Recenzje
Pieśń Dawida
Pieśń Dawida mnie zdruzgotała. Wzruszyła do łez, emocjonalnie wytargała i sprawiła, że zaparło mi dech. Zdecydowanie nic nie jest w niej zwyczajne i właśnie to stanowi o jej wielkiej sile.
Głównym bohaterem tej książki jest Dawid, dwudziestosześcioletni zawodnik mieszanych sztuk walki, mężczyzna, którego dotychczasowe życie nie było ani zbyt proste, ani zbyt przyjemne. Zabójstwo jego siostry z rąk osoby, której nigdy w życiu by o to nie podejrzewano, a także jego pobyt w szpitalu psychiatrycznym po nieudanych próbach samobójczych – wszystko to złożyło się na aktualny obraz Dawida jako człowieka dorosłego, nieco zagubionego i próbującego poradzić sobie z samym sobą poprzez ratowanie innych. Kiedy Dawid poznaje Amelie, dopiero co zatrudnioną w jego klubie tancerkę, cały jego świat nagle staje w miejscu. Dziewczyna okazuje się być niewidoma i szybko wychodzi na jaw, że samotnie wychowuje swojego młodszego, chorego na autyzm brata. Bóg raczy wiedzieć, co może z tego wszystkiego wyniknąć.
Wiele tu wzruszeń i wiele powodów do refleksji nad sobą, nad innymi, nad związkami międzyludzkimi i własnym podejściem do całego ogromu różnych kwestii. To dobrze, jeśli książka każe na chwilę się zatrzymać. To dobrze, jeśli rzuca czytelnikiem na wszystkie strony, od euforii, aż po wielki smutek. W Pieśni Dawida jest wszystko to, czego oczekuję od dobrej powieści obyczajowej.
Głównym bohaterem tej książki jest Dawid, dwudziestosześcioletni zawodnik mieszanych sztuk walki, mężczyzna, którego dotychczasowe życie nie było ani zbyt proste, ani zbyt przyjemne. Zabójstwo jego siostry z rąk osoby, której nigdy w życiu by o to nie podejrzewano, a także jego pobyt w szpitalu psychiatrycznym po nieudanych próbach samobójczych – wszystko to złożyło się na aktualny obraz Dawida jako człowieka dorosłego, nieco zagubionego i próbującego poradzić sobie z samym sobą poprzez ratowanie innych. Kiedy Dawid poznaje Amelie, dopiero co zatrudnioną w jego klubie tancerkę, cały jego świat nagle staje w miejscu. Dziewczyna okazuje się być niewidoma i szybko wychodzi na jaw, że samotnie wychowuje swojego młodszego, chorego na autyzm brata. Bóg raczy wiedzieć, co może z tego wszystkiego wyniknąć.
Wiele tu wzruszeń i wiele powodów do refleksji nad sobą, nad innymi, nad związkami międzyludzkimi i własnym podejściem do całego ogromu różnych kwestii. To dobrze, jeśli książka każe na chwilę się zatrzymać. To dobrze, jeśli rzuca czytelnikiem na wszystkie strony, od euforii, aż po wielki smutek. W Pieśni Dawida jest wszystko to, czego oczekuję od dobrej powieści obyczajowej.
zielona-cytryna.pl Agnieszka Baran
Raced. Ścigany uczuciem
Trylogia „Driven” zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Okazało się, że powstała kolejna część, jak wspominała autorka (której nie planowała). Raced. Ścigany uczuciem to ukazanie historii z perspektywy Coltona. Z jednej strony wydawałoby się po co ta część tak naprawdę powstała, a z drugiej jednak jest jakiś element ciekawości jak to wygląda z perspektywy mężczyzny.
Colton przedstawia nam wydarzenia, które mieliśmy okazję poznać, ale tym razem jego słowami. Możemy w ten sposób zrozumieć lub przynajmniej próbować zrozumieć postępowanie mężczyzny w konkretnych sytuacjach. Wydawałoby się, że Raced to będą te same wydarzenia przedstawione nie przez Rylee a przez Coltona, a jak się okazuje autorka na tym nie poprzestała i pokazała kilka wątków, których trudno szukać w poprzednich częściach.
Raced powoduje, że wydarzenia ukazane z perspektywy Rylee i Coltona spinają historię w całość. To co może trochę przerażać w tej części to język. W końcu autorka musiała wejść w osobę głównego bohatera, a jak wiadomo Colton do aniołków nie należy. Raced ukazuje pożądanie oczami mężczyzny, pokazuje jaki naprawdę jest Colton, opryskliwy, wulgarny zarówno w myślach jak i w zachowaniu. Nie brakuje tu również opisu scen erotycznych z perspektywy faceta, no wiadomo jak jest.
Wydaje mi się, że stworzenie przez autorkę Raced było dobrym zamysłem, z resztą ja lubię poznawać konkretne sytuacje z perspektywy kilku osób.
Polecam serdecznie.
zksiazkawdloni.pl Kasia Roszczenko
Pieśń Dawida
Dawid i Mojżesz. Dawid i Millie. Niezwykłe pary, przyjaźnie, miłości. Więzi, o których nie da się zapomnieć. Uczucia, których nie można przeoczyć. Wydarzenia, nad którymi nie można przejść do porządku dziennego. Książka, której nie sposób zapomnieć.
Amy Harmon poznałam za sprawą pasjonującej, głębokiej i bardzo dopracowanej książki- „Prawo Mojżesza”. Zastanawiałam się, czy magia oraz talent, które odnalazłam w pierwszej części objawią się ponownie. Czasami bowiem autor podnosi poprzeczkę bardzo wysoko, a następnie, w kolejnych książkach, nie jest w stanie sprostać wielkim oczekiwaniom czytelników. Obawy te okazały się zupełnie bezpodstawne w przypadku Harmon. Ponownie uwiodła mnie ona realizacją pomysłu, oczarowała językiem i zauroczyła swoją wyobraźnią.
Autorka znowu oferuje nam paletę barwnych, charakterystycznych i żywiołowych postaci. Każda z nich wywołuje szereg niejednoznacznych emocji, wiele razy zaskakując i sprawiając, że nasze zdanie na jej temat może diametralnie się zmienić. Wobec bohaterów wykreowanych przez Harmon ciężko pozostać obojętnym, a to świadczy jedynie o tym, że potrafi ona zbudować interesujące, nieszablonowe i pełnokrwiste postacie, często przypominające naszych znajomych czy bliskich. Kolejny raz spotykamy się z niezwykłą parą młodych ludzi, wokół których skupia się akcja powieści. Zły chłopak i dobra dziewczyna- znany i popularny schemat. A jednak nie nudzi. Harmon korzysta z nieco banalnych rozwiązań, ale potrafi zagrać na emocjach, zaintrygować zwrotami akcji oraz dotrzeć do wnętrza czytelnika, dzięki czemu jej proste pomysły potrafią przekonać i przypaść do gustu ludziom w różnym wieku.
W powieści tej znajdziemy realne tematy i aktualne problemy. To coś więcej niż zwyczajna opowieść o szczęśliwej czy też niespełnionej miłości nastolatków. Jednym z wiodących i bardzo przekonujących wątków jest przyjaźń łącząca dwóch młodych mężczyzn- Dawia i znanego nam z pierwszej części Mojżesza. Harmon przedstawiła ich relacje w niezwykły sposób, bardzo obrazowo, sugestywnie, emocjonalnie, a przede wszystkim szczerze i prosto. Podążając za tymi chłopcami przekonujemy się, jak wiele jesteśmy w stanie zmienić w życiu innych ludzi, jak bardzo na nich wpływać i determinować ich decyzje. Przy okazji ucząc się od nich i czerpiąc z ich doświadczenia. Dawid i Mojżesz popełniają błędy, sięgają dnia, podejmują złe decyzje, z których nie są dumni, ale żyją, cieszą się z drobnych rzeczy, pragną sięgać wyżej, po więcej.
Harmon pięknie opowiada o uczuciach. Tka swoją opowieść dbając o styl i język. Pisze prosto i lekko, ale mądrze i obrazowo. Pokazuje uczucia, jakie znamy z wielkich opowieści i bajek, ale sprawia, że udziela nam się ta głębia i magia. Czujemy się uczestnikami tego spektaklu, zabieramy stanowisko wobec jego bohaterów, kibicujemy im po cichu marząc by stać się bohaterem książkowych wydarzeń. Powieść czyta się z dużym zainteresowaniem i wielką przyjemnością. Autorka dociera do zakamarków naszej duszy, drażni serce, przywołuje łzy do oczu. Zmusza do refleksji, daje nauczki, uczy pokory. Ta książka jest jak lekcja życia.
Mogłoby się wydawać, że takich powieści powstało już sporo. O nastolatkach i dla nastolatków. Pewnie, że tak. Nietrudno jednak doszukać się w tej historii powiewu świeżości, a w tej prostocie głębi i ważnego przesłania. Harmon zasługuje na słowa uznania. A może i brawa. Nie tylko oferuje piękne opowieści. Ona umieszcza je w naszych sercach na zawsze.
Amy Harmon poznałam za sprawą pasjonującej, głębokiej i bardzo dopracowanej książki- „Prawo Mojżesza”. Zastanawiałam się, czy magia oraz talent, które odnalazłam w pierwszej części objawią się ponownie. Czasami bowiem autor podnosi poprzeczkę bardzo wysoko, a następnie, w kolejnych książkach, nie jest w stanie sprostać wielkim oczekiwaniom czytelników. Obawy te okazały się zupełnie bezpodstawne w przypadku Harmon. Ponownie uwiodła mnie ona realizacją pomysłu, oczarowała językiem i zauroczyła swoją wyobraźnią.
Autorka znowu oferuje nam paletę barwnych, charakterystycznych i żywiołowych postaci. Każda z nich wywołuje szereg niejednoznacznych emocji, wiele razy zaskakując i sprawiając, że nasze zdanie na jej temat może diametralnie się zmienić. Wobec bohaterów wykreowanych przez Harmon ciężko pozostać obojętnym, a to świadczy jedynie o tym, że potrafi ona zbudować interesujące, nieszablonowe i pełnokrwiste postacie, często przypominające naszych znajomych czy bliskich. Kolejny raz spotykamy się z niezwykłą parą młodych ludzi, wokół których skupia się akcja powieści. Zły chłopak i dobra dziewczyna- znany i popularny schemat. A jednak nie nudzi. Harmon korzysta z nieco banalnych rozwiązań, ale potrafi zagrać na emocjach, zaintrygować zwrotami akcji oraz dotrzeć do wnętrza czytelnika, dzięki czemu jej proste pomysły potrafią przekonać i przypaść do gustu ludziom w różnym wieku.
W powieści tej znajdziemy realne tematy i aktualne problemy. To coś więcej niż zwyczajna opowieść o szczęśliwej czy też niespełnionej miłości nastolatków. Jednym z wiodących i bardzo przekonujących wątków jest przyjaźń łącząca dwóch młodych mężczyzn- Dawia i znanego nam z pierwszej części Mojżesza. Harmon przedstawiła ich relacje w niezwykły sposób, bardzo obrazowo, sugestywnie, emocjonalnie, a przede wszystkim szczerze i prosto. Podążając za tymi chłopcami przekonujemy się, jak wiele jesteśmy w stanie zmienić w życiu innych ludzi, jak bardzo na nich wpływać i determinować ich decyzje. Przy okazji ucząc się od nich i czerpiąc z ich doświadczenia. Dawid i Mojżesz popełniają błędy, sięgają dnia, podejmują złe decyzje, z których nie są dumni, ale żyją, cieszą się z drobnych rzeczy, pragną sięgać wyżej, po więcej.
Harmon pięknie opowiada o uczuciach. Tka swoją opowieść dbając o styl i język. Pisze prosto i lekko, ale mądrze i obrazowo. Pokazuje uczucia, jakie znamy z wielkich opowieści i bajek, ale sprawia, że udziela nam się ta głębia i magia. Czujemy się uczestnikami tego spektaklu, zabieramy stanowisko wobec jego bohaterów, kibicujemy im po cichu marząc by stać się bohaterem książkowych wydarzeń. Powieść czyta się z dużym zainteresowaniem i wielką przyjemnością. Autorka dociera do zakamarków naszej duszy, drażni serce, przywołuje łzy do oczu. Zmusza do refleksji, daje nauczki, uczy pokory. Ta książka jest jak lekcja życia.
Mogłoby się wydawać, że takich powieści powstało już sporo. O nastolatkach i dla nastolatków. Pewnie, że tak. Nietrudno jednak doszukać się w tej historii powiewu świeżości, a w tej prostocie głębi i ważnego przesłania. Harmon zasługuje na słowa uznania. A może i brawa. Nie tylko oferuje piękne opowieści. Ona umieszcza je w naszych sercach na zawsze.
Sztukater.pl Ruda Recenzuje
Pieśń Dawida
Pierwszy tom przyniósł mi wielki wewnętrzny chaos emocjonalny, który myślałam, że nie zostanie pobity. Jednak bardzo się myliłam, ponieważ "Psalm Dawida" również dostarczył mi emocjonalnych zawirowań. Książka skrywa wiele tajemnic i możemy poczuć się jak detektyw, który nie potrafi łatwo odnaleźć odpowiedzi, ponieważ cały czas mamy doczynienia z innym wątkiem i pozostawieniem poprzedniego bez odpowiedzi. Wszystko to prowadzi nas do głębszego myślenia i zajrzenia w siebie oraz swoje życie, które powinno być dla nas najcenniejsze.
Największym zaskoczeniem w tej historii są dość częste wątki z perspektywy Mojżesza (którego poznajemy w pierwszej części), ponieważ tytuł nasuwa nam, że będzie to tylko perspektywa Dawida. Jednak te częste wątki bardzo pomagają nam dostrzec wiele sekretów, których wcześniej nie poznaliśmy. Dodatkowo książka straciła by swój sens bez wątków Mojżesza, bo na pewno nikt nie chciałby czytać urywanych w połowie fragmentów.
Książka rewelacyjna i serdecznie ją polecam, ponieważ wiem, że podbije nie jedno serce.
rudablondynkarecenzuje.blogspot.com Andżelika; 2016-11-14
Prawo Mojżesza
W małych miasteczkach nic nie umknie miejscowej ludności. Każdy się zna, każdy wie wszystko o sąsiadach. Levan nie jest inne – każdy mieszkaniec tego miasteczka słyszał niezwykła historię Mojżesza Wrighta, którego matka-narkomanka umieściła w koszu i porzuciła. Chłopiec wraz z wiekiem stwarza coraz większe problemy aż w końcu trafia do swojej babci Kathleen. Wtedy też poznaje bliżej córkę Shepardów, Georgię, która od samego początku jest zaintrygowana innością Mojżesza. Za wszelką cenę próbuje zbliżyć się do niego, jednak za każdym razem chłopiec odpycha ją… Co nim kieruje? Czy Georgia osiągnie swój cel?
Amy Harmon to amerykańska pisarka, która od najmłodszych lat wiedziała, że pisanie to coś, czym chciałaby się zająć. Mieszkając wśród pól, bez telewizji, jedyną formą spędzania wolnego czasu była zabawa z rodzeństwem oraz czytanie książek. Na swoim koncie ma dziesięć powieści, z czego jedynie dwie zostały wydane w Polsce. „Prawo Mojżesza” rozpoczyna cykl o tej samej nazwie.
Przed sięgnięciem po tę książkę przeczytałam wiele opinii na blogach oraz na Goodreads.com. Znaczna większość była pozytywna, jednak nadal miałam jakieś wewnętrzne opory. Może wynikało to z tego, że już niejednokrotnie zabierałam się za książkę, o której głośno w blogosferze, a potem okazywała się totalną klapą. Obawiałam się równie tego, że okaże się kolejną powieścią Young Adult, która powiela dobrze znane mi schematy z innych książek. Co prawda nadal mamy do czynienia ze złym chłopcem i dobrą dziewczyną, jednak mimo tego Harmon wniosła coś świeżego, coś, dzięki czemu nie mogłam się od niej oderwać.
Georgię pociąga to, co nieznane, Mojżesz jest dla niej niczym zakazany owoc, którego pragnie. Czy tak właśnie nie jest w prawdziwym życiu? Że chcemy tego, co jest zakazane? Co jest poza naszym zasięgiem? „Prawo Mojżesza” przedstawia niezwykle realistyczną historię, która mogła przydarzyć się naprawdę. Jedynie dar, który posiada chłopiec jest nawiązaniem do fantastyki, jednak wszystko łączy się w spójną całość. Zgrabne połączenie romansu z elementami paranormalnymi oraz wątkiem kryminalnym wypadło naprawdę dobrze, dzięki czemu od powieści nie można się oderwać. Spodobało mi się to, że mamy do czynienia z dwoma narratorami, dzięki czemu mamy pełny wgląd do historii. Mimo tego, cały czas w głowie tkwiła mi myśl, że ta powieść nie ma szczęśliwego zakończenia. W każdym ruchu bohaterów starałam się dostrzec źródła nieszczęścia, jednak to, co zgotował dla nich los było nie do przewidzenia.
Podsumowanie: „Prawo Mojżesza” to historia dwójki młodych ludzi, którzy starają się odnaleźć samych siebie. Każde z nich kroczy własną ścieżką, które są pełne wzlotów i upadków, a tym, co nadaje ich życiu sens jest.. miłość. Świetna powieść, w której niedociągnięcia w historii miłosnej rekompensuje ciekawie skonstruowany wątek kryminalny. „Prawo Mojżesza” mogę polecić każdemu – nastolatkom, ale także dorosłym. Każdy znajdzie coś dla siebie. Wierzcie lub nie, ale powieść Wami wstrząśnie i odciśnie swoje piętno.
http://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/