Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Stacja Centralna (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
    Stron:
    320
    Druk:
    oprawa twarda
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Książka

    45,00 zł 24%
    34,29 zł

    Dodaj do koszyka

    Ebook

    36,00 zł 17%
    29,98 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Poleć tę książkę znajomemu Poleć tę książkę znajomemu!!

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Do przechowalni

    Ludzie i maszyny w tętniącym życiem kosmosie

    Stacja centralna to zbiór trzynastu opowiadań, luźno ze sobą powiązanych, autorstwa Lavie Tindhar, które na przestrzeni ostatnich lat powstawały w Wielkiej Brytanii. Książka ukazuje wizję świata stojącego w rozkroku między tym, co dobrze znane, a tym co może stać się z naszą rzeczywistością w następstwie galopującego postępu technologicznego. Tytułowa Stacja Centralna jest ogromnym portem kosmicznym położonym na granicy, między izraelskim Tel Awiwem a arabską Jaffą. Gdy Boris Chong z oporami wraca do Tel Awiwu z Marsa, zastaje tu całkowity chaos. Jego była kochanka wychowuje dziwnie znajome dziecko, które potrafi jednym dotknięciem palca podłączyć się do strumienia danych umysłu. Jego ojciec dał początek wielopokoleniowej zarazie umysłowej i choruje na przeciążenie pamięci. Jego podróżująca po kosmosie kuzynka zakochała się w robotniku, żołnierzu-cyborgu. Z kolei nieobliczalna kobieta będąca wampirem danych podąża za nim do domu... Nad tym wszystkim góruje Stacja Centralna, stanowiąca połączenie między nieustannie się zmieniającym Tel Awiwem, ogromnym światem wirtualnym oraz koloniami kosmicznymi, do których przenieśli się ludzie uciekający przed nędzą i wojną. A wszystko to łączą ze sobą Inni, obce jestestwa, których nieustannie zmieniający się strumień świadomości stanął na progu fundamentalnej zmiany.

    (…) Ulewa ich zaskoczyła. Kosmoport, wielki biały wieloryb wyrastający z miejskiego gruntu niczym żywa góra, przyciągał do siebie skupiska chmur, tworząc własny, miniaturowy układ baryczny. Jak na oceanicznych wyspach, wokół ogromnych gmachów kosmoportów spotykało się lokalne deszcze, zachmurzone niebo i liczne minifarmy pokrywające ich ściany na podobieństwo porostów.

    Deszcz był ciepły, a krople wielkie. Chłopiec wyciągnął rękę i złapał jedną z nich.

    Mama Jones była córką Nigeryjczyka i Filipinki. Urodziła się w tym kraju, w tym mieście o wielu nazwach i w tej dzielnicy, w czasach, gdy na ulicach słyszało się jeszcze warkot silników spalinowych, a Stacja Centralna była dworcem autobusowym, a nie lądowiskiem suborbitalnych statków. Pamiętała wojny i nędzę, a ponieważ nikt jej nie chciał w tym kraju, o który Arabowie walczyli z Żydami, opiekowała się chłopcem z nieustępliwą zawziętością. Między jego palcami pojawiła się cienka, połyskliwa błonka przypominająca bańkę mydlaną. Chłopiec wydzielał z siebie moc i manipulował atomami, by stworzyć tę ochronną śnieżnobiałą kulkę, w której zamknął kroplę deszczu. Unosiła się między jego palcami, doskonała i bezczasowa (…)

                                                                                                        Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności