Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Zbyt piękne (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Wydawnictwo:
    Prószyński Media
    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    376
    Druk:
    oprawa miękka
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    35,00 zł 24%
    26,66 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    28,00 zł 19%
    22,74 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg

    Nowa książka Olgi i Rudnickiej i nowa komedia pomyłek. Pisarka z przymróżeniem oka pisze o sprawach ważnych, potrafi rozbawić i skłonić do refleksji. Tym razem mamy jedną posiadłość i dwóch nabywców. Zuzanna kupuje dom po okazyjnej cenie. Zdaje sobie sprawę, że pochłonie on sporo pieniędzy, ale na marzeniach się nie oszczędza. Nowy dom, nowa praca, nowe życie. Wreszcie będzie mogła mieć kota, psa i różanecznik w ogrodzie. Tymoteusz kupuje stare mieszkania, remontuje je i sprzedaje po wyższej cenie. Jakież jest jego zdziwienie, gdy na progu niedawno nabytego domu pojawia się nieznajoma młoda kobieta i twierdzi, że to jej własność... Oboje padli ofiarą oszusta, który sprzedał nieruchomość dwóm osobom, a następnie zniknął wraz z gotówką. Tymoteusz nie zamierza ustąpić i wyprowadzić się ze swojego nabytku. Zuza ma na głowie kredyt, więc również nie zamierza zrezygnować. Jedyne, co im pozostaje, to zawiązać sojusz, znaleźć oszusta i odzyskać pieniądze.

    (…) Jeśli coś jest zbyt piękne, by było prawdziwe, to zwykle jest tylko piękne. Ta stara prawda życiowa, choć w trochę innym brzmieniu, kołatała się po głowie Zuzy w rytm stukotu kół pociągu. Ona jednak wolała tę wersję. To brzmiało znacznie lepiej niż…

    Idiotka.

    Kretynka.

    Naiwniaczka.

    Znalazłoby się jeszcze kilka określeń tego typu, ale Zuza nie miała w genach tendencji do użalania się nad sobą. Dręczenie samej siebie, by pogłębić już istniejący kryzys emocjonalny, również nie było w jej stylu. Ten, który aktualnie przeżywała, wystarczał jej w zupełności. Dość wielki, by mieć chandrę, ale nie aż tak, by rozważać samobójstwo.

    Zabójstwo, i owszem, przyszło jej do głowy.

    I to kilka razy.

    Na kilka różnych sposobów.

    Inwencji twórczej jej nie brakowało, ale skoro nie udało się wymyślić zbrodni doskonałej, uznała, że nie warto zaprzątać sobie nią głowy. Miała dopiero dwadzieścia osiem lat i nie zamierzała reszty życia spędzić za kratkami z powodu karalucha.

    Karaluch w rzeczywistości nazywał się Czesiek i dokładnie sześćdziesiąt dwa dni temu uznał, że propozycja pracy poza granicami naszego pięknego kraju jest spełnieniem jego pragnień. Zuza nawet zaczęła rozważać opcję wyjazdu, ale nim dokonała poważniejszych przemyśleń – gdyż nadal walczyła z zaskoczeniem, którego doznała na wieść, że Czesiek podpisał kontrakt na trzy lata – okazało się, że prawie narzeczony zapomniał uwzględnić ją w swoich dalekosiężnych planach życiowych. O swojej decyzji poinformował ją godzinę przed wyjazdem na lotnisko.

    – Kochanie, to moja życiowa szansa. Teraz muszę się skoncentrować na sobie. Nie chcę, żeby coś mnie rozpraszało. Spadam. Taksówka już czeka – powiedział, całując ją na pożegnanie (…)

    Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności