Facebook
    ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

    Spacer Aleją Róż (#1). Cień burzowych chmur. Spacer Aleją Róż (ebook)(audiobook)(audiobook)

    Ocena:
    6.0/6  Opinie: 1
    Stron:
    352
    2w1 w pakiecie:
    ePub
    Mobi

    Ebook

    28,90 zł 18%
    23,71 zł

    Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

    Przenieś na półkę

    Do przechowalni

    Jak wyglądała codzienność wczesnego PRL-u?

    Cień burzowych chmur to pierwsza część sagi Spacer Aleją Róż autorstwa Edyty Świętek. Cykl przedstawia losy rodziny Szymczaków na tle rodzącej się Nowej Huty. To napisana z rozmachem opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. Akcja książki rozpoczyna się tuż po wojnie, w roku 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk obiecuje zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, utrudniając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Ten odważny i zawadiacki chłopak śmiało kroczy nową ścieżką, choć życie nieprzerwanie rzuca mu kłody pod nogi.  Bronek przestaje być rolnikiem i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.

    (…) Słońce zachodziło krwawą łuną, gdy Bronek Szymczak zżął ostatnią kępę żyta. Z poczuciem ulgi spojrzał na postępujące w ślad za nim siostry, które podbierały zboże, a następnie wiązały je w snopki.

    – Julka! – krzyknął na młodszą. – A skręcajże lepiej te powrósła. Zaś się snopy rozlecą!

    – Kiedy już rady nie daję! – jęknęła dziewczyna, pochylając się nad ścierniskiem. – Trzeba było wziąć parobków. Jeszcze tego nie było, żebyśmy musieli tyrać w pocie czoła bez niczyjej pomocy!

    – Parobków, parobków… To ostatni zagon. Sami sobie poradzimy – odparł Bronek.

    – A kiecką furkotać w gospodzie dasz radę? – docięła jej Krystyna. We wszystkich innych przypadkach to ona była pierwsza do stękania i migania się od roboty. Nieustannie marudziła, a to że ją boli głowa, a to że za gorąco, to znowuż za zimno. Wciąż była niewyspana, zmęczona lub znudzona. I nigdy, przenigdy nie miała chęci do pracy. Albo zdrowia, lecz to na szczęście powracało zazwyczaj w sobotnie lub niedzielne wieczory, gdy tylko zaczynała przygrywać lokalna kapela.

    – Nie twoja sprawa! – zaperzyła się Julia.

    – A właśnie, że moja sprawa, bo gonisz jak ostatnia latawica. Ludzie o tobie gadają!

    – Dobre sobie: gadają! Powiedz lepiej, że tobie to nie w smak! (…)

                                                                                                           Fragment książki

    Zamknij

    Wybierz metodę płatności