się czyta takie książki jak„Syberyjski sen. Opowieść bezdrożna” Zofii Piłasiewicz, można żałować tylko dwóch rzeczy: że zbyt szybko dochodzimy do ostatniej strony, na której syberyjski piękny sen się kończy i że w książce jest tak mało zdjęć!
Autorka, jak czytamy, z zawodu jest psychologiem, zaś z zamiłowania podróżniczką, która nieustannie czuje w sobie głód drogi, przestrzeni, eksplorowania miejsc dziewiczych. Wraz z mężem i kilkorgiem przyjaciół – Polaków, Rosjan i Białorusinów wyrusza ze środka Europy w sam środek Azji, by dwukrotnie przemierzyć bezkresne, dziewicze i w większości nieprzebyte obszary Tuwy – jednej z najbardziej egzotycznych i najpiękniejszych republik Syberii. Nie znam Tuwy, ale patrząc na zdjęcia w książce i podążając za Autorką nie sposób mieć odmienne zdanie!
Obszar Tuwy to dzisiejsza Dania, Belgia, Holandia i Szwajcaria razem wzięte! Na 1 km kw. przypada 1,8 osoby ( w Polsce 122 osoby!) i już samo to daje pojęcie o skali przedsięwzięcia.
Książka jest zapisem z dwóch wypraw, jakie Autorka z mężem i przyjaciółmi – podróżnikami odbyła.
Pierwsza z wypraw prowadziła koleją transsyberyjską nad jezioro Bajkał, skąd – najpierw samochodami, potem pieszo, a wreszcie gumowymi katamaranami ekipa zanurzyła się w „nieskończoność przyrody rządzącej się sama sobą”. Opis przedzierania się w morderczym marszu, w deszczu i słońcu przez gęstą tajgę, gdzie – jak pisze Autorka – „stanowimy jedyny ślad na ziemi pośród bezkresu przyrody” jest fascynujący, urzekający, czasem przerażający. Jakie pokłady siły, woli, determinacji drzemią w człowieku, jeśli decyduje się z plecakiem prawie przerastającym wagą ciężar niosącego ( niosącej!!!) przedzierać się przez nieprzebyte ostępy leśne, górskie. W morderczym całodzienny marszu to zaledwie 8 kilometrów, ale – jak pisze Autorka – „jesteśmy w takim zakątku świata, gdzie włada tylko przyroda” z jej rozlicznymi zapachami, feerią barw i obezwładniającymi urodą krajobrazami. Właśnie ta oszałamiająca uroda świata każe dzień po dniu podejmować kolejne wyzwania, mierzyć się z samym sobą i światem, który jednocześnie zachwyca i przeraża.
Pieszy etap I wyprawy kończy się na rzeką Chamsara i jeśli zafascynowanemu tym, co dotąd przeczytał czytelnikowi wydaje się, że to koniec nieludzkich zmagań naszych zdobywców, to jest w błędzie!Dopiero teraz bowiem zaczyna się mrożąca krew w żyłach opowieść o walce z syberyjską rzeką, która w ciągu dnia pozwala się pokonać na odcinku zaledwie… dwóch kilometrów „ucząc pokory i mądrości”.
Kaniony, rzeczne progi, strome urwiste brzegi, kipiele, wodospady, a wokół potężne góry, wyniosłe szczyty, przełęcze majestatyczną swą urodą zapierające dech w piersiach. Autorka pisze: „Wpływamy jak w kadr do zdjęcia z National Geographic”,nie ma jednak czasu na kontemplację dziewiczego świata. Tu toczy się nieustająca nawet na moment walka na śmierć i życie. Człowiek kontra wodny żywioł. „Na rzece nie ma czasu na strach. Boje się i zarazem jestem ciekawa” – skromnie i szczerze pisze Autorka.
W trakcie II wyprawy ( bo niepodobna nie powrócić w ten niezwykły, baśniowy niemal świat!), tym razem na rzece Uług-O różnice poziomów wynosiły…760 metrów i wodną kipiel podróżnicy pokonali „niczym po schodach” – jak wspomina Zofia Piłasiewicz. Metę tej wyprawy stanowił Jenisej, jedna z najważniejszych syberyjskich rzek.
Od opisów wyzwania, jakie rzucili syberyjskiej tajdze i rzekom ( a na koniec – stepowi) śmiałkowie z Polski, Rosji i Białorusi trudno się oderwać, toteż książkę pochłonęłam i wchłonęłam w siebie w jeden dzień. Autorka pisze w zakończeniu wspomnień: „ Inne drogi, inni ludzie, inne miejsca, których nie dotknęliśmy swoją podróżą wciąż czekają. Po powrocie pojawia się niedosyt, który powoduje, że dusza wędrowna znów wyrywa się do lotu”.
