ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Szaman morski (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Autor:
    Karol Olgierd Borchardt
    Wydawnictwo:
    Bernardinum
    Ocena:
    5.0/6  Opinie: 2
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Błyszcząca wśród fal osobowość kapitana Borkowskiego 

    Szaman morski to wspaniała książka, która w anegdotycznych opowiadaniach ukazuje postać Eustazego Borkowskiego, dowódcy polskich transatlantyków w dwudziestoleciu międzywojennym, zwłaszcza podczas jego służby na stanowisku kapitana SS "Kościuszko". Specyficzna, barwna osobowość kapitana wywołuje u czytelnika masę pozytywnych emocji. Kapitan Eustazy Borkowski sam był twórcą swojej legendy, uwielbiał być w centrum zainteresowania. Z klasą, ale też z przytupem pokonywał wszelkie przeciwności. Nie tylko wśród załogi, ale również zachwyconych pasażerów zyskał przydomek morskiego szamana. Jego osobliwy sposób bycia zjednywał sobie zarówno niechęć jak i uwielbienie. Jedno jest pewne, koło jego wyrazistej i nie znoszącej konkurencji osobowości nie można było przejść obojętnie. 

    (…) SZAMAN MORSKI – tytuł nadany przeze mnie kapitanowi Eustazemu Borkowskiemu jako bohaterowi książki – narodził się w lutym 1942 roku w Szkocji u podnóża góry Tinto. Znalazłem się tam na skutek (prawdopodobnie) skrzepu w głowie. Uderzyłem się głową o nadburcie łodzi ratunkowej, gdy usiłowałem do niej się dostać po storpedowaniu „Piłsudskiego” 26 listopada 1939 roku na Morzu Północnym. Na „Piłsudskim” byłem starszym oficerem.
    Bóle głowy powodowane owym skrzepem były tak wielkie, że postanowiono mnie uśpić na dwa tygodnie. Bóle ustąpiły, ale razem ze snem. Po trzech kompletnie bezsennych miesiącach spędzonych w szpitalu pod opieką najlepszych specjalistów medycyna zachowała się w stosunku do mnie podobnie jak ta pani w naszym Orłowie, niosąca telewizor. Zapytana przez przechodnia, gdzie jest ulica Przebendowskich, powiedziała: „Proszę, niech pan potrzyma telewizor”. Gdy się go pozbyła, rozłożyła szeroko ręce i powiedziała: „Nie wiem!”
    Otrzymałem wysoką dożywotnią pensję komandorską oraz dwie dobre rady: żebym cieszył się z życia i sam sobie radził. Zaopatrzyłem się w mikroskop oraz akwarele i z nimi spocząłem na bezludnych wrzosowiskach otaczających górę Tinto po rzekę Klajdę (Clyde), ponieważ człowiek NIEŚPIĄCY nie nadaje się zupełnie do życia towarzyskiego. Pomimo dożywocia, jak na owe czasy bardzo „sytego”, po ośmiu bezsennych miesiącach tam spędzonych udało mi się – dzięki zastosowaniu hatha-jogi – wreszcie zasnąć (…)

                                                                                                   Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności