Recenzje
Calder. Narodziny odwagi
Autorkę poznałam już jakiś czas wcześniej przy okazji pierwszego tomu serii „W przestworzach” Podniebny lot. Za sobą mam również drugą część Pod samym niebem i bardzo dobrze wiedziałam sięgając po inne tytuły autorki, że wpisze się ona płynnie w moje ulubione klimaty. Ostatnio w moje ręce trafił tytuł Calder. Narodziny odwagi. To kolejny tytuł, który pochłonęłam w zastraszającym tempie i powiem szczerze, że boję się sięgać po kolejne książki autorki – bo czekają mnie jak nic zarwane noce.
Calder od narodzin żyje w zamkniętej sekcie, gdzie zasady wyznacza Hector, przywódca i duchowy przewodnik. Manipuluje on tak mieszkańcami, że ci nie potrafią zauważyć zła które od jakiegoś czasu czai się w okolicy. Są mocno zapatrzeni w swego duchowego przywódcę, nie zważając na niebezpieczeństwo. Calder początkowo również nie zauważa, że dzieje się coś złego. Jego postrzeganie zmienia się dopiero gdy poznaje Eden, dziewczynkę która zostaje naznaczona na przyszłą żonę Hectora. To, co zaczyna się rodzić pomiędzy młodymi ludźmi, zaczyna jednocześnie budzić obawę, bo wiedzą, że uczucie które pomiędzy nimi wystąpiło spotka się z dezaprobatą społeczności Akadii. Ich obawy nie są bezpodstawne, pomimo wszystko postanawiają wbrew innym walczyć o siebie.
Calder. Narodziny odwagi, to historia, która toczy się wokół zamkniętej grupy ludzi zmanipulowanych poprzez jednostkę. Hector informacjami, którymi bombarduje swoich poddanych stara się wzbudzić w nich strach, a przeciwstawienie się jego zasadom grozi wydaleniem poza granice Akadii. A najgorsze jest to, że nikt nie wie, czy istnieje świat poza sektą.
Fabuła jest bardzo przyjemna w odbiorze, ten element niepewności, który czai się na każdym kroku głównych bohaterów, występuję również u czytelnika. Również my staramy się zrozumieć, pomóc rozwikłać konkretny problem. Pomimo przeciwnościom jakie spotykają bohaterów kibicujemy im od samego początku. Uczucie jakim siebie darzą poddawane jest na każdym kroku próbie, a my do końca nie wiemy jak potoczą się ich dalsze losy, gdyż niebezpieczeństwo czyha za ścianą.
Historię poznajemy z perspektywy zarówno Caldera jak i Eden, zabieg ten bardzo ubogaca fabułę, dzięki czemu możemy łatwiej zrozumieć ich postępowanie.
Mia Sheridan stworzyła niesamowicie wciągającą lekturę, która pomimo przeciwności losu jakie spotykają Eden i Caldera budzi nadzieję.
Cieszę się, że druga część serii czeka już na mnie na półce.
zksiazkawdloni.pl Katarzyna Roszczenko
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Rzadko kiedy znajdziecie u mnie wpis o typowych romansach. Jeżeli jednak sięgam już po taką książkę, oczekuję od niej, poza rozbudowaną relacją bohaterów, czy wątkami erotycznymi, interesującej fabuły. Jak było w przypadku "Tańca nad otchłanią"?
O serii "Driven" autorstwa K. Bromberg słyszałam już wcześniej. Wiedziałam, że Autorka określona jest bestsellerową, według New York Timesa, a jej seria zdobywa też uznanie wielu czytelniczek w Polsce. Nie szukałam jej książek na siłę, bo to jednak nie do końca moja bajka. To książki znalazły mnie, a właściwie odnalazły mnie trzy najnowsze powieści, z całej siedmiotomowej serii ("Slow burn. Kropla drąży skałę", "Sweet ache. Krew gęstsza od wody" oraz "Hard beat. taniec nad otchłanią"). Dobrze, że każdy tom można czytać odrębnie, bo ja, jak zwykle zaszalałam i zaczęłam czytać od końca.
Tom siódmy "Hard beat. Taniec nad otchłanią" jest osobną, zamkniętą opowieścią (choć główny bohater jest bratem kobiety, występującej w którejś z części poprzednich), która opisuje skomplikowaną relację uczuciową, pomiędzy ludźmi, będącymi w trudnym momencie swojego życia. Korespondent wojenny, Tanner Thomas traci na jednej ze swoich akcji reporterskich, swoją wieloletnią partnerkę i przyjaciółkę, Stellę. Dziewczyna ginie w wyniku zamachu bombowego, a Tanner nie potrafię pogodzić się ze stratą, postanawia więc rzucić się w wir niebezpiecznych akcji, i jak najszybciej wrócić do pracy.
Do rozsądnego działania ma skłonić go nowa partnerka, fotografka Beaux, która jednak nie przypada mu początkowo do gustu. Tanner uważa kobietę za amatorkę, a jej urodę, za przeszkodę, która będzie tylko utrudniać współpracę. Beaux jest wyjątkowo piękną, ale też tajemniczą osobą, więc jak można się domyślać,układy zawodowe tych dwojga, bardzo szybko przemienią się w płomienny romans.
Kiedy relacja bohaterów, początkowo skupiona tylko na fascynacji fizycznej, przeradza się w coś więcej, na drodze do szczęścia staje pewna tajemnica, która niszczy wszystko to, co do tej pory udało się zbudować. Tanner i Beaux będą musieli stawić czoła nie tylko swoim własnym demonom, ale i czemuś znacznie poważniejszemu, co być może, okaże się przeszkodą nie do pokonania.
"Taniec nad otchłanią" to romans z nutką sensacji. Jednak dramatyczne realiach pracy korespondenta wojennego nie wysuwają się na pierwszy plan, są tylko tłem wydarzeń. Oczywiście, ja to doskonale rozumiem, bowiem nie jest to powieść obyczajowa czy dramat, żeby inne wątki były jakoś bardziej rozbudowane, jednak kolejny raz mogę stwierdzić, że historia będąca typowym romansem, gdzie liczy się tylko "tu i teraz" bohaterów, to dla mnie trochę za mało. Dobrze chociaż, że wątki erotyczne są dodatkiem do całej opowieści, a nie jej istotą, bo tego bym nie zniosła.
Dlatego też oceniam książkę na czwórkę. Nie skreślam jednak zupełnie Autorki, bo w planie mam przeczytanie dwie pozostałych powieści, które czekają na półce. Niedługo więc będziecie mogli przeczytać, co myślę o pozostałych tomach serii "Driven".
ksiazki-sardegny.blogspot.com Sardegna; 2016-09-10
Sny Morfeusza
,,Sny Morfeusza” jest książką erotyczną polskiej autorki ukrywającej się pod pseudonimem K.N. Haner. Wciągająca, napisana lekkim stylem historia z pewnością znajdzie zwolenników wśród wielbicieli powieści erotycznych. Nie jest to proza przeintelektualizowana, skłaniająca do myślenia, lecz przeładowana wydarzeniami, o których czyta się z napięciem i ciekawością.
Główna bohaterka, Cassandra Givens, stawia się na rozmowę o pracę w ogromnej firmie architektonicznej. Pomimo starań i potencjału nie otrzymuje upragnionej posady, wręcz przeciwnie, zostaje upokorzona przez niedoszłego szefa, aroganckiego Adama McKeya. Dziewczyna postanawia zrekompensować sobie porażkę spotkaniem ze znajomymi, lecz niewinny wypad do restauracji przekształca się w żałosną farsę. Koniec końców decyduje się na wyprawę do klubu, gdzie zostaje dostrzeżona przez tajemniczego mężczyznę… Od tej pory życie dwudziestopięciolatki diametralnie się zmieni.
Książkę czytało się przyjemnie i bez zgrzytów. Jest w niej trochę naiwności, dużo scen seksu, ale nie przeszkadzało mi to w dalszym poznawaniu losów Cassandry i pozostałych bohaterów.
Jeśli szukacie mrocznej, pobudzającej zmysły powieści o nieskomplikowanej fabule, ten tytuł z pewnością podbije Wasze serce.
Główna bohaterka, Cassandra Givens, stawia się na rozmowę o pracę w ogromnej firmie architektonicznej. Pomimo starań i potencjału nie otrzymuje upragnionej posady, wręcz przeciwnie, zostaje upokorzona przez niedoszłego szefa, aroganckiego Adama McKeya. Dziewczyna postanawia zrekompensować sobie porażkę spotkaniem ze znajomymi, lecz niewinny wypad do restauracji przekształca się w żałosną farsę. Koniec końców decyduje się na wyprawę do klubu, gdzie zostaje dostrzeżona przez tajemniczego mężczyznę… Od tej pory życie dwudziestopięciolatki diametralnie się zmieni.
Książkę czytało się przyjemnie i bez zgrzytów. Jest w niej trochę naiwności, dużo scen seksu, ale nie przeszkadzało mi to w dalszym poznawaniu losów Cassandry i pozostałych bohaterów.
Jeśli szukacie mrocznej, pobudzającej zmysły powieści o nieskomplikowanej fabule, ten tytuł z pewnością podbije Wasze serce.
literanna.pl
Sny Morfeusza
Jeżeli czytałyście Greya i nie jesteście usatysfakcjonowane, jeśli szukacie czegoś, co okaże się być bardziej od niego sensowne, a jednocześnie nie zabraknie w tym pikantnych scen erotycznych, jednak bez udziału denerwującej wewnętrznej bogini i rozpadania się na kawałki, to "Sny Morfeusza" powinny się Wam spodobać.
Tytułowy Morfeusz da Wam to, czego nigdy na dał Grey. Będzie gorąco i emocjonująco, bo ta książka ma potencjał. Ale tak poważnie, to oczywiście mowa jest o powieści erotycznej, więc wiecie, jaki potencjał mam na myśli. W każdym razie, Morfeusz może dać czytelniczkom to, co z pozoru miał dać Grey (uprzedzam, będę do niego nawiązywać).
Tak, jak w przypadku romansów K. Bromberg, nie szukałam tej powieści. Ona znalazła mnie, a wszystko to zbiegło się z dość prężną promocją tytułu na FB. I tutaj zaskoczenie, bowiem "Sny Morfeusza" to powieść polskiej Autorki. Gdybym przeczytała tę książkę nie wiedząc kim jest K.N. Haner (na szczęście Facebook poinformował mnie dokładnie), w życiu bym nie zgadała, że to nasza rodzima historia. I nie chodzi tu tylko o miejsce akcji, czyli Miami, gdzie udaje się główna bohaterka, chodzi raczej o całość, która jest bardziej "zagraniczna" niż polska. Czy to zarzut? W sumie nie, choć nie ukrywam, że chętnie przeczytałabym jakiś erotyk dziejący się w naszych realiach.
W każdym razie historia jest dość intensywna, pełna namiętności i gorącej atmosfery, ale to nie wszystko. Ten erotyk ma fabułę, a jak wiadomo, to się rzadko zdarza. Tak poważnie jednak, poza seksem, coś się w tej opowieści dzieje, i dobrze, bo powieść erotyczna musi mieć jeszcze coś do zaoferowania, inaczej wychodzi Grey, ale o tym już wiecie.
Główną bohaterką jest Cassandra Givens, dziewczyna która przeprowadza się do Miami, żeby szukać wymarzonej pracy w branży związanej z architekturą. Nie ma ona szczęścia do ludzi, a jej relacje z mężczyznami kończą się zanim tak naprawdę się zaczną. Cassandra ma cięty język, jest niepokorna i pewna siebie. Jest też wyjątkowo odważna, dlatego kiedy przypadkowo poznaje miłego chłopaka Tommy'ego, nie waha się pójść z nim do nieco podejrzanego, nocnego klubu (no cóż, można się kłócić, czy to odwaga, czy głupota). Miejscówka rzeczywiście okazuje się być klubem, w którym dzieją się rzeczy przedziwne, a seks z nieznajomym jest z tego najmniej zaskakujący. Cassandra, początkowo zgorszona, postanawia jednak poddać się gorącej atmosferze i bawić się na parkiecie, wśród mężczyzn przyodzianych w maski. Poznaje tajemniczego Nieznajomego, który każe nazywać siebie Morfeuszem, i trochę wbrew sobie, ale podążając za namiętnością, wyrusza z nim do domu.
Tak zaczyna się największa przygoda jej życia. Tajemniczy Morfeusz okazuje się być jej bliższy, niż mogłoby to się wydawać. Jednorazowe spotkanie zmienia się w coś więcej, ale nowy związek może przynieść obojgu bohaterom, więcej szkody niż pożytku. Jednak nad ich relacją ciąży jakaś tajemnica, która niestety nie znajduje wyjaśnienia nawet w zakończeniu książki, konieczne jest więc sięgnięcie po kontynuację, na którą nie ukrywam, będę czekać.
Tak jak powiedziałam na początku, książka ma wiele plusów. Są nimi przede wszystkim niebanalne sceny erotyczne i to, co dzieje się poza łóżkiem bohaterów. Intrygująca jest tajemnica Morfeusza i otoczka niebezpieczeństwa, która wisi nad ich związkiem, ale żeby nie było zbyt idealnie, mam też do całej opowieści kilka zarzutów. Przede wszystkim dziwna jest relacja Cassandry z nowo poznanym chłopakiem. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebny wątek, no chyba, że Autorka ma na niego jakiś pomysł w kolejnej części. Średnio też podobało mi się podobieństwo (zapewne nie zamierzone, ale jednak widoczne), Cassandry do Anastasi, która z fajnej, wygadanej babki, zamieniła się w uległą, nie mogącą samodzielnie myśleć, gąskę. Morfeusz też przypomina Greya tą swoją męskością, bogactwem i skrywanym sekretem, jednak cała opowieść jest bardziej dynamiczna i ciekawsza od "Pięćdziesięciu twarzy Greya".
"Sny Morfeusza" czyta się ekspresowo i nie przeszkadza w tym nawet drobny druk i bardzo zbity tekst, który początkowo nie zachęca do sięgnięcia po tę historię. Kiedy jednak przebrnie się przez pierwszych kilka zdań, reszta spotkania z Morfeuszem, potoczy się błyskawicznie.
"Sny Morfeusza" czyta się ekspresowo i nie przeszkadza w tym nawet drobny druk i bardzo zbity tekst, który początkowo nie zachęca do sięgnięcia po tę historię. Kiedy jednak przebrnie się przez pierwszych kilka zdań, reszta spotkania z Morfeuszem, potoczy się błyskawicznie.
ksiazki-sardegny.blogspot.com Sardegna; 2016-09-17
Stinger. Żądło namiętności
Mia Sheridan pisze książki, które na początku mają motyw przewodni. I tak jest również w przypadku tej, tym razem historia inspirowana jest znakiem Skorpiona oraz etapami jego transformacji w Orła i Gołębia. I tak również podzielona jest na części ta historia. Dla mnie to już kolejne spotkanie z autorką, kolejna książka w bardzo dobrym stylu i odbiorze. Chociaż podobnie jak w przypadku Caldera pozycja nie zachwyciła mnie od początku, lecz nauczona doświadczeniem z twórczością autorki wiedziałam że będzie tylko lepiej i nie pomyliłam się.
Czy zorganizowanie w jednym budynku zjazdu studentów prawa oraz spotkania aktorów porno to dobre rozwiązanie? Jakie wynikną z tego konsekwencje?
Grace to młoda, pełna zapału i planów na przyszłość przyszła pani adwokat. Dziewczyna ma jasno określone plany na przyszłość i wie, czego chce od życia. Ale czy wszystko da się w życiu zaplanować? Carson Stinger to z kolei gwiazda filmów porno, facet dla którego niejedna z kobiet straci głowę. Co więc w sytuacji, kiedy tych dwoje tak różnych od siebie ludzi los ze sobą połączy? A może nie tyle los co zwykła i banalna awaria? Czy rozważna i zorganizowana Grace ulegnie urokowi Stingera? Czy związek dwójki tak odmiennych osobowości ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie? Czy to prawda, że przeciwieństwa się przyciągają?
Dużą zaletą według mnie jest spojrzenie na historię z perspektywy zarówno Carsona jak i Grace. Lubię taki sposób narracji, gdyż mamy szansę poznać uczucia obu stron, a to daje nam lepszy obraz całości. Ponadto Mia Sheridan to autorka z bardzo dobrym stylem pisarskim, co sprawia, że jej książki uzależniają. Bohaterowie są dobrze nakreśleni, dzięki temu razem z nimi odczuwamy targające nimi emocje. Przedstawiony w fabule wątek erotyczny jest opisany subtelnie i ze smakiem, ważne też nie jest on motywem wiodącym historii a jedynie tłem. Autorce nawet udało się wpleść w tą historię ważny problem jakim jest handel żywym towarem, wszystko to nadaje książce unikalności. Sięgając po nią nie zawiedziecie się, że traficie na kiepski erotyk z powtarzalną fabułą. Jak dla mnie świetna pozycja, która pozwala na kilka godzin oderwać się od rzeczywistości.
Czy zorganizowanie w jednym budynku zjazdu studentów prawa oraz spotkania aktorów porno to dobre rozwiązanie? Jakie wynikną z tego konsekwencje?
Grace to młoda, pełna zapału i planów na przyszłość przyszła pani adwokat. Dziewczyna ma jasno określone plany na przyszłość i wie, czego chce od życia. Ale czy wszystko da się w życiu zaplanować? Carson Stinger to z kolei gwiazda filmów porno, facet dla którego niejedna z kobiet straci głowę. Co więc w sytuacji, kiedy tych dwoje tak różnych od siebie ludzi los ze sobą połączy? A może nie tyle los co zwykła i banalna awaria? Czy rozważna i zorganizowana Grace ulegnie urokowi Stingera? Czy związek dwójki tak odmiennych osobowości ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie? Czy to prawda, że przeciwieństwa się przyciągają?
Dużą zaletą według mnie jest spojrzenie na historię z perspektywy zarówno Carsona jak i Grace. Lubię taki sposób narracji, gdyż mamy szansę poznać uczucia obu stron, a to daje nam lepszy obraz całości. Ponadto Mia Sheridan to autorka z bardzo dobrym stylem pisarskim, co sprawia, że jej książki uzależniają. Bohaterowie są dobrze nakreśleni, dzięki temu razem z nimi odczuwamy targające nimi emocje. Przedstawiony w fabule wątek erotyczny jest opisany subtelnie i ze smakiem, ważne też nie jest on motywem wiodącym historii a jedynie tłem. Autorce nawet udało się wpleść w tą historię ważny problem jakim jest handel żywym towarem, wszystko to nadaje książce unikalności. Sięgając po nią nie zawiedziecie się, że traficie na kiepski erotyk z powtarzalną fabułą. Jak dla mnie świetna pozycja, która pozwala na kilka godzin oderwać się od rzeczywistości.
Lubimy Czytać Magdalena; 2016-09-10