I dobrze! I pięknie! Pani Zofio, DZIĘKUJĘ i czekam na kolejną relację z kolejnej wyprawy! : )
Autorka, jak czytamy, z zawodu jest psychologiem, zaś z zamiłowania podróżniczką, która nieustannie czuje w sobie głód drogi, przestrzeni, eksplorowania miejsc dziewiczych. Wraz z mężem i kilkorgiem przyjaciół – Polaków, Rosjan i Białorusinów wyrusza ze środka Europy w sam środek Azji, by dwukrotnie przemierzyć bezkresne, dziewicze i w większości nieprzebyte obszary Tuwy – jednej z najbardziej egzotycznych i najpiękniejszych republik Syberii. Nie znam Tuwy, ale patrząc na zdjęcia w książce i podążając za Autorką nie sposób mieć odmienne zdanie!
Obszar Tuwy to dzisiejsza Dania, Belgia, Holandia i Szwajcaria razem wzięte! Na 1 km kw. przypada 1,8 osoby ( w Polsce 122 osoby!) i już samo to daje pojęcie o skali przedsięwzięcia.
Książka jest zapisem z dwóch wypraw, jakie Autorka z mężem i przyjaciółmi – podróżnikami odbyła.
Pierwsza z wypraw prowadziła koleją transsyberyjską nad jezioro Bajkał, skąd – najpierw samochodami, potem pieszo, a wreszcie gumowymi katamaranami ekipa zanurzyła się w „nieskończoność przyrody rządzącej się sama sobą”. Opis przedzierania się w morderczym marszu, w deszczu i słońcu przez gęstą tajgę, gdzie – jak pisze Autorka – „stanowimy jedyny ślad na ziemi pośród bezkresu przyrody” jest fascynujący, urzekający, czasem przerażający. Jakie pokłady siły, woli, determinacji drzemią w człowieku, jeśli decyduje się z plecakiem prawie przerastającym wagą ciężar niosącego ( niosącej!!!) przedzierać się przez nieprzebyte ostępy leśne, górskie. W morderczym całodzienny marszu to zaledwie 8 kilometrów, ale – jak pisze Autorka – „jesteśmy w takim zakątku świata, gdzie włada tylko przyroda” z jej rozlicznymi zapachami, feerią barw i obezwładniającymi urodą krajobrazami. Właśnie ta oszałamiająca uroda świata każe dzień po dniu podejmować kolejne wyzwania, mierzyć się z samym sobą i światem, który jednocześnie zachwyca i przeraża.
Pieszy etap I wyprawy kończy się na rzeką Chamsara i jeśli zafascynowanemu tym, co dotąd przeczytał czytelnikowi wydaje się, że to koniec nieludzkich zmagań naszych zdobywców, to jest w błędzie!Dopiero teraz bowiem zaczyna się mrożąca krew w żyłach opowieść o walce z syberyjską rzeką, która w ciągu dnia pozwala się pokonać na odcinku zaledwie… dwóch kilometrów „ucząc pokory i mądrości”.
Kaniony, rzeczne progi, strome urwiste brzegi, kipiele, wodospady, a wokół potężne góry, wyniosłe szczyty, przełęcze majestatyczną swą urodą zapierające dech w piersiach. Autorka pisze: „Wpływamy jak w kadr do zdjęcia z National Geographic”,nie ma jednak czasu na kontemplację dziewiczego świata. Tu toczy się nieustająca nawet na moment walka na śmierć i życie. Człowiek kontra wodny żywioł. „Na rzece nie ma czasu na strach. Boje się i zarazem jestem ciekawa” – skromnie i szczerze pisze Autorka.
W trakcie II wyprawy ( bo niepodobna nie powrócić w ten niezwykły, baśniowy niemal świat!), tym razem na rzece Uług-O różnice poziomów wynosiły…760 metrów i wodną kipiel podróżnicy pokonali „niczym po schodach” – jak wspomina Zofia Piłasiewicz. Metę tej wyprawy stanowił Jenisej, jedna z najważniejszych syberyjskich rzek.
Od opisów wyzwania, jakie rzucili syberyjskiej tajdze i rzekom ( a na koniec – stepowi) śmiałkowie z Polski, Rosji i Białorusi trudno się oderwać, toteż książkę pochłonęłam i wchłonęłam w siebie w jeden dzień. Autorka pisze w zakończeniu wspomnień: „ Inne drogi, inni ludzie, inne miejsca, których nie dotknęliśmy swoją podróżą wciąż czekają. Po powrocie pojawia się niedosyt, który powoduje, że dusza wędrowna znów wyrywa się do lotu”.
I dobrze! I pięknie! Pani Zofio, DZIĘKUJĘ i czekam na kolejną relację z kolejnej wyprawy! : )
http://mumagstravellers.blogspot.com/ majka em, 2014-06-04