ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Żniwiarz (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    288
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    niedostępna

    Powiadom mnie, gdy książka będzie dostępna

    Ebook

    28,00 zł 15%
    23,68 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Zagadkowe morderstwo z kosą w tle 

    Gdzieś na prowincji, w sielskim miasteczku dochodzi do makabrycznej zbrodni. Na drodze, pomiędzy polami kukurydzy zostaje znalezione ciało dziewczyny. Morderca odciął jej głowę ostrym narzędziem, najprawdopodobniej kosą. Miejscowi twierdzą, że jest to robota Południcy, która grasuje, gdy słońce najwyżej. Śledztwem ma się zająć młoda pani detektyw, Julia Dobrowolska. To najpoważniejsze zlecenie w dotychczasowej karierze kobiety stawiającej pierwsze kroki w tak męskim zawodzie. Pracy nie ułatwiają jej niechętny inspektor policji ani dziennikarz śledczy, prawdziwy telewizyjny gwiazdor, na bieżąco relacjonujący widzom postępy w sprawie tak zwanego Żniwiarza z Bułkowic. Julia od razu zabiera się do precyzyjnego zbierania wszelkich śladów,  poszlak i pogłosek. Kobieta szybko przekona się, jak wiele sekretów skrywają mieszkańcy miasteczka zdający się wiedzieć wszystko o wszystkich… Żniwiarz to debiutancka powieść Gai Grzegorzewskiej, laureatki Nagrody Wielkiego Kalibru, jednej z najważniejszych twórczyń polskiego kryminału, śmiało wykraczającej poza ramy tego gatunku. 

    (…) Zbliżało się południe. Sierpniowe słońce parzyło ramiona rowerzystki, skręcającej w mało uczęszczaną drogę między polami kukurydzy. Dziewczyna oblizała spierzchnięte usta. Droga była wyboista, a koła roweru poruszały się po niej z trudem. Spojrzała w dół. No tak, złapała gumę.
    Niezadowolona przystanęła na pustej drodze i zsiadła, by obejrzeć koła – obie dętki były uszkodzone. Zmarszczyła z irytacji brwi, będzie musiała wrócić do miasteczka na nogach, prowadząc nieszczęsny rower. Sięgnęła po butelkę wody, umocowaną na ramie roweru, napiła się i rozejrzała. Kukurydza przysłaniała krajobraz, a prosta droga ciągnęła się po horyzont. Na drugim jej krańcu, za plecami dziewczyny, majaczył las. Wypiła jeszcze łyk wody. Wokół panowała prawie idealna cisza. Nawet ptaki nie śpiewały. Jedynym dźwiękiem, który przerywał tę ciszę, było jednostajne cykanie świerszczy.
    W oddali ujrzała jakąś sylwetkę, wolno zbliżającą się w jej kierunku. Odetchnęła z ulgą, może ten człowiek jej pomoże. Ruszyła w jego stronę, prowadząc rower. Gorące powietrze poruszało obrazem przed oczami. Słońce odbiło się od nadchodzącego, oślepiając na moment rowerzystkę. Wytężyła wzrok. Człowiek niósł coś, co połyskiwało w promieniach słońca. Łopata, może sierp. Był już całkiem blisko. Nie, przecież to kosa. Nic dziwnego, trwają żniwa. Tak, żniwa na całego (…) 

                                                                                                Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności