ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Wodnikowe Wzgórze (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Richard Adams
    Wydawnictwo:
    Wydawnictwo Literackie
    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 3
    Stron:
    528
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Żeby przetrwać muszą opuścić swoje domy 

    Dla królików ze Sandleford rozpoczął się trudny czas. Ich dotychczasowe miejsce zamieszkania, zielone polany i wygodne norki ma zostać unicestwione. Na ich miejscu  powstanie nowe osiedle. Cała społeczność kłapouchów musi się ewakuować. Pod wodzą dwóch niezłomnych braci – Piątka i Leszczynka – wyruszają w podróż w poszukiwaniu nowego miejsca na ziemi. Tak rozpoczyna się królicza epopeja. Nie trzeba dodawać, że po drodze naszych bohaterów czeka mnóstwo przygód i jeszcze więcej niebezpieczeństw. A czytelnikom pozostaje kibicować odważnym stworzonkom w drodze do celu. Richard Adams niezwykle plastycznie opisał rzeczywistość i codzienne zmagania królików. Wodnikowe Wzgórze to książka, którą pokochały miliony czytelników na całym świecie. Autor stworzył dzieło uniwersalne, trafiające do serc wszystkich czytelników, bez względu na wiek. W świecie Adamsa króliki mają imiona, zorganizowaną społeczność, obyczaje, własną mitologię, język, a nawet poezję. Mają też coś absolutnie wyjątkowego – dar przewidywania przyszłości. 

    (…) Pierwszy królik zatrzymał się w nasłonecznionym miejscu i podrapał w ucho szybkimi ruchami tylnej łapy. Chociaż miał dopiero rok i nie osiągnął jeszcze pełnego wzrostu, niepodobny był wcale do owych znękanych „skrajniaków”, to znaczy przeciętnych, pospolitych jednoroczniaków, niepochodzących z arystokracji i niecieszących się wyjątkowym wzrostem czy siłą, które, wiecznie pomiatane przez starszych, radziły sobie jak mogły, często żyjąc na zewnątrz, na skraju królikarni. Ten królik tchnął pewnością siebie. Kiedy usiadł, patrząc dookoła i trąc nos przednimi łapami, sprawiał wrażenie stworzenia bystrego i pełnego werwy. Przekonawszy się, że nic mu nie grozi, położył uszy po sobie i zabrał się do trawy.
    Jego towarzysz wydawał się mniej pewny siebie. Był mały, miał duże oczy wpatrzone w przestrzeń, ruchy głowy, gdy ją podnosił i rozglądał się dookoła, sugerowały nie tyle ostrożność, ile jakieś nieustanne, nerwowe napięcie. Wciąż poruszał nosem, a gdy przeleciał z bzykiem trzmiel, kierując się do rosnącego za nim ostu, podskoczył i obrócił się z takim impetem, że dwa znajdujące się obok króliki rzuciły się do swych nor; najbliższy z nich, o czarnych czubkach uszu, poznał go jednak i wrócił na żerowisko (…) 

                                                                                                          Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności