Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Zupełnie nie sądziłam, że ta książka stanie się drugą najlepszą z serii Chestnut Spring! A jednak! A do tego była przepięknym pożegnaniem z kowbojskimi braćmi Eaton (i Harveyem). Beau należał do jednostki specjalnej. To pozwoliło mu na zebranie grona fanów w miasteczku. Zaginął na misji, ale się odnalazł. Był sławny. Wszyscy się z nim liczyli. Ale on pragnął tylko spokoju… Bailey przez swoje nazwisko i złą reputacje ojca i braci była nikim. Wszyscy w miasteczku nie zważali na jej obecność. A jeśli już chcieli się do niej odezwać, to tylko po to aby powyzywać ją od najgorszych. Jedyne czego pragnęła to ucieczki… Oboje odnaleźli w sobie to czego nie mogli nigdzie indziej. Beau włożył na jej palec pierścionek, aby mogła poczuć się kochana, chciana i zauważana w oczach potencjalnych pracodawców. To miał być układ, ale okazało się, że zakochali się w sobie bez pamięci. Bailey jest wspaniała! Od jej tekstów nie mogłam powstrzymać śmiechu, pojawiały się w najmniej odpowiednich momentach i to sprawiło, że jest dla mnie tak niezwykłą bohaterką. Bo mam wrażenie, że taka właśnie miała być. Zakręcona, odważna gdy tego potrzebuje chwila i wyrozumiała dla tego potężnego faceta, który jest tak bardzo samotny pośród tłumu. No i Beau… tak bardzo go polubiłam. Jest tak dobry… I do tego potrzebuje się kimś zajmować i Bailey jest idealną dla niego osobą. Jakby byli dla siebie stworzeni! Wzruszałam się przy scenach, gdy Beau z jednej strony nie chciał zawieść rodziny, a z drugiej tak bardzo pragnął się od nich odsunąć. No i jego stopy… 😭😭😭 4,75/5⭐ Czekam na kolejne książki Elsie! Kocham tę kobietę💚
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Sięgnęłam po „Bez nadziei” @authorelsiesilver z kilku powodów. Mam słabość do historii, w których bohater nosi w sobie więcej blizn niż te widoczne na ciele. Motyw żołnierza zawsze mnie porusza — to połączenie siły i kruchości, walki z przeszłością, której nie da się tak po prostu zostawić za sobą. I jeszcze jeden powód ale wcale nie mniej ważny to ten że historie autorki chwytają mnie za serce i trzymają tak od pierwszej do ostatniej strony. Mamy tutaj dwójkę ludzi zmagających się ze swoimi demonami. On jako ranny żołnierz elitarnej jednostki, bohater wojenny oprócz ran widocznych na pierwszy rzut oka na ciele wciąż walczy w swojej głowie z traumą. Ona- choć pozornie delikatna, też dźwiga swoje ciężary — brak akceptacji, poczucie odrzucenia i nieustanne przekonanie, że nie zasługuje na miłość. Ich udawane narzeczeństwo staje się czymś znacznie więcej niż tylko grą na pokaz… Po raz pierwszy od dawna miałam problem z napisaniem recenzji - nie dlatego, że książka mi się nie podobała, ale dlatego, że „Bez nadziei” to historia, której nie sposób opowiedzieć bez zdradzania za dużo. Elsie Silver porusza trudne, traumatyczne tematy, a mimo to w tej książce jest mnóstwo ciepła i humoru. Uwielbiam sposób, w jaki bohaterowie potrafią sobie dogryzać, żartować, a przy tym być dla siebie prawdziwym wsparciem.Rodzina Eatonów to taki typ ludzi, z którymi chciałoby się spędzać czas - momentami potrafią zirytować, ale ich wzajemna miłość i troska są po prostu zaraźliwe.Umówmy się w której rodzinie nie jest podobnie? Między Beau a Bailey rodzi się piękna, dojrzała relacja oparta na trosce, zaufaniu i powolnym odkrywaniu siebie nawzajem. On uczy ją, że zasługuje na szacunek i czułość, a ona pomaga mu oswoić demony przeszłości. To jedna z tych historii, które przypominają, że nawet najbardziej poranione serca potrafią znowu bić wspólnym rytmem i odnaleźć nadzieję tam gdzie wydawało się, że nie ma jej już dawno. Nie brakuje w tej książce bólu, lęków i prób poskładania się na nowo. Ta książka to idealne dopełnienie całej serii i jej zwieńczenie.
Dark desires
Dark Desires. Shade. Tom 1 - Lena Serkowska [współpraca reklamowa] Ooo TAK. Co tam się, kurde, działo w tej książce? 🫣 Zacznijmy od tego, że to tytuł 15+, więc nie ma tu scen erotycznych, ale sceny przemocy są i to całkiem konkretne. Mnie osobiście nie ruszyły aż tak mocno, ale pamiętajcie, każdy ma inny próg wrażliwości, więc miejcie to na uwadze, zanim sięgniecie po książkę. I teraz… plot twisty i humor. No błagam, to mnie powaliło. Totalnie. W jednej chwili siedzę jak zamurowana, a w drugiej śmieję się jak idiota. Autorka naprawdę potrafi zaskoczyć i to w takim stylu, że człowiek zastanawia się: „co ja właśnie przeczytałam?” 😭 Nie będę kłamać, to nie jest książka, która zostanie ze mną na lata, nie wbije mi się w serce i nie sprawi, że będę o niej myśleć po nocach. ALE. Bawiłam się przy niej naprawdę dobrze. Idealna pozycja, jeśli chcecie coś wciągającego. I tak, jeśli wyjdzie drugi tom, biorę go bez zastanowienia. Bo ja muszę wiedzieć, co będzie dalej… 7/10
Jak ogarnąć ADHD. Niezwykły przewodnik, jak pracować ze swoim mózgiem (a nie przeciwko niemu)
ADHD wielu osobom wciąż kojarzy się z niesfornym, niegrzecznym dzieckiem, które nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nic bardziej mylnego. ADHD to nie kwestia braku wychowania, tylko innego sposobu działania mózgu. I wiem to z własnego doświadczenia. Już jako dziecko zauważałam, że „coś jest inaczej”. Miałam trudność w organizacji, a przy tym potrafiłam wejść w hiperfokus, ucząc się przy włączonym telewizorze i komputerze - i jeszcze rozmawiając z kimś obok. Z jednej strony zapamiętywałam wszystko z lekcji, a z drugiej — gdy temat mnie nie interesował — bujałam w obłokach. Do tego ciągła potrzeba ruchu, gubienie rzeczy, działanie na ostatnią chwilę (bo wtedy adrenalina działa jak turbo doładowanie 🚀). Pamiętam każdy szczegół rozmowy z kimś z 2018 roku, ale potrafię zapomnieć oddzwonić do przyjaciółki, mimo że „zaraz miałam to zrobić”. Idę do kuchni po coś i po drodze robię trzy inne rzeczy, zapominając po co przyszłam. A gdy coś nie działa od razu - komputer, aplikacja, sprzęt - irytacja pojawia się w sekundę. Emocje? Zawsze na 200%. Dlatego, kiedy sięgnęłam po książkę „Jak ogarnąć ADHD” Stephanie McCabe, miałam wrażenie, że czytam o sobie. Autorka porusza szeroki zakres tematów - od zarządzania czasem i energią, przez sen i motywację, po relacje i poczucie sensu. Co ważne, nie pisze z perspektywy eksperta zza biurka. McCabe sama ma ADHD i dzieli się nie tylko sukcesami, ale też porażkami, dzięki czemu książka jest prawdziwa i bliska każdemu, kto mierzy się z podobnymi wyzwaniami. Ogromnym atutem tej publikacji jest autentyczność i empatia. McCabe nie obiecuje cudownych metod, które „naprawią” Twój mózg. Zamiast tego daje praktyczne narzędzia, które pomagają pracować ze swoim mózgiem, a nie przeciwko niemu. Jej styl jest lekki, pełen ciepła, a jednocześnie oparty na solidnej wiedzy psychologicznej. Czytając, ma się wrażenie rozmowy z kimś, kto naprawdę rozumie — nie wykładu, tylko wsparcia. W książce znajdziesz wiele odniesień do głosu społeczności osób z ADHD - cytaty, refleksje, historie, które tworzą poczucie wspólnoty i pokazują, że nie jesteś sam. Autorka zachęca, by zamiast walczyć ze sobą, uczyć się siebie na nowo - ze zrozumieniem, cierpliwością i szacunkiem dla swoich ograniczeń. 💬 McCabe pokazuje, że ADHD nie jest wadą charakteru, tylko innym sposobem funkcjonowania, który można oswoić, jeśli zna się odpowiednie strategie. I właśnie to sprawia, że jej przewodnik jest tak wyjątkowy - łączy wiedzę, autentyczność i praktykę w jedną, inspirującą całość. To nie jest książka, która zmieni Ci życie z dnia na dzień. Ale jeśli zmagasz się z chaosem, frustracją i ciągłym poczuciem „czemu nie potrafię być jak inni” — ta lektura naprawdę rozjaśni wiele spraw. Dla mnie była momentami jak lustro. A może raczej - jak mapa, która pomaga wreszcie zrozumieć, że mój mózg nie jest „nie taki”, tylko po prostu działa po swojemu. 🌟 Polecam ją każdemu, kto chce zrozumieć siebie lepiej — nie tylko osobom z ADHD.
Bunt komórek. O faktach, mitach i zagadkach raka
🔥Myślisz, że o raku wiesz wszystko? 😶🌫️ Ja też tak myślałam… 💬 dopóki nie przeczytałam „Bunt komórek”. I nagle zrozumiałam, jak mało o sobie wiemy. Zanim sięgnęłam po tę książkę, rak był dla mnie… po prostu chorobą, o której się słyszy. Znałam kilka nazw — zazwyczaj od narządów, w których się „zadomowił” — i to tyle. 🙈 Ale ta książka otworzyła mi oczy 👁️. Dowiedziałam się, że: 🧬 każdy z nas może mieć w sobie raka i o tym nie wiedzieć, ⌛ nowotwór bywa niewykrywalny, dopóki nie dojdzie do wielu mutacji, 🐝 a świat komórek można porównać do ula - z królową, robotnicami i chaosem, gdy coś się psuje. Autorzy - biolog i filozof - to duet idealny. 👨⚕️ Richard tłumaczy naukę i procesy biologiczne tak, że czujesz się jak na lekcji życia, nie chemii. 🧠 Michael zamienia medyczne fakty w metafory, dzięki którym rozumiesz, czym naprawdę jest rak. Jego metafory i porównania pozostają na długo w głowie 🤯. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Nie po to, by się bać — ale by zrozumieć, jak działa nasze ciało i jak wielką mądrość w sobie nosi. Bo kiedy poznajesz mechanizmy, które rządzą życiem (i śmiercią) komórek, zaczynasz bardziej doceniać swoje zdrowie. ❤️🔥 📖 Sięgnij po „Bunt komórek” — bo wiedza daje spokój, a nie strach. 💖💥 📖✨